Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

tiktak
14.09.2020

tiktak
21.08.2020
[https://www.wody.
gov.pl/aktualnosci
/1274-wody-polskie
-uzyskaly-dofinans
owanie-na-rozwoj-o
drzanskiej-drogi-w
odnej-2][/url]

tiktak
10.08.2020

tiktak
04.08.2020
[url][/https://www
.portalmorski.pl/z
egluga/45901-jest-
projekt-uchwaly-ws
-rozbudowy-odrzans
kiej-drogi-wodnej-
na-odcinku-od-malc
zyc-do-lubiaza]

tiktak
04.08.2020
[https://www.porta
lmorski.pl/zegluga
/45876-ruszaja-rem
onty-kanalow-na-sz
laku-wielkich-jezi
or-mazurskich][/ur
l]

Wisło wracaj na mapę szlaków komunikacyjnych!Drukuj

Narzekamy, że Płock leży z dala od szlaków komunikacyjnych. Otóż nieprawda. Marszałkowie województw: pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i mazowieckiego podpisali list intencyjny w sprawie rewitalizacji drogi E-40. Czyli Wisły.

Autostrady nas ominęły, droga szybkiego ruchu także, jeden tor kolejowy, który został doprowadzony do centrum Płocka przed wybuchem wojny dziś jest bardziej zagrożeniem dla ludzi niż im służy. Bo przetaczają się po nim cysterny kolejowe z niebezpiecznymi ładunkami. Na mapie drogowej i kolejowej kraju miasto idealnie wymierzyło w komunikacyjną dziurę.

W narzekaniu tym zapomnieliśmy, że Płock leży na fantastycznym szlaku komunikacyjnym, przy którym narodził się i wyrósł. Przez wieki miasto zawdzięczało rozwój gospodarczy rzece, przypominają o tym stare spichlerze przy ul. Piekarskiej i Kazimierza Wielkiego.

Przecież jeszcze nie tak dawno Wisłą kursowały statki, łącząc Warszawę z Gdynią, a po drodze zatrzymując się na przystankach: Płock, Włocławek, Toruń, Grudziądz, Tczew. Wśród floty Polskiej Żeglugi Rzecznej "Vistula" pływał m.in. "Bałtyk" - znany w Płocku bocznokołowiec. Można było z niego skorzystać jeszcze w 1973 roku.

- Różnicę szybkości pociągu pasażerskiego w stosunku do szybkości statku wynagradza wielka wygoda i możność znacznie przyjemniejszego spędzenia czasu według swojego uznania - reklamował tę formę podróży prospekt "Vistuli". - Dlatego też z przejazdu statkiem do miejsc, jak Płock, Ciechocinek korzysta wiele osób słabych i nerwowo wyczerpanych, ponieważ daje im to prawdziwy wypoczynek.

Linia Gdyńska np. wypływała z Warszawy o godz. 23.30. O godz. 4.30 była w Wyszogrodzie, a o 9.00 w Płocku. O 13.30 zawijała do Włocławka, a cztery godziny później - do Torunia. Tuż przed 2 w nocy mijała Grudziądz, by o 6 rano zameldować się w Gdyni (po drodze była przesiadka na morski statek "Carmen"). Podróż trochę trwała, ale na pewno była mniej męcząca niż jazda niekursującym już wiele lat nocnym pociągiem z Łodzi przez Płock do Gdańska i Gdyni.

Kto pamięta, że w 1974 roku z Płocka do Warszawy można było popłynąć wodolotem "Małgosia"? Choć w rzeczywistości był to radzieckiej konstrukcji statek o małym zanurzeniu i z napędem strugowodnym (nazywanym też hydro-odrzutowym), który nie był tak szybki jak wodoloty.

No i jeszcze nie tak dawno można było zobaczyć na Wiśle barki z towarami. Zatłoczony takimi jednostkami Ren nie jest aż tak odległy od Wisły, a porównywanie tych rzek byłoby nie na miejscu. Choć jest coś w tym gorzkiego, że właśnie nad Wisłą w Płocku produkuje się statki, które pływają po Renie.

Żegluga na Wiśle po prostu nie istnieje, rzeka jest nieprzewidywalna i nie jest żeglowna.

Wycieczkowy statek "Chopin", także o niedużym zanurzeniu, który przed kilkoma laty woził zamożnych turystów z Gdańska do Warszawy najpierw zaczął docierać tylko do Płocka, a potem - akurat gdy miasto przygotowało dla statku ujęcie wody na nadbrzeżu - na dobre odpłynął.

Stocznia rzeczna też regularnie ma kłopoty ze spławieniem produktów do Gdańska. Ostatnie kaprysy nieuregulowanej rzeki zatrzymały przecież stalowe elementy budowanego w Warszawie Mostu Północnego.

Nie stała się rewolucja, która to zmieni, ale jest pierwszy krok: Agencja Rozwoju Mazowsza pochyliła się nad projektem prac przygotowawczych do rewitalizacji Wisły. - Zbiegło się to w czasie z aktywnością północnych regionów - przyznaje marszałek Mazowsza Adam Struzik. - W Pomorskiem i Kujawsko-Pomorskiem są żywotnie zainteresowani taką rewitalizacją pod kątem ruchu turystycznego i aktywizacji gospodarczej.

Skończyło się tym, że w ostatni poniedziałek marszałkowie województw: pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i mazowieckiego podpisali list intencyjny w sprawie rewitalizacji i aktywizacji europejskiej drogi wodnej E-40 - czyli Wisły na odcinku od Gdańska do Warszawy (cała droga wodna E-40 łączy Bałtyk z Morzem Czarnym. W Polsce prowadzi z Gdańska w górę Wisły do Warszawy, a dalej Narwią i Bugiem do Brześcia, gdzie łączy się z drogą prowadzącą do Dniepru).

Adam Struzik przypomina, że UE stawia na trzy środki transportu: samochody (najmniej chętnie), kolej i transport wodny (najchętniej). Ten ostatni jest tani, bezpieczny, emituje mało zanieczyszczeń i nie niszczy dróg. - Oczywiście doprowadzenie Wisły do takiego stanu, by można było po niej żeglować nie będzie łatwe - dodaje marszałek Mazowsza.

Rzekę trzeba uregulować, pogłębić, wzmocnić jej wały przeciwpowodziowe, rozważyć, czy budować kolejne stopnie wodne, czy przeciwnie. Po drodze muszą powstać nowe porty, w dodatku ich lokalizacja nie może być przypadkowa. Muszą się one znaleźć na skrzyżowaniu rzeki z innymi szlakami komunikacyjnymi: drogowymi lub kolejowymi. Taki projekt rewitalizacji musi uwzględniać zaangażowanie trzech co najmniej resortów: gospodarki, transportu i ochrony środowiska, a także samorządów lokalnych. I osób prywatnych - właścicieli portów czy koncernów energetycznych. W dodatku wszystko musi być przygotowane w taki sposób, by zminimalizować ingerencję w środowisko naturalne.

Jeśli jednak taki program rewitalizacji powstanie, zdaniem marszałka Struzika, w latach 2014-20 można będzie starać się o pierwsze środki unijne na jego realizację.

Zjednoczenie się samorządów trzech województw ma być katalizatorem przedsięwzięcia. Podpisany list intencyjny zakłada powstanie zespołu roboczego, który zajmie się rewitalizacją rzeki. Liderem porozumienia zostało kujawsko-pomorskie. Kiedy Wisła będzie żeglowna? - Zadanie jest bardzo ambitne, ale myślę, że za 10-15 lat - odpowiada marszałek Adam Struzik.

Na stronie "Na wodzie" można przeczytać wspaniały opis rejsu z Płocka do Gdańska pióra Adama Myślińskiego, w którym czytamy m.in.:

Siódmego lipca załadowaliśmy się na ciężarówki i pojechaliśmy do Płocka, droga nad morze pomyślana była jako swoista atrakcja turystyczna - rejs statkiem po Wiśle, aż do Gdańska. Samochody zawiozły nas na przystań "białej floty" u podnóża wspaniałej, płockiej skarpy. Jakiś czas oczekiwaliśmy w porannym chłodzie, aż statek dobije do portu. Rejs bowiem rozpoczynał się w Warszawie, przeszło sto kilometrów w górę Wisły, na przebycie których pracowity parowiec potrzebował całej nocy. Wkrótce przypłynął.

Po chwiejnym trapie przenosiliśmy nasz dobytek: plecaki, tobołki, jakieś drobne sprzęty obozowego wyposażenia. Mieliśmy przed sobą pewnie ze 400 kilometrów żeglugi dziką i piękną, i jeszcze nie przegrodzoną we Włocławku rzeką. Po wykonaniu niezbędnych prac zaczęliśmy się instalować na pokładzie, a także zwiedzać rożne zakamarki statku. Płynęliśmy tzw. "klasą turystyczną", to znaczy nie przysługiwały nam żadne miejsca do rozlokowania się, ani do spania, oprócz pokładowych desek pod gołym niebem, schludnie zresztą utrzymanych. Mewy latały nad nami, usiłowały nurkować i łowić coś, być może ryby niewidoczne z pokładu.

Statek zaś wyglądał imponująco. Nosił jakieś dumne imię "Traugutt", lub być może - i co gorsza - "Dzierżyński". Po obu stronach kadłuba zamontowane były napędzające koła łopatkowe. Interesowała mnie ich wysoce zaawansowana konstrukcja. W centralnej części umocowany był mechanizm mimośrodowy, który powodował, że łopaty zanurzały się w toń prostopadle do jej powierzchni nie wykonując zbędnego "kopania wody", a tylko popychając statek ku przodowi. W głębi maszynowni ukryto parowy silnik, którego tłoki za pośrednictwem korbowodów i wału obracały kołami. Pary dostarczał opalany węglem kocioł, a dym ulatywał w niebo długim, blaszanym kominem.


źródło: plock.gazeta.pl, nawodzie.com
fotografie z archiwum Stanisława Fidelisa oraz Piotra Saleckiego


#1 | przylodz dnia 10.03.2012 15:42
Bardzo ciekawy materiał. Chciałbym, żeby zgodnie z intencją Autora, doszło do upragnionej przez wielu rewitalizacji naszej "Królowej".
#2 | Fidelis dnia 10.03.2012 20:13
Panu Adamowi Myślińskiemu autorowi powyższego artykułu, dziękuje za okruchy wspomnień o wiślanej pasażerskiej żegludze sprzed półwiecza. Pragnę przypomnieć, iż dwa dolne zdjęcia dotyczą parowego boczno kołowca ,,Racławice'', armator Żegluga Warszawska, dla nas wiślaków ,,Racławice'' czy ,,pegeery'', to ten sam statek, z jego siwym kapitanem Adamem Wawrem, kpt. Józefem Piekutem, kpt Mieczysławem Olszanowskim i przesympatycznym głównym majstrem (mechanik na parowcach) Stanisławem Figuła, który miał swoją ksywkę (fitumitu), który odszedł na wieczną wachtę w 2011r i zapewne cumuje w porcie ,,NIEBO".
#3 | piotr rasz dnia 12.04.2012 18:47
Miałem okazję pływać na parowcu Traugutt z kpt. Żukowskim,mech.Figuła.Pływałem jako marynarz,bosman, sternik.To były niezapomniane rejsy z Warszawy do Gdaniska z dziećmi z PGRu Zielona Góra.Byliśmy akurat jak zatonął prom Motława,braliśmy bezpośredni udział w akcji ratunkowej.Tylko szkoda tych parowców.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL