O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Praca i płaca

Ostatnia aktualizacja 4 lat temu
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 15 lat temu

Cytat

darek klepacki napisał/a: z braku wystarczającej ilości młodych ludzi chętnych do pracy ''bo kto raz popływa za 1300 euro ,to za 2500zł nie będzie pływał .'' ;my w kraju to raczej doświadczymy bardzo dużego kryzysu kadrowego.


Proszę Państwa!
W gospodarce rynkowej to właśnie rynek dyktuje swoimi prawami warunki "gry".
W dzisiejszych czasach sami wybieramy co jest lepsze i jak wygodniej żyć.
Zarobki na Zachodzie nie dlatego są lepsze, że armatorzy są kapitalistami od dziesięcioleci, ale dlatego, że wydajność pracy jest wielokrotnie wyższa / przynajmniej w żegludze /.
Nie chcę być gołosłownym i dam Wam przykład naszego statku TMS "INKA", który pracuje przez okrągły rok prawie bez przerwy.
W 2006 r. zrobiliśmy 93 rejsy przewożąc średnio po 1150 ton w rejsie.
Nasza załoga składa się z dwóch kapitanów, sternika z patentem i młodszego marynarza.
Mamy regularne zmiany dosłownie na umówioną godzinę.Nie byliśmy ani jednego dnia w stoczni.Drobne naprawy wykonywane są w "locie".
Tak a czasami i więcej pracują wszystkie statki naszej firmy.
Zarobki brutto kapitanów tankowców kształtują się w granicach 45-55 tys.euro rocznie
przy pełnym zabezpieczeniu socjalnym.
To jest moja odpowiedź w temacie "płaca".
Na temat szkolenia odpiszę Teosowi w następnym poście.
Pozdrawiam i życzę wszystkim miłej pracy i dobraj płacy.
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 15 lat temu

Cytat

Teos napisał/a:
Pytanie tylko czy to jest dobre rozwiązanie dla nas.
Jeżeli to dobry system to dlaczego zatrudniają Polaków ? Tak szybko się rozwija żegluga że szkoły nie nadązają czy brak chętnych do zawodu ?
Takie rozwiązanie jakie opisujesz praktycznie zamykało by drogę (w polskich warunkach) do dalszego kształcenia np. na WSM


Pisałem na tej stronie już kilka razy o systemie szkolenia zawodowego w Niemczech.Klusiu też wspomniał na ten temat.Pozwolę sobie przypomnieć posta jakiego napisałem do Michała Anusa :
"....w Niemczech jak wiesz trzeba najpierw znalezc samemu firme lub posredniczyc przy znalezieniu przez Agencje.Hauptschule mysle, ze wystarczy, ale dobre wyniki preferuja oczywiscie otrzymanie dobrego miejsca.
Nauka jest platna, ale bedziesz dostawal pieniadze w firmie.Do szkoly idziesz tylko raz w roku na 3 m-ce.Wszystkiego dowiesz sie na miejscu.Ja kiedys pracowalem w hannoverskiej NVG, ktora wchodzi w sklad najwiekszego przewoznika Imperial / kiedys Haniel /.Szef NVG pan Bellmer zostal niedawno szefem Imperialu.Te firmy szkola najwieksza liczbe przyszlych marynarzy.
PS. Szef najwiekszej firmy / Reederei Jagers / tankowcow Dr.Günter Jaegers - tam rowniez szkola duzo przyszlych marynarzy - zostal nowym Prezydentem Bundesverbandes der Deutschen Binnenschiffahrt e.V., a pan Karl-Heinz Bellmer
/ Imperial Reederei GmbH / wszedl w sklad Zarzadu.
Zegluga srodladowa w Niemczech ma przyszlosc i dba sie o szkolenie nowych kadr.
Panstwo zwiekszylo ostatnio dotacje na szkolenie o jeden milion Euro...."

Jak widzisz szkolenie jest płatne i zajmują się tym firmy żeglugowe przy współpracy z Agencją Pracy / specjalna w Duisburgu / i szkołą żeglugi jedyną jaka została również w tym portowym mieście.
Wyszkolenie jednego marynarza kosztuje około 25 tys. euro.
Masz więc odpowiedź na swoje pytanie.Po prostu taniej jest zatrudnić Polaka, Czecha, Słowaka, czy..... bo nic nie kosztuje.Na ogół też płacą mu mniej niż tubylcowi, a on i tak jest zadowolony.
Kiedyś zapytałem się jednej ze znanych nauczycielek z naszego TŻŚ
- ile kosztuje " wyprodukowanie" jednego marynarza w naszej szkole ?
- ta Pani odpowiedziała mi, że u nas szkoła nic nie kosztuje !!!!!!!!
Socjalizm pelną gębą - boso, ale w ostrogach........
Odnośnie dalszego studiowania w WSM.
Tu nie ma takich możliwości bo to jest "zawodówka".
U nas było technikum i widzisz co się stało.Ambicją każdego i honorem wielu było "uciec" przed tym wyuczonym zawodem.Sam to miałem idąc na studia.Dopiero sytuacja zmusiła mnie do powrotu i nie żałuję.Przeżyłem wspaniałą przygodę, zarabiam przyzwoicie i mogę godziwie żyć......
A chyba o to chodzi w naszej egzystencji ?
Pozdrawiam
M
MrozekPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Widze ze owego studium w WSM wogóle nie bierzecie pod uwage jako miejsce szkolenia dobrych kadr na których brak tak narzekacie,,tylko nie rozumiem dlaczego.
Edytowany przez Mrozek dnia 09.02.2007, 15 lat temu
TeosTeosAdministrator Administrator
Dodano 15 lat temu
Wiesz Skipper, punkt wiedzenia zależy od punktu siedzenia.
Ja próbuję na to spojrzeć oczami przyszłych kandydatów do takiej szkoły.
W czasie gdy ja zdawałem do TŻŚ było po kilku chętnych na jedno miejsce, dzisiaj w dobie swobodnego przepływu informacji, powszechnego dostępu do internetu itd. mówi się że nie otwarto kierunku żeglugowego we Wrocławiu ze względu na brak chętnych.
Pytanie zasadnicze - dlaczego brak chętnych?
I drugie pytanie jak wygląda sytuacja z naborem do szkół w K-K i Nakle ?
Poza tym często mówisz o konieczności nauki języka niemieckiego - nie bardzo wyobrażam sobie skuteczność takiej nauki w szkole w której cała nauka trwa raptem jeden polski rok szkolny - chyba że to będzie tylko nauka niemieckiego !
Nas Agata czy Helga próbowały nauczyć niemieckiego przez 5 lat a jakie efekty to wie każdy z nas ;-)
Myślę że taka szkoła miałaby sens ale jako policealna - ogólna wiedza zdobyta, w szkole tylko konkrety zawodowe i praktyka u armatora.

Mrozek - o studium w Szczecinie nic nie wiem więc się nie wypowiadam.
K
Klusiu94Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu

Cytat

Wyszkolenie jednego marynarza kosztuje około 25 tys. euro.


Aż tyle ? To ciekawe. Mamy na statku takiego praktykanta (młody Niemiec) i sprawa przedstawia sie tak:mój kpt w momencie kiedy "dostał" praktykanta bardzo sie ucieszył i powiedział mi, że to dla niego dobry intreres, bo jeszcze dostanie pieniądze z jakiegoś ansamtu (urzędu) za to, że ten młody człowiek u niego praktykuje i dodał że: "będzie mnie on kosztował 100 - może 200 euro miesięcznie. Po rozmowie z tym praktykantem dowiedziałem się, że będzie on dostawał ok 700euro "wypłaty" co miesiąc, ale z tego - według mojego "mniemania" musi wydać ok 150eu na dojazd do pracy i spowrotem do domu w miesiącu i ok 150eu na jedzenie w miesiącu, tak więc zostaje mu ok 400eu. Szkoła w Duisburgu jest płatna, tak więc mój kpt chcąc "zatrudnić" praktykanta musi mu "zapłacić szkołę" ale nie zwraca mu za dojazdy.
Kwota 25tys eu wydaje mi się trochę zawyżona, ale być może faktycznie tak jest...
Klusiu94
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 15 lat temu

Cytat

Klusiu94 napisał/a:

Cytat

Wyszkolenie jednego marynarza kosztuje około 25 tys. euro.

Aż tyle ? To ciekawe. Mamy na statku takiego praktykanta (młody Niemiec) i sprawa przedstawia sie tak:mój kpt w momencie kiedy "dostał" praktykanta bardzo sie ucieszył i powiedział mi, że to dla niego dobry intreres, bo jeszcze dostanie pieniądze z jakiegoś ansamtu (urzędu)
Kwota 25 tys eu wydaje mi się trochę zawyżona, ale być może faktycznie tak jest...


Drogi Maćku !
Mylisz tutaj dwa pojęcia :
praktykant / der Praktikant / to nie to samo co uczeń / der Schüler/.
Mówiłem do tej pory o szkoleniu zawodowym i uczniach niemieckiej szkoły oraz o kosztach tego szkolenia.
To jest tak inny system.Tak inny, że czasami nie możemy zrozumić dlaczego Niemcy tak robią.Zamieszczam poniżej linka do strony, która opisuje to dokładnie / niestety po niemiecku / :

http://www.binnen...ildung.htm

Firma lub Particulier / prywaciarz /, który zdecyduje się na szkolenie przyszłego adepta sztuki żeglugowej występuje z podaniem o przyznanie dotacji / Antrag auf Förderung der Ausbildung in der Binnenschifffahrt / do WSD West w Münster.
Dotacja ta na 3-letnie szkolenie wynosi około 25 tys. euro.
1 lipca 2006 r. rząd niemiecki przyznał dalszy 1 mil. euro zwiększając ją w roku szkolnym 2007 na łączną kwotę 2,54 miliona euro.
Firma dostając te pieniądze przyjmuje na siebie zobowiązenie praktycznego kształcenia i płaci uczniom miesięczne wynagrodzenie wynoszące w pierwszym roku : 808 euro, w drugim : 924,57 a w trzecim 1042,30 euro brutto/ miesięcznie.
Uczeń powinien zaoszczędzić z tego wynagrodzenia na szkołę, ale wiesz jak to jest...czasami rachunek za telefon był wyższy / znałem takich uczniów /.
Dlatego też firmy potrącają z zarobków lub same finansują pobyt w szkole żeglugi RHEIN w Duisburgu.
Natomiast praktykant na statku Twojego szefa, o którym mówisz jest najprawdopodbniej osobą przysłaną z Agencji Pracy.Nie otrzymał on miejsca na szkolenie tzw. Ausbildung.Faktycznie ci ludzie są dofinansowywani z programu walki z bezrobociem / budżetu /.W mojej obecnej firmie też mieliśmy kilku takich, ale nie sprawdzili się jako marynarze.Jest to po prostu tania sila robocza.
Widzę, że poruszamy tutaj temat, który przygotowuję w formie dużego artykułu o szkoleniu w Niemczech.Będą w nim min. wywiady z szefami szkolenia NVG panem Frankiem Rode oraz
kapitnem statku szkolenego "Rhein" panem Lotharem Barthem.
Podobnie jak Teos nie mogę odnieść się do tematu szkoły żeglugi śródlądowej
przy Akademii Morskiej w Szczecinie bo nie znam.
Nie wiem czy jest to studium pomaturalne czy regularne wyższe studia.
Natomias Teosowi odpiszę osobnego posta odnoszącego się do tematu szkolenia z punktu siedzania / zasiedlenia /.
Pozdrawiam
Edytowany przez x5 dnia 10.02.2007, 15 lat temu
H
hiszpanPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Witam i pzdrawiam wszystkich.
Dyskusja nader ciekawa,ktora przesledzilem od poczatku i zazwyczj tak to bywa,ze ilu dyskutujacych ,tyle racji i pomyslow,wiec i ja wtrace co mysle na ten temat.
Zastanawiacie sie dlaczego nie ma chetnych do tego typu szkol-uwazam,ze z bardzo prostej przyczyny-kto dzisiaj oprocz zainteresowanych tz.armatorow,pracownikow itp.wie cokolwiek na temat zeglugi,skoro nawet ci ktorzy mieszkaja nad sama rzeka,czy to Odra czy Wisla moga przesiedziec na brzegu do emerytury i nie zobacza zadnej barki,wiec tez i brak przyszlych kandydatow.
Druga sprawa to to,ze nawet jesli ktokolwiek zainteresuje sie tym tematem to jedynie moze sie dowiedziec,ze owszem dawniej plywalo cos po rzekach,ale dzisiaj praktycznie zegluga srodladowa w Polsce nie istnieje,co jest nie dokonca prawda,lecz nikomu w kraju nie zalezy aby ten stan rzeczy zmienic-mowie oczywiscie o "wladzach".
Moim skromnym zdaniem, przy obecnym stanie zeglugi i zapotrzebowaniu na pracownikow szkolenie w typowych szkolach zeglugi takich jak TZS raczej mija sie z celem,wystarczylo by przeznaczyc odpowiednie kwoty dla armatorow na szkolenie i to moglo by byc niezle rozwiazanie.
Dobry kapitan niekoniecznie musi konczyc taka szkole,owszem przygotowanie teoretyczne jest wazne,ale to praktyka czyni mistrza i napewno warto podpatrywac dzialania innych krajow co nie znaczy,ze nalezy je w calosci powielac.
M
MrozekPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Policealna Szkoła Morska znajduje sie w renomowanej Akademii Morskiej w Szczecinie.Założmy że ktoś kończy kierunek technik żeglugi śródlądowej.Koncząc ma jzu jakies praktyki za sobą:
"Posiadacz dyplomu technik żeglugi śródlądowej, wydanego po ukończeniu tej specjalności w szczecińskiej PSM ma wiedzę, umiejętności i praktykę zarówno z działu pokładowego jak i maszynowego, uprawniającą do zajmowania oficerskich stanowisk na jednostkach żeglugi śródlądowej.

Atrakcyjna forma nauki łączy naukę zawodu w PSM z praktykami warsztatowymi i pływającymi na śródlądowych jednostkach pływających."-wiadomości z strony szkoły

I teraz moje pytanie brzmi,co dalej,sam na własna ręke ma szukać firm zajmujących sie żeglugą w kraju czy może zdarzają sie ogloszenia ofert pracy.I dlaczego firmy które szukaja wyszkolonych kadr nie mają podpisanych umów z uczelniami takimi jak to studium,wtedy na bieżąco mieliby świeży narybek.

Co do małego zainteresowania żeglugą to wcześniej wypowiadajace sie osoby trafily w sedno,żadko kiedy można zaobserwować ruchliwość na rzekach,moge sie jedynie domyslać że nad Odra nie jest jeszcze tak tragicznie ze wzgledu na Niemcy ale mieszkająć nad Wisła od lat nie widzialem żeby coś nią przepłyneło.Slynne flisy znam tylko z opowieści,pewnie gdyby nie fakt że moj dziadek był kapitanem jednego z statkow to jeszcze przez dlugie lata pojecie żeglugi śródlądowej w naszym kraju by bylo mi obce.Obecnie bez reklamy,nagłośnieia sprawy raczej sie nie obejdzie,czasami wystarczy narobić trochę szumu wokół sprawy.
H
hiszpanPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Odpowiedz jest bardzo prosta,dlaczego firmy nie maja umow z tym czy innymi szkolami?
Szkolenie kosztuje,to oczywisty fakt,tylko kto da gwarancje,ze taki klient po nabraniu praktyki i ew.zrobieniu chocby swiadectwa bosmana zostanie w kraju-ja osobiscie watpie.
Wiem to akurat z wlasnego doswiadczenia poniewaz przez pare lat sam prowadzilem firme zeglugowa.
Zaden Polski armator nie jest i dlugo nie bedzie zapewnic takich warunkow placowych jak na zachodzie i dzisiaj chyba tak naprawde wsrod mlodych "kandydatow" do tego zawodu nie ma juz prawdziwych pasjonatow,a uwazam,zeby dobrze wykonywac te robote to trzeba czegos wiecej niz tylko zwyklego szkolenia,to poprostu trzeba kochac-jak kobiete,tylko na kobietach mozna sie zawiesc,na lodziarce nigdy.
Prosze mnie poprawic jesli sie myle.
TeosTeosAdministrator Administrator
Dodano 15 lat temu
Hiszpan, zgadzam się z Toba w 100%.
Mam tutaj do czynienia z polską kwadraturą koła - rząd nie widzi problemu więc nie dofinansuje szkolenia, polscy armatorzy nie mogą (?) płacic tyle ile zagraniczni więc ludzie odchodzą na zachód, jeżeli polskich aramtorów nie stać na wyższe stawki to wątpie żeby ich było stać na dofinansowanie szkoły przyszłego pracownika.
Jak wyjść z tego kręgu?
Można rozważyć mozliwość podpisywanie długoletnich kontraktów na prace w Polsce po zakończeniu szkoły, tylko jak długie miałyby to być kontrakty ?
W końcu na sterników i kapitanów jest najwiekszy popyt !!
A co do pasjonatów to też sie zgadzam, tym bardziej że sam pochodze z Leszna (wystarczy spojrzeć na mapę - żadna rzeka przez Leszno nie płynie) więc nie miałem szans napatrzyć się w młodości na barki, a jednak do wody zawsze mnie ciagnęło.
A do TŻŚ-u zdawałem gdy się nie dostałem do Liceum Morskiego w Szczecinie, dzisiaj z perspektywy czasu nie żałuję że się wtedy nie dostałem :D
H
hiszpanPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Czes Teos
Odpowiedz jest oczywista i z tego co wiem juz ma to miejsce,rodzima kadra wyginie jak dinozalry,a pracowac-przynajmniej narazie beda fachowcy ze wschodu.
Jesli nie udalo sie czegos wykonczyc tnac prawie 80% taboru na zyletki,zaniedbujac rzeki i cala infrastrukture,to najprostszy sposob to poczekac az sami sie wykonczymy,to nic nie kosztuje,a wrecz przeciwnie,jeszcze puki co placimy za to sami(podatki,zusy itp),moze zbyt czarno to widze i niebedzie tak zle,ale jak jeszcze bedac w kraju patrzylem na to wszystko to dostawalem zawalu.
Podpisywanie dlugoletnich kontraktow?moze?tylko to tez niczego nie gwarantuje,armator wyda kase,klient odejdzie i co?zeby odzyskac kase bedzie musial isc do sadu i nawet jesli wygra to kliet bedzie mial rozlozone na raty,a pracujac na zachodzie bedzie go stac na splacanie latami po pare groszy.
Jedynym rozwiazaniem jest kompleksowy program rzadowy rozwoju zeglugi,tylko jak dotychczas otym tylko sie slyszy i wychodza kolejne ustawy,przepisy i dostosowania tylko co z tego,na papierze plywac sie nieda?
To jest tak samo jak z kanalem Odra-Dunaj zaczynajac nauke w szkole slyszalem,ze zanim my glaby bedziemy kapitanami,o ile woglole bedziemy????to kanal bedzie gotowy,jakos za niedlugo czas na emeryture i nietylko,ze kanalu nie widac to i sama zegluga znika z horyzontu.:(
Troche sie rozpisalem,ale ostatnio nie bylo z kim pogadac na te tematy wiec wybaczcie
Hasta luegoB)
Ps.niewiem jak tam u Was z zima tutaj 32 C
M
Misiek Vb71Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Cześć Hiszpan!
W zamierzchłych czasach, gdy kozielskie beemki odbywały pierwsze rejsy do eNeRFiu, podobno marynarze, będąc jeszcze przed granicą z DDR, w drodze powrotnej do kraju, zatykali korkami puste butelki i otwierali je dopiero w domu czy w "Portowej", pozwalając przyjaciołom, kolegom czy familii, powąchać ten wyjątkowy "zapach zachodu", a dla wielu "Heimatluft" (gdyby istniała żegluga za Bug, wielu moich kolegów, też czekało by, na takie butelki). Dziś mam do Ciebie prośbę. Złap w jakieś pudełko, kilka promieni tego złotego, co to nad Tobą i przyslij mi do Wrocławia. Bo tutaj tylko chmury i chmury. Nie przymierzając jak nad fiordami.:(
Misiu
H
hiszpanPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Witaj Misiu
Niebede wysylal bo poczta slabo dziala i zbyt dlugo ida przesylki a i paczka bylaby zbyt goraca i biorac pod uwage dzisiejsze czasy moglby zaistniec problem-wiadomo terorysci,ale niemartw sie najprawdopodobniej niedlugo bede w Kraju wiec osobiscie cos niecos dostarcze,a puki co to tylko wirtualnie
uf-cieplo dzisiaj 28 C i bez chmorkiB)
mnsbmnsbPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
W Koźlu próbują otworzyć technikum po zawodówce, ale od 2 lat coś im nie wychodzi.
Podaje nr telefonu do szkoły można się dopytywać 077 4061650.
A jak będę wiedział coś więcej dam znać tu.
Marek "Baśka" Barbara
Vż 1991 TŻŚ Koźle
O
OdrzakPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 14 lat temu
Żegluga, flota, drogi wodne, kadry, płace, uprawnienia, praktyka, polityka, rząd itd. itd... Są to cegiełki, z których zbudowany jest normalny, zdrowy organizm żeglugowy w krajach UE. Jeżeli z tych cegiełek zaczniemy budować, albo raczej zechcemy budować naszą żeglugę, musimy zastanowić się od czego zacząć ? Czy od inicjatywy i działań

Cytat

Państwa "od góry", czy może od "dołu"? Każdy dom buduje się od dołu.( Chyba że w ZSSR, ale to też minęło).;) Aby zbudować dobry dom musimy mieć dobry materiał, to oczywiste. Musimy mieć dobre plany do "naszej budowy", ale co jest najważniejsze, musimy mieć właściwy i dobrze wyznacony CEL. Mówimy, piszemy, czytamy: transport wodny jest- pro, jest-naj, jest cacy... Czy wszyscy jesteśmy tego samego zdania? Na "dole" raczej tak, ale "na górze"??? Dlaczego tak jest, skoro Cały Cywlizowany Świat daje dowód na racje "dołu". Czy, aby to zmienić musimy postawić kosy na sztorc? A może lepiej za słowami p.Wojciecha Młynarskiego - "Róbmy swoje." "Materiał", który potrzebny nam jest do naszej "budowy" musi być najwyższej jakości, nie jakiś tam środek zastępczy (moda w PRL). Dlatego też, dzisiaj musimy ratować się środkami zastępczymi, ale przyszłość powinna być z "górnej półki". Wielu z nas absolwentów pracuje na lądzie, wielu z nich zmieniło całkowicie swoją profesję, czy lata spędzone w TŻŚ to lata stracone, czy nic nie zostało w ich głowach ?.
Sądzę, że zostało bardzo wiele. Czy TŻŚ zamknęło im drogę do dalszej kariery zawodowej innej jak żegluga? Oczywiście nie. Nasi koledzy sprawdzają się wszędzie, zarówno oni jak i my jesteśmy z tego dumni. Wniosek prosty - dobry "materiał". Dowód kolejny; czy nasi koledzy z Brucknera są dobrzy czy źli w zawodzie marynarza? Chyba są bardzo dobrzy, skoro tak wielu pływa po Świecie. Muszą być bdb(5) bo prowadzą bardzo duże i drogie statki. Skąd tak wysoka " jakość", czy tylko z praktyki ?. W naszej pracy zawodowej zapomnieliśmy już o szkolnych ławkach, bo to było dawno, ale czy z naszych głów ktoś wykasował wiedzę nabytą w szkole? Pamiętajmy o naszych "fundamentach". Zdanie, że było dodrze, ale mogło być lepiej jest prawdziwe. Warto myśleć i działać aby to poprawić. To jest wyzwanie dla nas. W tym miejscu pozostawiam sprawę odzyskania szkoły przy Brucknera jako pewnik, tylko jeszcze trochę czasu...Czasu na nasze działania. Dziłania z wizją, z planem, z argumentami.
Naszą wizją powinna być dobrze działająca żegluga śródlądowa w Polsce.
Naszym planem powinno być wprowadzanie nowoczesności, efektywności, jakości i bezpieczeństwa transportu wodnego. Naszymi argumentami są wszystkie; naj...i pro... Czy to mało aby przekonać "górę" o słuszności sprawy? Tak, mało bo zapomniałem wymienić czynnika społecznego. Tu jednak czeka nas dużo pracy. Musimy docierać wszędzie, musimy przedstawiać nasze (społeczne) racje, musimy robić dużo; informować, edukować, reagować. Musimy być wszędzie tam gdzie wiedza na temat trnsportu wodnego jest mała lub żadna. Wtedy to odzyskamy albo, zbudujemy właściwy wizerunek.
W naszych działaniach musimy stawiać sobie poprzeczkę bardzo wysoko. To daje gwarancję sukcesu. Wniosek kolejny, oczywiście szkoła bo musimy mieć fachowców do wszystkich działań, nawet do polityki.
Jaka to ma być szkoła to już inna sprawa. Napewno taka, która daje możliwość dalszej edukacji, napewno taka, która edukuje w zawodach wodniackich, napewno taka, która pozwala na szkolenie ludzi etapowo, t.j. daje możliwość podjęcia zawodu po kolejnych latach nauki, daje po kolejnych latach stosowne uprawnienia zawodowe, aby młody człowiek mógł dokonywać wyboru co do przyszłości. Program nauczania winien uwzględniać takie rozwiązania. Każdy jest kowalem własnego losu, i każdy powinien mieć prawo wyboru; dalsza nauka w szkole, czy może już praca i dalsza nauka w zawodzie.
Wiedza to kapitał, edukacja to inwestycja. Aby mieć trzeba dać to oczywiste. Dzisiaj Państwo daje pieniądze na ogólniaki, bo tak ktoś w Warszawie wymyślił, że tylko przygotowanie ogólne coś daje. Pytam: co daje i komu? Co to jest klej uniwersalny? Odpowiedź dzisiaj dają kolejki w Urzędach Pracy po zasiłek albo skierowanie na jakiś kurs, a podatnicy płacą. Klej uniwersalny to bubel.
Jest to kolejny przykład słuszności naszej sprawy. Szkolić, ale fachowców i to dobrych.
Jeżeli chodzi o układy w żegludze - praca--płaca, to każdy armator ma oczywiście wolną rękę. Ja stosuje mechanizm zachęty do szkolenia. Im więcej uprawniń dodatkowych, tym więsza płaca. (Może być bliska płacy w krajach UE).

Flota i drogi wodne, tu jest tragicznie, ale pamiętajmy - budujemy "nowy dom".
Plany, materiał, plac budowy, przeznaczenie CEL, to już określiłem. Potem przyjdzie czas na budowę kolejnych pięter...

Co się tyczy "ucieczki" ludzi na Zachód, to nic w tym dziwnego a ja wręcz im w tym pomagam, gdyż umówmy się, że tam jest Polska gdzie my jesteśmy a zakazy nic nie pomogą. Można i trzeba to uregulować, są takie możliwości.

Zatem Panowie : "Róbmy swoje". Przywracajmy to nam zepsuli do NORMALNOŚCI.

M
MrozekPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 14 lat temu
Czy kiedy przykładowo ktoś pływa miesiac pozniej ma 2 tygodnie wolnego,lub w bardziej wyrazistych przypadkach w żegludze morskiej gdy okres pracy wynosi czesto nawet 4 miesiace a wolnego miesiac to za czas wolny wypłacane sa rownorzedne płace jak za okres na wodzie?Czy to zalezy od wielkosci i prestizu firm gdzie sie pracuje?Zakładajac ze ma sie umowe o prace a nie pływa na kontrakcie czyli np 4 miesiace i do widzenia.

Bo przeglądajac strony z ofertami zachodnimi widze ze marynarz zazwyczaj moze liczyc na pensje wysokosci 1 tys euro,i choc liczy sie tu w wiekszosci pasja,nie moge zrozumiec jak ktos moze plywac na morzu(w ofertach pensje sa porownywalne do srodladowych) przez 4 miesiace nie widzac domu ani rodziny za ten marny tysiac euro miesiecznie...

pozdrawiam
K
K DomagalaPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 14 lat temu
Witam -chciałbym zwrócić sie do młodych chętnych do pracy w żegludze,a szczególnie tych,którzy uważają,że jest to praca lekka,łatwa i przyjemna.
Owszem tak mogą uważać i mają do tego prawo tylko stare wilki rzeczne/których wszyscy znamy i nie trzeba ich reklamować mam na mysli Odrzaka, Skippera itd/.Natomiast młody niedoświadczony człowiek choćby posiadał wszystkie patenty a nie posiadał doświadczenia w róznych sytuacjach na wodzie-nie ma tu racji bytu.W moim przekonaniu posiadanie patentu to jedna a posiadanie doświadczenia to druga istotniejsz sprawa.Na wodzie wystepują nagle takie sytuacje,że tylko stary doświadczony wodniak jest w stanie to opanować i w tych sytuacjach patenty nikomu nie są potrzebne a liczy się fachowość.Tak,że młodzi chętni-dobrze,że jesteście,ale celem waszym powinna być praktyka./to moje prywatne zdanie/
Krzysztof Domagała
M
MarandUżytkownik Użytkownik
Dodano 14 lat temu
Nikt nie rodzi sie fachowcem i starym wilkiem rzecznym.Mysle ze tak samo Odrzak,jak i Skipper zaczynali kiedys prace,majac tylko doswiadczenie nabyte w szkole,czy tez na Mlodej Gwardii lub Westerku,tak samo zreszta jak wszyscy nowi.Kazdy z nas nim byl i kazdy nastepny,ktory zacznie prace bedzie tym "nowym".
Ze praca nie jest Lekka latwa i przyjemna,o tym przekona sie kazdy nowy zaczynajac prace w zawodzie.
K
K DomagalaPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 14 lat temu
I właśnie o to chodzi by mieć takie podejście do tego zawodu,który czasami mozna odebrać jako pobyt na wczasach a czasami ten zawód sie przeklina.
Krzysztof Domagała
M
Marecki_sNowicjusz Nowicjusz
Dodano 13 lat temu
Pytanie do zorientowanych.
Jaka na dzień dzisiejszy jest stawka za prace na pchaczu, lub barce (w dzierżawie) dla starszego marynarza.
Dostałem propozycje i chcę skonfrontować (system 20/20).
Pozdrawiam
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum.
możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum.
nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji.
nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum.
nie możesz dodawać załączniki w tym forum.
nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Moderator: Administrator
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies