Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

tiktak
14.09.2020

tiktak
21.08.2020
[https://www.wody.
gov.pl/aktualnosci
/1274-wody-polskie
-uzyskaly-dofinans
owanie-na-rozwoj-o
drzanskiej-drogi-w
odnej-2][/url]

tiktak
10.08.2020

tiktak
04.08.2020
[url][/https://www
.portalmorski.pl/z
egluga/45901-jest-
projekt-uchwaly-ws
-rozbudowy-odrzans
kiej-drogi-wodnej-
na-odcinku-od-malc
zyc-do-lubiaza]

tiktak
04.08.2020
[https://www.porta
lmorski.pl/zegluga
/45876-ruszaja-rem
onty-kanalow-na-sz
laku-wielkich-jezi
or-mazurskich][/ur
l]

Resort sportu winny kryzysu w branży żeglarskiejDrukuj

W październiku przestało obowiązywać rozporządzenie ministra sportu, regulujące kwestie uprawnień żeglarskich i motorowodnych. Dopóki nie ma nowej regulacji, szkoły żeglarskie nie mogą prowadzić kursów i szkoleń. Branża jest o krok od kryzysu. "Minister Mucha nie radzi sobie z obowiązkami" - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

Dwa lata temu Sejm uchwalił nową ustawę o sporcie, która znowelizowała też ustawę o żegludze śródlądowej. Przewidywała ona wprowadzenie nowego rozporządzenia ministra sportu, regulującego kwestie uprawnień żeglarskich i motorowodnych. Termin obowiązywania starego rozporządzenia minął w połowie października.

A nowego dokumentu jak nie było, tak nie ma - pisze "DGP" i podkreśla, że dla branży żeglarskiej, która zwłaszcza po sezonie żyje przede wszystkim ze szkoleń, to fatalna sytuacja. "Gazeta" cytuje Stefana Heinricha z Polskiego Związku Żeglarskiego, który zaznacza, że firmy żeglarskie, w sezonie organizujące rejsy czy obozy, po wakacjach żyją głównie ze szkoleń.

Obecnie - pisze "DGP" - wszystkie szkolenia i kursy stanęły. A mowa tu o kilkuset szkołach i tysiącach ludzi pracujących jako instruktorzy.

Resort sportu tłumaczy, że nowe rozporządzenie długi czas dyskutowane było "w konsultacjach społecznych", "bo środowisko było podzielone i nie mogło dojść do konsensusu w poszczególnych sytuacjach". Jak wynika z informacji "DGP", w resorcie sportu brak jednak zrozumienia dla specyfiki branży.

"Nieoficjalnie w resorcie można usłyszeć, że zmartwienia nie ma, bo... mamy martwy sezon" - pisze gazeta. I cytuje właściciela jednej ze szkół żeglarskich, który tłumaczy, że nikt przecież nie zapisze się na szkolenie, skoro nie wiadomo, jakie będzie musiał zdawać egzaminy i na jaki stopień żeglarski.

#1 | marek56 dnia 25.10.2012 21:14
Powtórzę to co napisałem w Hydeparku - "A kto im do diabła kazał znowu grzebać "w patentach" żeglarskich i motorowodnych !" Naprawdę Min Sportu i grupka działaczy PZŻ nie ma nic lepszego i ważniejszego do roboty ? Wystarczy poczytać SSI Jerzego Kulińskiego (http://www.kulinski.navsim.pl) i można już chociażby po tej lekturze zorientować się jaki stosunek, do proponowanych przez Min Sportu zmian, mają w przeważającej większości żeglarze (i motorowodniacy też).
#2 | 1109 dnia 25.10.2012 21:57
Gdyby te wszystkie szkoły uczyły uczyły czegoś dobrego.Wszystko polega tylko na ściąganiu kasy.Droga do umiejętności żeglarskich jest poprzez kluby.Tam nabywa się umiejętności.Pływam od lat 60 tych ubiegłego wieku.Napatrzyłem się na ludzi z wielkimi uprawnieniami i musiałem Ich ratować z opresji.Papier jest dobry do pokazywania"foczkom".W sytuacjach krytycznych ważne jest doświadczenie.Nie będzie wtedy,białych szkwałów i nagłych załamań pogody.Kluby żeglarskie zaprzestały nauki żeglowania -bo za darmo nie .W Kruszwicy co roku jest szkółka żeglarska.Nie jest ważne ile dzieciaków pozostanie w klubie.Ważne jest natomiast aby pokazać dzieciakom co to jest żeglarstwo.Tą drogą należy iść,a nie zamykać dostęp poprzez durne ZDOBYWANIE UPRAWNIEŃ NA PŁYWANIE KAJAKIEM.Uważam, że stan prawny jaki jest w tej chwili jest bardzo dobry.
Każdy kto się decyduje na prowadzenie łodzi musi wiedzieć,że ponosi odpowiedzialność za wszystko co się stać może.
I to jest najważniejsze!
Pozdrowiena.
#3 | tomil dnia 25.10.2012 22:01
Może wreszcie przestaną obowiązywac patenty itp. i można będzie swobodnie pływać a nie nabijać kabzę PZŻ i PZMiNW za wydawanie patentów. Oni nic innego nie robią tylko walczą aby patenty nie zniknęły, bo zniknie sens ich istnienia, tych postkomunistycznych organizacji, pałnych ludzi z poprzedniej, słusznie minionej epoki.
#4 | Wojciech Rytter dnia 25.10.2012 22:02
Co by tu jeszcze spieprzyć ? Takich mamy fachowców w rządzie i ogólnie we władzach.Nic nie robią a kaska leci.Dobra kasa za nic.Je...to wszystko.Nie długo i rzeki zarosną ,to nie będą potrzebne patenty...Totalny BAJZEL..
#5 | Wojciech Rytter dnia 26.10.2012 06:51
To wszystko prawda.Popieram Pana Józefie. Ale czym są nasze glosy ? Wołaniem na puszczy... Pozdrawiam całą ZAŁOGĘ .
#6 | wodniak_2012 dnia 26.10.2012 12:16
Jestem jednym z przedstawicieli tzw. szkółek żeglarskich. Szkolę od trzydziestu kilku lat i obecna "pustka prawna" moim zdaniem w szkoleniu niczego nie zmieniła. W dalszym ciągu odbywają się szkolenia, np. zimowe warsztaty nawigacyjne. Rolą szkół żeglarskich jest nauka żeglowania i zupełnie nieistotnym jest to, co z tą wiedzą zrobi kursant. Jeżeli będzie miał wiedzę i praktykę, a będzie miał potrzebę potwierdzenia w formie dokumentu swoich kwalifikacji, to może je potwierdzić w dowolnym miejscu i dowolnym dokumentem, choćby "chińskim". Zresztą PZŻ-towskie programy szkolenia i sposób egzaminowania, od dawna przestały spełniać oczekiwania zarówno szkolących jak i szkolonych.

Na wyporności karty pływackiej raczej trudno utrzymać się na wodzie, również patent na prowadzenie "czegokolwiek" bez odpowiedniej praktyki i wiedzy nic nie znaczy. To nie ilość posiadanych patentów decyduje o bezpieczeństwie na wodzie. Nic się nie zmieniło, uczyć się i tak trzeba. Jedyne co się stało, to przestała płynąć kasa do PZŻ i PZMiNW za egzaminy i patenty.
#7 | 2494 dnia 26.10.2012 14:59
popieram kolegów niech to wsio zniknie PZŻ i PZMiNW UŻŚ UM ŚĘJM niech zostanie tylko KONONOWICZ to tylko w Polsce po EURO jest możliwe paranoja .
#8 | Bosman Jozef dnia 26.10.2012 19:59
Trudno się nie zgodzić z komentarzami kolegów.Środowisko wodniackie jest tak zróżnicowane jak całe społeczeństwo.Co by nie wymyślić to i tak jakoś tego żeglowania trzeba się , bądź nauczyć.I nic tu nie usprawiedliwia nieudolności "Ministry" Sportu wraz z jej menażerią.To nie ma znaczenia czy rozporządzenie reguluje "błahe" zagadnienia czy też bardzo poważne.Po prostu nie ma rozporządzenia i tu jest "Kicha" i czerwona kartka dla Pani "Ministry"./I tylko z szacunku dla płci piszę z dużej litery/.
#9 | starypraktyk dnia 27.10.2012 14:34
Napisał "wodniak", że jedyne, co się stało, to to, że przestała płynąć kasa do PZŻ, PZMiNW...........!
W/g mnie, - to chyba jest jedną / choć nie jedyną / z przyczyn dla których ten bajzel powstał.
Osobiście podejrzewam, że lobby ludzi ciągnących kasę z tych wszystkich szkoleń i egzaminów nieźle kręci się koło p. Muchy - by coś z tym fantem zrobić.
I wcale bym się nie zdziwił, gdyby okazało się, że nagle będziemy mieć w PZŻ - Prezesa Muchę.
Za zasługi oczywiście.
Pozdrawiam.
#10 | baca_young dnia 28.10.2012 03:14
Ależ złośliwa zawartość obrazka do artykułu! Ojojoj! Smile
#11 | 2494 dnia 28.10.2012 07:52
w czwartek kupilismy jacht motorowy . Niestety pani z PZMiNW powiedzala ze zadnych uprawnien na prowadzenie tego ze jachciku motorowodnego nie wypisze nam zewzglegu na klops jakim jest brak ustawy . oczywiscie ze nasze prozby rozwiazania tego problemu nie daly nic .tylko znaczna suma.plnow zostala utopiona ale jak to sie mowi pij piwko pal palmala facet na morzu .... pracuje odeslala nas do urzedu zeglugi srodladowej bo moze to nie jacht tylko juz statek zeglugi srodladowej a tam ......... czulem sie jak bym rozmawial z Admiralem floty a nie inspektorem z UZS ktory mial nam pomoc a nie sie wymadrzac jaki to z niego marynarz i znawca tematu niestety moj kolega jest Kpt.zw >3000 i a ja tylko skromnym st.Off pokladowym staralismy sie wytlumaczyc co i jak ale to nic nie dalo i pan znowu odeslal nas skad sie przyszwedalismy mam nadzieje ze niebawem kazdy z tych podmiotow zniknie i wygeneruje sie jedna komurka ktora bedzie zajmowala kwalifikacyjami ludzi ktorzy sportowo lub zawodowo zajmuja sie praca na wodzie i egzaminy beda obejmowaly zarazem morze jak i srodladzie porazka ten kraj .
#12 | Apis dnia 28.10.2012 08:11
Urząd Żeglugi Śródlądowej obowiązują przepisy a te są jednoznaczne. Identycznie jak na drogach: "kapitan" wielkiego TIR-a czy autobusu (kat BCDE) nie może prowadzić motocykla jeśli nie ma prawa jazdy na tę kategorię (A)...

upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/89/Fahrerlaubnisklassen.png/220px-Fahrerlaubnisklassen.png
#13 | 2494 dnia 28.10.2012 14:20
wiem niestety tak jest , jest to upokarzające dla pewnej grupy zawodowej jaką są marynarze mając najwyższy Dyplom żeglugowy w tym kraju nie mogę sobie kupionym stateczkiem popływać po J.Zegrzyńskim bo potrzebuje zatrudnić stermotorzystę paranoja a co do zmian przepisów będziemy nabijać kabze ludziom którzy zmienili przepisy to tylko w Polsce możliwe i co każdy żeglarz będzie musiał mieć ITR i full STCW od 2013 zabawne . Polska nic wiecej
#14 | nawigator dnia 28.10.2012 15:40
Szanowni Państwo!
Co ważne- jedna z interpretacji obecnego stanu rzeczy jest następująca- DO CZASU wejścia w życie nowego rozporządzenia KAŻDY może uprawiać żeglarstwo bez jakichkolwiek uprawnień. Nie ma podstawy prawnej, która by regulowała wymagania co do osób uprawiających żeglarstwo, więc obowiązuje wolna amerykanka- BRAK REGULACJI.
Dziewię się tylko, że nie ma w tej sprawie medialnej afery. Bo sytuacja świadczy o totalnym braku kompetencji urzędników, a także o braku możliwości przewidywania... Minister Sportu do DYMISJI!
#15 | darpo23 dnia 28.10.2012 16:18
i może to jest właśnie sedno problemu. im dłużej nie będzie tychże regulacji tym dłużej będzie normalnie. wiem że zdrowy rozsądek nie każdemu jest dany odgórnie , ale pałam nadzieją , że durnie sami wyginą.
#16 | Rysiek Faron dnia 29.10.2012 08:44
Ahoj, Riebiata - tak sobie myślę "na starość" (60 lat/42 lata żeglowania - ale ten czas leci), że przesadzamy z tymi wszystkimi "niezbędnymi" uprawnieniami do uprawiania żeglugi turystycznej. Przestrzeń żeglugi komercyjnej i zawodowej to zupełnie inna para kaloszy. Natomiast możliwość posiadania (zdobycia w wyniku egzaminu) różnych stopni "wtajemniczenia" wiedzy żeglarskiej mogłaby być bardziej uznaniowa. I tyle. Tylko kto zmieni mentalność tych wszystkich znawców przedmiotu?
Pozdrowienia.
#17 | zejman7 dnia 29.10.2012 14:47
Zgadzam się w pełni z moim przedmówcą Panem Faronem.Czy nie jest głupotą że kpt, sternik żś płynąc łódką z silnikiem o mocy powyżej 15 kM powinien mieć jakieś uprawnienia motorowodne.Ale jest drugie ale.W ostatnich latach wydawano patenty stermotorzystów,zawodowe ad hoc,ludziom o zerowym pojęciu o pływaniu,[strażacy,policjanci,pracownicy rzgw],którzy czasami przepłyneli się rzeką.Kiedyś aby mieć stopień stermotorzysty najpierw było śwadectwo a następnie patent w" twardej okładce".Jeżeli coś pokręciłem ze względu na 60+proszę o poprawienie mojej wypowiedzi.
#18 | marek56 dnia 29.10.2012 20:34
Nie neguję potrzeby posiadania jakiegoś patentu na pływanie przyjemnościowe (sport, turystyka) ale uważam również, że osoby mające uprawnienia zawodowe, przynajmniej od sternika żś wzwyż oraz stermotorzysty automatycznie powinny nabywać prawo pływania jednostkami niekomercyjnymi na poziomie uprawnień co najmniej starszego sternika motorowodnego, bez konieczności ubiegania się o oddzielny patent. Póki co tak niestety nie jest.
Inna sprawa to wymagania zdobycia poszczególnych patentów przez niezawodowców. Mam wątpliwości czy dla uzyskania patentu starszego sternika motorowodnego konieczne jest zaliczenie stażu 200 godzin pływania po wodach morskich w przypadku gdy potencjalny kandydat do tego stopnia być może nigdy nie będzie pływał po morskich wodach, a na śródlądziu chciałby popływać łodzią z silnikiem o mocy większej niż 60 kW. Być może problemem jest tu zbyt mały limit mocy dla sternika motorowodnego.
#19 | januszbn dnia 29.10.2012 21:05
Witam kolegów, a w szczególności mojego przedmówcę, kol. zejmana7. Wreszcie doczekałem się jego obecności wśród nas.
Do rzeczy. Zacząłem pływać małą skorupką samodzielnie zaledwie trzy czy cztery lata temu i to w dość niewielkim wymiarze czasowym. Odbyłem wcześniej kilka rejsów, jako pasażer, na Gryfie, Rusałce, Goplanie i pożegnałem Kościuszkę w jego ostatnim, jak dotychczas, rejsie. Patrzyłem, pytałem, pewnie byłem upierdliwy. Mając swoją łódkę, pływałem z bardziej doświadczonymi i uczyłem się. Na Turawie parę razy po parę godzin ćwiczyłem. Potem odważyłem się na pływanie samodzielne. Kanał Gliwicki, Kędzierzyński, Odra w Koźlu i w końcu WPW. Zdaję sobie sprawę, z mojego małego doświadczenia, ale to sprawia, że jestem ostrożny i staram się sobie i innym nie sprawiać kłopotów. Daję sobie radę, nie stworzyłem zagrożenia sobie ani innym. Nie mam uprawnień.
Niedawno wpływałem do śluzy swoją łódką, a drugą wpływał młodzieniec po kursie i egzaminie czyli z uprawnieniami. Trzy razy podchodził żeby złapać się drabinki, aż w końcu śluzowy złapał jego linkę. Ostatecznie ustawił się łódką w drugą stronę .... zapytałem go czy ma zamiar wracać. Jedyną umiejętnością młodzieńca z uprawnieniami było ustawienie manetki na pełne obroty silnika, a także lekceważenie płynących kajakarzy i harce podczas mijania się z barką.
Na moje uwagi odnośnie jego popisów stwierdził, że o tym nie wiedział. Albo rżnął głupa, albo istotnie tego mu nie powiedzieli na kursie.
Reasumując: nie kurs i papier, ale zdrowy rozsądek, świadomość swoich nieumiejętności, chęć uczenia się od mądrzejszych i na własnych błędach zapewnia bezpieczeństwo na wodzie dla płynącego i innych użytkowników drogi wodnej. Pewnie bym zdał egzamin .... tylko pytam po co.
W tym miejscu chcę podziękować moim nauczycielom: kolegom Czechtw, Zejmanowi7, i tym, którzy tu nie bywają.
#20 | wanoga dnia 29.10.2012 22:33
Jeżeli patenty będziemy zdobywać na WŁASNE ŻYCZENIE , to TAKIE patenty - JAK NAJBARDZIEJ! Potwierdzające umiejętności , czyli egzamin minimum przez 2 dni, w czasie rejsu, gdzie każdy element ma znaczenie -choćby umiejętność współdziałania z resztą załogi, która jest nadzwyczaj "humorzasta". Akurat w tym czasie. Zwykle taki patent znacząco obniża wysokość składki ubezpieczeniowej dla jachtu, który jest prowadzony przez posiadacza tegoż patentu. Tylko tyle i aż tyle. Jeszcze raz podkreślam - zdobywanie patentu MUSI USTAWOWO BYĆ DOBROWOLNE. Każde inne rozwiązanie cofa do czasów socjalizmu realnego, w których to czasach ideolodzy wmawiali, że wszelkie bzdurne ograniczenia i tym podobne poronione pomysły, są wyłącznie dla dobra społeczeństwa.
Przepisy międzynarodowe wyraźnie stanowią - jednostki pływające, uprawiające żeglugę dla przyjemności, o długości kadłuba do 80 stóp angielskich (80*0,3048m=24,384m) mogą być prowadzone przez osoby bez jakichkolwiek zawodowych uprawnień, czyli w skrócie urzędowych patentów. KONIEC. KROPKA. Dla przypomnienia: Leonid Teliga opłynął Ziemię jachtem żaglowym o długości kadłuba 9,85m. Jednak MUSIAŁ mieć ówczesny patent kapitana jachtowego, bo by pływał po wodach międzynarodowych nielegalnie - w świetle ówczesnych POLSKICH przepisów.
Dla mniej rozeznanych w temacie "Patentów na żeglowanie" postaram się wyjaśnić w skrócie, skąd takie parcie PZŻ. Otóż - żeby przystąpić do egzaminu - należy wykazać się stażem, czyli uczestnictwem w rejsach. Sporym stażem, patrząc na wytyczne. Takie rejsy musiałby się odbywać jedynie z kapitanami jachtowymi, którzy na obecny czas mają "namaszczenie" na prowadzenie rejsów stażowych, czyli krewni i znajomi królika. Czyli dla krewnych i znajomych królika zapewnione będzie kilkanaście lat bardzo przyjemnego dojenia kasy z chcących żeglować dla przyjemności, ale zgodnie z tym proponowanym przez kierownictwo PZŻ rozwiązaniem prawnym, czyli obowiązkowymi patentami wydawanymi przez tenże PZŻ. Mafiosi wszelkich maści - uczcie się!

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL