O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Droga wodna górnej wisły

Ostatnia aktualizacja 12 lat temu
kojkojUżytkownik Użytkownik
Dodano 17 lat temu
Wisłą spławiano towary od dawna jednak z chwilą rozwoju Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego pojawiły się pomysły większego wykorzystywania tej rzeki. Pierwsze poważne prace na górnej Wiśle zapoczątkowali Austriacy, którzy zamierzali połączyć Odrę z Wisłą i Dnieprem, a z Krakowa uczynić wielkie miasto portowe. Niestety I wojna światowa udaremniła prowadzenie dalszych prac. Następnie w II RP w roku 1936 rozpoczęto prace regulacyjne na Przemszy, planowano wybudować port rzeczny w Mysłowicach i znowu nadeszła kolejna wojna... Po wojnie Stalin "podarował" Krakowowi Nową Hutę i na jej potrzeby zaczęto kaskadyzować Wisłę zajęło to ok 50 lat...skończono w 2003 r. oddaniem stopnia wodnego Smolice. Parametry eksploatacyjne tej drogi wodnej są opisane na stronie RZGW Kraków.
Droga wodna górnej Wisły umożliwa dostarczanie wegla dla dwóch elekrociepłowni w Skawinie i Łęgu oraz zaopatrywanie w ten surowiec Krakowa i okolic. Przepustowość szlaku wynosi ok 2 mln ton rocznie.
Jak to wygląda w praktyce, w 2003 roku do EC Łęg poszły pierwsze transporty węgla. Załadownia znajdowała się w Broszkowicach,a wyładownia na Zabłociu w Krakowie. Armator miał przewieść testowo około 10 000 ton węgla po czym elekrociepłownia miała zadecydować czy zdecyduje się na tą formę transportu. Na tym się skończyło, ale mogę tylko napisać, że armator nie miał wystarczającej ilości taboru. Chodziły tylko trzy zestawy pchane typu Łoś, które zabierały ok 540 ton węgla, poza tym stan techniczny... zwłaszcza barek. Na dzień dzisiejszy na górnej Wiśle przewozi się tylko kruszywo (ok 357 tyś ton w 2005 roku) wydobywane z dna rzeki. Myślę,że elektrociepłownie wcześniej czy później zdecydują się na sprowadzanie węgla rzeką ( koszty) jednak w tej chwili nie ma armatora który by miał wystarczającą ilość taboru pływającego oraz zdecydowanego na budowę portu za i wyładunkowego ( może elektrociepłowinie i kopalnie skłonne byłyby do parcytypowania w kosztach?). Napiszę tylko,że dochodzą do mnie plotki, że jeden armator może będzie coś w tym kierunku robił, ale co, będę wiedział pod koniec listopada.
Podrawiam Koj
grundi68grundi68Użytkownik Użytkownik
Dodano 17 lat temu
ciekawe są tu re koszta; i nie mówię tu o samym transporcie. są jeszcze inne wcale nie mniejsze i stąd być może niezdecydowanie kontrahentów .Głównie chodzi o koszt przeładunku ,który często rujnuje pomysły transporu rzecznego.Np.załadunek na cieżarówki lub wagony + tranport do przełądowni/portu + przeładunek na barki+ tranport rzeczny + wyłądunek u odbiorcy i to jest wariant optymistyczny ale jeśli odbiorca nie ma sprawnej infrastruktury portowej to dochodzi jeszcze ponowny przeładunek na ciężarówki lub wagony +tranport lądowy+dopiero wyłądunek od odbiorcy
kojkojUżytkownik Użytkownik
Dodano 17 lat temu
Zgadzam się z Tobą, ale.. te dwie elektrociepłownie znajdują się praktycznie nad samą Wisłą. EC Łęg jest zdecydowana na postawienie taśmociągu ok max 500 m długości. Z EC Skawina jest podobnie albo taśmociąg albo przebudowa kanału zasilającego EC w wodę chodniczą, na basen portowy. Gorzej jest z kopalniami, usytuowane są ok 10-15 km od brzegów Wisły.Nie znam kosztów transportu samochodowego na tą odległość. Dodam tylko, że w latach 1975-1982 transportowano węgiel z załadowni Gromiec do wyładowni Zabłocie w Krakowie. Chodziły wtedy dwa holowniki, każdy z trzema barkami (jedna=100 ton) przewożono ok 100 000 ton węgla rocznie.
grundi68grundi68Użytkownik Użytkownik
Dodano 17 lat temu
do koj:a propos tego wycinka transportu rzecznego zobacz jeszcze co napisał w dziale forum poświęconego opłacalności
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 17 lat temu
Jak wczesniej napisał koj, w 1975 roku rozpoczeto przewóz wegla barkami z okolic Oświecimia do Krakowa. Wybudowano w trybie awaryjnym punkt załadunku w miejscowości Gromiec, lb, km 5+600 i punkt rozladunkowy w Krakowie w rejonie ulicy Zabłocie, pb Wisły, km 80 wraz z drogami dojazdowymi.
Powód takich działan był prozaiczny - brak mozliwości przewozu dodatkowych ładunków koleją. Padło wtedy słynne powiedzenie jednego z viceministrów komunikacji - kajakmi ale wozić węgiel.
Węgiel był dostarczany samochodami bezpośrednio z barek do kotłowni zakładowych (szpitale, uczelnie itp) na terenie miasta Krakowa.
Rocznie przewożono ok.100 tys. ton węgla.
Węgiel wożono zestawami pchanymi typu ŁOŚ, tj 2 barki BP-200, później BPP-300 przy ok. 60-80% wykorzystaniu stopy ładunkowej.
Szerokość Wiśły powyżej 16 km ledwie wystarczała na mijanie się tych zestawów - głównym celem sterników przy mijaniu zestawów było aby dzioby ich tylko sie "założyły", a dalej to już samo szło. Szlak ograniczał w tym przypadku jakiekolwiek manewry.
Bardzo często dochodziło do kontaktu z mieliznami. Jedynym sposobem było zendrowanie - usuwanie części przemiału poprzez odpowiednie ustawienie barek w nurcie, co powodowało zwiększenie predkości pzrepływu wody i usuwanie kruszywa. Po przetarciu szlaki (ok.1,5 roku) poprawiły sie warunki pływania, co wraz z nabytym dośiwadczeniem załóg pozawlało w niektórych porach roku uprawiać po cichu żeglugę również w porze nocnej.
W 1978 ruszył program WISŁA, zaczęto regulowac rzekę w km 17 i w km 28 oraz budowę kanału od km 16 do km 4.
Prace regulacyjne (w czasie ich prowadzenia) znaczne pogorszyły warunki nawigacyjne na tym odcinku. Stan taki spowodował konieczność wycofania zestawów pchanych i wprowadzenie pociągów holowniczych składających się 2-3 barek czerniakowskich i holowników typu HM-150 (zwanych tez w niektórych rejonach krakowiakami -były budowane w Krakowskiej Stoczni Rzecznej).
Edytowany przez x38 dnia 20.11.2006, 17 lat temu
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 17 lat temu
Ahoj Marian!
Dzieki za profesjonalne materialy o Wisle, ktora jest dla mnie dosc egzotyczna rzeka.
Pisz dalej prosze te ciekawe i nieznane nam Odrzakom i innym zachodniakom felietony o Krolowej polskich rzecz.
Pozdrawiam
II oficer-KiniolB)
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 17 lat temu
W tamtych latach jak równięż dziś żegluga w porze nocnej jest uprawiana od zachodu do wschodu słońca. System pracy w żegludze ze wzgledu na jej specyfikę wynosi 12 godzin na dobę. W latach 70-tych na Odrze stosowano tzw. dobówkę.
Aby uprawiać taki posób żeglugi muszą być spełnione dwa podstawowe warunki :
1. statek musi posiadać odpowiedni wpis w świadectwie zdolności żeglugowej,
2. droga wodna musi zapenieać odpowidnie warunnki nawigacyjne oraz być stosownie oznakowana do uprawiania takej żeglugi.

Natomiast na Wiśle w latach 70-80 tych nie spełnialiiśmy żadnego z tych warunków.
Elelemetem detreminującym była wówczas tzw. premia węglowa - ok. 1 zł od przewiezionej tony węgla..
Stąd też podejmowne przez niektórych kapitanów wyczyny były niezgodne z tzw. eteyką zawodową starych łączańskich kapitanów. BYł taki MIecio M. ,który mieszkał poza Łączanami i psuł plany tamtejszych łodziarzy.- trasę Oświęcim -Kraków pokomywał bez postoju nocnego w ŁĄczanach.
A wszystko to działo sie za przyzwoleniem oraz cichą zgodą dyrekkcji i dyspozytorów Żeglugi Krakowskiej (PAŃSTWOWEJ).


STOSUNKI MIĘDZY ŁĄCZANIKAMI I NIEPOŁOMKAMI TO MATERIAŁ NA OSOBNY ARTYKUŁ
Edytowany przez x38 dnia 25.11.2006, 17 lat temu
kojkojUżytkownik Użytkownik
Dodano 17 lat temu
Jeśli chodzi o Pana Miecia (ps. Malaga) to ... było to w roku 1997 i pływałem wtedy na statku pasażerskim, który cumował u stóp Wawelu.
Kapitanem na "Nimfie" był Pan Kazio (ps. Bomba lub Łysinka), codziennie rano Mietek przypływał zestawem pchanym typu "Łoś" po żwir wydobywany na zakolu Wisły pod Wawelem i wtedy tak przez pewien czas tzn. do końca eksploatacji tej mielizny odbywała się niezmienna scenka rodzajowa:
Pan Kazek stał na górnym pokładzie pasażerki i czekał, aż Pan Mietek będzie przepływał co by do niego zawołać,
- Mieeeteek płyną staatki do Malagi !!!!
Na to Pan Mietek niezmiennie odpowiadał,
- Po grzeeebieenie dla łysych...!!!!
I tak trwało to parę tygodni, z małą przerwą na soboty i niedziele ...kiedy Malaga nie pływał po żwir.
Pozdrawiam koj
kojkojUżytkownik Użytkownik
Dodano 17 lat temu
Transport wodny, wykorzystanie rzeki Wisły do transportu osób i towarów w ruchu lokalnym
Żegluga pasażerska (wyłącznie ruch turystyczny): na trasie Kraków–Tyniec (liczba osób)
Rok 2002-12 000
2003-13 251
2004-49 126
2005-51 156

Żegluga towarowa – transport kruszyw i węgla: na trasie Oświęcim-Kraków (Tony)
Rok 2002-56 580
2003-15 000
2004-252 379
2005-253 457
Źródło: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie

Znalazłem te dane grzebiąc w internecie. Myślę ,że górna Wisła powoli zaczyna ożywać.
ValdemarasValdemarasAdministrator Administrator
Dodano 17 lat temu
Mk74 napisał

Aby uprawiać taki posób żeglugi muszą być spełnione dwa podstawowe warunki :
1. statek musi posiadać odpowiedni wpis w świadectwie zdolności żeglugowej,
2. droga wodna musi zapenieać odpowidnie warunnki nawigacyjne oraz być stosownie oznakowana do uprawiania takej żeglugi.

Natomiast na Wiśle w latach 70-80 tych nie spełnialiiśmy żadnego z tych warunków.

Może tu chodziło tylko o górną Wisłę. Kiedy byłem kierownikiem IŻŚr w Gdańsku większość statków miała wpis o uprawianiu żeglugi całodobowej. Natomiast faktem jest że środkowa Wisła po zaniechaniu żeglugi liniowej na trasie Warszawa-Gdańsk przez warszawskie bocznokołowe pasażery 1975 rok nie była już oznakowana do żeglugi nocnej. Mam tu na myśli oświetlone bakeny. Natomiast tzw. Wisła dolna miała znaki brzegowe pokryte folią odblaskową a srodkowa przez pewien czas i bakeny, które pozwalały pływać doswiadczonym załogom w nocy. Stosowali to generalnie warszawiacy na Żubrach pływając do Gdańska po rudę jak i załogi bydgoskie choć był to nie lada wyczyn ze względu na poprzerywane tzw główki. Pózniej około 1983/84 było to sporadycznie stosowane i w przewozach lokalnych i tylko dla ODWAŻNYCH. Jak pisze Mk74 czas pracy zniwelowano do 12 godzin i w nocy raczej po zmierzchu pływały tylko załogi, które zamiast gdzieś stanąć na kotwicy i "pędzić" agregat starały sie dopłynąc do jakiegos miasta na postój.
Waldemar Danielewicz
F
FidelisPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 12 lat temu
Panowie Waldemaras i Krakowiak , warszawskie Żubry i dwa Koziorożce , jako zestawy pchane , chodziły na linii Płock- Gdańsk dobowo z ładunkiem węgiel , ruda i zboże z Gdańska do Płocka i Białołęki na kanale żerańskim od roku 1970 tego do 1985, praca w systemie całodobowym w cyklu 20 dni pracy i 10 dni odpoczynku. Dlla dwóch zestawów potrzebne były trzy załogi, każda po trzech członków załogi plus kucharz . O tym systemie pracy w Żegludze Warszawskiej już kiedyś pisałem na naszej stronie.To że Żegl. Warszawska eksploatowała zestawami pchanymi , przewozy w porze nocnej (całodobowo), to w cale nie znaczy, iż droga wodna była dostatecznie oznakowana do uprawiania żeglugi w porze nocnej. Najgorszy odcinek Wisły, a zarazem uciążliwy dla żeglugi , czyli Włocławek - Silno km 719 pokonywaliśmy niemalże na pamięć, bo jazda po oznaczonym znakami żeglugowymi szlakiem żeglownym niekiedy stawała się nie do przebycia. A to za przyczyną włocławskiej tamy i z nieregularnych z rzutów wody, które powodowały przemieszczanie się bakenów. Tak czy inaczej żegluga odbywała się niemalże na pamięć , zestawy pchane kierowane przez kapitanów chciały czy nie chciały musiały pokonywać ten odcinek zakodowany w swoich głowach. Ten stan rzeczy trwał o kolo 15 lat a od tej dobowej jazdy. Wszystkim nam z przemęczenia siwiały włosy, ale Żegluga Warszawska jako jedyna na Wiśle kontynuowała przewozy węgla samochodów, zboża, rudy itp , wykorzystując Warszawskie zestawy pchane - Żubrów.
Stanisław Fidelis
M
Mariner76Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 12 lat temu
Zestaw pchany żubr z jakimi barkami plywał tzn jaki max ladunek mógł zabrac.Z jaka srednia predkoscia poruszał sie pod wode?
Silniki sw 680 wytrzymywały całodobowa prace non stop od postoju do postoju?
F
FidelisPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 12 lat temu
Zestaw pchany - pchacz Żubr plus dwie barki pchane,załadowane na maksymalne zanużenie 135 cm , równało się masie przewozu 460 ton.
Taka była możliwość przewozowa zestawu pchanego typu ,,Żubr", oczywiście zanużenie barek (kontynerów) , było uzależnione od głębokości tranzytowej na szlaku żeglownym Wisły.Szybkość zestawu w dół 15 kilometrów na godz z prądem rzeki , pod prąd czyli w górę rzeki średnia to 7 kilometrów na godzine .Moc silników ,, Delfin"165 szt. dwa
razem 330 KM. Na silnikach typu ,,HENSHEL" łączna moc to 290 KM. Pierwsze ŻUBRY wychodzące ze stoczni Czerniakowskiej , chodziły na silnikach typu ,, Puck" a ich łączna moc to 180 KM , eksploatowane całodobowo na rzece Narew i kanał Żerański , na Wiśle tylko w porze dziennej.
Stanisław Fidelis
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum.
możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum.
nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji.
nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum.
nie możesz dodawać załączniki w tym forum.
nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Moderator: Administrator
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies