Nord Stream blokuje gazoport ŚwinoujscieDrukuj

Port w Świnoujściu mógłby zostać wielkim węzłem transportu na Bałtyku. Ale to plany pisane palcem po wodzie, bo gazociąg Nord Stream z Rosji do Niemiec zablokuje rejsy do Świnoujścia statkom o dużym zanurzeniu.

W ostatni poniedziałek kontrolowane przez Gazprom konsorcjum Nord Stream uruchomiło drugą nitkę gazociągu, który przez Morze Bałtyckie łączy Rosję z Niemcami. Pierwszą otwarto 8 listopada zeszłego roku, w rocznicę rewolucji bolszewickiej w Rosji w 1917 r.

Teraz obiema nitkami Nord Stream płynie gaz. Ale nie skończyły się problemy, jakie łącze przyniosło dla portu w Świnoujściu.

Port wielkich szans

Już teraz jest to nasz największy terminal portowy do przeładunku suchych masowych ładunków, np. węgla. Dzięki wyjątkowo dogodnemu położeniu zapewnia najkrótszą drogę dla przewozu towarów statkami między Finlandią i Rosją a Niemcami, zwłaszcza na trasie do Berlina. A jednocześnie przez Świnoujście prowadzi najkrótsza droga między Skandynawią a Europą Środkową i Południową. Mógłby to być również doskonały punkt przeładunkowy dla towarów z Azji.

Nic tylko korzystać z tak doskonalej lokalizacji. Jest tylko jeden szkopuł. Na świecie armatorzy zaczynają stawiać na coraz większe i głębiej zanurzone statki, by obniżyć koszty przewozu. A port w Świnoujściu może na razie obsługiwać statki tylko o zanurzeniu 13,2 m.

Toeretycznie po rozpoczętych pracach modernizacyjnych wraz z falochronem o długości 3 km wartych miliard zł do nabrzeży w Świnoujściu będą mogły przybijać statki o zanurzeniu do 14,5 m, a po 2020 r. - po dalszej modernizacji - port chce przyjmować statki o zanurzeniu 16,7 m - zapowiadała w lutym tego roku spółka Zarząd Portów Morskich Szczecin i Świnoujście. Tylko, czy takie duże statki w ogóle dopłyną do Świnoujścia?

Gazowa bariera

Do portu prowadzą teraz dwa tory podejściowe. Płytszy "zachodni", leży na wodach terytorialnych Niemiec, a głębszy "północny", znajdujący się na wodach niemieckiej wyłącznej strefy ekonomicznej na Bałtyku.

Plany trasy gazociągu Nord Stream przedstawiło w 2007 r. i w Warszawie natychmiast zapaliło się czerwone światło.

Bo konsorcjum Gazpromu postanowiło ułożyć rury w poprzek torów podejściowych do Świnoujścia, bezpośrednio na dnie morza. A to oznaczało blokadę rozwoju portu, bo nad rurą nie przepłyną większe statki. Nie byłoby sprawy, gdyby rurę zakopano. Ale nie mogliśmy tego żądać od Nord Streamu, bo sporne odcinki gazociągu leżały na wodach, które podlegały jurysdykcji Niemiec. I dopiero pod koniec 2009 r. szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle obiecał, że polskie zastrzeżenia zostaną uwzględnione.

Berlin nie spełnił całkiem tych obietnic. Urząd Górniczy w Stralsund nakazał Nord Stream zakopać rurę na odcinku 23,6 m, przecinającym zachodni tor podejściowy do Świnoujścia. Natomiast w przypadku północnego toru podejściowego niemiecka administracja wybrała połowiczne rozwiązanie. Federalny Urząd ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii (BSH) nakazał Nord Stream przesunąć nieco rurę na głębsze wody. Ale nie nakazał jej zakopać na spornym odcinku o długości ok. 5 km.

- Jeśli jakiś statek nie będzie mógł przejść nad rurociągiem, będzie to niedogodność, jaką żegluga musi zaakceptować - stwierdził BSH. W ten sposób administracja Niemiec nie pogorszyła warunków dostępu do portu w Świnoujściu, co byłoby jaskrawym naruszeniem prawa międzynarodowego i przepisów Unii Europejskiej. Ale problem pozostał.

- Po uwzględnieniu 1,5-metrowej średnicy rurociągu i wymaganej przestrzeni pod kilem (2,5 metra) bezpiecznie do portu w Świnoujściu wchodzić będą mogły statki o zanurzeniu do 13,5 m. To konserwuje obecne warunki i blokuje możliwości rozwoju portu - tłumaczył nam Jarosław Siergiej, prezes Zarządu Portów Morskich Szczecin i Świnoujście.

Nieznane oświadczenie

Nasi urzędnicy wielokrotnie przedstawiali swoim niemieckim kolegom argumenty za zakopaniem rury. Konsorcjum Gazpromu nie miałoby z tym problemu, bo chwaliło się, że sprowadziło na Bałtyk specjalnego robota-podwodny pług Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk osobiście prezentował ministrowi transportu Niemiec Peterowi Ramsauerowi szczegółowe analizy zagrożeń wynikających z ułożenia rury na trasie do polskiego portu. A rząd Niemiec miał argumenty, by przekonać Nord Stream, bo przyznał 4,9 mld euro gwarancji kredytowych na ułożenie bałtyckiej rury z Rosji. Bezskutecznie.

- Podczas spotkania w Berlinie na temat Nord Streamu miałem wrażenie, jakby zmieniły się stereotypowe wyobrażenia o obu narodach. Polacy domagali się trwałych rozstrzygnięć, a Niemcy forsowali prowizoryczne rozwiązania - opowiadał "Gazecie" o takich konsultacjach dyrektor Urzędu Morskiego w Szczecinie Andrzej Borowiec.

Eksperci rządów Polski i Niemiec negocjowali, a Nord Stream stosując metodę faktów dokonanych, ułożył rury w poprzek północnego toru do Świnoujścia.

W czerwcu zeszłego roku w Warszawie odbyły się konsultacje rządów Polski i Niemiec i przy tej okazji nasz minister infrastruktury i minister transportu Niemiec przygotowali specjalne oświadczenie w sprawie Nord Stream. Mie zostało jednak podpisane. Jego tekst przekazano tylko do kancelarii polskiego premiera i urzędu kanclerskiego w Niemczech oraz MSZ obu państw.

To "deklaracja polityczna" - wyjaśniło nam wczoraj nasze MSZ. Czyli nie jest to wysokiej rangi wiążąca umowa. W oświadczeniu polski i niemiecki minister "z zadowoleniem odnotowują" podjęte przez niemiecką administrację decyzje o ułożeniu Nord Stream. I zgadzają się, by wypracować koncepcję zakopania gazociągu na spornym odcinku "w możliwie najkrótszym czasie po przedłożeniu studium wykonalności dla pogłębienia w przyszłości północnego toru podejściowego zgodnie ze strategią rozwoju portów w Szczecinie i Świnoujściu". Ta strategia przewiduje, że tor ma mieć 17 m głębokości.

Polski i niemiecki minister w oświadczeniu zgodzili się również co do "konieczności podjęcia innych praktycznych działań jeżeli, niezależnie od pogłębienia tego [północnego]toru podejściowego, żegluga do portów w Szczecinie i Świnoujściu okazałaby się zagrożona/utrudniona w wyniku ułożenia Gazociągu Północnego".

To aluzja do złożonej w lutym zeszłego roku przez niemiecki rząd propozycji wytyczenia dla większych statków dodatkowego toru podejściowego do Świnoujścia na wschód od obecnego północnego toru, na trasie wymagającej rejsu dłuższego o pół godziny.

Cisza nad tą rurą

Wytyczenie dodatkowej trasy wymagałoby czasu i pieniędzy. - Same badania środowiskowe i hydrologiczne dla oceny możliwości utworzenia zmienionej trasy to kwestia kilkunastu miesięcy - przyznawało nam w zeszłym roku Ministerstwo Infrastruktury. Kto zapłaci za badania i usunięcie płycizn na nowej trasie? Zdaniem resortu infrastruktury "wszystkie koszty przygotowywania nowej trasy zostaną pokryte przez stronę niemiecką lub Nord Stream". Na dodatek dotychczasowy niemiecki plan zagospodarowania przestrzennego tej części Bałtyku nie przewiduje nowego toru do Świnoujścia.

- Propozycja alternatywnej trasy nie zawiera zobowiązania rządu Niemiec do podpisania porozumienia z rządem RP w tej sprawie. Jest oczywiste, że strona polska będzie dążyła do zawarcia takiego zobowiązania. - informował resort infrastruktury.

Od tego czasu minął ponad rok i teraz za swobodę żeglugi do Świnoujściu odpowiada Ministerstwo Transportu, kierowane przez ministra Sławomira Nowaka.

Kiedy ostatnio resort ministra Nowaka rozmawiał z rządem Niemiec o zakopaniu Nord Stream na spornym odcinku oraz o wytyczeniu - proponowanego przez Berlin - nowego toru do Świnoujścia dla dużych statków?

Od kilku dni czekamy na odpowiedź Ministerstwa Transportu w tej sprawie. Czy MSZ prowadzi rozmowy z niemiecką dyplomacją w sprawie międzyrządowej umowy o takim nowym torze? Jasnej odpowiedzi nie dostaliśmy. - Kwestia wpływu przebiegu gazociągu na przyszłe warunki żeglugi jest przedmiotem stałej uwagi ministerstw transportu (w sprawach morskich) i skarbu państwa (jeżeli chodzi o własność akwenów portowych i infrastruktury). Oba resorty są oczywiście wspierane przez MSZ - odpowiedział resort spraw zagranicznych.

Na początku zeszłego roku Zarząd Portów Morskich Szczecin i Świnoujście zaskarżył do sądu administracyjnego w Hamburgu zgodę BSH na ułożenie Nord Stream w poprzek północnego toru. Ale nie wiadomo, kiedy niemiecki sąd rozpatrzy ten pozew. - Sprawa jest w toku - poinformowała "Gazetę" Klaudia Cieślak z Zarządu Portów.

źródło: wyborcza.biz
   
31
<
#1 | koj dnia 15.10.2012 09:51
Jak widać już "gołym okiem" gospodarka polska jest przekształcana zgodnie z niemieckim programem "Mitteleuropa" z 1915 roku, który zakłada ustanowienie w Europie Środkowej niemieckich protektoratów oraz przekształcanie ich ekonomiki w gospodarki peryferyjne i uzupełniające gospodarkę niemiecką.
Dodam tylko, że Szczecin konsekwetnie przekształcany jest na Miasto-ogród dla ... Berlina.
1
<
#2 | Apis dnia 15.10.2012 11:26
(s)Pływający ogród....
2494
<
#3 | 2494 dnia 18.10.2012 07:04
daliśmy się wycyckać jak zawsze to bywa miedzy Bugiem a Odrą
3
<
#4 | Rysiek Faron dnia 18.10.2012 10:07
Powiem po prostu: żal dupę ściska, że tak gładko dajemy się po raz kolejny kiwać - tym razem Europie. W moim odczuciu to policzek dla Wszystkich Tych, którzy przez pokolenia oddawali życie w walce o polski dostęp do morza. A co My na to Bracia Marynarze? Czy stać Nas na jakiś zorganizowany GEST (Krzyk) niezgody? Bardzo jestem ciekawy. Pomyślcie, może przydałaby się Nam taka wspólna demonstracja Naszej obecności na Tym ziemskim łez padole.
Z ludzkim i marynarskim pozdrowieniem dla Wszystkich - ODWAGI!

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?


Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL