Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

tiktak
14.09.2020

tiktak
21.08.2020
[https://www.wody.
gov.pl/aktualnosci
/1274-wody-polskie
-uzyskaly-dofinans
owanie-na-rozwoj-o
drzanskiej-drogi-w
odnej-2][/url]

tiktak
10.08.2020

tiktak
04.08.2020
[url][/https://www
.portalmorski.pl/z
egluga/45901-jest-
projekt-uchwaly-ws
-rozbudowy-odrzans
kiej-drogi-wodnej-
na-odcinku-od-malc
zyc-do-lubiaza]

tiktak
04.08.2020
[https://www.porta
lmorski.pl/zegluga
/45876-ruszaja-rem
onty-kanalow-na-sz
laku-wielkich-jezi
or-mazurskich][/ur
l]

"Wyborcza" krytykuje zaporę w NieszawieDrukuj

"Cały naród buduje dla Energi" - pod takim tytułem w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej" na str. 32 i 33 ukazał się tendencyjny artykuł, w którym czytamy m.in.:

"Organizacje ekologiczne protestują, eksperci przecierają oczy ze zdumienia. Budowa ogromnej zapory w Nieszawie, która zniszczy unikalną przyrodę Wisły, ma dostać ogromne publiczne wsparcie finansowe. Pomysł zapory w Nieszawie pochodzi z czasów "realnego socjalizmu" i jego wielkich budów. Miała wtedy powstać składająca się ośmiu gigantycznych zapór kaskada Dolnej Wisły. Oznaczałoby to zagładę jednej z najbardziej naturalnych i najcenniejszych rzek w Europie.

Na szczęście dla Wisły pomysł zrealizowano tylko w niewielkiej części. W 1970 r. wybudowano jedynie zaporę we Włocławku wraz z elektrownią wodną. Ale z czasem okazało się, że woda wypływająca z turbin elektrowni podmywa tamę. Dało to argument zwolennikom kaskady. Oświadczyli, że dla zabezpieczenia zapory we Włocławku należy wybudować kolejną poniżej, w Nieszawie.
"

Już od czytania tego fragmentu można dostać "zielonych mdłości": używa się celowo określeń "realny socjalizm", "gigantyczne, ogromne zapory", "eksperci przecierają oczy ze zdumienia" a o Wiśle pisze się jako o "jednej z najbardziej naturalnych i najcenniejszych rzek w Europie". Usilnie wmawia się w ten sposób społeczeństwu jakoby Wisła nigdy nie była rzeką uregulowaną i jej dzisiejszy wygląd to efekt zachowania pierwotnego stanu a nie zdziczenia z powodu nieróbstwa. To tak jakby wychwalać, że "ekologicznie" zalęgły się komuś w domu karaluchy...

Artykuł opatrzono na dodatek poniższym zdjęciem, na którym jak byk widać hydrotechniczne urządzenia regulacyjne (tamy poprzeczne), zdewastowane i zaniedbane, które w takim stanie są powodem osadzania się rumoszu w korycie a nie w polach między nimi, myszkowania głównego nurtu i podmywania wałów przeciwpowodziowych.

O czystości wód Wisły nie ma ani słowa a jest brudniejsza od żeglownych rzek w Europie - zwłaszcza w okolicach stolicy - siedziby Ministerstwa Środowiska i innych "organizacji" WuWueF-o zależnych. O bezpieczeństwie powodziowym oczywiście także nie zająknięto się ani słowem. Gdy Wisła zalewa ludziom domy - ekofile siedzą sobie na wygodnych fotelach z ekologicznej, naturalnej skóry, w ciepłych, ogrzanych (także przez Energę), ekologicznych bungalowach i sącząc ekologicznego drinka z ekologiczną wisienką śledzą relacje ze zmagań zwykłych ludzi z "ekologiczną" powodzią na ekologicznych, plazmowych telewizorkach wielkości tamy w Nieszawie.

Kolejne powielane "na zlecenie" bzdety to wątki o "renaturyzacji Renu" i innych rzek żeglownych w Europie, na których wysadza się "progi"(?) oraz "tamy"(?) nie podpierając tych rewelacji ani jednym dowodem. Ma to utwierdzić społeczeństwo w przekonaniu, że Niemcy zrenaturyzowali już Ren i wszystkie swoje pozostałe rzeki, rozebrali umocnienia brzegowe i wały przeciwpowodziowe oraz z powrotem kopią meandry w miejsce prostych odcinków. A my powinniśmy posłuchać tzw. "ekologów" i zrobić to samo.

Skała Loreley - Górny Środkowy Ren

Przypomnę więc, że temat pod nazwą "renaturyzacja Renu" co jakiś czas wraca jak bumerang w ustach tzw. "ekologów" i zawsze bez poparcia go dowodami - vide: Bajka o Zielonej Rybce czyli "Złoto Renu".

Ren w Düsseldorfie, 2009 r. (fot. Uwe Kirsten). Zdjęcie było ilustracją do cytowanego wyżej artykułu "Złoto Renu" opublikowanego dwa lata temu po powodzi 2010 w "Tygodniku Powszechnym". Doskonale widać tamy regulacyjne a nie widać (wykadrowanej) żeglugi. Ale poniżej drugi brzeg tego samego zakola:


A fakty są takie: jest rzeczą bezsporną, że pogląd niemieckich fachowców od gospodarowania wodami śródlądowymi zmienił się wraz ze wzrostem znaczenia ochrony przyrody, ale przytaczanie (jako przykładu renaturyzacji) realizowania w Niemczech 15 projektów w wyniku których ma nastąpić rozbiórka umocnień brzegowych na odcinku trzech (sic!) kilometrów Renu w stosunku do ponad tysiąca kilometrów jego długości jest niepoważne (trzy promille! - u nas więcej mamy zdziczałych odcinków rzek żeglownych).

Na górnym Renie jest wiele odcinków, które są wyłączone z drogi wodnej, pozostają na boku i są ostoją przyrody i materii ożywionej. To o te odcinki właśnie chodzi. Na nich rozbiera się zbudowane przed stu laty umocnienia brzegowe i tamy regulacyjne (ostrogi), gdyż główne koryto przeznaczone dla żeglugi zostało utworzone tylko w jednej z odnóg - niekoniecznie w tej, którą kiedyś najpierw uregulowano.

Tyle, że jakiś analfabeta przyrodniczy, zaczadzony na tygodniowym kursie "eko" w WWF, nie mający pojęcia o co tak właściwie chodzi, kiedy to przeczyta, będzie głosił, że Niemcy chcą renaturyzować cały Ren.

Ad rem: WWF-em i innymi "ekopodobnymi" powoduje po prostu zwykła zazdrość, że kasa popłynie dla Energi na budowę hydroelektrowni i dzięki temu precedensowi "ekofile" stracą argumenty i... źródełka eko-haraczy. Słowa o "realnym socjalizmie" bardziej pasują do nich samych, gdyż tzw. "organizacje ekologiczne" upodabniają się do partii komunistycznych, z których zresztą niektóre się wywodzą i czego nie kryją.

Panowie profesorowie piszący pod dyktando i za pieniądze WWF: przestańcie robić ludziom wodę z mózgu. Przeczytajcie coś o "zemście Jaroszewicza", która była przyczyną fiaska realizacji Kaskady Dolnej Wisły i upadku Wisły jako szlaku żeglownego oraz bezpiecznej powodziowo, kulturalnej rzeki - zamiast nam serwować (nieudolnie) "zemstę Gawlika" czy "zemstę Gawłowskiego".

źródło: Gazeta Wyborcza, piątek ekstra 21.12.2012, str. 32,33 - wyborcza.pl/piatekekstra
#1 | koj dnia 21.12.2012 15:26
Czyli zaczyna brakować pieniędzy ... zawsze jak III RP ma wydać środki na infrastrukturę i nie ma na to ochoty, wtedy znajduje się jakiegoś pokręconego profesora "ekologa" (ciekawe co robił przed 1989r?) i jazda się zaczyna.
#2 | sekwana 2005 dnia 21.12.2012 16:11
W przeciwieństwie do wielu ekologów-ufologów, ja nie brałem kasy za mą opinię na temat społecznych, ekonomicznych i turystycznych skutków stopnia wodnego koło Nieszawy. Mój przyjaciel, prof Zygmunt Babiński, rekomendował, by wzorować się na Dunaju w Austrii - z zalewem mieszczącym się w dotychczasowych terenach powodziowych, z lateralnym kanałem z małymi progami, dostępnymi dla ryb i kajakarzy. Część "ekologów" przypomina dr Goebelsa - uważają, że wystarczy długo kłamstwa powtarzać, to ludzie uwierzą...
#3 | darpo23 dnia 21.12.2012 16:20
bo to gazeta nie wyborcza a WYBIÓRCZA traktująca praktycznie każdy temat jakiego się podejmie w sposób sobie jedynie zrozumiały. Zamiast zająć się nepotyzmem i kolesiostwem w trybikach ministerstwa ochrony środowiska , zasobów naturalnych i leśnictwa , zajmuje się sprawami o których tenże pismak ma pojęcie na poziomie kształcenia przedszkolnego. a kolesiostwo i układy i układziki funkcjonują sobie w niezakłócony sposób , karuzela stanowisk się kręci. A Wisła płynie jak płynęła i będzie dziczeć jak zdziczały obyczaje włodarzy rzek i lasów.
#4 | zwierusinski dnia 21.12.2012 16:34
Nie dziwota skoro co drugi menedżer ekspert czy prezes nie wspomnę o wyżej postawionych okazują się Nikosiem Dyzmą.Stare chwyty dalej w modzie.
#5 | koj dnia 21.12.2012 16:41
Szukałem szukałem i znalazłem

Jeśli się nie mylę to ENERGA przygotowała raport oddziaływania na środowisko dla w/w stopnia wodnego.

Jednak trzeba wiedzieć, że:

Jeżeli kwestionuje się ustalenia opracowania środowiskowego, należy przedstawić ekspertyzę, która wskaże jego wadyTaki raport, przedstawiony przez inwestora, ma charakter dowodu, którego nie można podważać gołosłownie - orzekł Naczelny Sąd Administracyjny, oddalając skargę kasacyjną stowarzyszenia ekologicznego Zielone Mazowsze.

Ekolodzy sprzeciwiali się budowie stacji bazowej telefonii komórkowej GMS na działce w stolicy. Ich zdaniem prezydent Warszawy i samorządowe kolegium odwoławcze błędnie ustalili, że inwestycja nie może znacząco oddziaływać na środowisko, wobec tego nie wymaga przeprowadzenia postępowania środowiskowego. Z opracowania inwestora wynikało, że w odległości 70 m wzdłuż osi głównych wiązek promieniowania każdej z anten nie ma miejsc dostępnych dla ludności.

Według ekologów organ nie powinien się opierać jedynie na opracowaniu inwestora, lecz sam przeprowadzić postępowanie wyjaśniające. W ich opinii miejsca dostępne dla ludzi ustalano nieprawidłowo. W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie domagali się unieważnienia obu decyzji. Do skargi dołączyli schemat przestrzenny głównej wiązki promieniowania anteny. Budowa stacji telefonii komórkowej może znacząco oddziaływać na środowisko, wobec czego wymaga wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na jego realizację - argumentowali.

Oddalając skargę, WSA ustalił, że w dacie wszczęcia postępowania inwestycja rzeczywiście należała do przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. W 2007 r. weszła jednak w życie nowelizacja rozporządzenia Rady Ministrów, zgodnie z którą budowa stacji telefonii komórkowej nie ma charakteru inwestycji mogącej znacząco oddziaływać na środowisko. Nie wymaga więc sporządzenia ani obligatoryjnego, ani fakultatywnego raportu oddziaływania na nie. Wynika to z przedłożonego przez inwestora opracowania sporządzonego przez specjalistę ds. ochrony środowiska. Postępowanie w sprawie ustalenia środowiskowych uwarunkowań zgody na realizację inwestycji stało się więc bezprzedmiotowe i należało je umorzyć.

NSA uznał orzeczenie WSA za zgodne z prawem i oddalił skargę kasacyjną Zielonego Mazowsza.

- Sąd pierwszej instancji prawidłowo orzekł, że nie można gołosłownie podważać ustaleń specjalistycznego raportu środowiskowego - powiedział sędzia Jerzy Stelmasiak w ustnych motywach wyroku. - Jeżeli skarżący mieli do niego zastrzeżenia, powinni go ocenić w innym opracowaniu. Ekolodzy nie przedstawili jednak takiego kontrdowodu.

sygnatura akt II OSK 1717/10


Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/...-sadu.html
#6 | Trawers dnia 21.12.2012 18:46
Pisanie tekstów na zamówienie Ministerstwa Środowiska:

http://manager.mo...94646.html

http://www.porann.../496098165

http://www.press....-w-puszczy

Czy tym razem jest podobnie?
#7 | wladyslaw styp dnia 26.12.2012 18:40
Jestem emerytem całe życie zawodowe spędziłem na statkach żeglugi śródlądowej, pływałem na wszystkich ważniejszych drogach wodnych Polski i Europy, na różnego rodzaju jednostkach, od barek holowanych po nowoczesne statki żeglugi na Renie. Jestem przekonany że transport Śródlądowy jest najbardziej ekologiczny i ekonomiczny z punktu widzenia kosztów. Pływałem po wszystkich rzekach polskich, których stan obecnie jest krótko mówiąc opłakany. Pływałem po kanałach na zachód od Odry, po rzekach Hawela i Sprewa skanalizowana. Wezera, Ren, Dunaj, Men, Neckar, Mosela, Maas, Samber, wszystkie wymienione rzeki są dobrze skanalizowane. Jak by mało tego to Maas w Belgii została zmodernizowana co drugą śluzę zlikwidowano, na pozostałych jest teraz większe piętrzenie, przez co mogą pływać większe bardziej ekonomiczne statki. Rzeka Neckar Men Dunaj po części też są modernizowane. Generalna przebudowa W.D.K. R.H.K. D.E. K. M.L.K. Nowe przejście przez rzeki Wezerę Leine Łabę, modernizacja Elbe Havel kanał, droga wodna Berlin Szczecin, modernizacja śluzy Anderten i Sulfeld, dla statków typu Europa. Myślę na pewno nie robią tego tak sobie żeby dać ludziom pracę. To jest tani ekologiczny transport, to jest duży rezerwuar wody dla rolnictwa, przemysłu i miast, rybołówstwa na rzekach, ochrona przeciwpowodziowa.

Pytam się naszych panów profesorów od planowania wodnego i ekologów jak by wyglądał Berlin bez kanalizacji tych dwóch rzek (Haveli i Sprewy) przy małych średnich przepływach. Jak by wyglądał Wrocław, Kraków przy małych przepływach rzędu sto metrów sześciennych na sekundę bez kanalizacji rzeki, pewnie można by brodzić po kostki, a przy tej ilości ścieków fetorek niesamowity. A gdzie podziałyby się rybki i inne żyjątka wodne, o które tak martwią się ekolodzy, pewnie skazane by były na pewną śmierć. Zanikłaby turystyka wodna sporty wodne itd.

Nie rozumiem skąd taka niechęć do kanalizacji, niechęć do poprawienia bytu ludziom mieszkającym nad polskimi rzekami, poprawienia bytu wszystkim żywym organizmom w rzekach. Nie wiem komu na tym zależy żeby polskie rzeki były skansenem Europy.

Koniec lat pięćdziesiątych, Zaczęto modernizować flotę rzeczną, uzbrojenie portów, a rzeka Odra pozostała w cieniu dużych inwestycji i jak płynęła tak płynie. Lata siedemdziesiąte - zaczęto myśleć o modernizacji Odry, wszystko byłoby dobrze gdyby ją modernizowano do IV klasy niestety złośliwy chochlik sprawił zbudowano nowe jazy na poziomie starego piętrzenia, nie poprawiono warunków żeglugowych ani przeciwpowodziowych.

O Odrze swobodnie płynącej zapomniano całkowicie. W latach 1956 - 1957 gdy kończono stopień wodny Brzeg Dolny, jakby dalej kanalizowano Odrę - dzisiaj mielibyśmy drogę wodną na poziomie dolnej Wezery. Można byłoby pomarzyć o kanale Odra Dunaj.

Tak słyszę co kilka lat "co to nie będzie", a jest przerabianiem pieniędzy podatnika. Przykład: budowa suchego zbiornika przeciwpowodziowego w Raciborzu, modernizacja węzła Wrocławskiego, to zakrawa na żart.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [2 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL