Wypadek na Opatowicach: dlaczego?Drukuj

Wypadek na Opatowicach: dlaczego?Widok jaki zobaczyłem poniżej jazu Opatowice jest porażający dla każdego wodniaka. Nie mam sumienia komentować tego wydarzenia, gdyż dotknęło ono moich kolegów. Nie mnie jest osądzać o winie. Ale zanim przystąpi się do osądów należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań zaczynających się od „DLACZEGO”?

Dlaczego nadzór inwestorski wobec zwiększających się z godziny na godzinę przepływów wody zezwolił na prace jednostek pływających w rejonie jazu?

Dlaczego RZGW Wrocław widząc zagrożenie dla obiektów pływających operujących w rejonie jazu w związku z gwałtownymi przyborami roztopowymi nie nakazało przerwania prac i schronienia jednostek pływających w bezpiecznych akwenach?

Dlaczego przed przewidywanymi wezbraniami roztopowymi RZGW wyłączył z eksploatacji kanał przeciwpowodziowy zamykając go groblą na północnym krańcowym odcinku?

Dlaczego wobec ostrzeżeń służb hydrologicznych RZGW świadomie naraża wrocławską starówkę na potencjalne zagrożenie powodziowe kierując wody wezbraniowe Odry do miasta tylko jednym korytem przez jaz Opatowice?



Odpowiadając sobie na te pytania można z pewną dozą prawdopodobieństwa określić główną przyczynę tego tragicznego w skutkach zdarzenia.

tekst i zdjęcia: Janusz Fąfara
#1 | Apis dnia 11.04.2013 18:08
Dlaczego? Bieńkowska przepowiedziała, że powodzi nie będzie ale Odra o tym nie wie i przybiera...

W RZGW widać wolą wróżbitów niż stan faktyczny, więc teraz ja wystąpię w roli "starego górala" - a raczej "starego łodziarza" - i powiem tak - Bydzie wielgo woda!:

Na Górnej i Środkowej Odrze oraz jej dopływach stan ostrzegawczy odnotowano dziś na 20 wodowskazach. Stan alarmowy wystąpił w na 6 stacjach pomiarowych. Tak jest od kilku dni zresztą...

Wszystkie prawobrzeżne (czyli nizinne) dopływy Odry maja przekroczone stany alarmowe i ostrzegawcze: Widawa i Barycz (alarmowe), Stobrawa (wpada mniej więcej w Brzegu) miała jeszcze dziś przekroczony stan alarmowy - obecnie ostrzegawczy, Małapanew podobnie ale Turawa nieco przechwyci jeszcze.

Sama Odra w Chałupkach dopiero dziś w południe zeszła poniżej stanu ostrzegawczego, który wczoraj był przekroczony, Miedonia osiągnęła stan ok 500 cm - obecnie nieco spadła. W Ujściu Nysy woda rośnie i dziś było tam prawie 4,5 m.

Lewobrzeżne (górskie - sudeckie) dopływy jeszcze drzemią, ale pod koniec tygodnia temperatury i halny spowodują gwałtowne topnienie śniegu a na dodatek mają wystąpić opady deszczu. Ziemia nie wchłonie tego bo jest już mocno nasiąknięta - tworzą się zastoiska na polach, w rowach i zagłębieniach terenu. Pamiętajmy też, że Zbiornik Nyski jest w remoncie - robi to RZGW Wrocław - a jakże... Jak Nysa się rozszaleje - sam Otmuchów nie wystarczy.

W Czechach też będzie topnieć a więc Odra i Osobłoga pierwsze powiedzą Pani Bieńkowskiej ile jest warta jej wróżba. Resztę sobie niech dopowiedzą odpowiedzialni... Wątpię, czy grobla zamykająca od dołu Kanał Powodziowy we Wrocławiu wytrzyma.
#2 | darpo23 dnia 11.04.2013 20:56
lepiej żeby ta grobla szybko się rozleciała. Woda szybciej "ucieknie" z miasta.
#3 | mefiu dnia 11.04.2013 22:22
jakis pech tej wiosny: na zachodzie po pijaku sie rozbijają, wypadki czołowe; Polska: na Wiśle sie topi holownik i teraz Wroclaw Tur i Bizon (:
#4 | 2494 dnia 12.04.2013 08:26
Zapomnieliście koledzy o bardzo ważnym aspekcie Dlaczego .. Rzgw i Nadzór to chyba nie ma znaczenia a dlaczego załoga znając aktualne warunki hydrologiczne panujące w tym obszarze nie zabezpieczyła się na leżycie . Trochę szokujące wieści i to z serca żeglugi śródlądowej jakim jest Wrocław . Pewnie wiele osób się nie zgodzi z tym co napisze lecz winę za taki incydent ponoszą Kapitanowie . Nie Rzgw czy jaka kolwiek inna instytucja .Zawód Marynarza wymaga myślenia a tu czegoś chyba zabrakło że sprawy zabrneły w taki punkt .Zerwały się z cum trochę absurdalna przyczyna . Całe szczęście że nikt nie ucierpiał .
Zastanawia mnie też jedno video fajnie nagrane odgłosy otoczenia a w tych odgłosach nie słychać dzwonków alarmowych dla załogi ? Na filmie widać jak załoga jest całkowicie nie zgrana jeden z panów skacze na filar drugi biegnie do sterówki . Zamiast obydwaj udać się w miejsce alarmowe zapewne do kapitana do sterówki . Bieganie obok naprężonej stalówki która w każdej chwili mogła wystrzelić też chwalebne .
#5 | Apis dnia 12.04.2013 08:38
Rozumując tak jak powyżej możemy zadać pytanie: co w ogóle robiły te wszystkie obiekty poza oznaczonym szlakiem żeglownym - w obszarze za znakami A1, D3 i E3. Skoro tam wpłynęły to pracowały na czyjeś zlecenie i ten ktoś powinien uprzedzić załogi kiedy ten rejon należy ze względów bezpieczeństwa opuścić.

Automatyczny jaz może znienacka zmieniać swoje piętrzenie (tym samym przepływ i uciąg) - stosownie do stanów wód. Załoga tego nie wie kiedy na jazie następuje opuszczenie segmentu - obsługa stopnia wie i powinna natychmiast ostrzec. Są radiotelefony, telefony komórkowe itp.

Drugi aspekt: zerwanie z cum. Nie wiadomo jeszcze jak do tego doszło - czy zerwały się liny, czy wyrwał się z gruntu pachoł, pierścień czy inne urządzenie cumownicze o ile w ogóle tam jakieś było i nie cumowano do wbitego w ziemię ad hoc pala. Grunt rozmiękł, "pal się wysmyknął i ponton orła fiknął" pociągając spiętego z nim Tura i cumującego do jego burty Bizona.

A może ktoś je "dla kawału" zrzucił... Poczekajmy na ustalenia.
#6 | 2494 dnia 12.04.2013 08:58
Panie Kapitanie oni wiedzieli jak się sprawy mają że nurt jest bystrzejszy że wody przybywa i wypadało by się odpowiednio zabezpieczyć . Dodać po dwie stalówki może jakieś sznurki , kotwicę .

"Skoro pracowały tam na czyjeś zlecenie - ten ktoś powinien uprzedzić załogi " czy załogi to roboty które muszą zostać zaprogramowane ? Mnie nikt nie informuje jaka będzie Pogoda jak się woda będzie zachowywać to chyba job Kapitana . To nie przyszło jak tsunami stan się podnosił nie w pół godziny . Pal się wysmyknął chyba trochę amatorsko brzmi przecież jest załoga która ma kontrolować olinowanie cumownicze .
#7 | Apis dnia 12.04.2013 09:07
Chyba nie pływałeś nigdy na Górnej Odrze: woda się nie podnosiła jak tsunami lecz dość nagle (opuszczenie segmentu jazu) zaczęła płynąć znacznie szybciej niż płynęła dotąd. Statki stały bardzo blisko jazu. Resztę sobie dopowiedz obserwując film.
#8 | Piotr_Uraz dnia 12.04.2013 09:08
Winien jest zawsze kapitan a w tym przypadku chyba dwóch? Nie było chyba żadnej dywersji ani sabotażu. Były trudne warunki. I tyle. Trzeba było pilnować... Dwa lata temu moja barka zatonęła w Świnoujściu. I co z tego, że mnie tam nie było - nieodpowiednio dopilnowałem...

Jeżeli ktoś nagle opuścił segment jazu wiedząc, że stoją tam jednostki remontujące i nie ogłosił tego na radiu to prokurator czeka.
#9 | Apis dnia 12.04.2013 09:17
Jaz chyba opuszcza się automatycznie... Uciąg wzrósł dość nagle. Statki jednak nie powinny tam cumować na noc. Wydaje mi się, że stało się to po postoju nocnym - pchacze dopiero odpalały silniki jak już ich ciągnęło na jaz.

Ja w tym rejonie nie nocowałbym za żadne skarby - wróciłbym w górny awanport śluz Bartoszowice lub Opatowice.

Tak czy owak mamy pierwszych pokrzywdzonych i pierwsze straty w wyniku modernizacji Węzła Wrocławskiego (w takiej koncepcji i realizacji) oraz pierwsze straty w wyniku wysokiej wody 2013.
#10 | 2494 dnia 12.04.2013 09:19
Tym bardziej Dowódcy na pewno o tym wiedzieli że mogą wystąpić takie zjawiska i mogli podjąć odpowiednie kroki aby się jakoś przygotować na takie okoliczności . NIe byli na pewno tam pierwszy raz . Film niestety pokazuje bardzo negatywne zachowanie , nie informowanie załogi dzwonkami alarmowymi o zbliżającym się za chwile wypadku takie zachowanie jest raczej mało profesjonalne , może ktoś z was słyszy dzwonki alarmowe które da się usłyszeć jak sami wiemy. Bo ja nie usłyszałem .
#11 | Apis dnia 12.04.2013 09:27
Ponownie pytam - pływałeś kiedykolwiek na Górnej Odrze? Byłeś w sytuacji gdy cię ciągnie na jaz? Ty myślisz, że ile załogi jest na pchaczu? Dwudziestu? Kogo jeszcze miał kapitan tego Tura "informować dzwonkami" jak wszyscy (3) byli już na pokładzie i robili co mogli? Daj spokój z tąi "morską ministranturą", bo nie do śmiechu nam.
#12 | Piotr_Uraz dnia 12.04.2013 10:04
Nikomu nie jest do śmiechu. Chociaż rozbawiła mnie informacja dziennikarska o stratach rzędu 30.000 złotych. To chyba ułamek kosztów. Ciekawe dla dalszych prac będą konsekwencje tego wypadku.. Proszę też abyś nie nabijał się z kolegi piszącego o procedurach. On tylko pokazuje co by było gdyby przewodniczącym komisji wypadkowej był Antoni Macierewicz. I tak w tym prawie wodnym jest tyle głupot i niekonsekwencji. Obecnie pływanie jest trudne. Pływanie ekonomicznie opłacalne jeszcze trudniejsze. Pływanie zgodnie z wszystkimi zapisami (sprzecznymi) prawnymi jeszcze trudniejsze.
#13 | Apis dnia 12.04.2013 10:22
Cytowałem za źródłem szacunkowe straty na 300 tys: http://www.zeglug...dmore=1513 Nie wiem gdzie napisano 30 tys. ale musiał to napisać ktoś bez pojęcia.

Nie do śmiechu nam, bo koledzy kapitanowie z obu pchaczy na pewno będą odpowiadać przed prokuratorem i zostaną uznani winnymi poważnego wypadku w ruchu wodnym.

Kapitan statku to wielka odpowiedzialność i zdolność przewidywania. Dlatego napisałem, że za żadne skarby nie zostałbym na fajrant powyżej i blisko jazu nawet na mocnej cumie i kotwicy.
#14 | 2494 dnia 12.04.2013 10:25
Osobiście Kapitanie to dobrze że tych 20 tam nie było bo przy takim uderzeniu o filar mogło by ich kilku wypaść . lecz jeśli już o to chodzi to myślę że żyjemy w cywilizowanych czasach i minimum kreatywności można wykazać .

http://wroclaw.rz...awigacyjne

Jest ?? Można się zapoznać ? I tel jest . A ta woda to napewno samoczynnie nie jest upuszczana nie prawdaż ? ktoś nad tym czuwa . Wiadomo że jeżeli cumowali to maszyny stop , zanim kopneli w silnik było już po wszystkim . A tych 3 bo nie jeden tylko dwa stateczki uczestniczyły i barka czy prom tak żeby mi nikt nie zarzucił nazewnictwa to razy dwa , to jest 6 ludzi proszę nie można zadysponować po załogancie aby olinowanie sprawdzał a może do takich zadań trzeba firmę zewnętrzną wynająć ? To ilu gostków do ogarnięcia takiego zestawu potrzeba ? 10 . Wiadomo że Zima byłą długa woda może przybrać . Czynników mogących wpłynąć na ruch jednostki może być wiele to tak jak pływać po morzu i nie zać zasad pływów czy meteo to tu raczej powinno się wiedzieć że są jakeś wachania wód .
#15 | Piotr_Uraz dnia 12.04.2013 10:38
To jest trudne komentować artykuły zmieniające się co parę chwil. Tak napisała wrocławska albo wyborcza, nie pamiętam. Po komentarzach krytycznych często poprawiają artykuły nie informując o zmianach.. A tak z innej beczki, myślę, że przy tych uciągach nawet kotwica by nie pomogła.. A zamknięcie alternatywnych kanałów przepływu wody wiosną to dziwne.
#16 | 2494 dnia 12.04.2013 10:55
O ile by się zerwali ze słomek to świadczyło by o bardzo wysokich umiejętnościach załogi . Lecz jeśli wpływ miał inny czynnik a nie niedbalstwo załogantów np blekałcik czy kłopoty z sterem , silnikami , to przepraszam .
Lecz tym bardziej powinno się zadbać o należyte zacumowanie jeśli się cumuje w pobliżu takich obiektów gdzie woda może przyśpieszyć . A i nawigacja jest raczej utrudniona dla takich dwóch pchaczyków i promu jak otworzą tą budowlę na full Smile Natura Smile
Tak krajoznawczo i zarobkowo pływałem .Może nie tyle co Pan i wielu innych ale tak .
#17 | Apis dnia 12.04.2013 11:02
Znam już z grubsza przebieg wypadku, ale nie będę się wypowiadał przed oficjalnymi ustaleniami. Jedno jest pewne: nie zerwali się z cum lecz przypłynęli ok. 7.00 z górnego awanportu śluzy Bartoszowice i manewrowali w tym rejonie z naruszeniem wszelkich zasad dobrej praktyki żeglarskiej. Tak więc wszystkie nasze dywagacje powyżej warte są funta kłaków.

Swoją drogą dopiero dziś o 9.00 "Centrum Operacyjne Wrocławskiego RZGW" (zwane "Houston" ) podjęło decyzję o zamknięciu dla żeglugi Wrocławskiego Węzła Wodnego i Odry Skanalizowanej od Oławy do Brzegu Dolnego.
#18 | 2494 dnia 12.04.2013 11:23
wessało ich na takie przyśpieszenie wody, to raczej nie mieli co liczyć na swoje pchacze + obiekt Nie można się porozumieć z operatorami jazów wiadomo przecież kto to
tel do instytucji np. Panie Starszy kiedy otwieracie ? Harmonogram jakiś jest otwierania raczej a nie na chybił trafił .
naruszeniem wszelkich zasad dobrej praktyki żeglarskiej . to są jedyne słuszne słowa . brak wyobraźni .
#19 | darpo23 dnia 12.04.2013 14:51
panowie......to Polska , tu o żegludze się nie rozmawia , tu się żeglugę opłakuje i wspomina jak to pięknie było dawniej. Zanim jedna firma drugiej firmie przekaże informację o tym co się dzieje i zrobi to zgodnie z procedurami to Bizon znajduje się na dolnej wodzie ba , stado bizonów by wyzionęło ducha. Procedury są dobre na wszystko. Winni okażą się obaj Kapitanowie a co najdziwniejsze wszystkie procedury zostały zachowane. Prawie jak na basenie narodowym
#20 | wojpa dnia 12.04.2013 17:21
Czy to Bizon 150 ?
ciekawy jestem czy kotwice jak by byle opuszczone czy by pomogly utrzymac je wi miescu..

ale Bizon **** ostro wyladowal...
kudo ze sie nic nikomu nie stalo
#21 | mefiu dnia 12.04.2013 18:37
jak by spadły Wink
#22 | wojpa dnia 12.04.2013 20:03
jeszcze mi sie przypomnialo czy nie czasami Mickiewicz w 80 latach przelecial przez jazz w redzinie BM ka?
#23 | wmatys dnia 12.04.2013 20:32
Z tego co tutaj czytam niektórzy z was mało wiedzą o ważnych kwestiach.
po 1 Jaz Opatowice mimo że docelowo był automatyczny w praktyce od wielu wielu lat jest podnoszony i opuszczany tylko i wyłącznie ręcznie
Po 2 Obsługa Jazu każde ruchy jazem konsultują z obsługą budowy zawsze, dodatkowo obsługa budowy jest informowana codziennie kilka razy o stanach wód i ewentualnych zwiększeniach lub zmniejszeniach stanów.
Po 3 każdy kto tam tego dnia był i widział jak wygląda sytuacja na Odrze w tym rejonie dziwił się, że w ogóle tam znajdują się jakiekolwiek jednostki nie mówiąc już o manewrowaniu tam tego dnia w tych warunkach. Sam 15 minut przed zdarzeniem widząc dwa statki na górze Jazu Opatowickiego złapałem się za głowę.
#24 | darpo23 dnia 12.04.2013 21:49
jeśli chodzi o jazy.
Każdy z jazów sektorowych posiada możliwość sterowania automatycznego w którym opuszczanie lub podnoszenie sektorów jest realizowane przy zmianie poziomu wody górnej, wtedy zmiana położenia sektorów jest wymuszana niejako automatycznie poprzez różnego rodzaju generalnie przestarzałą automatykę. Automatyka nie jest doskonała i ponoć żaden z jazów sektorowych nie jest obsługiwany całkowicie w sterowaniu automatycznym. Od nowości. Houston w RZGW chce to zmienić. Taki jest plan. Na papierze. Taki papier nadaje się wyłącznie do jednego celu.
tak , to Bizon 150
po oglądnięciu filmiku ze spływu Bizona i Tura nad sektorami zauważyłem że Bizon usiłuje przepchnąć barkę w stronę kamerzysty , Tur blokuje Bizona i niejako "pomaga "mu w spłynięciu na dolną wodę , ktoś na Turze ma jednak założona kamizelkę ratunkową , mam wrażenie że silniki Tura pracowały wstecz , czynne były tylko dwa sektory więc uciąg był potężny.
"WYPADEK TO COŚ CZEGO NIE MA DOPÓKI SIĘ NIE WYDARZY"
#25 | Janusz Fafara dnia 12.04.2013 22:15
Akurat ten jaz i jaz Janowice już niejednokrotnie pokazał swoistą automatykę samoczynnie opadając. Na Opatowicach teki spektakularny wyczyn zdarzył się z początkiem zimy w grudniu 2010 czyniąc niemało kłopotów jednostkom pływającym zdążającym do Wrocławia . Jak wspomniałem również jaz janowicki płatał podobne figle, które z reguły nie były nagłaśniane z wiadomych względów. Modernizaje tych jazów, a raczej ich zupełna przebudowa to pokłosie wspomnianych wypadków. Po drugie, skoro działał tak sprawny system komunikacji pomiędzy obsługą jazu a kierownictwem budowy to jakim cudem oba pchacze z pontonem znalazły się w rejonie jazu. Nie wierzę, że kapitanowie podjęli samodzielnie decyzję o przemieszczeniu się w rejon jazu. Ktoś musiał im wydać stosowne polecenie. Z resztą, jak podało w dzisiejszym komunikacie radio Wrocław Urząd Żeglugi Śródlądowej podejmie drobiazgowe dochodzenie w tej sprawie i myślę że w stosownym czasie na pewno informacja o jego przebiegu będzie podana do publicznej wiadomości . Należy mieć tylko nadzieję aby nie było to śledztwo przypominające dochodzenie w sprawie tragedii smoleńskiej. Co się zaś tyczy komentarzy to najwyższa pora już zakończyć dywagacje na temat kto zawinił i z góry osądzać, tylko odpowiedzieć sobie na pytanie - czy do tego wypadku musiało dojść.
#26 | wojpa dnia 12.04.2013 22:42
ogdladam te wideo juz kilka razy , szkoda ze nie ma troche wiecej od poczatku bo bylo mozna wiecej powiedziec na ten temat , i widziec wiecej co sie przyczynilo to tego wypadku
jest tu albo mam duzo pytan co ja bym zadal , bo chyba innaczej mnie uczono w szkole, jak sie zachowac w takim przypadku lub zagrozeniu
ja widze ze obydwa pchacze mialy szanse sie uratowac bez barki, jest trudno powiedziec jak oni byli przeczepeni, bo brakuje tego wideo , niewiem czemu szczepy z tura nie zostale zluzowane kompletnie bo widze ze ta barka pociagnela Tura i jeszcze byl zwiazany, jak by byli odczepieni jest ta mala mozliwosc ze by mogli wyciagnac z tego
Bizon nie mial zadnych szans uratowac go z ta barka przyczepiania, mogl sie sam uratowac wczesniej
#27 | kaczor_g dnia 12.04.2013 23:49
prawdę mówiąc trudno sobie wyobrazić gdyby ten ponton spokojnie sobie popłynął i zablokował kanał miejski lub Odrę na Starym Mieście

mieli naprawdę dużo szczęścia, że nikt nie zginął
Ale po co oni tam płynęli? Po to pudło? Niepojęte.
#28 | Szafranek dnia 13.04.2013 02:12
Widzę że panowie nie macie zielonego pojęcia o tym jak się pracuje w obecnych czasach na hydrobudowach,ale to może nawet i lepiej,na to miast na pytanie po co oni tam płynęli?Odpowiem tak to nie chodzi o te śliwki tylko po co on tam wlazł.Pozdrawiam serdecznie Szafranek.
#29 | wmatys dnia 13.04.2013 08:26
darpo23 i Janusz Fafara. Jaz Opatowice od wielu wielu lat nie skłamię jeśli powiem że od 20-stu ma całkowicie wyłączoną z użytku automatykę. Jest sterowany tylko i wyłącznie ręcznie, jakiekolwiek niekontrolowane ruchy sektorów to tylko ruchy "w dół" do oporu czyli tzw. kładzenie się jazu przy zbyt małej różnicy poziomów między górą a dołem lub przy zaśryżeniu wody i zapchanych wlotach do sektorów. Ta sytuacja o której mówię nie miała tego dnia tam miejsca. Jaz stał w swoim położeniu tak jak miał stać i żadne ani kontrolowane ruchy ani niekontrolowane nie miały miejsca. Dlaczego statki poszły przez Jaz? Ano z wielu powodów:
1. Jaz Bartoszowice wyłączony z użytku ze względu na remont kanału powodziowego (z tego co wiem już uruchomiony ze względu na wysokie stany)
2. Tylko dwa z 3-ech sektorów na Jazie Opatowice czynne.
Czyli podsumowując: cała woda która w normalnych warunkach kierowana byłaby na Jaz Bartoszowice (kanał powodziony) i na Jaz Opatowice (miasto) przez 3 sektory, płynęła przez tylko dwa sektory Jazu Opatowice. Kto był tego dnia widział jaki jest uciąg wody na Jazie i jaka jest jej prędkość (bałbym się tam podpłynąć mocną motorówką) więc pytam się kto ODWAŻYŁ się na manewry przy tak silnym uciągu w tym rejonie!!?? Z tego co wiem była wykonywana próba przepchania barki z brzegu od strony miasta na brzeg od strony wyspy w celu przetransportowania tam betoniarki i pompy do betonu tak jak robili to wcześniej wielokrotnie (ale nie przy takiej wodzie) i jak widać ta próba skończyła się właśnie tak.

Pozdrawiam Mateusz
#30 | Apis dnia 13.04.2013 08:28
Niestety - podobnie jak to się stało na stronie tvn24 - film musiałem usunąć na stanowcze żądanie jego autora, który ma z powodu jego publikacji duże nieprzyjemności.

Można się jedynie domyślać, dlaczego ma nieprzyjemności i komu film przeszkadza...
#31 | behemot dnia 13.04.2013 11:49
Już jest na Youtubie https://www.youtu...J547Nzvu2Q
#32 | marek56 dnia 13.04.2013 12:53
No to już wiadomo dlaczego domagali się usunięcia tego filmu. Bo trzeba było go odpowiednio spreparować przed upublicznieniem. Szlag mnie trafia !
#33 | wojpa dnia 13.04.2013 18:52
Sluchalem radia i mowil ze barka sie urwala i prubowali uratowac oczywiscie nie poweidzieli jak byla przypieta niewiedzieli.. takze niedziw ze probuja te video wymazac bo widac ze tak nie bylo.. tylko szkoda ze niema od tego poczatku bylo by bardziej jasniej ... smierdzi mi to bardzo...
#34 | 38 dnia 14.04.2013 20:47
#35 | 2494 dnia 15.04.2013 08:45
jestem ciekaw w ilu tysiącach się zamknie się armator po takim manewrze swojego Kapitana , Kapitanów po takiej akcji ratowniczej ? Na 3 jeden miał Kamizelkę Ratunkową dobre dobre . Zastanawia mnie czy nie powinno się podejść bardziej realistycznie do szkolenia załóg żeglugi śródlądowej z zasad elementarnego bezpieczeństwa w sytłacjach zagrożenia
#36 | kaczor_g dnia 15.04.2013 10:26
kluczem jest odpowiedź gdzie to pudło się znajdowało
nie wieźli żadnej betoniarki, ani pompy tylko elementy (pierścienie) widać to na filmie
byłem wczoraj na Opatowicach i nie mogę sobie w żaden sposób wytłumaczyć jak te pchacze znalazły się w takiej sytuacji....
Tam jest filar starego jazu który uniemożliwia manewrowania https://maps.google.com/maps?q=Wroc%C...a&z=18,
tuż powyżej tego filaru jest nabrzeże dla obsługi budowy - więc tam musiały być ładowane elementy (tam gdzie google pokazuje zielone krzaki)
Z filmu wynika, że Tur miał to pudło na jednej linie (może źle widzę) , a Bizon usiłował "przepchać" - odkręcić pod prąd pudło ....
Albo stali na kotwicy(albo ponton stał) i ona puściła, albo puściła lina, którą ponton był gdzieś "zakotwiczony"... albo nie wiem na co liczyli...

Co do filmu ... to jest zmontowany, pocięty zobaczcie na sekwencję: spada ponton z jazu, spada Bizon, Tur stoi oparty o filar. (nie widoczne cięcie) widać: Tur już "spłynął" z jazu przez północny sektor (rufą do przodu więc maszyny mu pracowały bo wycofał się spod filara o który się oparł), ktoś coś robi przy cumach pontony, a Bizon na wpół utopiony zmierza w kierunku brzegu...

Co do filmu - to czy mi się wydaje czy on "znikł" gdzieś tu był link (Apis go umieścił w treści relacji) ? Dlaczego?
Czy ci co zdejmują go z sieci nie wiedzą, że ludzie mają już kopie (ja mam)?

Mam mieszane uczucia, bo "zawodnik", który to kręcił stał na filarze (czyli był pracownikiem budowy) i nie ruszył z miejsca żeby pomóc - a było o włos od tragedii, a on kręci, mimo, że ten kto został na Bizonie (gdyby zatonął nie przy brzegu) byłby dziś nieboszczykiem
#37 | wojpa dnia 15.04.2013 15:42
jak kaczor_g , wrocilem z szczecina i poszedlem objezec Jaz Opatowice, i tez nie moge wyobrazic jak oni sie tam znalezli tak blisko jazu , to byl niebezpieczny manerw jezeli oni chcieli obrucic ponton przed jazem!!
Dodzwonilem sie do dwoch kolegow z Bizona 150 nic nie mowili na ten temat narazie..
co do kamizelek ratunkowych tez sie zkadzam moja cala Bizona zaloga ma kamizelki ratunkowe jak na pokladzie przez caly czas ma sobie i ma dostep do nich w razie awari czy toniecia jezeli sa oni w kajucie, duzo bledow bylo zrobionych

co do wideo zostalo sciagniete bo sa dwie wersje co sie stalo "ich " wersja sie nie zgadza z wersja co bylo na wideo, takie jest moje przypusczenie ,przypuszczam ze te wideo jest dluze , i wlasciciel tego wideo musial rozmiawiac z RZGW zeby nie wyswietlac tego wideo, nie mysle ze byl pracownikeim byl tylko motocyklista ktory byl w tym czasie, i nagral to na swoj telefon..
#38 | Apis dnia 15.04.2013 19:43
@kaczor_g - przeczytaj mój komentarz #30 (o filmie) dostałem e-mail od autora.

Co do manewrów: wiem z pewnego źródła co robili, ale przed oficjalnymi ustaleniami nie będę nic pisał. Powiem tylko, że:

1. nie zerwali się z cum jak pisze prasa (i jej portale), nie puściła kotwica itd. To był raczej zamierzony manewr podejścia pod sam jaz.
2. wszystkie trzy jednostki stanowiły jeden zestaw w... hmmmm.... dziwacznej konfiguracji.
3. analizując film (mam jego kopię i też jest na YT (komentarz #31) stwierdzam z dużą dozą prawdopodobieństwa, że cała załoga TUR-a wyskoczyła na filar (tu właśnie jest cięcie) - TUR miał "cała wstecz" i po pęknięciu ściągów przeleciał rufą (sterówka zerwana od tyłu) przez ten sam segment jazu co BIZON. Być może jednak kapitan został w sterówce, bo poniżej jazu silniki już nie pracowały.
#39 | wmatys dnia 15.04.2013 21:14
dodam:
byłem na miejscu 10 minut od spłynięcia Bizona i na dole jazu stał TUR na którym silniki pracowały na bardzo wysokich obrotach dzięki czemu stał w miejscu i nie odpłynął od jazu ani nie uderzał w sektor, po prostu stał na dolnej wodzie 10m od sektora, dopiero po przypłynięciu motorówki policyjnej TUR spłynął niżej i stanął obok Bizona.
#40 | Apis dnia 15.04.2013 22:04
To więc potwierdzałoby wersję że cała załoga wyskoczyła na filar...
#41 | kaczor_g dnia 15.04.2013 22:36
Apis ok rozumiem,

kolejne pytanie - wieźli te elementy na budowę- musiały być dość ciężkie skoro nie można było ich przewieźć kładką nad jazem - tylko po co je tam wieźli skoro nie było dźwigu od strony wyspy?
#42 | Apis dnia 15.04.2013 22:53
Tego już nie wiem, ale to właśnie był ładunek - chyba właśnie jakieś elementy jazu (łożyska sektora?)... Może mieli barkę podstawić pod zamknięty sektor a dźwig (pływający) miał je później zdejmować od strony dolnej wody?
#43 | 2494 dnia 16.04.2013 08:58
Exemplis discimus tyle można na pisac .
#44 | wojpa dnia 17.04.2013 20:47
Wiem niewiecej jak to sie stalo, barka sie nie zerwala z cumow przy brzegu, poprostu byl blad obydwoch kapitanow ze zdecydowali podejsc do pierwszego jazu po przeciwnej stronie brzegu w najbardziej niebezpiecznycm miejscu..
dwa jazy byly otwarte i jeden jaz zamkniety, .. prad/nurt wody sie sterowal w kierunku tych dwoch otwartych jazow, i prad widac byl silny jak na tym wideo
co zrobili po zaladowaniu lozysk zdecydowali z nurtem splynac i sterowali w lewa, strone, tur byl przyczepiony do pontonu, Bizon byl przycumowany do Tura, razem ten manerw robili , oczywiscie woda byla silna poniewaz dwa jazy byly otwarte i pociagnelo ponton w prawa strone jak plyneli na druga strone jazu. i co widzielismy na tym wideo to jak ponton ciagnelo w prawa strone, w tym czasie odcumowali Bizona, i probowali odcumowac tura ale juz bylo za poznio. no i tak wygladal wypadek

jezeli oni by podeszli od gory po zaladowaniu lozysk wyplyneli spowrotem i potem podeszli od prawej strony brzegu gdzie pierwszy jaz byl zamkniety prawdopodobnie do tego wypadku by nie doszlo...

przepraszam z gory za bledy
#45 | 2494 dnia 20.04.2013 05:45
#46 | Apis dnia 20.04.2013 09:20
Polskie dziennikarstwo: czego nie wie to sobie dopowie... Te amerykańskie obiekty to barki pchane a nie holowane więc na pewno nie zerwały się z holu, bo nikt przy takich stanach wody niczego na rzece nie holował. Musiały zerwać się z cum w miejscu gdzie je zatrzymano po zamknięciu żeglugi ze względu na wysokie stany wody i zdryfowały z prądem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL