Komu się powodzi na... powodziDrukuj

Komu się powodzi na... powodziRzeki w Polsce kojarzą się w ostatnich latach najczęściej z powodziami. Szczególnie tragiczny był bilans „Powodzi Tysiąclecia” z roku 1997: 54 ofiary śmiertelne w całej Polsce i straty materialne rzędu 12 mld zł. Potem nastąpiły kolejne, dotkliwie nas doświadczające powodzie z lat 2001 i 2010. Po tej największej opracowano w drodze ustawy „Program dla Odry 2006”, którego głównym celem było zabezpieczenie mieszkańców Nadodrza przed mogącym się kiedyś powtórzyć kataklizmem. W powodzi (nomen omen) pieniędzy, jakie popłynęły na zrealizowanie tego przedsięwzięcia zatracono chyba jednak główny cel jaki temu przyświecał. Dotychczas nie zrealizowano lub nawet nie rozpoczęto najważniejszych inwestycji służących ochronie przeciwpowodziowej dorzecza Odry. Do tego dochodzą częste protesty tzw. organizacji ekologicznych, które blokują lub poważnie opóźniają realizację przyjętych ustawą celów, wymuszając coraz to nowe, kosztowne analizy, opracowania, ekspertyzy...

Na projekt "Odra River Basin Flood Protection" czyli "Projekt ochrony basenu Odry przed powodzią" Polska zaciągnęła kredyt w Banku Światowym na 15 lat w wysokości 489 milionów dolarów. Umowa kredytowa została podpisana 23 grudnia 1997 r., a ostatnia rata kapitałowa miała zostać spłacona 15 listopada 2012 r.

Bank światowy udzielił Polsce kredytu pod warunkiem, że otrzyma wyłączność na obsługę tego projektu czyli de facto będzie decydował i kontrolował w jaki sposób, gdzie i kiedy wydawane będą te pieniądze. Za polskie pieniądze powstała więc siedziba Projektu Banku Światowego we Wrocławiu, zatrudniająca z niezłym uposażeniem całe rzesze pracowników oraz zlecająca za ciężkie pieniądze różne ekspertyzy, analizy i opracowania. Ile to kosztowało Polskę? Odpowiedź znaleźć można w internetowym serwisie Banku Światowego.

Zagłębiając się w strukturę podstron serwisu Banku Światowego można było dotrzeć do listy nazwisk i firm ze szczegółowym wskazaniem kto, kiedy, za co i ile wziął pieniędzy - głównie na zasadzie indywidualnych konsultacji (są to kwoty od ok.50 tys $ do ponad 750 tys $) (!). Obecnie nazwiska osób skwapliwie ukryto zastępując je sformułowaniem "INDIVIDUAL CONSULTANT", ale wcześniej listę zawierającą nazwiska można było wyeksportować do pliku excela, więc tajna nie była. Rada Kapitanów jest w posiadaniu takiej listy.

Czytaj całość artykułu na stronie Rady Kapitanów
foto: Janusz Fąfara
#1 | vasyld dnia 18.02.2013 12:05
Przeczytałem cały artykuł na stronie Rady Kapitanów. Oczywiście są to rzeczy, o których dość szeroko pisano na tym portalu jak i w wielu innych miejscach. Oznacza to, że wszyscy mamy wiedzę o nieprawidłowościach a wręcz działaniach noszących znamiona przestępstwa, jakie mają lub miały miejsce w szeroko rozumianej gospodarce wodnej. Zastanawia mnie, skoro są osoby przekazujące nam tą wiedzę, twierdzące niejednokrotnie że dysponują dowodami (jak np piszący niedawno komentarz pracownik administracji, skarżący się na głodową pensję i konieczność wykonywania niezgodnych z prawem poleceń), dlaczego nie wpłynęło żadne zawiadomienie do właściwej prokuratury o popełnieniu przestępstwa? Być może pojedynczej osobie trudno zrobić taki krog, sam tez bym miał kłopot z jego podjęciem, ale nasz portal zrzesza przeróżnych ludzi w tym członków organizacji walczących o zmianę polityki rządzących w stosunku do gospodarki wodnej. Może już czas, aby osoby odpowiedzialne za obecny stan tej gałęzi gospodarki, poczuły że ponoszą odpowiedzialność za swoje działania? Może organizacje takie jak, Rada Kapitanów (ludzi którzy mają największą wiedzę i doświadczenie), zaczęły walczyć bardziej zdecydowanie, także wchodząc na drogę sporów prawnych i sądowych? "Ekolodzy" tak działają i całkiem sporo swoich celów w ten sposób osiągają. Pojedyńczy marynarz czy po prostu osoba, której leży na sercu dobro żeglugi śródlądowej, niewiele zdziała, więc może właśnie Rada lub armatorzy i ich związek?
#2 | Apis dnia 18.02.2013 14:51
Odpowiem od końca: Rada Kapitanów po to powstała, aby być przeciwwagą dla "eko-podszeptów" gdy decyduje się los dróg wodnych. Mamy o tyle gorzej, ze ekofile mają własne ministerstwo, Rejonowe Dyrekcje Ochrony Środowiska, mają kasę na hapeningi i publikacje z NFOŚ - czyli mają instrumenty do realizacji swoich celów. My ministerstwa nie mamy - nie mamy nawet departamentu żeglugi śródlądowej w jakimkolwiek ministerstwie. Idąc dalej od końca ku przodowi: najgorsze w tym wszystkim jest to, że zagarnianie ogromnych kwot odbywa się zgodnie z prawem - kredytodawcy nie interesuje na co kasa pójdzie - ważne aby była oddana z odsetkami. Jednak moim skromnym zdaniem minister finansów jako odpowiedzialny za zadłużenie kraju i minister środowiska zarządzający realizacją projektu "Ochrony dorzecza Odry przed powodzią" a także pełnomocnik d/s "Programu dla Odry 2006" powinni zostać zdymisjonowani i ponieść sankcje za brak reakcji i przyzwolenie na oczywistą niegospodarność.
#3 | jarek malibu dnia 19.02.2013 19:27
Mamy tyle ciekawych programów telewizyjnych ,które gdyby się o takich praktykach dowiedziały to chętnie by to nagłośniły ,bo codo tego nie ma żadnych wątpliwości że to eko-przekręt
#4 | bolo dnia 20.02.2013 21:10
Może faktycznie poddanie tematu trwonienia pieniędzy pożyczonych przez państwo na realizację "Projektu ochrony dorzecza Odry przed powodzią" i "Programu dla Odry 2006" dziennikarzom śledczym jest dobrym pomysłem. Szerokie nagłośnienie sprawy może przyniesie pozytywny skutek i wreszcie ktoś zrozumie że przywrócenie żeglugi na polskich rzekach to wiele miejsc pracy, ze jest to szansa na zatrudnienie absolwentów polskich szkół kształcących fachowców od żeglugi śródlądowej. Za pieniądze budżetowe kształci się marynarzy śródlądowych którzy w prawie 100% zatrudnieni są poza granicami naszego kraju. Obawiam się, żeby tylko ktoś nie doszedł do wniosku żeby takie "deficytowe" szkoły zlikwidować. Tak też można byłoby ten problem rozwiązać. Strzeż nas Panie od takiej ewentualności.
#5 | vasyld dnia 21.02.2013 07:52
Być może tędy droga, prasa, telewizja etc. We wcześniejszym poście sugerowałem, aby czymś takim ( zgłaszanie, nagłaśnianie ), zajęła się Rada lub ZPAŚ, bo po prostu nie wiem kto może to zrobić. Mnie ciężko by było dotrzeć do odpowiednich urzędników czy dziennikarzy lub redakcji, pewnie wielu użytkownikom portalu także. Z drugiej strony, portal w obecnej chwili ma 1,647 użytkowników, nie wiem ilu jest wciąż aktywnych, ale nie wierzę, że nie ma wśród tej rzeszy ludzi, nikogo z odpowiednimi dojściami i kontaktami. Bo chyba pozostaje nam tylko, może w niezbyt ładny sposób, wykorzystywanie prywatnych dojść i kontaktów aby coś się w końcu zmieniło.
#6 | Odra dnia 21.02.2013 08:58
Witam wszystkich zainteresowanych portalem żeglugowym i tematem niegospodarności w zakresie "prowadzenia" zasobow wodnych. Taka sytuacja ma przyzwolenie na szczeblach rządowych od wielu lat...Obserwuję te "igrzyska" i...uważam że powstaje wokół Odrzańskiej Drogi Wodnej silny potencjał, "duża masa krytyczna" przesądzi o decyzjach na rzecz nowego sposobu gospodarowania rzekami w Polsce. Rada Kapitanów pracuje bardzo intensywnie poprzez uczestnictwo jej członków w spotkaniach,forach i konferencjach organizowanych przez podmioty związane z gospodarką. Ostatnio w Regionalnej Izbie Gospodarczej w Katowicach swoją stanowczą postawę określił ŚLĄSK, który też ma swoje "kłopoty" z powodu zaniechań w gospodarce wodnej naszego kraju. Myślę, że czas wzmocnić aktywność któregoś istniejącego stowarzyszenia na rzecz gospopdarczego rozwoju dorzecza Odry tak jak to dzieje się ze stowarzyszeniem niepołomickim na czele z Panem Zbyszkiem, naszym kolegą na Wiśle...i dalej zdobyć poparcie środowisk gospodarczych w Polsce. Dobra gospodarka przyniesie do "portfela" naszego państwa pieniądz i ten argument powinien przesądzić. Zauważam sojuszników naszych dążeń w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego... Panowie i Panie - bierzemy sie do pracy!!!! Liczy się każde działanie, każda para rąk i każda relacja międzyludzka, która powiększa potencjał Odry. Dość "przejadania" naszych pieniedzy!
#7 | Apis dnia 21.02.2013 08:59

Cytaj

...portal w obecnej chwili ma 1,647 użytkowników, nie wiem ilu jest wciąż aktywnych, ale nie wierzę, że nie ma wśród tej rzeszy ludzi, nikogo z odpowiednimi dojściami i kontaktami.

Z liczby 1647 użytkowników 628 kont jest bezczynnych (nieaktywnych niemal zupełnie od dnia założenia). Z pozostałego tysiąca znakomita większość to głównie użytkownicy, których obecność w naszym serwisie jest bierna: szukają informacji do pracy dyplomowej, szukają planów modelarskich, szukają pracy na giełdzie lub informacji z tą pracą związanych. Tak naprawdę sprawy polskiej żeglugi śródlądowej w kontekście gospodarczym ich nie interesują wcale. Zaangażowanych w problem jest garstka i to na nich spoczywa to, o czym @vasyld pisze.

Nawet jeśli ci nieliczni mają "dojścia" - największym problemem jest brak zainteresowania tych, którzy są na końcu tych "dojść": zwykle potrzebują medialnego efektu swoich działań widocznego w czasie kadencji (aby załapać się na następną). Budowa dróg wodnych to problem złożony i długotrwały - przewidziany do realizacji przez kolejne pokolenia i dla kolejnych pokoleń a mało kto jest wizjonerem na miarę Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Nasza brzydka cecha narodowa aby wykorzystać na maksa czas, gdy jest się przy żłobie - powoduje zjawiska opisane w artykule: jeśli jest szansa kosztem reszty społeczeństwa dorobić się majątku - trzeba to wykorzystać i znakomita większość polityków, decydentów, urzędników to robi w myśl zasady "Po nas choćby potop". Najsmutniejsze jest to, że czynią tak ludzie, których czysty i prawdziwy odruch społecznej solidarności postawił na stanowiskach po wywalczeniu politycznej i ekonomicznej niepodległości.

Czuć smród Targowicy... Dziś nie trzeba dokonywać rozbiorów - wystarczy uzależnić kraj ekonomicznie do tego stopnia, że jest niewładny sam się rządzić i najlepiej zrobić to rękoma jego własnych obywateli na stanowiskach. Jak widać "na załączonym obrazku" (artykuł) - dobrze nas i nasze przywary znają w Europie i na świecie....
#8 | hydrogeo dnia 01.03.2013 16:16
Projekt Banku Światowego kończy się wraz z jednym ze źródeł dofinansowania czyli środkami UE z bieżącej perspektywy programowej (do końca 2015 r.). Czas na realizację robót budowlanych (które praktycznie dopiero się rozkręcają) to 10 miesięcy tego roku, cały 2014 rok i 9 miesięcy 2015 roku (3 ostanie miesiące 2015 roku to czas na rozliczenie projektu i uzyskanie decyzji na użytkowanie wykonanych obiektów) czyli 31 miesięcy (ponad 2,5 roku). W tym okresie mogą się zdarzyć jeszcze okresy wód powodziowych (np. świętojanki z 2013, 2014 i 2015 roku) no i silnych mrozów (zima 2013/2014 oraz 2014/2015) uniemożliwiające prowadzenie większości robót budowlanych (moim zdaniem minimum 4 miesiące odpadną na właśnie takie okresy) - czyli zostaje 2 lata i jeden miesiąc na realizację robót. W tym czasie należy wykonać wiele kluczowych dla WWW inwestycji za ponad 3 mld zł do tego dochodzą jeszcze wydatki na budowę zb. Racibórz (jeśli w ogóle ta inwestycja ruszy). Moim zdaniem niestety nie uda się wykonać wszystkich zaplanowanych robót, które wpisano w umowie o dofinansowanie z UE. Należy już dziś zadać sobie pytanie co będzie jak nie zostanie uzyskany określony w Studium Wykonalności efekt rzeczowy. Bankiem Światowym raczej się martwić nie trzeba (bo zostanie wydłużony po raz kolejny okres wydatkowania środków), ale co z wkładem UE który w tym przypadku jest znaczący i wynosi ponad połowę wkładu Banku Światowego i Banku Rady Rozwoju Europy. Brak zakończenia zadania lub nie uzyskania pełnego efektu rzeczowego może wiązać się z koniecznością zwrotu dofinansowania. Dodatkową trudnością jest fakt, że do uzyskania pełnego celu inwestycyjnego dla WWW jest redukcja fali powodziowej przez zbiornika Racibórz, którego realizacja jak już wspomniałem jest poważnie zagrożona. Pewnym utrudnieniem jest też fakt, że część kontraktów na realizację robót zlecona została systemem projektuj i zbuduj, gdyż konsultanci RZGW i DZMiUW przez ponad dwa lata nie uporali się z dokończeniem fazy projektowej dla wszystkich zadań (jest cień szansy, że doświadczone biura projektowe szybko dokończą projekty i uzyskają pozwolenia wodno-prawne i na budowę, na szczęście jest już decyzja środowiskowa). Dwa i pół roku, to niby dużo ale każdy kto zajmował się budową tak dużych inwestycji wie, że to w tym przypadku bardzo mało - życzę szczęścia choć jest ono mało realne (brakuje minimum jednego roku).
#9 | Odra dnia 04.03.2013 09:53
Mamy do czynienia z sytuacją gdy w Komitecie Sterującym Programu Odra 2006 przewodzą ludzie występujący też po stronie odpowiedzialnych bezposrednio za realizację -występuje tu konflikt interesów ponieważ osoby ktore mają opiniować przebieg realizacji (po stronie Komitetu) są również osobami ktore mają odpowiedzialność za terminowy efekt rzeczowy po stronie wykonawczej.Teraz wiecie Państwo ze "ręka -rękę myje" a owoce takiego konfliktu interesów widoczne są gołym okiem w postaci BRAKU KONTROLI REALIZACJI PROGRAMU ODRA 2006 (!!!!!) Kiedy w 2011 roku zostalo zauważone zagrożenie wykonania terminowego Programu Odra 2006 przez Bank Światowy sprawdzajacego efekt rzeczowy na półmetku, nagle NIK wszedł na kontrol a raport z tejże kontroli byl porazający i co- i nic....

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [2 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL