"Loewentin" - najstarszy statek na MazurachDrukuj

"Loewentin" - najstarszy statek na MazurachPrywatny armator spod Giżycka odbudował statek wycieczkowy Loewentin, uważany za najstarszą jednostkę białej floty na Mazurach. Replika parowca - zbudowanego w 1892 roku w Królewcu - rozpocznie rejsy jeszcze w tym sezonie turystycznym.

Jak poinformował PAP właściciel statku Grzegorz Sieroński, obecnie Loewentin cumuje w porcie PTTK w Wilkasach na przedmieściach Giżycka i jest udostępniany do zwiedzenia turystom. W swój pierwszy rejs ma wypłynąć za ok. dwa tygodnie, po załatwieniu formalności w Polskim Rejestrze Statków.

Sieroński powiedział, że zdecydował się na rekonstrukcję Loewentina, bo stanowi on ważną część historii mazurskiej białej floty; dlatego przed kilku laty odkupił wrak pozostały z oryginalnego statku, który niszczał na brzegu jeziora Kisajno.

Nowa jednostka została zbudowana w stoczni w Płocku. Ma wymiary i sylwetkę przypominającą pierwszego Loewentina. Przy rekonstrukcji wykorzystano niektóre oryginalne elementy XIX-wiecznego parowca. Statek został wyposażony w nowoczesną nawigację i przebudowany tak, aby spełniał współczesne wymogi bezpieczeństwa żeglugi.

Pierwszy Loewentin (niemiecka nazwa jeziora Niegocin) został wyprodukowany w 1892 roku w stoczni Gustawa Fechtera w Królewcu. Statek przywieziono na Mazury koleją w kilku częściach.

Po zwodowaniu jednostka miała 25 m długości, wyporność 110 ts i mogła zabrać na pokład nawet 190 pasażerów. Loewentin był uważany za jeden z najładniejszych statków mazurskiej floty pasażerskiej. Początkowo miał napęd parowy, potem zamontowano na nim silnik Diesla.

Niemieccy żołnierze zatopili statek w Kanale Łuczańskim przed opuszczeniem Giżycka w styczniu 1945 roku, po rozpoczęciu przez Armię Czerwoną ofensywy wschodniopruskiej. Zaraz po wojnie został wydobyty i wyremontowany.

Wrócił do służby w białej flocie pod polską nazwą Łowiczanka. W latach 50. przemianowano go na "Hankę Sawicką".

Pływał do lat 70., gdy przedwojenne statki zostały zastąpione nowymi, które wyprodukowano w Elblągu. Potem był wykorzystywany jeszcze, jako pływający bar w giżyckim porcie.

Ostatnie lata cumował przy tzw. wojskowej plaży w Perkunowie na jeziorze Kisajno. W 1983 roku został przetransportowany na brzeg i od tej pory niszczał. Działkę razem z wrakiem nabyła osoba prywatna, od której odkupił go obecny armator. Pisał o nim na naszych łamach w 2010 roku ś.p. kpt. Adam Reszka: http://www.zegluga-rzeczna.pl/news.php?readmore=730.

Z przedwojennej mazurskiej floty wycieczkowej, która liczyła ponad 20 jednostek, zachowały się do dzisiaj tylko dwa statki – Masuren z 1927 roku oraz Jaegerhoehe z 1932 roku, który pod nazwą Róża wiatrów cumuje przy plaży miejskiej na Jeziorze Krzywym w Olsztynie.

#1 | zgred dnia 24.05.2013 10:41
Pewne oryginalne elementy tego statku wzmocniły płetwę sterową mojego.
#2 | Rysiek Faron dnia 25.05.2013 07:31
A Ty, panie Mirek jaki masz okręt? Pochwal się.
#3 | Janusz Miszewski dnia 25.05.2013 10:40
Dodam tylko, że "Loewentin" ma przesympatyczną załogę w postaciach kpt. Zbyszka Snarskiego i Jurka Dąbka.
#4 | zgred dnia 25.05.2013 11:23
Pchacz Dereń- armator PPH Piaskarz SA Warszawa. Gwoli ścisłości, mnie uczyli starzy kapitanowie wislani, że jak dowodzę statkiem to jest on mój i mam go traktowac jak swoja własność.
#5 | Szygy dnia 25.05.2013 14:36
W tej sprawie wypowiedział się również kolega "kursmazury", przedsiębiorca turystyczny z Giżycka i pasjonat mazurskiej historii:

Cytaj

Prawdziwy Lowentin niszczał jeszcze kilka lat temu na wojskowej plaży w Pierkunowie. Ten z Wilkas jest przypominającą zabytkowy statek, nową jednostką nie odbudowanym oryginałem.
Podobna historia dotyczyła Chopina-statku, który przed wojną nazywał się Boyen i był pierwotnie budowanym w Królewcu dla Goeringa jachtem, ale trafił na Mazury gdzie go ukończono jako pasażerski. Został pocięty na złom w giżyckiej stoczni a w jego miejsce podstawiono medialnie to, co teraz stoi w Mikołajkach.

W ten sposób niszczy się zabytki !

Pierwotnych mazurskich staktów zostały już tylko dwie sztuki: pierwszy dogorywa na brzegu dawnego ośrodka Rusałka nad Święcajtami, drugi stoi teraz na jez. Krzywym w Olsztynie jako nawodna restauracja-jest to Jagerhohe/Nowotko/Kuba/Róża Wiatrów.

To ostatni z dużych, mazurskich statków, który mógłby zostać odrestaurowany i postawiony np. w Giżycku w Ekomarinie jako żywe muzeum dawnych czasów.
Jakiś czas temu, bardzo mądry człowiek zaproponował ówczesnym władzom Gizycka postawienie któregoś z tych statków na Placu Grunwaldzkim i stworzenie w nim muzeum. Władze miasta zainteresowania nie wykazały :evil:
A teraz turyści do Giżycka przyjeżdżają głównie po to żeby zrobić zakupy w którymś z zagranicznych marketów. To największa atrakcja naszego miasta. I wcale się nie dziwię, bo ile mozna patrzeć na most obrotowy( jakich na świecie sporo)czekając na jego otwarcie albo na niszczejącą, zupełnie niewykorzystaną twierdzę. A taki statek, jak pokazuje doświadczenie z innych państw, przyciąga ludzi wiele razy, zwłaszcza dzieci.
Ale po co? Wtedy parkingi musiałyby być, sprzątać ulice by trzeba, dziury w nich łatać...A tak, spokój, nikt d...głowy nie zawraca i mozna cieszyć się władzą. W sumie, mozna było, bo władze się od tamtego czasu zmieniły choć...jako mieszkaniec zbytnio tego nie odczuwam :-?
Ale, za to jest spore miejsce pod kolejny niemiecki market, nawet podpiwniczone już...

Na opuszczonym ośrodku wojskowym koło strzelnicy poligonowej pod Giżyckiem dogorywa także, cięty przez złomiarzy, kadłub angielskiego holownika portowego z 1942 roku, który PRL dostał w ramach reparacji wojennych. Jednostka ta brała udział w inwazji w Normandii w 1944 ciągnąc przez Kanał La Manche fragment kesonu do budowy sztucznego portu w Arromanches.
Pływają zaś i mają się w doskonałej formie dwie barki desantowe, które rownież brały bojowo udział w D-Day, są to obecnie statki pasażerskie Dźwina i Olimpia. Jednak te jednostki trafiły na WJM dopiero niedawno sprowadzone z Kazimierza nad Wisłą.

A nowy Lowentin? Cóż, jest nowy...
Nowa świecka tradycja, że zacytuję klasyka...
#6 | Janusz Miszewski dnia 25.05.2013 15:42
A ja i tak się ciesze,że znalazł się przedsiębiorca. który zamiast zbudować kolejną " replikę statku Vikingów"(jak kiedyś nazwał to Nasz Kapitan-skrzyżowanie latarni morskiej z gołębnikiem) postanowił "pójść w inne klimaty". Miałem okazje widzieć ten statek i oby był to trwały trend w budownictwie nowych pasażerek na naszym śródlądziu. Trochę zdjęć zamieszczę w galerii floty.
#7 | miroslaw rajski dnia 25.05.2013 21:49
Ja uważam że inicjatywa armatora jest godna pochwały. Odbudować stary, przerdzewiały wrak to nie taka prosta sprawa, a wierna replika to prawie jak oryginalny statek. Na śródlądowych drogach wodnych Europy pływa wiele replik i cieszą się ogromnym powodzeniem. W zasadzie parowiec "Hohentwiel" z "mojego " Jeziora Bodeńskiego to też replika. Poza kadłubem i maszyną parową reszta to rekonstrukcja. Repliki starych parowców pływają na jeziorach bawarskich, a Szwajcarzy planują replikę parowca na górny Ren.
Ale muszę przyznać, że kopia motorowca to rzecz dość rzadka. Tym bardziej slowa uznania dla przedsiębiorcy. Piękny statek!
#8 | Rysiek Faron dnia 26.05.2013 22:01
Witam i namawiam do podejrzenia kilku (ale jakże treściwych) wspomnień o rzeczonym Loewentinie autorstwa naszego absolwenta (1963) Jurka Pieczula, które umieścił był na zaprzyjaźnionej stronie Absolwenci z Brücknera 10 pod adresem http://www.tzswro...page_id=13 (pozycja #437 ). Przy okazji parę fajnych fotek. Pozdrawiam i pamiętajcie, że: - Matka, jest tylko jedna! (26.05.2013).
#9 | Valdemaras dnia 28.05.2013 12:47
Na marginesie "BOYEN" nie był budowany jako jacht dla Goeringa lecz był zamówiony przez Masurische Dampfer Compagnie jako statek pasażerski i w takiej formie koleją dotarł do Giżycka gdzie go zwodowano. O tym że był jachtem Reichsmarszałka to tylko niczym nie potwierdzone [archiwalnie] domysły. Tak jak i jachty dla Bieruta. Według opowiadań miałby ich kilka np: BRANIEWO, KURPIAK, PAWEŁEK, STOLICA, PRACA i wiele innych.

Cytaj

Z przedwojennej mazurskiej floty wycieczkowej, która liczyła ponad 20 jednostek, zachowały się do dzisiaj tylko dwa statki - Masuren z 1927 roku oraz Jaegerhoehe z 1932 roku, który pod nazwą Róża wiatrów cumuje przy plaży miejskiej na Jeziorze Krzywym w Olsztynie.

JAGERHOHE a nie JAEGERHOEHE był z 1936 roku a nie z 1932.
#10 | Apis dnia 29.05.2013 20:08

Cytaj

JAGERHOHE a nie JAEGERHOEHE

Zapewne chodzi o to, że w cytowanym tekście niemieckie umlauty zastąpiono dwuznakami - stąd napisano nazwę statku Jaegerhoehe zamiast Jägerhöhe (czyli "Myśliwskie Wzgórze" - wzniesienie ok. 18 m ponad lustro Jez. Święcajty w dzisiejszym Węgorzewie nazywane tak od 1913 r. gdy stacjonował tu Pruski Królewski Konny Myśliwski Regiment Nr. 10 a wzniesienie służyło mu do ćwiczeń - https://de.wikipe...rh%C3%B6he ). Podobnie statek-bohater artykułu powinien być nazwany Löwentin a nie Loewentin... http://de.wikiped...i/Niegocin

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL