Polityka: Odra nie musi umierać! Równać do Nowej SoliDrukuj

Polityka: Odra nie musi umierać! Równać do Nowej SoliMinione tygodnie obfitujące w deszcze sprawiły, że w Polsce i w wielu europejskich rzekach pojawiło się nie tylko zagrożenie powodziowe ale i powodzie, czego boją się mieszkańcy wielu nadodrzańskich miast, od Raciborza po Szczecin. ”Wielka woda” przywołuje w nich bowiem traumatyczne wspomnienia z 1997 roku, kiedy to w wielu wypadkach tracili dobytek całego życia, a niejednokrotnie tez najbliższych.

Wówczas to po uporaniu się ze skutkami powodzi władze centralne i miejscowości leżących wzdłuż Odry postanowiły, że nigdy więcej nie dadzą się tak tragicznie tej rzece zaskoczyć. Postanowiono wzmocnić przeciwpowodziowe wały, zbudować infrastrukturę przybrzeżną, powstał nawet Program dla Odry 2006, który miał na celu konkretną poprawę nie tylko bezpieczeństwa, ale i wykorzystania rzeki pod kątem gospodarczym na wzór państw zachodniej Europy.

Jednak efekty tych założeń na razie są znikome, a sporo tych postanowień pozostaje w sferze marzeń. Odra bowiem, począwszy od górnej, na dolnej skończywszy w wielu miejscach nadal straszy. Niepokojący jest tez fakt, że wspomniany wcześniej Program dla Odry 2006 jest mocno przedawniony, bo o 7 lat. To dobitny dowód na to, że wielu decydentów nie wyciągnęło żadnych wniosków z powodzi 1977 i nie zdaje sobie sprawy zarówno z zagrożeń jakie niesie z sobą Odra, jak i z tego, ile dobrodziejstw może dać społecznościom nad nią żyjącym.

Agonia

Efekt? Rzeka w centrum Europy dziczeje i nie przypomina choćby tej sprzed 60 lat! Dostrzegł to również wybitny specjalista i ekspert w tym temacie, inżynier Józef Kałuża, który na ostatnim posiedzeniu Śląskiego Stowarzyszenia Samorządowego w Krapkowicach, gdzie tematem była Odra powiedział:

- Stan Odry po 1945 roku zdecydowanie się pogorszył. Sporą część zniszczeń możemy zawdzięczać Rosjanom, którzy po wojnie w specyficzny sposób łapali w niej ryby – rzucając do wody granaty – i m.in. tego rodzaju zniszczenia trzeba było odbudowywać. Pierwsza zabrała się do tego rdzenna ludność woj. Opolskiego, która była i jest emocjonalnie związana z Odrą, i wówczas wydawało się, że wszystko będzie okay. Tym bardziej, że ludzie którzy przybyli na te ziemie ze wschodu, tez połknęli „bakcyla” Odry, ucząc się jak tę rzekę zagospodarowywać. W tym celu w latach 1945/46 zatrudniali niemieckich byłych pracowników technicznych, by ci wprowadzili ich w tajniki gospodarowania Odrą. Dzięki temu każda śluza i każdy jaz miał okresowe modernizacje i przez to nikt nie musiał myśleć o jakichś kapitalnych remontach.

Jednak od początku lat 50, władze przestały się interesować rzeką, pomimo różnych cząstkowych modernizacji Odra tylko miejscami dysponuje nowoczesną infrastrukturą. W większości jednak jest w stanie agonalnym.

Oczarowani Odrą

Na szczęście istnieją pozytywne przykłady działań lokalnych władz na rzecz Odry. Mowa o Nowej Soli, gdzie nie bacząc na „czarny PR” wokół rzeki, zaczęto ją zmieniać na lepsze a przede wszystkim poprawiać klimat wokół niej, zdając sobie sprawę z tego, że Nowa Sól powstała dzięki Odrze a w latach 30. i 40. z niej żyła. Był tam ogromny port, gdzie w ciągu miesiąca przewijało się setki barek i statków. Niestety, po latach wszystko zamarło, a rzekę zaczęto kojarzyć wyłącznie z powodzią.

- W 2003 roku na konferencji zorganizowanej z okazji kolejnej rocznicy dostrzegłem „sztalugę”, na której był artykuł z naszej „Gazety Lubuskiej”, gdzie czarno-białe zdjęcia ukazywały ludzi ustawiających ściany worków z piaskiem, a wszystko opakowane było tytułem „Odra – rzeka nieszczęścia”. I wtedy stwierdziłem, że to „nie” w tytule należy zasłonić, i sprawić, aby Odra była rzeką szczęścia. Od tego momentu zaczęliśmy zmieniać jej oblicze. Rozpoczęliśmy od zamieniania najbrzydszych miejsc w mieście na przyjazne mieszkańcom. Efekt? Po uprzątnięciu terenów nadodrzańskich zorganizowaliśmy tam pierwsze święto miasta o nazwie Dni Nowej Soli, ludzie byli zachwyceni i oczarowani urodą Odry, co zainspirowało mnie do dalszych działań w tym temacie – opowiada prezydent Nowej Soli, Wadim Tyszkiewicz, który funkcję tę pełni od listopada 2002 r.

Iść za ciosem

I rzeczywiście, na tym sukcesie władze Nowej Soli nie poprzestały, poszły za ciosem i dzięki temu w centrum miasta powstała ściana przeciwpowodziowa i promenada, wyremontowano wszystkie zabezpieczenia. A kiedy zrealizowano te zadania, wykonano kolejny krok – rozpisano projekt turystyczny, stwarzając następnie wręcz europejskie warunki dla turystów.

- Prace nad poprawą stosunku do Odry rozpoczęliśmy na przełomie 2004/2005 i dzisiaj, po 7 latach, w zasadzie wszystkie nasze marzenia zrealizowaliśmy. Dla mnie jednak to wciąż za mało, dla tego pracujemy dalej – twierdzi Wadim Tyszkiewicz. – Nasz sukces pociągnął do działania innych, dzięki czemu w tej chwili w naszym projekcie o nazwie „Odra dla turystów 2014”, którego jestem liderem uczestniczy już 10 gmin. W jego ramach mamy wybudowane trzy porty, w Bytomiu Odrzańskim, Nowej Soli i Cigacicach w gminie Sulechów, a w tej chwili walczymy o pozyskanie kolejnych środków, by wybudować 10 przystani. A zatem tylko w woj. lubuskim na odcinku około 200 km będziemy mieli 15 portów i nowoczesnych przystani, gdzie będzie można na przykład zejść na ląd, odpocząć, zobaczyć zamek, winnicę lub „dotknąć” innej z licznych atrakcji które znajdują się wzdłuż Odry.

Drgnęło, ale...

W woj. Opolskim w tym temacie w ostatnich latach tez coś drgnęło, powstały m. in. Mariny w Kedzierzynie-Koźlu, Brzegu, Krapkowicach, Opolu ale to wciąż zdecydowanie za mało i jest to głównie efekt zaangażowania wodniaków, którzy niektóre samorządy zachęciły do współpracy na rzecz Odry. Przykładem mogą być Krapkowice.

– Gmina przekazała na ten cel teren i staramy się wspierać pasjonatów tam, gdzie jest to możliwe. Jednak amatorzy tej formy rekreacji w obecnej sytuacji wciąż jeszcze w większości zmuszeni są angażować własne siły i środki – twierdzi burmistrz Krapkowic Andrzej Kasiura.

– To co uczyniono na rzecz Odry w Nowej Soli jest fascynujące i aż chce się krzyknąć: dlaczego tak nie może być wszędzie? – pyta z kolei przewodniczący Zespołu ds. Odry i poseł MN Ryszard Galla, który zabiega obecnie o nowelizację Programu dla Odry 2006, by pod koniec tego roku trafiła ona do Sejmu i rozpoczęła się realizacja zadań w poszczególnych obszarach.

– Istotne w tych kwestiach są też wzmocnienia układu polsko – niemiecko-czeskiego, by w trosce o Odrę i problematyce z tym związanej nadać charakter międzynarodowy – powiedział Ryszard Galla.

Musimy walczyć

Warto też, aby na wzór niespełna 40 – tysięcznej Nowej Soli powołać w Urzędach Marszałkowskich pełnomocników do spraw Odry, by sprawy z nią związane koordynowali.

– Opolu polecam tez zakupienie statku, którego budowa to koszt około 3 mln. Zł. Na ten cel można pozyskać pieniądze unijne – 85 % dofinansowania i macie statek. W Berlinie i Meklemburgii Przymorzu Przednim zarejestrowanych jest 180 tysięcy jednostek pływających, co pokazuje, jak ogromny jest to potencjał, który w ogóle u nas nie jest wykorzystywany i o to musimy walczyć – mówi Wadim Tyszkiewicz – ale walczyć należy tez o to, by przy opracowywaniu materiałów strategicznych rozwoju województw, w tym na przykład opolskiego, znalazły się zapisy dotyczące Odry. Myśmy tez wywalczyli i wy też powinniście, bo inaczej usłyszycie później: chcecie pieniędzy, a nie ma was w programie strategicznym, a skoro nie ma, to nie ma o czym rozmawiać.



Źródło Wohenblatt.pl nr. 24
Autor tekstu Krzysztof Świerc
Foto Janusz Fąfara
#1 | mnsb dnia 11.07.2013 11:58
Dobre - powódź w 1977 roku a konferencja 203 roku. Czy ktoś czyta to co pisze?
#2 | Janusz Fafara dnia 11.07.2013 15:05
Konferencji i różnego rodzaju sympozjów naukowych i nie tylko było od roku 1997 do 2003 setki. Akurat ta do której odniósł się autor dotyczyła kolejnej rocznicy powodzi , a ściślej mówiąc konkretnego tytułu z Gazety Lubuskiej. Generalnie dobrze, że inicjatywy samorządowe dotyczące spraw Odry są pozytywnie postrzegane i jestem za aby ich wstydliwie nie ukrywać - a wręcz chwalić się dokonanych osiągnięć. Jest tylko jedno ale, jeśli już ktoś zabiera się do tego typu tekstów i przytacza jako argumenty historyczne fakty to powinien robić to rzetelnie aby niepotrzebnie nie narazić się na niepotrzebne docinki za swe słowa nawet gdy zasiada się w fotelu prezydenckim. Mam pretensje do prezydenta i jego niefortunnego moim zdaniem określenia wielkości i roli portu Nowa Sól w czasie swej świetności. Określenie go jako ogromny port i setki statków które przez niego przewijały się w ciągu miesiąca to przykład niezrozumiałej dla mnie nonszalancji z faktów historycznych. Port w Nowej Soli z jedynym dźwigiem zawsze spełniał trzeciorzędna rolę w strukturze portów odrzańskich. Natomiast nowosolska stocznie o której pan prezydent widać zapomniał to zupełnie inna bajka. Ona aż to końca lat 70 zawsze była prężna i zatrudniała znaczną część miejscowej populacji . Również wiele nieścisłości jest w tekście dotyczącym górnej Odry w latach powojennych. To, że Rosjanie demontowali jak leci całą odrzańską infrastrukturę techniczną to fakt, ale żeby to co zostało niszczyli przy okazji wybuchowej metody łowienia ryb to lekka przesada, granatami przy tej metodzie połowu to mogli tylko mącić wodę. Również twierdzenie, że w okresie powojennym tylko dzięki zatrudnianiu niemieckich pracowników technicznych Odra rozkwitła niczym piękna orchidea , a po latach 50 władze przestały się interesować rzeką trąci stronniczością MN. Nie neguję wiedzy i znajomości rzeki z jaką dzielili się i przekazywali napływowym mieszkańcom nadodrzańskich terenów autochtonii i Niemcy zatrudniani w latach 1945/46 przy usuwaniu zniszczeń wojennych na odrzańskich budowlach hydrotechnicznych, ale nie zgadzam się z stwierdzeniem, że od lat 50 nic na Odrze nie modernizowano. Autor widać zapomniał że od roku 1977 do 1996 wybudowano nowe jazy sektorowe i że w 2003 oddano pierwszy nowoczesny jaz klapowy w Lipkach nie wspominając o nowej śluzie w Zwanowicach, Natomiast nakłady inwestycyjne na odrzańską infrastrukturę techniczną , a raczej zupełny ich brak w ostatnim dwudziestoleciu doprowadziły do katastrofalnego stanu w jakim dziś te urządzenia się znajdują. Podsumowując artykuł w tak "egzotycznym" periodyku jakim jest Wochenblatt pomimo mankamentów merytorycznych jest dziś jak najbardziej na czasie
#3 | Apis dnia 11.07.2013 17:56
Chyba Janusz chodziło o to, że w tekście był błąd w dacie: rok 203 zamiast 2003 - ale tak było w tekście nadesłanym do mnie, który po prostu skopiowałem na stronę - umknęło mi to, poprawiłem już.

Jeśli Ruscy rzucali granaty tam gdzie ryby (zwłaszcza drapieżne: szczupak, sandacz, okoń) najchętniej żerują (tuż za główką patrząc w dół) - szkód w główkach narobić mogli - zwłaszcza w faszynowaniu pod obrzutem kamiennym czy brukiem oraz gdy po pijaku ten czy ów nie trafił granatem w wodę a w główkę.

Nie ulega natomiast najmniejszej wątpliwości fakt, że za katastrofalny stan Odry odpowiada sposób (nie)gospodarowania przez ostatnie 20-25 lat.
#4 | Janusz Fafara dnia 11.07.2013 21:35
Właśnie o to mi chodziło. Nie można obarczać za dzisiejszy katastrofalny stan Górnej Odry (i nie tylko) sowieckich Kałmuków i ich niekonwencjonalnych metod połowowych (znanych mi i we współczesnej opcji). W tym przypadku autor przesadził w obarczaniu ich winą i to sporo.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL