Powinno powstać jedno ministerstwo zajmujące się rzekamiDrukuj

Powinno powstać jedno ministerstwo zajmujące się rzekamiNasza akcja "Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle" przynosi pierwsze, wymierne efekty. Z posłem Stanisławem Lamczykiem z PO rozmawia Łukasz Kłos

Zaniedbania względem Wisły sięgają wielu lat. Z drugiej strony w ostatnich tygodniach widzimy wyraźne zrozumienie dla potrzeby wykorzystania drzemiącego w niej potencjału. Dlaczego więc przez cały ten czas Wisła zamiast być tematem numer jeden, była wręcz ignorowana?

Być może było w postawie polityków jakieś łudzenie się, że przyjdzie lepszy czas do dyskusji na ten temat. Pewną szansę dawała nowelizacja ustawy o żegludze śródlądowej z 2011 r., przy której pracowałem. Liczyliśmy, że ta zmiana otworzy nowy rozdział. Nadzieje okazały się jednak płonne. Ustawa została przyjęta, ale temat wykorzystania potencjału Wisły gdzieś się rozmył po drodze.

Nowelizacja nie rozwiązała problemu bałaganu kompetencyjnego, tych wszystkich instytucji odpowiedzialnych za utrzymanie i rozwój Wisły. Obecny podział kompetencji jest fatalny. To trzeba zmienić. Dziękowałem redaktorowi naczelnemu Mariuszowi Szmidce, że w tym kierunku poszliście. Jest to wyzwanie, które trzeba jak najszybciej podjąć.

Resort środowiska przygotowuje projekt reorganizujący instytucje odpowiedzialne za polskie rzeki. Jak Pan go ocenia?

Rozważałem projekty przedstawiane przez Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej i Ministerstwo Środowiska i muszę stwierdzić, że nie są one zgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju kraju.

Zakłada się powołanie dwóch zarządów - po jednym dla każdego z dorzeczy rzek Wisły i Odry. Te zarządy mają zbierać opłaty za korzystanie z rzek, a następnie utrzymywać z nich infrastrukturę. To nie jest dobre rozwiązanie?

Samo założenie jednego gospodarza dla Wisły i jej dorzecza jest słuszne. Jednak jeśli wczytać się w te projekty, które otrzymujemy jako posłowie, to zobaczymy, że nie są spójne. Ten projekt jak i wcześniejsze dotyczące Wisły, ignorują też położenie Polski nad morzem. Zapomniano w tym wszystkim, że Wisła jest elementem krajowego i międzynarodowego systemu dróg wodnych E70 i E 40. Tak samo jak zapomina się, że dorzecze Wisły daje jedyną i niepowtarzalną szansę zbudowania korytarza transportowego między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym. Tego się w ogóle nie uwzględnia w tych propozycjach.

W którym kierunku powinny zatem pójść zmiany legislacyjne w sprawie Wisły?

Za dużo mówi się o Naturze 2000, która obejmuje jakieś 70 proc. terenów wzdłuż Wisły. To bardzo komplikuje sprawy i może powodować, że wszystko stoi w miejscu. Należy zrewidować zasięg tych obszarów, tak by umożliwić chociażby powstanie kaskad. To temat, którym trzeba jak najszybciej się zająć, bo życie nas dogania i za chwilę może nastąpić nieszczęście. Tykającą bombą jest tama we Włocławku. Jestem posłem już trzecią kadencję i cały czas słyszę, że trzeba ten problem rozwiązać. I cały czas rozwiązanie tego problemu odkłada się. Jest to konsekwencja tego, że Wisła nie ma jednego gospodarza. Jak jest ich kilku, to tak, jakbyśmy nie mieli żadnego.

Nasi rozmówcy, eksperci, wskazywali rozwiązanie - trzeba powołać bądź wskazać jeden resort odpowiedzialny za gospodarkę wodną. Czy to będzie ministerstwo, czy też silna agencja podlegająca bezpośrednio prezesowi Rady Ministrów, to kwestia techniczna.

Rozmawiamy z jednej strony o konieczności inwestycji w infrastrukturę, z drugiej o potrzebie zmian legislacyjnych. Pytanie co trzeba zrobić na dziś? Jak powinny wyglądać priorytety?

Docelowo należy skoncentrować się na uaktywnieniu międzynarodowych szlaków E 40 i E 70 oraz budowie kaskad na Wiśle. Przede wszystkim jednak - i to możemy zrobić od zaraz - należy zrewidować obszary Natura 2000. Nie ma co kryć, obecny ich kształt stanowi blokadę dla wykorzystania potencjału Wisły.

Już słyszę głosy oburzenia ze strony środowisk ekologicznych.

Tyle że za chwilę możemy doprowadzić do sytuacji, w której stracimy to co chcieliśmy w ten sposób chronić. O ekologii musimy myśleć wyprzedzająco. Mało się mówi o tym, że na przykład wody wiślane płyną za szybko. Znam badania, których wynik jasno wskazuje, że jeśli nie uspokoimy nurtu Wisły, to za chwilę województwo kujawsko-pomorskie stanie się stepem. Potrzebujemy zrównoważenia w gospodarce naszą największą rzeką.

Słyszymy jednak, że dziś nie stać Polski na tak duże przedsięwzięcie, jak kompleksowa inwestycja w Wisłę.

Nie stać nas na dalsze zaniechania w tej dziedzinie. Powódź, która dotknęła kraj w 2010 roku, przyniosła potężne straty rzędu 12 mld zł. Rozmiar zniszczeń byłby mniejszy, jeśli zrealizowalibyśmy wreszcie projekt kaskad na Wiśle, umożliwiający regulowanie poziomu wody w tej rzece. Dziś mamy jedną zaporę we Włocławku, która na domiar złego jest w coraz gorszym stanie. Wciąż w tej kwestii króluje polityka doraźnych rozwiązań. Musimy myśleć strategicznie. Dobrze że prowadzicie tę akcję i nagłaśniacie problem. Jeśli nie będzie się rozmawiało, nie będzie się planowało, to za chwilę znów zapomnimy o Wiśle, a obudzimy się dopiero z ręką w przysłowiowym nocniku.

Obaw jest więcej. W toku naszej debaty pojawiły się głosy, że rozwój wyłącznie dolnego biegu Wisły, szczególnie od Bydgoszczy na północ, może stworzyć niepotrzebną konkurencję dla trójmiejskich portów. Jak Pan widzi tę kwestię?

Nie podzielam tego poglądu. Doświadczenie innych krajów uczy, że rozwój szlaków rzecznych wzmacnia rodzime porty, w naszym przypadku Gdańsk, czy w dalszej przyszłości Elbląg. Rozwinięcie żeglugi śródlądowej, nawet tylko na tym odcinku, podniosłoby notowania naszych portów. Możliwości przeładunkowe trójmiejskich portów są ograniczone "przepustowością" transportu kołowego. Jeśli będą rozwijały się w tym tempie, to wkrótce przekroczymy "punkt krytyczny", w którym kolej czy transport ciężarowy nie będą wystarczające i zaczną hamować ich rozwój.

Jakie działania zamierza więc podjąć Stanisław Lamczyk, poseł ziemi pomorskiej?

Uczestniczę w pracach stałej podkomisji ds. transportu lotniczego i gospodarki morskiej, w której jestem wiceprzewodniczącym. Zamierzam przekonać jej członków, by poszerzyć zakres jej prac o temat żeglugi śródlądowej. Chciałbym, żeby także poszerzyć nazwę komisji o człon "i śródlądowej".

Mamy już zespół parlamentarny, zajmujący się żeglugą śródlądową - nie wystarczy?
Objęcie tematu pracami stałej podkomisji daje dużo większe możliwości, jak chociażby możliwość sfinansowania niezbędnych ekspertyz. Poza tym komisje i jej podkomisje są - w przeciwieństwie do zespołów parlamentarnych - formalnymi ciałami, uczestniczącymi w procesie legislacyjnym.

Czym miałaby zająć się ta stała podkomisja?

Musimy opracować strategię rozwoju Wisły wykraczającą poza perspektywę jednego roku czy dwóch lat. Potrzebna jest strategia, szczegółowy plan obejmujący dekady, realizowany ponad podziałami politycznymi. To porozumienie ponadpartyjne jest kluczowe. Powódź nie wybiera czy wystąpi pod rządami tej czy innej koalicji. W opracowywanie strategii przede wszystkim chciałbym zaangażować posłów z obszaru dorzecza Wisły, ale liczę też na zrozumienie posłów z dorzecza Odry.

Strategię, jak każdy inny dokument, łatwo schować do szuflady. Poza tym jej opracowywanie zajmie miesiące, jeśli nie lata. A potrzebne są działania tu i teraz.

Pełna zgoda. Dlatego też priorytetowym zadaniem w ramach poszerzonego zakresu prac podkomisji stałej byłoby wystosowanie dezyderatu do pana premiera, by ujął jedno ministerstwo odpowiedzialne za gospodarkę wodną, bez względu na to jak miałoby ono się nazywać. Poza tym już zainicjowaliśmy rozmowy z Ministerstwem Środowiska w kwestii zrewidowania nadwiślańskich obszarów Natura 2000. To pierwsze kroki. Część już realizujemy, częśćjest do zrealizowania w najbliższych dniach, ewentualnie tygodniach.

"Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle"

22 marca br. rozpoczęliśmy akcję społeczną "Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle". Doprowadzimy do tego, by w końcu rząd zainteresował się komunikacją śródlądową na Wiśle. Wymusimy deklaracje i konkretne działania. Jednocześnie będziemy dbać o to, by nie zniszczyć walorów przyrodniczych Wisły, walorów, które są niezaprzeczalne.

Chcemy doprowadzić do sytuacji, by nad Wisłą powstały nowe miejsca pracy, by nastąpił rozwój małych miejscowości. Chcemy, by turystyka wiślana stała się jedną z głównych atrakcji naszego regionu. Oddamy głos ekspertom i osobom, dla których ożywienie Wisły jest wyjątkowo ważną sprawą. Będziemy rozliczać decydentów z deklaracji!

Artykuły dotyczące naszej akcji ukazują się w papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" w każdy piątek i poniedziałek oraz na naszej stronie dziennikbaltycki.pl. Zapraszamy do wyrażania swojego zdania na naszej stronie i na facebooku. Czekamy również na Państwa opinie i sugestie przysyłane e-mailem na adres: j.popek@prasa.gda.pl. Prosimy o poparcie naszej akcji!

źródło: dziennikbaltycki.pl
fot. Damian Kramski / AG
#1 | Kongregacja dnia 13.04.2013 20:45
Tak Panie Pośle !!!!!!!!!!!
#2 | wodyn dnia 13.04.2013 21:37
Jak pamiętam, ktoś kiedyś wyraził negatywną opinie o lokalizacji huty katowice i wtedy rozmontowano gospodarkę wodną (OZW). To był dobry pomysł, bo sprawdza się do dzisiaj i wszystkim rządzącym to pasuje , niezależnie od opcji jak widać, a minęło ,niedługo będzie , z pół wieku.Pan poseł dobrze prawi, ale chyba tylko po to , żeby zebrać trochę głosów.Ul.Grzybowska rządzi ! Tylko żeby nie było potem ,że to znowu warszawiacy namieszali.
#3 | Odra dnia 14.04.2013 11:54
Szanowny Panie Pośle, na próżno czytając tekst Pana wypowiedzi w temacie gospodarki rzekami czekałam na słowo "Odra"...pojawiło się ono tylko raz i to w kontekście poszukiwania lobbingu na rzecz rzeki Wisły. Obserwuję od dłuższego czasu pewnego rodzaju "konkurencję" w dyskusji na temat gospodarki rzekami. Zapewniam Pana, iż środowiska zorientowane w racjonalnym gospodarowaniu wodami są zgodne co do potrzeby utworzenia "dwóch gospodarzy zlewniowych" a przede wszystkim do powołania organu reprezentującego bezpośrednio interesy gospodarcze rzek w Polsce. Nie ma to jednak nic wspólnego z reprezentowanym przez Pana lobbowaniem jednej rzeki - bo sprawa zaniedbań i zaniechań w polityce naszego kraju w dziedzinie gospodarowania rzekami osiągnęła już apogeum i została zauważona negatywnie w całej Europie.

Rozwiązaniem sprawy wydaje się uporządkowanie strategii transportowej ale gospodarowanie rzeką to nie tylko żegluga śródlądowa. Potrzebne jest wielopłaszczyznowe, systemowe podejście do gospodarowania rzekami. Rzeka ma do zaoferowania równocześnie wiele funkcji. Rozumieją to mieszkańcy terenów nadrzecznych, którzy poprzez rolnictwo, gospodarkę surowcami kopalnymi z dna rzek, gospodarkę transportową, energetyczną, walory turystyczne i rekreacyjne - traktowali rzeki jako "ŻYWICIELKI".

Akcentuję tu wszystkie rzeki, na przekór Pana próbie lobbingu jednej z nich. Proszę pamiętać, że rzeki dorzecza stanowią żywy organizm i żadne "uprawianie polityki lokalnej" nie udaje się tutaj bo w grę wchodzi zasób naturalny, który ma swój "żywioł" -jak pokazały w ostatnich dniach przekroczenia stanów alarmowych na zlewniach naszych rzek w Polsce.

A propos, akcentuje Pan przyjazne spojrzenie na Wisłę posiłkując się jednocześnie perspektywami modernizacji drogi wodnej Wisła-Odra. Jakie więc widzi Pan rozwiązanie, bądź zawarcie stosownego porozumienia z obecnym administratorem tej drogi wodnej (prawie w całości) jakim jest RZGW Poznań? Chyba, że ogranicza Pan swoje plany jedynie do wykorzystania turystycznego tej drogi wodnej. RZGW Poznań wcale nie jest zainteresowane poprawą warunków nawigacyjnych na podległych sobie drogach wodnych (stan Wielkiej Pętli Wielkopolskiej - o zgrozo!!!)

My - ludzie Odry już od dziesięcioleci walczymy z tym administratorem o zmianę tego działania. Tak więc Panie Pośle jeżeli nie połączymy wysiłków (Odra i Wisła), nic Pan nie uzyska, nad czym bolejemy.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL