Poszukiwana kronika statku "MS WROCŁAW"Drukuj

Poszukiwana kronika statku "MS WROCŁAW"W latach 80. wiele dużych zakładów pracy Wrocławia (Pafawag, Hutmen, WSK, POLAR, ZNTK i inne) sprawowały patronat nad statkiem, który nosił nazwę i herb tego miasta na dziobie. Był to dość duży i szybki (20 w) statek typu Ro-Ro o długości prawie 200 m, szerokości 31 m i nośności 21 tys. ton przy zanurzeniu 9,5 m, zbudowany w 1983 r w Bilbao (Hiszpania). W PLO pływał do roku 1989 - sprzedany potem do Wotan Shipping Inc. Panama.

Żegluga na Odrze i Zespół Szkół Zawodowych Żeglugi Śródlądowej również sprawowały patronat i były inspiratorami różnych działań z tym związanych - m.in. założono KRONIKĘ w której odnotowywano ważniejsze, wydarzenia, wizyty, wiadomości z mórz i oceanów, itp. Kronika była bogato ilustrowana i dokumentowana stanowiąc zapis czasu współpracy Rady Patronackiej z Załogą i jej przedstawicielami.

Po likwidacji Szkoły część zachowanych pamiątek i przedmiotów, na wniosek Stowarzyszenia Absolwentów i Bractwa Mokrego Pokładu, protokolarnie przekazano Fundacji Otwartego Muzeum Techniki, lecz w tych zbiorach wspomnianej kroniki, sztandarów oraz innych cennych przedmiotów nie było. Apeluję niniejszym do osób, które weszły w posiadanie pamiątek ze zlikwidowanej szkoły o zwrot rzeczonej kroniki (zapewniam absolutną poufność) oraz innych przedmiotów - dla historii Szkoły ważnych, dla indywidualnych osób niekoniecznie.
Zbigniew Priebe
Więcej szczegółów na stronie Absolwentów z Brücknera 10

zdjęcie i dane statku: Archiwum floty PLO
#1 | marek56 dnia 11.04.2013 17:07
Statek ten w zasadzie powinien nosić nazwę "Wrocław III". Przed nim były s/s "Wrocław" i m/s "Wrocław II". Oba niestety pechowe. Pierwszy z nich zatonął 4 kwietnia 1968 roku na Bałtyku u wybrzeży Estonii w rejsie z Gdańska do Helsinek. Przyczyną katastrofy było rozprucie kadłuba na kamiennej rafie koło wyspy Saaremaa. Załoga na szczęscie została uratowana. Po tym zdarzeniu zapadła decyzja o budowie kolejnego statku o tej nazwie. Na początku 1971 roku w Stoczni Gdańskiej został zwodowany masowiec "Wrocław II". W 1973 wyszedł ze Szczecina do Porto Vesme na Sardynii z ładunkiem koncentratu rudy ołowiu. W rejonie Balearów na Morzu Śródziemnym dostał się w silny sztorm. Na skutek dużych przechyłów doszło do przesunięcia ładunku, statek przewrócił się na burtę i zatonął. I w tym przypadku na szczęście wszyscy zostali uratowani. Trzeciego "Wrocławia" już miało nie być. Nazwa została zakwalifikowana jako pechowa - co będzie jak i trzeci zatonie, tym razem z załogą ? Ale okazało się, że "do trzech razy sztuka" zadziałało poprawnie. Ten trzeci na szczęście chyba okazał się "lucky ship". Przynajmniej pod naszą banderą.
#2 | Apis dnia 11.04.2013 19:21
Jakież byłoby to barwne uzupełnienie kroniki, o której mowa...
#3 | marek56 dnia 11.04.2013 20:24
Fakty, które przytoczyłem pochodzą z książki Henryka Mąki "Kapitan schodzi ostatni". Dokładne opisy zdarzeń zapewne są do znalezienia w archiwach PŻM albo/i Izby Morskiej.
#4 | 2494 dnia 15.04.2013 09:55
http://www.plo.co...statek=449
Nie PŻM kolego zadzwoń do nich . Statek pływał w PLO nie w PŻM
#5 | dim dnia 07.08.2019 09:23
Witam z okolic Pireusu...
Do wszystkiego dobrego co Państwo napisaliście tu, należy g'woli rzetelności dodać także dwie wady konstrukcyjne statku. Pierwsza to oczywiście potężna wibracja. Wieść niosła, że na siostrzanych statkach wypadały nawet drzwi z zawiasów. Natomiast ja, mieszkając na Wrocławiu, z widokiem na basen, pamiętam, jak przy niektórych obrotach z wody same wyskakiwały od wibracji "krople" wielkości ludzkiej pięści, po kilkadziesiąt ich w powietrzu, w każdym momencie. Wibracja to oczywiście wada uciążliwa dla załogi, nie wszyscy wytrzymywali ją psychicznie (osobiście pamiętam takie przypadki). Ale poważniejszą wadą, był okropnie niebezpieczny dla konstrukcji nawis rufowy. Jeśli powiększycie zdjęcie - zobaczycie go dokładnie. Jeśli oceaniczna fala, czyli nośnik wielkiej energii, uderzała z kierunku tylno-bocznego, bywało, że klinowała się pod tą rufą i statek dostawał potężnego "kopa". Baliśmy się, ze w końcu zmęczenie materiału spowoduje urwanie się rampy rufowej. A wtedy oczywiście mogłoby nastąpić także nagłe zatopienie statku. O czym wspominał nawet nadzorujący te budowy kapitan Tadeusz Kalicki - super wspaniały facet. Komfortu psychicznego rejsów z kapitanem Kalickim nigdy się nie zapomni Smile
#6 | dim dnia 07.08.2019 09:30
Był też na Wrocławiu wspaniały zestaw pieczęci "Seamans Mail m/s Wrocław". Przybijaliśmy je na koperty, na listy do domu... Kto pisze dziś takie konwencjonalne listy ? Ale wtedy pisało się. Następnie wrzucaliśmy je do dowolnych skrzynek pocztowych na świecie, ze zwykłym polskim znaczkiem. I choć konwencja o marynarskiej poczcie mówiła tylko o miejskich pocztach głównych, te listy, wrzucane zewsząd, zawsze pięknie docierały do naszych rodzin.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL