Statki wybrali urzędnicy - skutek wiadomyDrukuj

Urzędnicy długo wybierali statki, które miały pływać po Kanale Elbląskim. Zamiast wybrać stocznię z doświadczeniem, wybrano najtańszą ofertę. Efekt? Statki są za szerokie i nie mieszczą się w śluzach. Do tego toną.

Nie liczyło się, że wyłoniony wykonawca nie miał doświadczenia w budowie takich statków. Nie liczył się też kapitał zakładowy firmy i zabezpieczenia w przypadku fiaska budowy. Odrzucono znane stocznie. Pieniądze wydane, a statki nie pływają.

Wyjaśnieniem sprawy powinna zając się prokuratura – mówi "Faktowi" radna Mirosława Bilińska oceniając przetarg na statki ogłoszony przez burmistrza Ostródy.

Okazało się, że statki, które miały wozić turystów po kanale z unikatowymi pochylniami, nie mieszczą się w śluzach Kanału Elbląskiego, a do tego podczas próby obciążeniowej zaczęły tonąć.

- Jak statek wodowano, to stał się niestabilny. Nie przeszedł próby obciążeniowej i zaczął tonąć - mówi "Faktowi" pracownik armatora z Ostródy.

Wpłynęła do nas informacja o niespełnieniu norm niezbędnych do dopuszczenia przez Państwowy Rejestr Statków do ruchu statków po Kanale Elbląskim – dodaje Łukasz Bielewski z Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie. Pierwsza z trzech jednostek nie została więc odebrana i niszczeje w zakładzie wykonawcy - ujawnia gazeta.

Co gorsza, pisze "Fakt", pieniądze na statki dała Unia. Jeśli jednostki nie wypłyną na Kanał Elbląski do czerwca, to miasto będzie musiało oddać pieniądze Brukseli.

Jak czytamy na stronie kanal.ostroda.pl - koszt projektu oszacowano na 4 mln 259 tys. złotych. Na podstawie umowy zawartej między ostródzkim Urzędem Miasta, a Urzędem Marszałkowskim w Olsztynie, samorząd wojewódzki dofinansował przedsięwzięcie blisko dwoma milionami złotych.

źródło: dziennik.pl
#1 | mlody6825 dnia 21.03.2012 13:36
Barany!!!Czy naprawdę nie ma w kraju ludzi ,co maja choć odrobinę pojęcia jak powinien wyglądać i działać statek!!!Przecież,to wola o pomstę do nieba!!!
#2 | bruno dnia 21.03.2012 14:23
Ludzie odpowiedzialni za te decyzje, są mi dobrze znani. Od samego początku domyślałem się ze tak będzie. To nie pierwszy i nie ostatni przykład bezmyślności, braku kompetencji i wiedzy z zakresu żeglugi w tej firmie...
#3 | piotr rasz dnia 21.03.2012 16:45
To jest tak jak za robotę biorą się ludzie bez jakiegokolwiek przygotowania i wiedzy na temat żeglugi i znajomości dróg wodnych i budowli hydrotechnicznych, a ważna jest dla nich kasa.
#4 | sekwana 2005 dnia 22.03.2012 10:06
Kolegom lobbujacym za budową stopnia wodnego w Niepołomicach, podpowiadałem by po raz pierwszy w Polsce, ale nie Europie, obok śluzy dużej, towarowej zbudować mniejszą, turystyczną, dla bardziej racjonalnego gospodarowania wodą. Gdy zapytali, jaką długość polecam - zasugerowałm by przynajmniej o pół metra dłuższą od bocznokołowca który budują...
#5 | Apis dnia 22.03.2012 10:22
Taniej wyjdzie komora dzielona. Dobra byłaby też mała pochylnia wózkowa lub podnośnia dla typowo turystycznych łódek (mniejszych niż 10m).
#6 | miroslaw rajski dnia 22.03.2012 16:00
A cóż to za konstrukcja, samolot bez skrzydeł?? Mam nadzieję że nie jest to znowóż jakiś nowy trend! Ten statek wygląda jakby przeznaczony był do wożenia turystów w strefie skażenia radioaktywnego, kompletnie zabudowany. Przypomina mi on bardzo nieudaną konstrukcję pasażerek produkcji NRD, tzw. pierwszą serię "Stadtbezirksklasse".

www.abload.de/img/nr1d4lzi.jpg

Otóż w 1959 roku, w stoczni Yachtwerft w Berlinie rozpoczęto budowę pięciu statków pasażerskich o nazwach dzielnic Berlina Wschodniego, np."Treptow". Otrzymały one niedopracowany, piekielnie głośny i na dodatek zużywający masę paliwa napęd diesel - elektryczny, który powodował silne drgania całej jednostki. Szczelnie zamkniętą kabinę pasażerską nie można było przewietrzyć i panował w niej nie do wytrzymania zaduch. Błyskawicznie statki otrzymały przydomek "Brutkästen", czyli wylęgarnie!
Jednostki te nie cieszyły się powodzeniem pasażerów. Już w 1964 roku wycofano je z eksploatacji, a magistrat Berlina Wschodniego nie zgodził się na eksperymenty z ich dalszą przebudową. Odstawiono je więc w krzaki gdzie z miejsca otrzymały nowy pseudonim: "Müllschlucker", czyli śmieciarki.
W końcu niektóre wylądowały na brzegu jako restauracje jak ten "Kühle Wampe", co po naszemu znaczy "Chłodny brzuch". Iinne jako plywające przystanie.

www.abload.de/img/nr23qxef.jpg

Mam nadzieję że gdańscy budowniczowie nie zapatrzyli się na ten enerdowski złom sprzed pół wieku...

Zdjęcia pochodzą z książki "Binnenschiffahrt zwischen Elbe und Oder", DSV-Verlag 1996.
#7 | Apis dnia 23.03.2012 08:46
Dziś w TVP Info poruszono tę sprawę. Okazuje się, że projekt zakładał wykonanie poszycia z blachy 6 mm co spowodowało zwiększenie ciężaru konstrukcji i wzrost zanurzenia. Ponoć będą częściowo zmieniać blachy na 4 mm. Ja sądzę, że projekt powinien zakładać konstrukcje aluminiową - coś co byłoby "od razu" trochę droższe - zapewne byłoby tańsze od koniecznych teraz przeróbek już zbudowanych dwóch statków (trzeci może być jeszcze zmieniony w trakcie budowy). Nie mówię już o braku korozji i oszczędzaniu na malowaniu.

Problemem może się okazać jednak zmiana przebiegu wodnicy konstrukcyjnej, gdyż w przypadku "ulżenia" konstrukcji wystąpi przegłębienie na rufę spowodowane wagą silników napędowych zaś balastowanie dziobu zniweczy zysk w ulżeniu konstrukcji. Zmiana silników? Strasznie dużo tych "małych błędów".

Zacytowałem newsa ze źródeł, które jednak chyba nie bardzo rzetelnie poinformowały opinię publiczną, ale taki jest "Fakt" - niestety. Sensacja ponad rzetelność. Statki mieszczą się w śluzach i maja wszelkie parametry aby pływać po kanale - nie spełniły jednak tych wyśrubowanych norm unijnych i wcale nie chodzi o zanurzenie, które jest mniejsze niż obecnie pływających tam statków starszych - jak ten na zdjęciu poniżej:

www.zegluga-rzeczna.pl/images/articles/konkurs/pod_gore.jpg

Mam tez poważne wątpliwości co do funkcjonowania tego odsuwanego dachu. Statki po kilku wizytach na wózkach pochylni (gdzie konstrukcja podlega jednak pewnym odkształceniom - zwłaszcza po wymianie poszycia czy wręgów na "cieńsze" ) mogą mieć potem kłopoty ze spasowaniem tych segmentów przesuwanych, ale mogę się mylić. Mam doskonale w pamięci ferdeki na BM-500 i ich przesuwanie Grin
#8 | miroslaw rajski dnia 23.03.2012 12:04
Jeżeli ten dach można rozsuwać - to wszystko w porządku (z załączonego zdjęcia niezbyt to wynika), a mój poprzedni wpis potraktować jako żart.
Nie wiem tylko skąd tyle błędów projektowo - konstrukcyjnych w budowie takiej małej jednostki. Czyżby zapomniano już w Polsce jak buduje się statki?
#9 | Janusz Miszewski dnia 23.03.2012 13:59
No właśnie moi drodzy koledzy cały problem dotyczy fazy projektowej tych statków a przede wszystkim "zero" konsultacji z załogami statków dotychczas pływających na Kanale. Ten dach miał być rozsuwany ale koszty wymusiły konstrukcje stałą. Projektant ma bardzo niewielkie ( w sumie żadne) doświadczenia z pasażerkami ( a i z innymi jednostkami niewile większe). Stąd taki wyrób finalny. Jako człowiek związany z "pasażerką" od ponad 20 lat powiem krótko, że nie chciałbym się znaleść na pokładzie którejść z nich. Wiem,że rozważany był pomysł zwrócenia się z popracowaniem projektu do "navicentrum" ale względy finansowe przeważyły.
P.S. Serdecznie podziękowania dla Mirka Rajskiego za kolejną dawke histori europejskiej śródlądowej pasażerki. A Twój wpis należy traktować poważnie a nie jako żart. Pozdrawiam serdecznie
#10 | Janusz Miszewski dnia 23.03.2012 14:17
No i to wchodzenie marynarza na dziób przez drabinke na daszku-masakra!!! Szczególnie jak będzie miał kaca.
#11 | zselerowicz dnia 01.04.2012 00:39
ogromnie to dla mnie pouczające.Buduję powoli mojego bocznokołowca,na szczęście tylko na własne potrzeby.Może znajdę trochę czasu na przygotowanie materiału fotograficznego.Pozdrawiam Załogę!

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL