Kolizja z mostem na HunteDrukuj

W środę 14.11.2012 na rzece Hunte w pobliżu Elsfleth-Orth doszło do kolizji sterówki śródlądowego statku z mostem kolejowym. Wypadek wydarzył się o godz. 13.35. Statek był niezaładowany. Według policji 62- letni polski kapitan źle ocenił wysokość prześwitu. Dolna część konstrukcji mostu zerwała dach sterówki. Kapitan nie odniósł żadnych obrażeń. Nie ma też żadnych szkód w konstrukcji mostu.

Funkcjonariusze policji wodnej z Brake wszczęli postępowanie administracyjne wobec kapitana. Kapitanowi zakazano kontynuowania rejsu do czasu wizyty eksperta.

Na rzekach i kanałach zachodniej części Niemiec oraz na Dunaju wciąż dochodzi do kolizji z mostami - niekiedy są nawet ofiary śmiertelne.


Ponieważ najczęściej dochodzi do nich wskutek złej oceny prześwitów lub innych błędów sterującego a nie technicznych awarii systemu opuszczania sterówki itp., od roku 2008 Zachodnia Dyrekcja Wodno-żeglugowa (Wasser- und Schifffahrtsdirektion West) prowadzi kampanię informacyjną mającą na celu zapobieganie tym wypadkom rozpowszechniając ulotki podające także statystyki - ostatnio uaktualnione w maju br.

Smutnymi liderami są mosty kanału Ren-Herne: most drogowy w km 8.8 (Sterkrader Straßenbrücke) z 16 przypadkami kolizji w ciągu 10 lat oraz most kolejowy Ruhrort-Oberhausen w km 3,7 z 14 kolizjami sterówek z konstrukcją.

Rys. Kolizje z mostami na kanałach w latach 2007–2011. Grafika: WSD West

WSD West w rozpowszechnianych ulotkach zwraca uwagę na fakt, że na kanałach może dochodzić do wahań poziomów wody wynoszących nieraz 50 cm i zaleca najwyższą ostrożność przy przepływaniu pod niskimi mostami.
tłum. Andrzej Podgórski
(zdjęcia nie pochodzą z awariowanego statku)
źródło:
bonapart.de/binnenschiff-kollidiert-mit-huntebruecke.html
bonapart.de/wsd-erneuert-informationskampagne
#1 | 2494 dnia 18.11.2012 12:39
stawiam że popito na burcie i tak się w oczach pozmieniało że się źle oceniło możliwości . z drugiej strony nie widze innego wytłumaczenia może sie sterówka zacieła powód mechaniczny ale raczej nie mocny drink na postoju chyba zrobił swoje /
#2 | multinet2000 dnia 18.11.2012 13:12
A nie można by stawiać na dziobie podnoszonego masztu wyznaczającego najwyższy punkt na statku. Że też nikt na to jeszcze nie wpadł? A nie tak "na oko". Przejdzie. no no, cholerka zabrakło centymetr......Proste to jak konstrukcja.....nie powiem czego.
#3 | marynarzdenis dnia 18.11.2012 13:12
nikt wcale nie musiał pić (na tą rzekę nie porywają się ludzie pływający po pijaku bo tam na trzeźwo wielu się boi).. przecież wiadomo że na Huncie są pływy... ruszył chwilę za szybko nie spojrzał na pegiel przed mostem i już, a na tym prądzie jaki jest to nie wyhamuje tym bardziej pustą barką.
#4 | zkubczyk dnia 18.11.2012 13:58
Nie wiemy nic na temat kapitana tej barki. Ale to typowo polskie, winny był "mocny drink". No cóż, widocznie oceniamy innych według siebie.
#5 | Seehund dnia 18.11.2012 14:44
Panowie, zakończmy temat "drinka". Po zdarzeniu na pokładzie była WSP i zakazała kontynuowania rejsu do czasu przybycia komisji orzekającej o stanie statku. Ona zdecyduje (lub już zdecydowała) czy statek może realizować swój rejs. Żadne źródła informacyjne nie wspomniały o współudziale "drinka" w zdarzeniu.
#6 | Jerzy Hopfer dnia 18.11.2012 15:03
Co do oceny, że załoga musiała być po mocnym drinku. Przestrzegam przed pochopnymi, nie potwierdzonymi zarzutami. Od lat walczę z rozpowszechnionym w administracji polskich dróg wodnych poglądem, że jak wypadek żeglugowy, to załoga musiała być pod wpływem alkoholu. Taki pogląd zdejmuje automatycznie z administracji troskę o to, aby poprzez działania techniczne ułatwić kapitanom ocenę sytuacji. Nieprawdą jest bowiem, że żeglugę w Polsce uprawiają tylko osoby będące pod wpływem. Przyczyna wypadków jest najczęściej inna: wyżyłowane do granic bezpieczeństwa wielkości statków, co nie zawsze idzie w parze z wysokością prześwitów pod mostami. Pewien element ryzyka będzie zawsze istniał. Chodzi o to, aby ten element był jak najmniejszy. O tym, że sprawa jest poważna świadczy fakt, że Centralna Komisja Reńska zajmuje się od pewnego czasu problemem instalowania na statkach urządzeń ostrzegających kapitana, że most jest za niski. Należy się spodziewać, że niedługim czasie obowiązek instalowania takich alarmów na wszystkich statkach zostanie wprowadzony. A co do masztu dziobowego zgoda. Na KUNIE, ze względu na stałe przegłębienie rufowe, zamontowałem flagsztok dziobowy wyższy o kilkanaście cm niż sterówka. Działa o to dobrze. I na koniec śmieszne w swej wymowie zdarzenie. Na Brdzie w Bydgoszczy najniższy jest most kolejowy w Łęgnowie, przy wjeździe na tor regatowy prowadzący do śluzy, kiedyś Brdyujście, dzisiaj Czersko Polskie. Załoga pustej beemki, przymierzając się do przejścia pod mostem, zabalastowała rufę i nie uwzględniła, że najpierw pod most wchodzi dziób barki. W efekcie do kolizji sterówki z mostem nie doszło, bo rozbity został silnik windy kotwicznej na dziobie.
Pozdrawiam serdecznie.
#7 | Apis dnia 18.11.2012 15:21
Wiele mostów na niemieckich kanałach w ramach rozłożonej na lata modernizacji podniesiono zwiększając prześwity. Niestety, mosty kolejowe podnieść jest najtrudniej, a na polskich BM-500 nie ma opuszczanych sterówek: trzeba je rozbierać i nie zawsze idzie to łatwo - zwłaszcza gdy dawno nikt tego nie robił. Ponadto elementy są ciężkie - w dwójkę było co robić przy rozkładaniu. Dlatego zwykle balastowało się rufę na maksa aby od tej roboty się wymigać.

Podpływało się następnie wolno pod most i "mierzyło".... Kilka brakujących centymetrów dawało się "ukraść" dając nagle całą naprzód (bo rufa "siadała" dobrych 10 cm przy gwałtownym wciśnięciu manetek). Nie zawsze jednak przynosiło to pozytywny rezultat: często bowiem most kolejowy położony jest na łuku torowiska i jest nieco nachylony w jedną stronę albo też jest bardzo szeroki (kilka torowisk) i rufa, która najpierw "przysiadła" zaczyna się unosić. Pod takim właśnie mostem na MLK rozwaliłem czołową, górną belkę sterówki BM-500, z której zdjęliśmy jedynie płyty dachowe. Zaczęło "brać" w połowie mostu, niestety. "Musnęły" ją .... główki nitów. To się nazywa pech.

Maszcik na dziobie jest dobry gdy pływa się stale w tym samym zanurzeniu jak "Kuna" czy "Młoda Gwardia", na której jako miernik miałem dziobowy reflektor: jeśli wchodził pod most - sterówka (całkowicie nierozbieralna podkreślam) mieściła się także.

zegluga.szympanstudio.pl/albums/szkolne/mg/normal_Statek_szkolny_M%B3oda_Gwardia.jpg

Najlepszy byłby jednak laserowy (działający na zasadzie dalmierza), samopoziomujący się czujnik na dachu sterówki.
#8 | Jerzy Hopfer dnia 18.11.2012 16:40
O to właśnie chyba chodzi w CKR Andrzeju, dalmierz samopoziomujący. Z innych problemów zajmujących komisję techniczną CKR: zakres pola martwego przed dziobem, możliwość legalnego korzystania z pomocy technicznych w tym przypadku - kamery, widoczność ze sterówki w zakresie 360 stopni, kolorowe szyby w sterówce itp. Większość naszych statków pływających na Zachodzie jest już dostatecznie wyposażona, natomiast w kraju, jak sam wiesz, różnie z tym bywa. Pytanie, jakie się rodzi w związku z dużą ilością alarmów na pulpicie i innych pomocy nawigacyjnych - radar, AIS, RIS, plus obowiązek meldunkowy, jest takie: w jakim stopniu kapitan jest w stanie te wszystkie sygnały opanować. Bo to jednak zawsze człowiek jest i pozostanie najsłabszym ogniwem w tym łańcuchu, jak pokazują badania przeprowadzone przez Francuzów. Dodaj do tego plany wprowadzenia języka angielskiego, jako obowiązującego języka nawigacyjnego na śródlądziu. Przed naszymi następcami stoją ogromne wyzwania, którym muszą sprostać. Dalej o CKR, właśnie ukazały się założenia do programu prac tej organizacji. na najbliższe lata. Jestem w trakcie ich tłumaczenia na język polski, jak będę gotów, napiszę.
Pozdrawiam.
#9 | marynarzdenis dnia 18.11.2012 18:15
Panowie..jakie dalmierze??nie wiem czy na Huncie byliście? ale tam jak się płynie z prądem i ma most w zasięgu wzroku to raczej żadna siła barki nie zatrzyma przed nim..a z resztą sterówka ze zdjęć niczym nie przypomina BM-500 i jest na pewno opuszczana. pozdrawiam
#10 | Apis dnia 18.11.2012 18:22
Czytajmy ze zrozumieniem: zdjęcia nie pochodzą ze statku, który urwał dach na Hunte. Napisałem to wyraźnie w podpisie. Na zdjęciach jest sterówka "Sarona-K", który urwał sterbudę w ub. roku na kanale Wesel-Datteln: http://www.zeglug...dmore=1020 Zdjęcia są raczej ilustracją do dalszej części artykułu a nie relacją z miejsca zdarzenia na Hunte.

Ale poniekąd masz rację - statek, który urwał sterówkę to "Regina" - właśnie znalazłem
http://www.shipwr...11/regina/ Jej sterówka przypomina bizonowską.

www.zegluga-rzeczna.pl/images/REGINA1.jpg

Nie chodzi o dalmierze - to tylko sugestia. Na Huncie czy podobnych rzekach mogłoby to być dalmierze zainstalowane na moście i mierzące non-stop aktualny prześwit. Komunikat podawany byłby w formie sygnału radiowego. Można byłoby go odebrać z kilku kilometrów. Ale założę się że i tak każdy płynąłby "na siłę" tak jak kierowcy ciężarówek, którzy choć mają podaną na znaku drogowym i w GPS-ie wysokość mostu "wciskają się", aby nie nadkładać drogi.
#11 | marynarzdenis dnia 18.11.2012 18:50
nie doczytałem sorki..ale sterówka na reginie opuszcza się jak na wszystkich zachodnich barkach więc "bizonowskiej" do niej dość daleko..a co do dalszej części artykułu.. mówi ona o kanałach i różnicy wody do kilkudziesięciu centymetrów a nie zapominajmy że Hunta to już strefa pływów Morza Północnego i występują na niej normalne pływy czyli w trochę ponad 6 godzin stan wody zmienia się o ponad 5 metrów Wink
#12 | Apis dnia 18.11.2012 18:52
No to tym bardziej kapitan dał ciała skoro ma sterówkę opuszczaną wraz z podłogą. Wiem, że zimno, ale teraz to mu jeszcze cieplej....
#13 | marynarzdenis dnia 18.11.2012 19:18
niestety ciała dał patrząc na pegiel który dość kawałek jest od mostu...bo sterówka nawet jak całkiem opuszczana to i tak najwyższa na statku...a woda przy odpływie zapierdziela niesamowicie.więc kapitan tego statku dał ciała bo nie zgłosił żeby mu most otworzyć i za szybko wypłynął..poczekałby kilkanaście minut i by nie zahaczył...takie są uroki pięknej hunty Wink stery i sterówki uszkodzony to tam norma
#14 | zkubczyk dnia 18.11.2012 19:42
Jeśli można jedna uwaga na temat pływania po Hunte,bo
ktoś tu wypisuje głupoty.Na Hunte obowiązuje jedna zasada,o której wie każdy kto tam był. Ruszając czy to z Elsfhlet,czy z Oldenburga rusza się tak żeby iść zawsze pod prąd.Z prądem płynąłby tylko wariat,albo ktoś rzeczywiście pijany.
#15 | marynarzdenis dnia 18.11.2012 20:18
przykro mi ale się nie moge zgodzić..pod prąd plynie tylko ten kto nie ma co z paliwem robić.(byłem na Huncie jeśli o to chodzi) rusza się na początku pływu bo przy końcu woda za bardzo zapierdziela.. pozdrawiam P.S. oczywiście "na początku" nie mam na myśli jak woda tylko zaczyna spadać w oldenburgu tylko jak spadnie trochę żeby pod następnym mostem nie stracić sterówki ale nie za późno żeby na koniec wody starczyło pod stępką Wink
#16 | Antaro dnia 18.11.2012 20:45
Ciekawe, m/s Regina z postu Apisa, stała wczoraj (17.11.2012) cała przed śluzą w Gestacht. Jeszcze jedno, m/s Regina W również. Byc może istnieje jeszcze inna barka, która ma nazwę Regina. Pozdrawiam z Hamburga
#17 | Seehund dnia 18.11.2012 22:26
Inne źródło również pisze o"REGINIE" pod niemiecką flagą (MMSI-Nr:211497900) czekającą w Elsfeth na wymianę zerwanego dachu sterówki. Jednak jako datę zdarzenia podają: 15.11.2012. Godzina się zgadza.
#18 | Apis dnia 18.11.2012 22:35
Mam potwierdzenie z innego źródła:
http://www.vessel...48301.html
#19 | kaczor_g dnia 19.11.2012 11:27
moja "inżynierska" sugestia jest taka, że ponieważ statki mają zmienne zanurzenie to należy czujniki (jeśli już) instalować w pobliżu (poniżej i powyżej) przeszkód na drodze wodnej.
Zwykłe czujniki - detektory, które informują o dolnym poziomie przeszkody, przy aktualnym poziomie wody...

Odpowiednikiem tego sto i więcej lat temu był wodowskaz.

Np we Wrocławiu na ul. Długiej notorycznie kilka razy w miesiącu klinował się TIR lub dokumentnie niszczył naczepę .
Zamontowano tam czujnik wysokości ( dwa czujniki, które działają na zasadzie fotokomórki ) i od tego momentu takie spektakularne kolizje zdarzają się dużo rzadziej.
Tu wystarczyłby zwykły laser bez konieczności skomplikowanego mechanizmu poziomującego się do trymu statku.

Oczywiście żaden czujnik nie wyeliminuje błędu człowieka, ale to jest proste i z pewnością mniej kosztuje niż detektor na setkach czy tysiącach statków, który musi namierzyć i określić pozycję statku (czujnika) w przestrzeni wobec innego zamontowanego na moście.

A do tego mamy pływ....
Nie wiem jak wyglądają wymagania na stopnie kapitańskie domyślam się wymagają wiedzy o tym, co to jest pływ, pływ syzygijny w szczególności.

Ten wypadek wydarzył się w dzień po najwyższej wodzie (pływ syzygijny) i z tego co pokazują amatorskie strony (zastrzeżenia) http://www.tides4fishing.com/de/niede...lake-hunte i http://gezeiten-kalender.de:9099/loca...1&d=14 woda się "podnosiła" - czyli jeśli płynął w dół rzeki to płynął "pod prąd" pływu. To takie dywagacje laika.
#20 | Apis dnia 19.11.2012 18:57
Otrzymałem telefoniczne od kpt. J. Węgrzyna potwierdzenie, że jest to "Regina" w powyższym linku, ale ona od pewnego czasu pływa już pod polską banderą. Statek szedł "pod pływ" a więc pod rosnącą wodę i wszystko odbywało się zgodnie z zasadami ruchu na Hunte. Przyczyną wypadku było... nie opuszczenie sterówki wcale. Kapitan dosłownie w ostatniej chwili padł na podłogę i wyszedł dzięki temu bez szwanku. Co ciekawe - już raz omal nie przypłacił życiem identycznego przypadku: zerwał sterówkę na innym statku a uszkodzona konstrukcja przebiła mu płuco i spędził blisko rok na rekonwalescencji. Dlaczego mimo precyzyjnego odczytu pegla nie opuścił sterówki - nie wiadomo.
#21 | Seehund dnia 19.11.2012 20:07
Nie wiem co @Skipper miał na myśli mówiąc " od pewnego czasu"(?), ale jeszcze w maju tego roku "Regina" pływała pod niemiecką banderą.
#22 | Apis dnia 19.11.2012 20:19
"Od pewnego czasu" napisałem ja, bo Józek nie wiedział dokładnie od kiedy - prostował tylko, że nie jest to statek pod niemiecką bandera jak podają media. Powiedział mi, że to ten statek co w podanych linkach oraz że kupił go polski armator i pływa pod polska banderą. Uznałem, że to wiarygodne źródło.
#23 | Antaro dnia 19.11.2012 22:38
Seehund masz racje. Barka z powyższego zdjecia w dalszym ciągu pływa pod niemiecką banderą u L/W. Barka Regina aktualnie przebywa w Hamburgu w całości łącznie ze sterowką.
#24 | Apis dnia 20.11.2012 07:51
Zamieszanie powstało w niemieckich (angielskich?) źródłach. Gdy przejrzymy dokładnie zdjęcia zamieszczone tu: http://www.vessel...48301.html zobaczymy... dwie różne barki. Pierwsza jest właściwa. Druga (dwa ostatnie zdjęcia w galerii na podanym linku - sterówka jak na fotce kilka komentarzy wyżej) jest inną barką o tej samej nazwie. Podano tez tam błędnie dane statku od numerów po wymiary (podano dane tej drugiej Reginy).

Oto właściwa "Regina"

images.vesseltracker.com/images/vessels/hires/Regina-1028559.jpg

REGINA- ENI-Nr.: 8348103
Hafen: - Szczecin, Land: - Polen (od 2007 roku)
Ex-Namen: - RHENUS 96

Bauwerft - SCHIMAG, Mannheim (Baunr.: 512)
Baujahr - 1938
Länge - 67,00 m
Breite - 8,22 m
Tiefgang - 2,52 m
Tonnage - 883 t
Leistung - 471 kw

Dane przesłał kpt. Węgrzyn wraz z tym zdjęciem:

www.zegluga-rzeczna.pl/images/regina 3.jpg
#25 | mefiu dnia 22.11.2012 11:41
Regin jest duzo . Ale te co sa na zdjęciach to je znam: ta co ma sterówke to jest Regina z firmy Wartel Lauk a ta druga to jest polska z firmy Neptun pracowal kiedys na niej mój ojciec

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL