Barki w zatorzeDrukuj

Barki w zatorzeKtoś kiedyś powiedział że broń raz w roku strzela sama - ale tylko u idiotów. Również można to powiedzenie przenieść na nasze podwórko – barki raz w roku urywają się – tylko czy same? Od kilku już kolejnych lat z rzędu powtarza się ten sam scenariusz a to na Wiśle, a to na Odrze, czy to podczas wysokiej wody czy to podczas zimy. Nonszalancja użytkowników dróg wodnych czy niedbalstwo? Na to pytanie powinni oni sami sobie odpowiedzieć. Zima będzie zawsze zimą, nie dziś to przyjdzie jutro, za tydzień czy miesiąc. Zawsze przychodzi pomimo względnie jesienno-wiosennych prognoz długoterminowych.

Tak i też i było tego roku. Ja korzystam zawsze z najbardziej wiarygodnego moim zdaniem z portalu pogodowego http://www.wetter.com/wetter_aktuell/wettervorhersage/16_tagesvorhersage/?id=PLXXX0039. I oni już na początku stycznia prognozowali pod koniec miesiąca spadki temperatur dla okolic Wrocławia do około – 20 stopni. Pomijając prognozy pogody, gdyż nie każdego one mogą przecież interesować, jest jeszcze coś, co kiedyś nazywało się DOBRĄ PRAKTYKĄ ŻEGLARSKĄ, dziś powszechnie uważa się że traci ona archaizmem.

Przecież w dobie komputerów, GPS i RIS kto by się zastanawiał, czy warto stosować się do komunikatów zarządcy drogi wodnej o zabezpieczaniu jednostek pływających w akwenach zamkniętych na okres zimy czy też pozostawić w miejscu potencjalnego zagrożenia, bo tak jest wygodniej.

Jeszcze za czasów mojej aktywności zawodowej (z wyboru) problem właściwego zabezpieczenia wszystkich jednostek pływających czy to w okresie przechodzenia wód wezbraniowych, czy to na okres zimowej przerwy nawigacyjnej to była walka z wiatrakami. Zawsze znalazło się paru kapitanów którzy uważali że naleganie do stosowanie się do zaleceń to panikarstwo czy też nic nie znaczące fanaberie zlecającego.

Jak było tym razem tego nie wiem, ale to co można było zobaczyć na Odrze w pobliżu mostu Poznańskiego potwierdzało teorię przesądów lub zjawisk paranormalnych. Zestaw barek górnopokładowych jakby nigdy nic stał uwięziony w okowach lodu poniżej mostu Poznańskiego. Strzępiasta forma końcówek lin cumowniczych świadczyła niezbicie o tym, że liny zostały zerwane. Można sobie wyobrazić jaka siła musiała na nie działać aby obie liny pękły.

Szczęściem w nieszczęściu pod śluzą w Brzegu Dolnym stacjonował na dyżurze lodołamacz Borsuk. I - można by rzec - znowu Borsuk. Jego pomoc już raz została doceniona w czasie grudniowego ataku zimy w okolicach Oławy w ratowaniu uwięzionych jednostek, tak i teraz jego pomoc okazała się niezbędna. Niezbędna z punktu widzenia bezpieczeństwa jazu rędzińskiego w czasie ruszenia lodów, gdyż położenie barek, a raczej skutki ich podbicia lodem prawie do dna gwarantowało uwięzienie w lodach aż do ich ruszania i późniejsze spływanie razem z lodem.

Obraz zmagań i walki Borsuka z żywiołem, jakim jest nawarstwiona kra lodowa przerósł moje najśmielsze wyobrażenia o mocy przyrody. Akurat to miejsce jest odwieczną granicą końcówki zatoru lodowego, specyfika ukształtowania dna rzeki (progu) powoduje, że lód jest wpychany pod wierzchnią warstwę i powoli zaczyna odwrotnie nawarstwiać się w dół w kierunku dna.

W każdym bądź razie nie wypowiadam się o bezpośrednie przyczynie zerwania barek spod nabrzeża EC (choć można się domyślać na podstawie dziwnych wahań stanów wodowskazowych na Węźle Wrocławskim). Jedno jest pewne: skala zagrożenia była duża a akcja lodołamacza w takiej sytuacji niezbędna.



Niestety nie miałem okazji zobaczyć finału zmagań z lodem z bardzo prozaicznej przyczyny, jak to się mówi w światku skoczków narciarskich po prostu ,,nie ustałem” przy temperaturze minus osiem stopni.

tekst i zdjęcia: Janusz Fąfara
#1 | egonzeglarz dnia 23.01.2013 16:48
i teraz rachuneczek za akcję lodołamacza powinien dostać armator niezabezpieczonych jednostek to może za rok wspomnienie o kwocie jaka uszczupliła jego rachunek spowoduje wzmożony ruch jego szarych komórek i w następstwie proces myślowy ...:-)
#2 | Raku20 dnia 23.01.2013 17:35
i zazwyczaj tak się kończy i to armator płaci! a godzina pracy lodołamacza dość duża!!
#3 | 2494 dnia 24.01.2013 09:39
nie wiem czy armator nie powinien popracowac nad zasadami bezpieczenstwa i wiedzy pokladowej u swojej zalogi . a rachuneczek zaplaci a ile wstydu sie na je ze ma nie kompetentna zaloge . Myslicie ze moze stracic kontrakty na prace dla swojego sprzetu ? a i chlopakom z lodolamacza pare groszy wpasc powinno .

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL