Powódź w Holandii 1953 - 60 lat temu...Drukuj

Powódź w Holandii 1953 - 60 lat temu...Sztormowa pogoda przed którym ostrzegał Królewski Instytut Meteorologiczny okazała się bardziej niebezpieczna niż początkowo przewidywano. Stało się tak za sprawą połączenia silnego wiatru - na poziomie 10 w skali Beauforta, jego niecodziennego kierunku - północno-zachodniego oraz pływu syzygijnego (zjawisko pływowe powstające, gdy Ziemia, Księżyc i Słońce znajdują się w linii prostej). Czynniki te oraz ich długotrwałość spowodowały największą katastrofę w dziejach Holandii i Europy XX wieku.

"W wielu miejscach na zachodzie kraju powstał stan zagrożenia z powodu niezwykle wysokiego poziomu wody. Meldunki o zaistniałej sytuacji dotarły do nas, jak dotąd, z miejscowości na wybrzeżu oraz Holandii Południowej i Wysp Zelandzkich. Pierwsza wiadomość nadeszła dzisiejszej nocy między godziną czwarta i czwartą trzydzieści ze Zwindrechtu, gdzie ogłoszono stan wyjątkowy. Woda zaatakowała tamy. Według doniesień sytuacja jest krytyczna".

Tak w nocy 1 lutego 1953 roku brzmiały telegramy oraz audycje radiowe nadchodzące z Holandii Południowej, Zelandii oraz Północnej Brabancji.


Napływające informację uświadomiły ogrom i powagę sytuacji w jakiej znalazła się Holandia. Ogłaszając stan klęski żywiołowej rząd zmobilizował wszystkie możliwe siły i środki by ratować co się jeszcze dało i zapobiec zwiększaniu się rozmiarów strat. Podczas pierwszych trzech dni zadaniem wojska było ewakuacja ludności oraz pomoc przy naprawach grobli tak aby woda nie rozprzestrzeniała się na większe obszary lądu.

W kolejnych dniach odpowiedzialni oni byli również za ratowanie ocalałego bydła oraz oczyszczanie wody tak aby była zdatna do picia. Już pierwszego lutego otwarte zostały specjalne punkty medyczne w których lekarze pierwszego kontaktu, chirurdzy i pielęgniarki zgłosili swoją gotowość do pomocy.


Stworzono także specjalne punkty techniczne których zadaniem było naprawianie środków transportu oraz maszyn które mogły być pomocne w ewakuacji lub odbudowie tam. Sama akcja ratownicza była kompletną improwizacją, do 1 marca ewakuowanych zostało 72 000 osób. Przetransportowywano je do zorganizowanych na szybko ośrodków pomocy na obszarach nie zagrożonych powodzią na terenie m.in. w Goes, Bergen op Zoom i Rotterdamie. Powroty trwały rok, jednakże do wiosny 1954 roku około 5 000 ludzi nie powróciło do swojego miejsca zamieszkania.

Zapraszam do lektury całości artykułu Powódź w Holandii 1953 - 60 lat temu... autorstwa Ewy Zawadki - córki znanego z publikacji w naszym portalu Marka Zawadki. Choć powódź w Holandii równo 60 lat temu przyszła z morza, ale ochrona przeciwpowodziowa, infrastruktura tej ochronie służąca są tożsame a wiele okoliczności katastrofy służyć mogą ku przestrodze także na rzekach - zwłaszcza w Polsce, gdzie co i rusz majsterkuje się przy gospodarce wodnej czyniąc ją coraz głupszą i coraz mniej zorganizowaną. Natura jak widać prędko dyletantów weryfikuje...
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL