Żeglugowy rok 2012 - jaki był...Drukuj

Jest już zwyczajem tego serwisu, że u progu Nowego Roku dokonuję podsumowania roku właśnie mijającego: co przyniósł w naszych sprawach, jakie wydarzenia odnotowaliśmy jako szczególnie ważne i które z nich wywarły istotny wpływ na gospodarkę wodną oraz nierozerwalnie związaną z nią żeglugę śródlądową.

W połowie stycznia Stowarzyszenie „Teraz Odra” zorganizowało we Wrocławiu spotkanie mające na celu większą integrację środowiska żeglugowego news.php?readmore=1081. W spotkaniu udział wzięło 27 osób tj. przedsiębiorcy, właściciele i dyrektorzy firm, przedstawiciele organizacji społecznych, samorządowych i rządowych. Oprócz bowiem reprezentantów firm i instytucji bezpośrednio związanych z żeglugą śródlądową, produkcją stoczniową, administracją i gospodarką wodną przybyli także zaproszeni goście z Ministerstwa Transportu Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Główna konkluzją było to, aby środowisko zaczęło „mówić jednym głosem” w sprawach żywotnych dla przyszłości żeglugi śródlądowej. Niedługo po tym spotkaniu zrezygnowano z moich usług jako dyrektora programowego tegoż Stowarzyszenia i dalsze efekty jego działalności nie są mi już znane.

20 stycznia Polska i Białoruś podpisały umowę o transporcie wodnym śródlądowym. Celem umowy jest stworzenie niezbędnych warunków prawno-traktatowych dla rozwoju wzajemnych przewozów towarowych i pasażerskich żeglugą śródlądową. Szkoda, że po stronie polskiej w ślad za tym nie poszły żadne działania, które miałyby taką żeglugę z Polski do Białorusi i odwrotnie umożliwić. Nadal jesteśmy jak „żeglugowa czarna dziura” dla Białorusinów i Ukraińców, którzy choć podpisali konwencję AGN to nie mogą się przedostać droga wodną do śródlądowej Europy

Tydzień później – 27 stycznia - pożegnaliśmy na zawsze jednego z współredaktorów serwisów „Żegluga śródlądowa wczoraj, dziś, jutro” oraz „Absolwenci z Brücknera 10 – Nasze powroty” – Zygmunta Szewczyka: wspaniałego kolegę, zapalonego fotografa i doskonałego organizatora. Odszedł nagle i przedwcześnie 20 stycznia pozostawiając po sobie ogromną wyrwę – zwłaszcza w ruchu absolwenckim. Nie doczekał lipcowego „Zjazdu Absolwentów” z okazji 65-lecia szkoły, w organizację którego włożył tyle serca. Spoczywaj w pokoju, Przyjacielu. Liczę na to, że w rocznicę śmierci popularnego „Zygi” kto tylko będzie mógł złoży symboliczną wiązankę na Jego grobie na cmentarzu św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida 51 we Wrocławiu.

W ciągu tego roku pożegnaliśmy też innych naszych Przyjaciół: w lutym zmarła Barbara Marianowska, poseł IV, V i VI kadencji Sejmu RP – sprzyjająca odrodzeniu żeglugi i zagospodarowaniu Wisły w Małopolsce, była sojusznikiem Zbyszka Siedlarza i Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej w staraniach o budowę stopni wodnych "Niepołomice" i "Podwale". Płoccy marynarze pożegnali najstarszego marynarza i żeglugowca, kapitana wiślanych parowców p/s "Sienkiewicz", p/s "Kraków" Bolesława Fijałkowskiego; absolwenci TŻŚ kolegów: oficera-mechanika z PŻB – Staszka Sempela, byłego pracownika „Navigi” Ryszarda Dębowskiego i kpt. ż.ś. Jerzego Frymusa. W sierpniu zmarł Profesor Marek Michalski – wielki orędownik powrotu żeglugi na polskie rzeki, autor książek o statkach żeglugi śródlądowej.

Trzeba jednak „z żywymi naprzód iść…” i kontynuować naszą misję, jaką bez wątpienia jest walka o normalność na naszych drogach wodnych. W wyniku ostrej krytyki nie tylko naszego środowiska w lutym odwołany został prezes KZGW – Leszek Karwowski. Szybko jednak wylądował w RZGW Wrocław pod opiekuńczymi skrzydłami swego dawnego podwładnego – Witolda Sumisławskiego, a fotel prezesa KZGW dostał się Januszowi Wiśniewskiemu, dotychczasowemu zastępcy. Oczywiście nie dało to najmniejszych, korzystnych rezultatów. Wrocławski RZGW wprowadził zwyczaj spotkań-konferencji z przedstawicielami użytkowników dróg wodnych organizowanych raczej w celu „zapoznania użytkowników z wolą RZGW” niż w celu wysłuchania uwag i opinii (a już broń Boże krytyki), czego kwintesencją była konferencja podsumowująca rok 2012, ale o tym później.

Również w lutym powstał z inicjatywy kędzierzyńskiej posłanki PO Brygidy Kolendy-Łabuś Parlamentarny Zespół Przyjaciół Odry. Jego członkami zostało dziesięciu posłów i senatorów z Opolszczyzny i dwóch parlamentarzystów spoza województwa. Prof. Ryszard Legutko skierował listy do 29 samorządów nadodrzańskich z prośbą o wsparcia dla idei wpisania rzeki Odry na listę inwestycji priorytetowych TEN-T. Inicjatywa eurodeputowanego dotycząca Odrzańskiej Drogi Wodnej jest kontynuacją działań ustalonych podczas konferencji „Odra – 854 km możliwości", która miała miejsce 21 lutego br. we Wrocławiu.

Rząd czeski zatwierdził 14 marca 2012 projekt rozwoju dróg wodnych śródlądowych w Republice Czeskiej. Rząd uczynił także Ministerstwo Transportu jednostką odpowiedzialną za sporządzenie do końca roku 2013 - przy współpracy z resortami Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Rozwoju Regionalnego - kompleksowego opracowania (wraz z analizą środowiskową) studium wykonalności korytarza wodnego Dunaj-Odra-Łaba.

Chciałoby się zapytać: a co robi polski rząd? Rząd - a ściślej Ministerstwo Środowiska - planuje szeroko zakrojoną reformę gospodarki wodnej i nowelizację Prawa wodnego. Planowana jest likwidacja wszystkiego co się da (np. KZGW, RZGW i UŻŚ oraz Rad Dorzeczy) i utworzenie w to miejsce nowych agencji rządowych do zarządzania wodami oraz do zarządzania majątkiem, utrzymania szlaków i inwestycji. W projekcie nie ma ani słowa o żegludze. Gospodarka wodna to dla polskich ministrów głównie ochrona przeciwpowodziowa i architektura nadbrzeżna (sic!) oraz... wodociągi.

Tzw. „Eksperyment Gawłowskiego” - o którym piszemy na naszych łamach articles.php?article_id=476 - powstał bez żadnych konsultacji z Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej oraz z Regionalnymi Zarządami Gospodarki Wodnej, nie mówiąc o innych, niezależnych ekspertach. Gawłowski po prostu zlecił swoim prawnikom przygotowanie założeń nowelizacji ustawy „Prawo Wodne” wywracających dotychczasowy porządek w gospodarce wodnej. O determinacji Ministra Gawłowskiego, a zarazem jego arogancji świadczy fakt, że mając jedynie w ręku projekt założeń przygotowany przez prawników utworzył w Ministerstwie Środowiska nowy departament: Zasobów Wodnych.

Wciąż więc za drogi wodne w Polsce odpowiedzialny (to chyba złe słowo: powinno być nieodpowiedzialny) jest jak widać resort ochrony środowiska ze swym „naczelnym ekspertem” od żeglugi – Tadeuszem Mrówczyńskim, który ze wszystkich sił i z uporem godnym lepszej sprawy torpeduje wszelkie normalne pomysły i inicjatywy zmierzające do uzdrowienia żeglugi śródlądowej wraz z infrastrukturą jej służącą. Nic dziwnego, że jest przez pryncypałów doceniany: news.php?readmore=1156.

W wyniku działania takich właśnie „speców” jakich pełno jest w urzędach powołanych do zarządzania drogami wodnymi – pierwszy w roku 2012 węgiel dostarczany drogą wodną z Gliwic do Wrocławia dotarł do nabrzeża Elektrociepłowni Wrocław 20 maja… Teoretycznie otwierano żeglugę na Odrze Skanalizowanej już od marca, ale „kawałkami”: od śluzy do śluzy bądź „bez zapewnienia parametrów” czyli minimalnej głębokości tranzytowej 180 cm.

Nic więc dziwnego, że narasta społeczna krytyka działań administratorów dróg wodnych – zwłaszcza RZGW Wrocław – a samorządowcy coraz głośniej domagają się zmian tego stanu rzeczy. Zdaniem Gabrieli Tomik, wicestarosty powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego, przywrócenie żeglowności Odry pozwoli na rozwój gospodarczy nie tylko Opolszczyzny, ale całej zachodniej Polski: od Szczecina aż po Racibórz. Powiaty, które są zainteresowane wykorzystaniem rzeki w transporcie, prowadzą rozmowy z zespołem ds. Odry powołanym przy parlamencie. Poruszane są tam tematy przejęcia odpowiedzialności za Odrę przez Ministerstwo Transportu i dostosowania rzeki do standardów transportowych Unii Europejskiej. W lipcu bowiem odpowiedzialny za transport wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Siim Kallas nie pozostawił nam złudzeń. Stwierdził, że Odra aby zostać uwzględnioną w sieci TEN-T musiałaby mieć co najmniej czwartą klasę żeglowności, czyli głębokość minimum 2,5 metra i mosty nad lustrem wody co najmniej 5,2 m. a śluzy muszą mieć szerokość co najmniej 12 metrów i długość 120 metrów.

Poseł Jan Ziobro złożył interpelację w Sejmie pytając dlaczego Prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej lekceważąco odnosi się do modernizacji śródlądowych dróg wodnych. Okazuje się też, że Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, zarządzając drogami wodnymi za pomocą podległych Regionalnych Zarządów, nie ma wizji przyszłości funkcjonowania tych dróg w Polsce. Przedstawione projekty są niedopracowane i na ich podstawie nie da się wykorzystać dostępnych pieniędzy. Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej nie wykazał woli nawiązania współpracy z Samorządami w tym zakresie. Ponadto Samorządy zostały przez Prezesa KZGW poinformowane, że najpierw powinny swoje projekty uzgadniać z Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej, jako organem wiodącym.

I tak oto błędne koło się zamyka i Krajowy- oraz Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej wpadają w błogostan skutkujący coraz większym marazmem. Ciągnie się w nieskończoność inwestycja o nazwie „Zbiornik Racibórz” choć w oficjalnej nomenklaturze już przestał on znienacka być zbiornikiem (zbiornik służy bowiem do przechowywania wody) a zaczął być „suchym polderem”. Wreszcie w tym roku poprawiono wszelkie dokumenty i jest szansa, ze zbiornik… tfu! „suchy polder” powstanie za jakieś pięć lat, bo obecne opóźnienie już tyle wynosi. Przypomnijmy: po dramatycznym kataklizmie przed 15 laty rząd opracował Program Odra 2006, który zakładał mi.n. poprawę bezpieczeństwa przeciwpowodziowego. Na ten cel w Banku Światowym Polska zaciągnęła kredyt w wysokości prawie 350 mln euro, a ponad 100 mln euro zarezerwowano w budżecie Unii Europejskiej (reszta pochodzić miała z budżetu państwa). Pieniądze te w większości miały zostać przeznaczone na dwie najważniejsze inwestycje, tj. budowę zbiornika retencyjnego (a nie suchego poldera) Racibórz Dolny oraz przebudowę tzw. wrocławskiego węzła wodnego. Najwyższa Izba Kontroli uznała w opublikowanym w tym roku raporcie, że od 1997 r. nie zwiększyło się znacząco bezpieczeństwo przeciwpowodziowe Odry. Zmarnowano za to miliony złotych przeznaczonych na ten cel. „Instytucje odpowiedzialne za realizację projektu ochrony przeciwpowodziowej Odry dysponowały przyznanymi środkami w sposób niegospodarny i nieefektywny” - napisano w raporcie. Podkreślenia godnym jest fakt, że znakomitą większością środków dysponował RZGW we Wrocławiu.

Tymczasem nasi sąsiedzi – głównie Czesi, ale nie tylko oni – zaczynają coraz głośniej domagać się od strony polskiej działań w kierunku likwidacji czarnej dziury, jaką są polskie drogi wodne uniemożliwiające sygnatariuszom konwencji AGN integrację ich dróg wodnych z systemem tychże dróg na zachodzie Europy. Obszernie opisałem to w artykule „AGN to nie tylko polska sprawa” news.php?readmore=1288

We wrześniu odbyły się – poprzedzone dość głośną propagandą – Międzynarodowe Targi i Konferencja Żeglugi Śródlądowej i Gospodarki Wodnej „WaterWays Expo 2012”. Odwiedzając stoiska i wysłuchując referatów można było odnieść mylne wrażenie, ze Polska to żeglugowa potęga a gospodarka wodna jest wręcz wzorowa. Z żeglugą śródlądową Targi miały jednak niewiele wspólnego i raczej pomyślane były jako promocja „Koncepcji Gawłowskiego” czyli reformy organizacji zarządzania zasobami wodnymi, którą zawarto w projekcie nowej ustawy Prawo Wodne. Podsumowanie „Targów” na naszych łamach: news.php?readmore=1292.

Projekt tej nowej ustawy Gawłowskiego przewiduje m.in., że za całe dorzecze (Odry czy Wisły) odpowiedzialny będzie jeden ośrodek a nie jak dotychczas – kilka (Regionalne Zarządy). Padła więc propozycja aby taki ośrodek powstał na Odrze w Kędzierzynie-Koźlu news.php?readmore=1328 a na Wiśle w Krakowie news.php?readmore=1332.

Samorządy są zresztą po naszej stronie - w dniu 26 listopada 2012 r. w Gorzowie Wielkopolskim Konwent Marszałków Województw Rzeczypospolitej Polskiej przyjął stanowisko w sprawie podjęcia działań na rzecz udziału Polski w Europejskiej Polityce Transportowej w zakresie żeglugi śródlądowej oraz ujęcia kluczowych odcinków polskich dróg wodnych w transeuropejskiej sieci transportowej TEN-T i uwzględnienie ich w znacznie szerszym zakresie w strategii rozwoju transportu dla Polski news.php?readmore=1351.

Doszliśmy tak do końcówki roku, w której to nastąpiły wydarzenia rzutujące na naszą żeglugową przyszłość. Zaczęło „się dziać” w dniu 7.12.2012 w siedzibie Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Odbyło się tu spotkanie podsumowujące sezon nawigacyjny 2012. Choć w nazwie spotkania użyto słowa „nawigacyjny” – próżno byłoby szukać jakiejkolwiek paraleli do żeglugi. Jak wielokrotnie podkreślał na tym spotkaniu dyrektor RZGW Wrocław Witold Sumisławski – gospodarka wodna jest przyporządkowana Ministerstwu Środowiska i ma żeglugę… „w niedomówieniu”. Najważniejsza jest ochrona przeciwpowodziowa i zarabianie na wodzie. „Wynik finansowy” – to jest główny cel „menadżera Sumisławskiego” mający mu otworzyć drogę do fotela szefa KZGW. Jako żywo przypomina to biznesowe credo firmy „Odratrans” (od tego roku OT Logistics), która sprzedała wszystko co było do sprzedania… z polską żeglugą śródlądową na czele.

Burzliwy przebieg tego spotkania chciałem przedstawić w jak najmniej burzliwy sposób na naszych łamach: news.php?readmore=1366 . Artykuł odbił się szerokim echem nie tylko w naszym środowisku a liczba jego wyświetleń pobiła wszelkie rekordy naszego serwisu. Do dnia dzisiejszego przeczytano go niemal 33 tysiące razy. Nie mógł więc pozostać bez echa i te echa do nas docierają. Za wcześnie jest jednak na wyciąganie wniosków: „wróg dróg wodnych i żeglugi” okopał się i przegrupowuje siły wytaczając nowe działa oraz opracowuje nowe strategie… Trzymamy rękę na pulsie i będziemy otwierać oczy komu trzeba aby nie dać się zwieść kolejnym cudownym reformom reformy (nie)gospodarki wodnej, serwowanych przez natchnionych "menedżerów".

W połowie grudnia nastąpiła największa jak dotąd mobilizacja naszego środowiska i naszych przyjaciół w samorządach a także wśród posłów i euro-posłów sprzyjających naszym dążeniom: news.php?readmore=1373. 18.12.2012 to data, która wyznaczyła nam nowe cele: w Euro-parlamencie odbyło się głosowanie, w którym deputowani jednak odrzucili wniosek o uwzględnienie Odrzańskiej Drogi Wodnej w sieci transeuropejskich korytarzy transportowych w obecnym jej kształcie i klasie. Nie załamujemy jednak rąk, bo okazało się, że drzemie w nas olbrzymia energia i spory potencjał. Wystarczy mówić jednym głosem i zjednać sobie jeszcze więcej sprzymierzeńców aby w końcu przestać dawać się wodzić za nos różnej maści specjalistom od reform nie przynoszących ani zmian, ani pożytku.

Nadszedł czas, aby wyzwolić polską gospodarkę (wszelką – nie tylko wodną) spod terroru pseudo-ekologów. Dość już blokowania inwestycji, wymuszania eko-haraczy, sponsorowanej (za pieniądze podatnika) eko-propagandy w mediach, utrzymywania (za pieniądze podatnika) „zielonych bojówek” wożących w słoikach strzeblę błotną, kumaka i jesiotra po całym kraju i gotowych protestować wszędzie i przeciw wszystkiemu, dość handlowania akwenami będącymi własnością społeczeństwa a przerabianymi ad hoc z wód płynących na stojące i to także za pieniądze podatników a na ich szkodę.

Ministerstwo Środowiska powinno zajmować się wyłącznie kontrolą przestrzegania ochrony środowiska przez różne podmioty, wydawaniem opinii gdy się o takie wystąpi, fundowaniem stypendiów itp. w ramach własnego budżetu. Na pewno nie powinno niczym zarządzać a już na pewno nie infrastrukturą transportową! Efekty tego „zarządzania” czy raczej „nierządu” widzimy aż nadto wyraźnie na przykładzie infrastruktury żeglugowej.

Gospodarką wodną (jak sama nazwa wskazuje) powinno się zajmować Ministerstwo Gospodarki. Powinien powstać podległy temu ministerstwu lub bezpośrednio Radzie Ministrów Urząd Gospodarki Wodnej i Żeglugi (analogicznie jak w Niemczech) posiadający (jak GDDKiA) własny budżet, odpowiadający za utrzymanie i rozwój dróg wodnych (jeśli modernizację – to do klas wyższych a nie modernizację… do istniejącej klasy!) oraz za prawidłową, uwzględniającą potrzeby wszystkich użytkowników (czyli też zwykłych obywateli) gospodarkę zasobami wód powierzchniowych - zapewniającą nie tylko bezpieczeństwo przeciwpowodziowe ale też "przeciwsuszowe" i energetyczne.

Oby ten przysłowiowy „koniec świata”, jaki miał nastąpić pod koniec grudnia oznaczał koniec rządów butnych arogantów a nadchodzący rok 2013 przyniósł tak oczekiwane zmiany na lepsze – nie tylko w naszej branży. Butnych arogantów ci u nas dostatek i obszarów gospodarki, w których się ulokowali też sporo… Dlatego jest tak jak jest ale wcale tak być nie musi.

kpt. ż.ś. Andrzej Podgórski - redaktor naczelny portalu
#1 | Kongregacja dnia 28.12.2012 22:46
Takie kwiatki 2012 w 2013 jesli pani poseł Łabuś nie dociśnie co niektórych a ma do pomocy kilku innych posłów - to te same kwiatki będa na początek 2014 tylko bardzo przywiędłe. Niektórzy będa bardzo zaszkoczeni - jak to? Przecież można było... No można było. Nawet jeszcze można! Dosiego Roku.
#2 | baca_young dnia 30.12.2012 01:18
Pani poseł Łabuś raczej nikogo nie dociśnie. Analizując jej aktywność poselską (każdy może to zrobić np. tu: http://www.sejm.g...xsp?id=177 ) wnoszę,że jest większą "przyjaciółką" własnego mandatu poselskiego niż samej Odry. Będąc wszak posłem z zacnego Kędzierzyna-Koźla byłoby cokolwiek niegrzecznie nie zasiąść w Parlamentarnym Zespole Przyjaciół Odry.
#3 | Apis dnia 30.12.2012 13:33

Cytaj

Pani poseł Łabuś raczej nikogo nie dociśnie

Ale my możemy docisnąć Panią Poseł.... Jest w końcu wiceprzewodniczącą tego Zespołu.
#4 | baca_young dnia 30.12.2012 16:45
To jest dobry plan Kapitanie! Pójdźmy nawet dalej. W tym Zespole zasiadają parlamentarzyści z Rybnika, Kędzierzyna-Koźla, Gliwic, Opola, Wrocławia, Legnicy, Zielonej Góry i Szczecina. Pełny skład znajdziemy tu: http://www.sejm.g...nt&125 . Niech każdy z nas sprawdzi czy na tej liście jest ktoś z jego okręgu wyborczego (niezarejestrowani Goście naszego serwisu również mogą się przyłączyć). Jeśli jest, to korzystając ze swojego prawa wyborcy niech "dociska" poprzez biuro poselskie czy bezpośrednio e-mailem (każde z nich publikuje swój e-adres). Pytać jest o co. Powyższe podsumowanie roku 2012 nie nastraja optymistycznie. By jednak nie popaść w totalną bezsilność może warto skorzystać z "mojego" sposobu. Niech wiedzą, że ktoś im patrzy na ręce i czegoś konkretnego oczekuje. Pozdrawiam!
#5 | anton681 dnia 30.12.2012 21:35
Podsumowanie minionego roku jasno pokazuje, że coś się zaczyna dziać, kpt tej stronki, jak i wielu naszych kolegów w rewelacyjny sposób uświadamiają nam ,,łodziarzom,, i nie tylko, co należy robić i w jakim kierunku powinna być prowadzona polityka zagospodarowania naszej rzeki, a co za tym idzie ,,żeglugi szuwarowo-bagiennej,, ( to określenie znał chyba każdy absolwent ), tak była określana nasza żegluga śródlądowa, ale chyba nikt wtedy nie przypuszczał, że te słowa mogą kiedyś idealnie określać stan faktyczny, postarajmy się, żeby tak nie było. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL