Tyłem do rzekiDrukuj

Tyłem do rzekiW Europie nie ma kraju z dobrze rozwiniętą siecią rzeczną, który miałby tak mały udział transportu rzecznego w przewozach towarowych jak Polska. Odra to wciąż niewykorzystana szansa gospodarcza. W Polsce eksploatuje się nieco ponad 3,5 tys. kilometrów dróg wodnych, z czego 608 kilometrów przypada na skanalizowane odcinki rzek, a 334 kilometry na kanały. Zaledwie 188 kilometrów stanowią drogi wodne o znaczeniu międzynarodowym. Jednak nowoczesne kanały żeglowne tworzące sprawny, spójny zachodnioeuropejski podsystem transportowy kończą się na granicy z Niemcami.

Jedyny polski szlak wodny o dużym potencjale gospodarczym, czyli Odrzańska Droga Wodna (ODW) od Gliwic do Szczecina, jest od kilkunastu lat przedmiotem opracowań i studiów rewitalizacyjnych. Zwykle kończą się one konstatacją o wysokich kosztach inwestycji hydrotechnicznych, które pozwoliłyby z Odry uczynić szlak atrakcyjny dla przewoźników.

Regulację Odry rozpoczęto już w XVIII wieku. Właściwą przebudową koryta rzeki zajęły się jednak dopiero władze pruskie w 1819 roku. Podpisany wtedy "Protokół Bogumiński" określił zasady, według których miała się ona odbywać. Całości robót jednak nigdy nie ukończono.

W efekcie ODW charakteryzuje się odcinkami o różnych parametrach żeglugowych. Najlepsze prezentuje w dolnym biegu, gdzie spełnia wymagania dla śródlądowej drogi wodnej klasy Vb. Pozostałe odcinki zaliczane są zaledwie do klasy II lub III. Tymczasem, aby śródlądowa droga wodna mogła być zaliczana do szlaków o znaczeniu międzynarodowym, musi mieć parametry przynajmniej IV klasy.

- Takie podniesienie parametrów Odrzańskiej Drogi Wodnej na całej jej długości pozwoliłoby nam efektywnie włączyć się w europejską sieć dróg wodnych i miałoby niebagatelne znaczenie gospodarcze - mówi kpt. Andrzej Podgórski ze Stowarzyszenia "Rada Kapitanów Żeglugi Śródlądowej", który w przeszłości pływał barkami po Odrze.

- Gdybyśmy nie mieli na Odrzańskiej Drodze Wodnej odcinków niższych kategorii niż IV klasa, to z pewnością moglibyśmy liczyć na zainteresowanie nią zachodnich armatorów. Uzyskaliby bowiem znacznie większą pewność, że ich ładunek nie utknie gdzieś po drodze ze względu na zbyt niski stan wody, a przede wszystkim mogliby jednorazowo przewozić znacznie więcej towaru niż obecnie - ocenia Podgórski.

Przyznaje jednak, że nie dysponuje szacunkami, mówiącymi o kosztach podwyższenia parametrów całej ODW do co najmniej IV klasy. Nie istnieją bowiem żadne zaawansowane plany mające na celu podniesienie parametrów ODW do standardów międzynarodowych na całej długości. Realizowany od 2002 roku "Program dla Odry - 2006" zakłada jedynie osiągnięcie na całej długości Odrzańskiej Drogi Wodnej parametrów przynajmniej III klasy.

- To krótkowzroczne działanie. Gdybyśmy postawili sobie za cel zrobienie z Odry szlaku o parametrach drogi międzynarodowej, moglibyśmy w większym stopniu korzystać przy inwestycjach z unijnych dotacji. A tak konieczne było zaciągnięcie kredytów na przeprowadzenie prac, które i tak nie będą stanowić przełomu dla transportu rzecznego - twierdzi Podgórski.

Zgodnie z ustawą, nakłady finansowe na realizację Programu dla Odry w latach 2002-16 nie mogą przekroczyć nieco ponad 9 miliardów złotych. W 20 procentach postanowiono pokryć je z kredytów uzyskanych m.in. w Europejskim Banku Inwestycyjnym, Banku Rozwoju Rady Europy oraz Banku Światowym. Udział dotacji unijnych ma wynieść około 30 procent. Mniej więcej połowę wydatków mają pokryć budżet państwa, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz samorządy, których tereny znajdują się nad ODW. Nie wszystkie te środki zostaną jednak wydane na infrastrukturę służącą żegludze. Autorzy Programu nie ukrywali nigdy, że w mniejszym stopniu chodzi w nim o żeglugę, a w większym, o zabezpieczenie przeciwpowodziowe.

Przeprowadzono już część remontów śluz i jazów. Jednak najważniejsze projekty czekają wciąż na realizację. Jest to przede wszystkim zbiornik Racibórz Dolny, który nie tylko ma chronić przed powodziami, ale także dodatkowo zasilać rzekę przy niskich stanach wodnych uniemożliwiających żeglugę. Drugą niezwykle istotną inwestycją jest budowa stopnia wodnego Malczyce na najmniej sprawnym żeglugowo środkowym odcinku Odry, gdzie zbyt niski stan wód zwykle uniemożliwia żeglugę.

- Tak naprawdę mamy do czynienia jedynie z przywracaniem parametrów drogi wodnej sprzed powodzi w 1997 roku. To nie jest żadna modernizacja, tylko remont - podsumowuje kpt. Andrzej Podgórski.

Elektrownia "Dolna Odra" w Szczecinie, która w ramach prowadzonych w PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna S.A. analiz rozwojowych dąży do obniżenia kosztów transportu węgla z głębi kraju poprzez wykorzystanie wodnego transportu śródlądowego wystosowała do Związku Polskich Armatorów Śródlądowych całkiem konkretne pytanie dotyczące dostarczania węgla drogą wodną z Gliwic (lub choćby z Krosna Odrzańskiego) do Portu Przeładunkowego Elektrowni "Dolna Odra" w Szczecinie.

Niestety - ze względu na wieloletnie zaniedbania i dekapitalizację zabudowy hydrotechnicznej oraz brak jakichkolwiek zamiarów doprowadzenia tego odcinka ODW do stanu sprzed 1997 roku - w chwili obecnej niemożliwe jest opracowanie takiego planu dostaw. Przeczy to jednak rozpowszechnianym tezom, że w Polsce nie ma zapotrzebowania na transport wodny śródlądowy.

Więcej (w tym wypowiedź Prezesa Zarządu OT Logistics) na stronie: Rada Kapitanów
#1 | bolo262 dnia 27.04.2013 08:57
Brawo kapitanie!!! Tylko tak możemy coś zmienić, głośno i w mediach mówiąc o tym
#2 | 2494 dnia 27.04.2013 21:41
#3 | Jerzy Hopfer dnia 30.04.2013 01:32
Pytanie, jak zaopatrywać Dolną Odrę w węgiel ze Śląska, towarzyszy mi od czasu ukończenia przeze mnie TŻŚ, czyli blisko 50 lat. Pamiętam doskonale ówczesną dyskusję - a taka się odbyła - i pamiętam ówczesne, do dzisiaj aktualne argumenty przeciwko żegludze. Była tam mowa przede wszystkim o tym, dlaczego żegluga nie może zaopatrywać Dolnej Odry. A to niepewne stany wód, a to okres przerwy zimowej, a więc tylko kolej. W efekcie zmodernizowano linię kolejową, tzw "odrzankę", ze Śląska do Szczecina, którą zresztą do dzisiaj wozi się węgiel tylko po to, aby go przeładować w Szczecinie i pchać barkami do np. Berlina. To wówczas, nie chce mówić, że wtedy powstało to pojęcie, które dzisiaj nazywa się wprost kanibalizmem transportowym.To znaczy takie zachowanie w transporcie, że jedna gałąź systemu transportowego zjada drugą dla krótkookresowych korzyści. Do tej pory nic się w rozumowaniu nie zmieniło. Głos p. Kiliana, jako działacza gospodarczego, doskonale wpisuje się w tę niekończącą się dyskusję i jest ciągle aktualny. Z drugiej strony, głos ten jest pierwszym w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, nie inspirowanym przez środowiska żeglugowe, głosem za przywróceniem Odrze jej funkcji transportowej. Należy mieć nadzieję, że nie będzie to głos ostatni. Że za nim pojawią się także inne głosy pochodzące ze środowisk gospodarczych, trzeźwo myślących, także środowiskowo. Bo nie ma sprzeczności między żeglugą śródlądową, ekonomią i środowiskiem. Te trzy aspekty współgrają jak żadne inne. Tyle, że rozpatrywane w oderwaniu i każdy z osobna rozbujają się o pozorne i tylko pozorne koszty. Przeprowadzony rzetelnie rachunek ekonomiczny będzie zawsze świadczył na korzyść żeglugi śródlądowej, szczególnie na Odrze, która od zawsze była drogą wodną i która zawsze była drogą łączącą zasobny w węgiel Śląsk ze Szczecinem. A po drodze powstała Dolna Odra, jako dodatkowy czynnik wspomagający jej znaczenie. Nowy element, którego przedtem nie było. Gratulacje Panie Prezesie Kilian. Ale patrząc realnie, zwracając się do Związku Polskich Armatorów Śródlądowych, zwrócił się Pan do organizacji, której celem jest ratowanie resztek tej gałęzi systemu transportowego Kraju, która egzystuje tylko dlatego, że zaspokaja potrzeby transportowe innych krajów. Innej odpowiedzi, realnie rzecz biorąc, niż negatywnej, w istniejącej rzeczywistości, nie mógł Pan oczekiwać. Ale idea jest jak najbardziej dobra i ekonomicznie uzasadniona. Jak by nie patrzeć, okres zimowy to najwyżej 3 miesiące. Pozostaje zatem 9 miesięcy tzw. żeglugowych. Gdybym był na Pana miejscu myślałbym tak samo. Dolna Odra powinna być zaopatrywana w swojej podstawowej części w paliwo przez żeglugę śródlądową, a na wypadek perturbacji - uzupełniająco przez pozostałe gałęzie transportu. Bo to stanowi o systemie transportowym. Sama żegluga ze swoim 1% przewozów w Polsce się nie przebije, natomiast przy zapotrzebowaniu na transport ze strony strategicznego partnera lub partnerów, liczących po nowemu, jest możliwość otwarcia nowego rozdziału, a raczej naprawienia starych, popełnionych przez naszych przodków, błędów.
W moim przekonaniu nie stoimy na straconej pozycji.
#4 | Odra dnia 30.06.2013 21:14
Szukałam informacji o możliwościach transportowych Odrzańskiej Drogi Wodnej i znalazłam interesujące informacje
http://fakty.inte...23,nPack,1

proszę uważnie przeczytać i znaleźć statystykę jednostek pływających jednocześnie znajdujących się na drodze wodnej od Gliwic do Szczecina. To nie są sentymentalne opowiastki, to fakty. Cytuję "Rosjanie ze szlaku wodnego Gliwice-Szczecin wywieźli około 2 tys. jednostek pływających różnej wielkości,(...)W 1947 roku port w Koźlu został macierzystym portem wszystkich jednostek pływających po Odrze. Pojawił się jednak problem taboru pływającego, gdyż większość barek była zatopiona bądź mocno uszkodzona. Podnoszono je z dna rzeki i remontowano już na wodzie.(...) Mimo sowieckiej grabieży z dna rzeki wydobyto około 760 barek, 54 holowniki i ponad 90 statków zabezpieczenia technicznego. Tylko w okolicach Koźla podniesiono z dna ponad 160 wraków barek, 12 holowników i jedną pogłębiarkę."
Czyli mówimy o blisko 3 tys. statków na Odrzańskiej Drodze Wodnej!!!! Czy Pani Minister Namiotko ma wyobraźnię jakiego potencjału pozbawia regiony nadodrzańskie razem z Panem Stanisławem "od glonów i ślimaczków" ??? Czy zrozumieli w końcu że zamiast szukać w GUS-ie statystyk przewozowych- należy zdać się na udokumentowane fakty? Jakie przesłanki decydują w gospodarce naszego kraju, jesli TAKIE dane potwierdziła gospodarka? Drodzy Państwo czy uważacie, że my dziś jesteśmy głupsi? ( zwracam się do Państwa Ministerstwa obojga resortów). Myślę, że głupotą jest zasilać sprzętem "centra informatyczne", które nie mają czego monitorować bo jednostek pływających po TAKIEJ Drodze Wodnej nie uchwyci już nawet satelita-bo ich zwyczajnie nie ma z powodu warunków nawigacyjnych na naszej Odrze.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL