Wisła wysycha... Czy w Warszawie zabraknie wody?Drukuj

Tak niskiego stanu wody w Wiśle nie było jeszcze nigdy! W czwartek mierniki wskazały zaledwie 61 cm. To cztery razy mniej, niż średni stan wody królowej polskich rzek. Jest już tak płytko, że policja rzeczna "wyprowadziła" swoje łodzie z Portu Praskiego.

Mielizny na środku rzeki, wystające z wody kamienie, gałęzie i drewniane paliki, brzegi usiane różnego rodzaju śmieciami, które do tej pory zakrywała woda. Wystarczy spojrzeć na filary mostów na Wiśle. Gołym okiem widać, że jej stan już dawno nie był tak niski. A właściwie to… nigdy się to nie zdarzyło. Przynajmniej od momentu, od którego w Warszawie prowadzono pomiary, czyli od jakichś dwóch wieków. – Najniższy średni stan wody w Wiśle, jaki do tej pory odnotowaliśmy, to było 68 centymetrów w 1992 roku. A dziś mamy tylko 61 cm – mówi Onetowi Marianna Sasim, hydrolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie. – To rekordowo niski stan wody. I to bardzo odbiegający od takiego średniego, standardowego, który wynosi 240 cm – dodaje.

Kolejne rekordy królowa polskich rzek bije w kategorii wielkości przepływu wody. Jak informuje IMGW, średnio przepływa przez Warszawę około 500 metrów sześciennych wody na sekundę. Tymczasem teraz jest to ponad dwa razy mniej, bo ok. 200 metrów sześciennych na sekundę. Jak doszło do takiej sytuacji? Wszystko przez warunki atmosferyczne i to nie tylko w ostatnich dniach, ale przez cały rok. – Stan zasobów Wisły pochodzi przede wszystkim z obszaru południowej i południowo-wschodniej części Polski. A tam ostatnio było wyjątkowo mało opadów, a te które wystąpiły, miały charakter burzowy i pochodząca z nich woda szybko spłynęła. Poza tym w tym roku okres wiosenny także nie sprzyjał powiększaniu zasobów Wisły, bo po prostu mało było śniegu, który topniejąc także zasila rzekę – tłumaczy Marianna Sasim.

Warszawiacy spacerujący brzegiem Wisły z niepokojem spoglądają na rzekę. I zadają sobie pytanie: czy tak niski stan wody sprawi, że w stolicy może zabraknąć wody? Wodociągowcy uspokajają. – Nie ma takiej możliwości. Żeby zabrakło wody w kranach w Warszawie, Wisła musiałaby chyba całkowicie wyschnąć, po prostu zniknąć. Zresztą, wtedy też dalibyśmy radę – zapewnia Roman Bugaj, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. – Nasz system hydrotechniczny pobiera przy pomocy drenów wodę spod dna Wisły, z głębokości około 5-6 metrów. Poza tym mamy także dodatkowe ujęcie w Zalewie Zegrzyńskim. Więc niezależnie od stanu wody w Wiśle ani jakość, ani ilość wody w kranach się nie zmieni – zapewnia rzecznik.

Obecna sytuacja może być jednak fatalna w skutkach dla flory i fauny Wisły. – Tak niski stan wody jest zagrożeniem dla życia biologicznego w rzece, które może zacząć po prostu wymierać – ostrzega Marianna Sasim. - To ma też wpływ na sytuację tych, którzy korzystają z ujęć powierzchniowych, bo obowiązuje ich tzw. przepływ dozwolony – mogą pobierać tylko tyle wody, by były zapewnione warunki dla tego życia biologicznego. Kłopoty mogą mieć więc różne przedsiębiorstwa, czy na przykład elektrownie cieplne, które używają wody z Wisły choćby do chłodzenia urządzeń – wyjaśnia pani hydrolog z IMGW.

Kłopoty czekają także tych, którzy korzystają z żeglugi po Wiśle. W tym momencie jest ona bowiem bardzo utrudniona, a momentami wręcz niemożliwa. Mało tego, rekordowo niski stan wody sprawił, że swoje łodzie z Portu Praskiego musieli "wyprowadzić" do głównego koryta Wisły policjanci z komisariatu rzecznego. – Przy tym stanie wody nie da się bowiem wypłynąć na silniku, tylko na wiosłach. A to mogłoby wydłużyć czas naszej reakcji na nagły wypadek, kiedy to każda sekunda jest na wagę złota. Żeby wypływać na silniku potrzebne jest minimum 70-80 cm wody w Wiśle. Dlatego nasze łodzie stacjonują teraz w głównym korycie rzeki – mówi Onetowi aspirant sztabowy Paweł Brzeziński, rzecznik Komisariatu Rzecznego Policji w Warszawie. – Jednocześnie przestrzegamy, że niski stan wody w Wiśle nie oznacza, że można przejść na drugą stronę po jej dnie. Są miejsca, gdzie rzeka wciąż jest głęboka i wciąż niebezpieczna – dodaje.

Żeby wszystko wróciło do normy, musi po prostu pojawić się deszcz, zwłaszcza w górze rzeki. Ale w najbliższych dniach synoptycy nie spodziewają się opadów. – To oznacza, że stan wody w Wiśle będzie powoli, ale systematycznie spadał – przewiduje Marianna Sasim.

onet.pl
Fot. Piotr Halicki/Onet



Od redakcji: potwierdza się nasza od dawna przedstawiana teza, że w Polsce mamy taką "gospodarkę wodną", w której są albo ekstremalne powodzie - albo ekstremalne susze. Normalności nie ma. Ale w sytuacji, gdy na wszystkich zbiornikach retencyjnych stworzonych sztucznie przez człowieka ustanowiono rezerwaty i obszary "Natura 2000" uniemożliwiając te funkcje zbiorników, do jakich je zbudowano - długo nie będzie inaczej. Analogicznie jest na Odrze swobodnie płynącej, bo część skanalizowana choć zmniejszyły się przepływy utrzymuje poziom lustra wody na w miarę normalnym poziomie.

Pytamy więc "tzw. ekologów" czy ta wysychająca Wisła jest tak świetnym środowiskiem dla wszystkich stworzeń w niej żyjących, że protestujecie przeciw wszystkiemu co mogłoby tę sytuacje poprawić? "Nie" kanalizacji, "nie" kaskadyzacji, "nie" zbiornikom, "nie"... dla zasady (żeby nie wyjść z wprawy). Więc mamy jak mamy.
#1 | Apis dnia 07.09.2012 09:07
Dziwię się, że nie wykorzystuje się ekstremalnych niskostanów dla zrobienia porządków w korycie, w kanałach portowych, do których można teraz wjechać buldożerami i je oczyścić z nanosów, złomu i zwykłych śmieci. Chciałoby się zacytować w kierunku RZGW: - "Gospodarka - głupcy...".
#2 | zgred dnia 07.09.2012 11:39
W Warszawie od kilku lat dyskutowany jest temat budowy progu lub nawet stopnia spietrzającego ponizej miasta. Jest w tym mieście taki twór jak komisja djalogu społecznego do spraw Wisły Warszawskiej. I ten to twór stwierdził trzy miesiące temu, że niskie stany wody na Wiśle sa rzadkością. Fundacja, zwie się o zgrozo "Ja Wisła" bardzo i wszędzie jest przeciw tej inwestycji. OTOP również. Czy nie można z tymi szkodnikami zrobić wreszcie porzadku. Czy za ich fanaberie musimy płacic my wszyscy.
#3 | bambooooo dnia 07.09.2012 22:46
Doskonały czas na poszukiwania wraków, ich pozostałości i elementów takielunku.
To co? Kto jedzie do Wawy? Chętnie się zabiorę.
#4 | 2494 dnia 08.09.2012 11:59
popieram Apisa wjechać buldożerem w port Praski . oczyścić dostosować do standardów EU bo RISa na Wiśle to za 100lat sie nie doczekamy . takie to niestety układy i układziki co roku ten sam kłopot .
#5 | aa1975 dnia 11.09.2012 13:34
W Puławach kończą budować nową marinę, ktoś coś wie o tej inwestycji?
http://pulawy.nas...al-artykul
http://pulawy.nas...,id,t.html

Pod jednym ze zdjęć w galerii jest opis:

Cytaj

Klimat psuje obecność starych zardzewiałych barek u wejściu do portu, nikt nie był w stanie odpowiedzieć nam na pytanie co się z nimi stanie


Heh ...
#6 | KLAMOCIK dnia 07.11.2012 09:09
Port Praski jest własnością prywatną i nic nie można zrobić, natomiast port Czerniakowski będący własnością miasta /chyba?/ jest remontowany. Powstają umocnienia brzegu oraz oczyszczane jest dno.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL