"Błękitna Polska": Bałtyk musi być przedłużeniem Wisły i Odry!Drukuj

Kilka miesięcy temu opinię publiczną zbulwersowała konstatacja Komisji Europejskiej, że Polska nie leży nad morzem. Mało kto jednak dostrzega, że rzeczywista istota dramatu nie tkwi w brukselskim tworzeniu „nowej geografii”, ale w naszej własnej – cywilizacyjnej i mentalnej – ucieczce znad Bałtyku. Destrukcyjna polityka morska kolejnych rządów sprowadziła ten akwen do funkcji plażowej, karygodnie rezygnując z wykorzystania jego strategicznych, gospodarczych i militarnych walorów. Potrzebą chwili jest wypracowanie koncepcji kompleksowego uwolnienia potencjału drzemiącego w polskim dostępie do Bałtyku i uczynienie z niego rzeczywistego „okna na świat”. Warunkiem sine qua non skuteczności tego programu jest rewolucyjna zmiana w postrzeganiu roli żeglugi śródlądowej, a więc zagospodarowanie dróg wodnych w kierunku transportu wewnętrznego i tranzytowego.

Jest oczywiste, że zarówno polska racja stanu, jak i uwarunkowania ekonomiczne wymagają, by inwestorem i właścicielem podstawowej infrastruktury morskiej i rzecznej był skarb państwa. Z tego powodu konieczne jest natychmiastowe odstąpienie od programu wyprzedaży infrastruktury portowej i jej stopniowa odbudowa ukierunkowana na budowę dróg wodnych o parametrach międzynarodowych. Tylko wówczas włączą się one do intermodalnego systemu transportowego obsługującego wymianę handlową w osiach Wschód-Zachód oraz Północ-Południe i odbiorą bądź dostarczą ładunki do naszych portów morskich. Ze wszech miar pożądanym krokiem będzie wyłączenie dróg wodnych z gestii Ministerstwa Środowiska i podporządkowanie ich – zgodnie z obecnym stanem rzeczy – Ministerstwu Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Terroryzm ekologicznych doktrynerów winien zostać zastąpiony myśleniem gospodarskim, zdroworozsądkowym.

I właśnie ten zdrowy rozsądek wsparty pozytywnym egoizmem państwowym (obserwowanym w przedsięwzięciach wszystkich organizmów państwowych, także tych tworzących dziś Unię Europejską) musi być decydujący w tworzeniu stabilnych i rozwojowych warunków prowadzenia działalności gospodarczej podmiotom współtworzącym polską żeglugę śródlądową. Państwo musi wypracować proste i skuteczne procedury finansowego wspierania tych podmiotów, a także mechanizmy wykorzystujące do celów praktycznych wnioski z relacji dwustronnych na linii: państwo-przedsiębiorcy. Istniejące dziś środowiskowe instytucje opiniujące pełnią „funkcje ozdobne” i stanowią swoiste alibi dla urzędów państwowych uśmiercających polski transport rzeczny.

Ruch „Błękitna Polska” zdaje sobie sprawę, że rozwój czy stagnacja każdej gałęzi gospodarki jest w dużej mierze pochodną decyzji stricte politycznych. Specyfika żeglugi śródlądowej powoduje, że bez inwestorskiej inicjatywy państwa polskiego niemożliwe jest ożywienie tej branży. Ogromu przedsięwzięcia nie są i nie będą w stanie finansowo i organizacyjnie udźwignąć przedsiębiorstwa prywatne. Dalszy marazm na polskich rzekach równać się będzie likwidacji ostatnich firm armatorskich oraz odpływowi za granicę kadry fachowców.

Konieczne wydaje się zaliczenie żeglugi śródlądowej – wraz z całym transportem – do strategicznych gałęzi gospodarki, a tym samym nadanie jej wysokiego priorytetu inwestycyjnego. Transport to krwioobieg całego systemu gospodarczego, koło zamachowe produkcji i handlu. Od jego udrożnienia zależy w ogromnej mierze ekonomiczny rachunek całych gałęzi przemysłu. Należy tu przede wszystkim zwrócić uwagę bezpośrednią zależność od niego – wspomnianej wyżej – gospodarki morskiej: portów, stoczni, przedsiębiorstw armatorskich i połowowych, a w konsekwencji i Marynarki Wojennej. Regulacja systemu rzecznego dla potrzeb żeglugi oznacza także wzrost bezpieczeństwa powodziowego i wodnego, a także poziomu wykorzystania ekologicznej energii wodnej.

Nie istnieją żadne racjonalne przesłanki przemawiające za utrzymywaniem tego stanu zapaści. Nasi bliżsi i dalsi sąsiedzi dawno już zrozumieli i dziś wykorzystują dobrodziejstwo wynikające z dróg wodnych. Czas byśmy i my poszli w ich ślady. Tym bardziej, że położenie Polski implikuje świadczenie usług tranzytowych nie tylko wzdłuż osi europejskich, ale i z kierunków azjatyckich. Nie trzeba tu dodawać, jak wielka masa towarowa – bez uszczerbku dla środowiska i bezpieczeństwa na drogach a z pożytkiem ekonomicznym – mogłaby każdego dnia płynąć przez Polskę.

Należy przy tym zdawać sobie sprawę z konieczności współdziałania inwestycyjnego z innymi państwami. Już dziś odpowiednie agendy rządowe powinny zasiąść przy kilku stołach z tymi, którzy są zainteresowani wspólnymi przedsięwzięciami tworzącymi nowe drogi wodne. Niech zaproszą do Polski Czechów, Słowaków, Ukraińców, Białorusinów i Niemców. Tam, gdzie możemy zarabiać sami, czyńmy to bez żadnych zahamowań. Bądźmy jednak aktywni również tam, gdzie nieodzowna jest obecność partnerów zagranicznych. Wystarczy prosta kalkulacja ekonomiczna i polityczna, by takie wspólne cele najpierw postawić, a potem systematycznie realizować.

„Błękitna Polska”, która 28 kwietnia ukonstytuuje się jako ruch społeczny, ma ambicje zaprezentować rodakom autorski program obejmujący wszystkie obszary życia gospodarczego. Polsce niezbędna jest nowa wizja rozwoju, alternatywna wobec tych, które zaskutkowały zapaścią cywilizacyjną. Kompleksowy program naprawczy może powstać tylko w oparciu o zaangażowanie grup eksperckich rozumujących kategoriami racji stanu, potrafiących uchwycić i zaakcentować sposób myślenia propaństwowego, oczyszczonego z partykularnych interesów wąskich grup i środowisk. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych żeglugą śródlądową do merytorycznego współtworzenia naszego programu powstającego pod hasłem „Wspólnymi siłami”. Oczekujemy pomocnego odzewu osób zawodowo, naukowo bądź choćby emocjonalnie związanych z transportem rzecznym. Wspólnie wypracujmy najlepsze rozwiązania dla Polski.

Krzysztof Zagozda, Przewodniczący Komitetu "Błękitna Polska"
#1 | Janusz Fafara dnia 19.03.2012 23:12
To nie my ale oni, nasi wybrańcy, wybrańcy narodu uciekają nie tylko z Bałtyku. To oni, niczym szczury z tonącego statku uciekli z Wrocławia, to oni dziś ze Szczecina uciekają do Berlina, to oni systematycznie zamieniają nasze barwy narodowe, nasze flagi biało-czerwone na flagi trójkolorowe, ponoć bardziej europejskie. To oni zamiast wspomagać nasz rodzimy budżet państwa wybrali zasilanie gospodarki sąsiedniego kraju. To oni ( audycja polskiego radia Wrocław w sobotę około godz. 11) twierdzą, że Odra to nie Ren i nie ma co sobie głowy zawracać przywracaniem jej transportowego potencjału. To przecież Nasze Państwo nie przyjmuje do wiadomości roli transeuropejskiego transportu śródlądowego i miejsca Polski w tym systemie. Pozostaje pytanie, niestety dziś bez odpowiedzi, jaką moc ma mieć ruch ,,Błękitna Polska", stowarzyszenie ,, Teraz Odra" i wiele innych społecznych organizacji na rzecz oświecenia jaśnie nam panujących że staliśmy się czarną dziurą na mapie wspólnoty europejskiej
#2 | Apis dnia 20.03.2012 12:52
Głosujemy na "naszych ludzi", którzy w kampanii wyborczej obiecują zająć się żeglugą. Potem następuje przeliczanie głosów na liczbę mandatów (metoda Sainte-Laguë), głosy oddane na naszego kandydata zasilają partię, która całkowicie odmiennie postrzega problem niż ten nasz kandydat. Zarzucanie Polakom, że źle głosują jest niepoważne - należałoby zmienić ordynację wyborczą aby rozliczać wyborców. Na razie rządzi tym arytmetyka... Dlatego większą wagę należy przywiązywać do inicjatyw obywatelskich i organizacji pozarządowych, które - jeśli skonsolidują siły i poglądy - stanowią ogromną siłę. Nie zapominajmy, ze beneficjentami unijnych środków są samorządy a nie rządy... Trzeba to ludziom uzmysłowić.
#3 | Krzysztof Zagozda dnia 20.03.2012 15:09
@Janusz Fafara: pełna zgoda co do Pańskich obserwacji. Alienacja elity politycznej przyjmuje coraz bardziej zastraszające rozmiary. Nie tylko zresztą w obszarze żeglugi śródlądowej. Musimy też pamiętać, że istnieją konkretni beneficjenci naszych zaniedbań i - jak uczy historia - najczęściej to oni sami są istotnym czynnikiem kreującym tę rzeczywistość. Przestrzegam z kolei przed prostym utożsamianiem organizmu państwowego z jego instytucjami. Grozi to pogłębianiem już zauważalnego procesu "odwracania się" Polaków od państwa i nie identyfikowania się z nim. Co do ostatniej poruszonej przez Pana kwestii: siła organizacji pozarządowych i poziom społecznego zaangażowania zależy od intencji agend państwowych. Jeśli te ostatnie zawłaszczone są decyzyjnie - powiem oględnie - przez urzędników-stypendystów zagranicznych instytucji, to trudno głową przebić ścianę niechęci. W większości przypadków jest to wręcz niemożliwe. Tracimy w ten sposób resztki sił i poczucia społecznej odpowiedzialności za Polskę. Stąd w swoim tekście zwracam uwagę na decydujące znaczenie tzw. woli politycznej rządzących (środowiska żeglugi śródlądowej od dawna próżno tej woli oczekują). Ruch "Błękitna Polska" będzie, jestem o tym głęboko przekonany, alternatywą dla układu politycznego (koalicja rządząca + opozycja parlamentarna), który zdominował polską scenę polityczną. Alternatywą, którą zbudujemy w oparciu o polską rację stanu i zdroworozsądkowe, suwerenne decyzje. Wierzę, że zdążymy...
#4 | Krzysztof Zagozda dnia 20.03.2012 15:31
@Apis: wskazał Pan na bardzo istotne zagadnienie. System polityczny każdego "cywilizowanego" państwa oparty jest na partiach. Nie jest to wcale złe, bo przeciętny człowiek nie jest w stanie rozpoznawać indywidualnie zasobu aksjologicznego zbyt wielu polityków. Wystarczy zatem, że ma pojęcie o dorobku i ideologii konkretnych stronnictw politycznych i przez ten pryzmat postrzega osoby poruszające się w polityce pod ich sztandarami. To logiczne i właściwe. Z kolei ze wszech miar szkodliwe jest przeświadczenie, że pojedynczy poseł (przy założeniu, że nie jest liderem partii) strojący się w różne przedwyborcze piórka zechce pozostać takim w konfrontacji z machiną partyjną. Zatem podkreślam raz jeszcze: w każdych okolicznościach lepiej oddawać głos na ugrupowanie polityczne niż konkretną osobę. Po prostu więcej wiemy o organizacji, jest ona bardziej weryfikowalna, przejrzysta, itp. Czy Polacy głosują źle? A czy Polacy kupują najsmaczniejsze i najzdrowsze masło, czy wydają pieniążki - zgodnie z wolą sprytnego marketingu - na to, co ich zabija i niepotrzebnie penetruje kieszenie? Dotykamy potężnej roli mediów, kształtowania opinii przez fałszywe celebryckie autorytety, itd. Co do inicjatyw obywatelskich: odniosłem się do tego w komentarzu do postu Pana Janusza. Dopowiem tylko, że dziś mamy do czynienia z fikcją obywatelskiego głosu doradczego. Ładnie to wygląda w statystykach i na papierze, a i premie jest za co rozdawać. Nikt "tam u góry" nie traktuje nas poważnie. I to nie ze z lenistwa, ale dlatego, że każdy urzędnik wyczuwa, czego oczekuje "góra". To trochę tak, jak z dziennikarzami i "Błękitną Polską"... Raczył Pan jeszcze napisać, "że beneficjentami unijnych środków są samorządy". To temat - nomen omen - rzeka Smile Nie wiem, czy słowo "beneficjenci" jest tu właściwe. Powodów można wskazać wiele, jednak zagadnienie pod nazwą "Unia Europejska" nie jest bezpośrednim tematem tych rozważań.
#5 | aa1975 dnia 20.03.2012 16:12
Przejdźcie się po jakiejkolwiek polskiej miejscowości i popytajcie ludzi co wiedza o żegludze śródlądowej i jej roli gospodarczej i ... już będziecie wiedzieli dlaczego politycy mają ją gdzieś.
#6 | Krzysztof Zagozda dnia 20.03.2012 16:36
@aa1975. Po to "ludzie" wybierają swoich przedstawicieli, by to oni "wiedzieli". A z innej beczki: co Polacy np. wiedzieli o Iraku i Afganistanie, by sprawą tak musieli "przejąć się" politycy?
#7 | Janusz Fafara dnia 20.03.2012 19:11
A ja już zaczynam mieć coraz więcej wątpliwości , czy jakakolwiek siła jest w stanie przekonać ( pytanie wtórne - po co przekonywać, przecież rząd powinien o tym WIEDZIEĆ, rząd powinien CHCIEĆ , a jeśli nie WIE lub nie CHCE to przestaje być rządem godnym naszej akceptacji ,gdyż jego polityka jest sprzeczna z naszymi , wyborców oczekiwaniami.) . Pytanie : ile lat trzeba i w jaki jest sposób na zdjęcie klap z oczu, czy chciejstwo lub niechciejstwo naszych kolejnych demokratycznych władz to oznaka zupełnej ignorancji społeczeństwa. Głos doradczy społeczeństwa ma prawo grzmieć tylko w czasie kampanii wyborczej a partia wygrywająca wybory powinna go realizować. Tylko pytanie - której partii sztab wyborczy w swych obiecankach wspomniał o problemie nie tylko rewitalizacji, lecz w zasadzie o całkowicie od podstaw odbudowie naszego systemu dróg wodnych . Była jedna , partia najwięcej wyśmiewana, ale za to wygrana wchodzi na tron z czystymi rękoma. Nic nie obiecywała za wyjątkiem poprawy ochrony przeciwpowodziowej i jedynie ten program konsekwentnie jak na razie realizuje. Jeśli zaś chodzi społeczne ruchy to w zasadzie powinna je łączyć jedna idea a w konsekwencji dzieli. Typowym przykładem niech będzie próba znalezienia formy ogólnopolskiego, społecznego skonsolidowania entuzjastów żeglugi śródlądowej na ostatnim wrocławskim spotkaniu członków stowarzyszenia Teraz Odra z przedstawicielami podobnych środowisk z regionu Małopolski, która w rezultacie przyniosła bardzo nikłe efekty. Ogólnie wszyscy są za - ale tylko w ,, swojej zagrodzie" Wygląda na to , że rodzima "donkiszoteria" staje się coraz bardziej polskim specialite de la maison.
#8 | koj dnia 20.03.2012 20:35
"Typowym przykładem niech będzie próba znalezienia formy ogólnopolskiego, społecznego skonsolidowania entuzjastów żeglugi śródlądowej na ostatnim wrocławskim spotkaniu członków stowarzyszenia Teraz Odra z przedstawicielami podobnych środowisk z regionu Małopolski, która w rezultacie przyniosła bardzo nikłe efekty. Ogólnie wszyscy są za - ale tylko w ,, swojej zagrodzie" Wygląda na to , że rodzima "donkiszoteria" staje się coraz bardziej polskim specialite de la maison."

Działam lokalnie myślę globalnie - nie muszę być obecny we szystkich sprawach dotyczących żeglugi środlądowej - nie mam takich możliwości technicznych i finansowych. Jeśli sami nie zaczniemy na własnych podwórkach sprzątać to nawet najlepsza ogolnopolska organizacja nie pomoże.
Chcę zrobić konkretną rzecz sw Niepołomice, jak się uda to następni co przyjdą po mnie będą mieli łatwiej.

"Przejdźcie się po jakiejkolwiek polskiej miejscowości i popytajcie ludzi co wiedza o żegludze śródlądowej i jej roli gospodarczej i ... już będziecie wiedzieli dlaczego politycy mają ją gdzieś."
Kol. aa1975 - to na nas spoczywa obowiązek edukacji społeczeństwa, - przez jakiś czas byłem wariatem, marzycielem, wariatem itp - miałem to i mam to w ... -nic robię dalej swoje.

Pozdrawiam
Zbyszek
#9 | Janusz Fafara dnia 20.03.2012 22:05
Mnie nie chodzi żeby wszędzie bywać, mnie chodzi o to, żeby Ci, którzyjeśli już bywają zeby czuli potrzebę i chcieli połączyć swój drzemiący potencjał w jedną wielką energię gotową skruszać największe przeszkody. Niestety, ale ja przynajmniej jeszcze nie teraz widzę chęć połączenia wspólnych interesów ponad podziałami. A niestety, podziały były, podziały są i będą nadal. Ogólnie wszyscy są za, ale... Zawsze będzie lokalna zawiść za lepsze wpływy w rządzie, parlamencie itp. I zawsze będą ci lepsi i ci gorsi. Przecież jak uda się szybko zrealizować projekt Niepołomic to jak Pan myśli - nie będzie zawiści odrzańskiej społeczności po ponad 20 latach budowy stopnia Malczyce? Ja mam swoją teorię, że w rejonach Polski, gdzie od pokoleń istnieje rdzenna lokalna społeczność istnieją zupełnie inne więzi społeczne niż w zachodnich rejonach , gdzie króluje społeczność napływowa bez tradycji pokoleniowej, i stąd na pewno bardziej prężne będą działania tam , gdzie społeczność jest wierna ich ziemiom, ziemiom im przypisanym od dziada pradziada. Ostatnio nabyłem publikację Tadeusza Świątka i Rafała Chwiszczuka pt. Królowa Wisła. Bardzo starannie i czytelnie wydana rzecz o dawnej Wiśle , czy wie Pan jak zazdroszczę tego wydania, że można takie rzeczy robić. Okazuje się że można , ale tylko w przypadku, gdy istnieje więź pokoleniowa. Na odrzańskim podwórku ostatnia tego rodzaju publikacja była wydana w roku 1977 ( Odra Jana Popłońskiego ) oraz wcześniejsza z roku 1967 ( Z biegiem Odry Tadeusza Kwieka z fotografiami Mieczysława Wróblewskiego ) No oczywiście bywały też najprzeróżniejsze opracowania i prace naukowe, które i tak do przeciętnego czytelnika nie trafiały. Ja niejednokrotnie podpowiadałem , że mam w swych zbiorach pokaźna ilość materiałów fotograficznych, starych kart pocztowych z motywem żeglugi odrzańskiej i że mogę udostępnić dla opracowania publikacji o dziejach Odry w formie tak bardzo dziś popularnej, czyli albumowej. I co z tego. Nikt nie chce podjąć tego tematu, bo to temat dla nich niepopularny, a Odra dla nich jest rzeką obcą. Kończąc dochodzę do wniosku, że tak po prawdzie to my wszyscy, walczący z paradoksami liberalizmu, wszechwładnej władzy i monopolu mamony są po trochu wariatami, takimi polskimi donkiszotami.
Pozdrawiam .
Janusz
#10 | Szafranek dnia 20.03.2012 23:40
Tak Zbyszku jak piszesz największym problemem jesteśmy my sami nie potrafimy się zjednoczyć, nie potrafimy mówić jednym głosem każdy z nas ma swoje racje,swoje problemy i chroniczny brak czasu dla sprawy o którą walczymy,a jak już się zbierzemy do kupy,to bardzo łatwo jest nas poróżnić.To tylko dlatego,że nastał czas szczura,pościg za pieniądzem nawet za cenę utraty tego co najważniejsze środowisko, w którym byliśmy szkoleni i wychowywani.Degradacja rzek niszczenie taboru likwidacja stanowisk pracy,zamykanie szkól zawodowych profilowanych spowodowało,że jesteśmy tak jak piszesz marzycielami i wariatami,robimy swoje,a tą całą resztę mamy tam gdzie słońce nie dochodzi,i robimy swoje.Kupą mości Panowie kupą ,bo kupy nikt nie ruszy.Pozdrawiam serdecznie Szafranek.
#11 | Szafranek dnia 21.03.2012 00:02
Panie Januszu z całym szacunkiem jeżeli chodzi o rzeki i wody, to nie ma lepszych i gorszych są tylko z lepszą praktyką,lub nieudacznicy,i to co Pan pisze o stopniu wodnym Malczyce, to to jest zwykłe nie porozumienie.Tu nie o patriotyzm chodzi,ani o ludność napływową jak Pan jest łaskaw zaznaczyć tu widać chroniczny brak gospodarza i zwykłą gospodarkę rabunkową,tą sprawą powinien już dawno zając się prokurator,ale to nie w naszych realiach,nie będę się nakręcał bo to nic nie da. Pozdrawiam serdecznie Szafranek.
#12 | Janusz Fafara dnia 21.03.2012 10:10
Nie chcę rozciągać tematu w nieskończoność, gdyż to do niczego nie doprowadzi. Nie potrafię sobie jednak wytłumaczyć przyczyny dla której kolejne rządy wolnej Polski tak zawzięcie walczą o zmarginalizowanie roli naszych dróg wodnych , dla czego z takim maniackim uporem starają się wmówić społeczeństwu wielkie bogactwo płynące z transportu drogowego i kreowaniem naszych rzek do rangi drugorzędnego znaczenia w polskim systemie transportowym. A gospodarz - przecież jest,i to z NASZEGO przecież wyboru, ale jak widać, to myślami lewituje w zupełnie innym wymiarze. Natomiast wpływ ludności napływowej na kształtowanie powojennej rzeczywistości i jak odnajdywali się w tym zupełnie innym świecie jest tematem sam w sobie godnym poruszenia. Polecam obejrzenie dokumentu telewizji Wrocław pt. ,, Przystanek Wrocław". Film ten przedstawia prawdziwe i bardzo wstrząsające w swojej wymowie fakty historyczne . Naprawdę godny uwagi.
Pozdrawiam
Janusz.
#13 | koj dnia 21.03.2012 11:22
Właśnie Panie Januszu też nie rozumien dlaczego temat żegluga śródlądowa jest tematem tabu w III RP.
Sad

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL