W Krakowie na Wiśle pojawi się nowa marinaDrukuj

W Krakowie na Wiśle pojawi się nowa marinaPrywatny inwestor chce na Wiśle wybudować przystań dla żaglówek i motorówek oraz suwnicę do ich wodowania. Konstrukcja ma powstać na wałach na Dębnikach, tuż przy posterunku policji wodnej. Przy marinie mogłyby się też skryć w czasie powodzi barki i statki cumujące na rzece. Inwestor już stara się o konieczne pozwolenia. Budowę jest gotów zacząć w tym roku i zakończyć najpóźniej przed sezonem letnim 2014.

Aleksander Staszczyk od lat pomaga krakowskim armatorom budować barki i załatwiać pozwolenia na ich cumowanie. Teraz chce zrealizować własny pomysł.

- W Krakowie jest mnóstwo pasjonatów żeglowania i motorowodniactwa. Sęk w tym, że w centrum nie mają gdzie bezpiecznie zwodować łodzi i ich przechowywać. Chcę to zmienić - mówi.

Spuścić łódź na wodę można dziś co prawda w jacht klubie w Mogile, ale to miejsce dalekie od centrum Krakowa.

Jak działałaby marina? Samochód z łodzią na przyczepie podjeżdżałby np. od ulicy Czechosłowackiej. Suwnica unosiłaby jednostkę do góry i delikatnie opuszczała na wodę. Auto bez cofania odjeżdżałoby w kierunku Dębnik. Łodzie będą mogły cumować tutaj nawet cały rok przy 200-metrowym pomoście. Stworzony zostanie dzięki szwedzkiej technologii. To pontony z bloków pustego w środku styropianu, oblane betonem. Pomost nie będzie przytwierdzony do wału, ale do słupów wbitych w dno rzeki, tzw. dalb. W czasie wyższej wody pomost uniesie się w górę wraz z łódkami, co jest lepszym zabezpieczeniem przed ich zerwaniem niż sztywna cuma.

- Stanie tu też jednostka służąca za stróżówkę, gdzie ktoś będzie pilnował łodzi. Ale już pobliski komisariat policji daje poczucie bezpieczeństwa - mówi Staszczyk. Przy pomoście będzie można uzupełnić akumulatory łodzi i zapas wody.

Pomysł popierają inni przedsiębiorcy działający na Wiśle. - Już mogę wskazać ponad 100 osób, które zechcą z przystani skorzystać. Pokażmy, że żeglować można nie tylko na Mazurach, ale też pod Wawelem - mówi Marcin Królczyk, właściciel barki "Basia", cumującej na Kazimierzu.

Staszczyk zapowiada jednak, że przystań to nie tylko turystyka, ale element obrony przeciwpowodziowej Krakowa. - Będzie mogło przy niej zacumować też kilka większych jednostek, barek i statków - mówi inwestor.

Obecnie przy wielkiej wodzie barki powinny spływać do portu na Dąbiu. Sęk w tym, że z reguły nie ma na to czasu. Stan rzeki podnosi się tak szybko, że nie mają szans przepłynąć pod trzema mostami i przez śluzę na Dąbiu. Żeby dostać się do mariny, wystarczy, że barka spod Wawelu przepłynie pod mostem Dębnickim. Te spod kładki Bernatka też będą miały bliżej i unikną czasochłonnego śluzowania.

Co o pomyśle sądzą urzędnicy? - Wstępnie zaopiniowaliśmy go pozytywnie. Taka marina może uporządkować cumowanie na Wiśle. Dziś w okolicy mostu Dębnickiego jednostki stoją dość chaotycznie - mówi Tomasz Sądag, wicedyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. - Nasza wstępna zgoda jest. Dla Krakowa będzie to nowa atrakcja turystyczna, a zarazem dodatkowa ochrona dla jednostek pływających w czasie powodzi - mówi Zbigniew Kurek z Małopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych.

Staszczyk musi złożyć teraz do obu urzędów szczegółowy projekt inwestycji i udowodnić, że jej budowa nie zagrozi wałom. - W wał nie będziemy bardzo ingerować, a pomost do cumowania będzie przecież osadzony na dalbach wbitych w dno rzeki - zapowiada inwestor.

Pomysł będzie też musiał zaopiniować plastyk miejski. - Nie będę na razie się wypowiadał, bo nie dostałem jeszcze oficjalnie projektu - mówi Jacek Stokłosa. Jego zdanie jest bardzo ważne w tej sprawie. Pamiętamy, jak we wrześniu na Wiśle, tuż pod Wawelem, zacumowała barka "Batory" z dość wysokim, łukowatym dachem wystającym ponad wały. Interwencja plastyka zmusiła właściciela jednostki do jego zdemontowania . Ale posterunek policji to przecież nie Wawel...

Marina to niejedyna planowana nowość na Wiśle. Pod Cricoteką ma stanąć barka "Oxala", która będzie biurem architektonicznym i laboratorium. Inwestor chce w niej przetestować nowy sposób tworzenia elewacji budynków ze szklanych akwariów z roślinami, otwieranych z mieszkań. Jednostka ma mierzyć 140 metrów i przypominać trzy osobne barki połączone pomostami. Goście biura będą do niego przywożeni motorówkami. Barka ma zacumować w 2014 r.

#1 | Marian Janas dnia 05.02.2013 13:03
Dalby umożliwiające przesuwanie się w pionie pomostów wraz ze zmianami poziomu wody w rzece mogłyby się znaleźć od strony lądu. W marinie w Nowej Soli jest zrobione tak samo jak na wizualizacji prezentowanej tu mariny. Bosman w marinie uważał, że nie jest to najlepsze rozwiązanie, zmniejsza ilość miejsca do cumowania i nie zawsze mogą się tam wpasować jednostki pływające o różnej długości. Sam tego doświadczyłem w ubiegłym roku kiedy odwiedziłem swoim jachtem marinę w Nowej Soli w ubiegłym roku.
#2 | Bosman Jozef dnia 05.02.2013 13:47
Zapewne projektant szybko dojdzie do wniosku,że takie usytuowanie dalb stwarza mnóstwo problemów i utrudnia życie wodniakom.W Cigacicach tego błędu już nie popełniono.Usytuowanie dalb od strony lądu pozwoliło na maksymalne wykorzystanie pomostów. Ułatwia też spokojne dobijanie do pomostu dla większych jednostek.Usytuowanie dalb od strony wody znacznie utrudnia manewrowanie i ogranicza miejsca cumowania.
#3 | tomil dnia 05.02.2013 16:52
Nie ulega wątpliwości, że dalby powinny być od strony lądu. Warto szanowny projektancie zapytać wodniaków podczas projektowania, to ułatwia i likwiduje późniejsze problemy. A do tego jeszcze wdzięczność wodniaków za dobrze przemyslany projekt.
Gratulacje dla pomysłu i do dzieła!!
#4 | piotrek dnia 05.02.2013 22:15
Witam
W sezonie jest tam duży ruch jednostek wożących turystów. Falowanie wytworzone przez te jednostki nie zanika, ponieważ przeciwległe brzegi w tym miejscu to betonowe bulwary o pionowych ścianach i obijacze pracują bez przerwy. Jedyny sposób to mocne knagi i cumowanie uniemożliwiające kontakt kadłuba z pomostem .Bez tego warunku frekwencji nie będzie a to jak zakładam podstawa istnienia przystani. Jednak pomysł powstania przystani w centrum Krakowa
jak najbardziej słuszny, bo do tej pory jedynie gościnność jednostek profesjonalnych zacumowanych pod Wawelem daje możliwość bezpiecznego przycumowania jachtu turystycznego( w tym miejscu podziękowanie i pozdrowienia dla mkrakowiak74 od sternika LIVET z 2011r) .
#5 | 2494 dnia 06.02.2013 12:26
Szkoda ze oni tak szybko nie inwestuja w zabezpieczenia przeciw powodziowe jak w te mariny w kazym zakatku Polski .
poczekaj przyjdzie powodz 2013 to ta ich marina dlugosc i szerokosc geograficzna zmieni zostanie ulokowana na polwyspie Heskim . Po zatym jest wiele potrzebniejszych inwestycji a nizy ta marina .
#6 | szkutnikamator dnia 09.02.2013 21:42
" taki jeden na stu" - to nie "Oni" inwestują w prywatną marinę. To Tamci "Oni" powinni finansować wały przeciwpowodziowe - a tu tylko bić brawo że ktoś chce włożyć swoje własne prywatne pieniądze w mało dochodowy na dziś interes..

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL