O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Niespodziewany rachunek

Ostatnia aktualizacja 17 lat temu
miroslaw rajskimiroslaw rajskiAdministrator Administrator
Dodano 17 lat temu
W połowie lat siedemdziesiątych zmieniłem pracodawcę z Żeglugi na Odrze na Polskie Linie Oceaniczne. Jako asystent maszynowy na m/s "Wyspiański" wypuściłem się na trochę głębsze wody. Przypadkowo trafiłem na linię, która uważana była za najbardziej rozrywkową w całej PLO: Linia Zachodniego Wybrzeża Ameryki Południowej. Dużo portów, krótkie przeloty między portami, piękne dziewczyny i możliwość robienia boskiego biznesu. Do tego ostatniego byłem przyzwyczajony z Żeglugi. Kultem było coś zawsze przemycać. Bez ceremonii więc spytałem pierwszego lepszego członka załogi co najlepiej idzie po drugiej stronie Wielkiej Wody. Ten nic, ani słowa, drugi i trzeci to samo. Zmowa milczenia czy co? Potem dopiero zorientowałem się, że wszędzie dookoła kręcą się celnicy, a ja jestem nowy. Można takiemu wierzyć? Na dodatek nie za bardzo wyglądałem na wilka morskiego. Wysoki, chudy, w okularach i jakim cudem znalazł się w PLO z Żeglugi? Pewnie gumowe ucho skdądś podesłany. Nie chciaem być natrętny i w pierwszy rejs wypłynąłem "czysty".
W dzień wypłynięcia celnicy odbierali poszczególne kabiny, a moi przyszli towarzysze niedoli z wypiekami na twarzy czekali na korytarzach. Jako zupełnie nie obciążony nerwowo zapytałem chwilowo bezczynnego urzędnika, czy nie mógłby skontrolować mojej kajuty, chciałem mieć to z głowy. A ten pyta:
- Który to rejs robicie kolego?
- Pierwszy.
- To najpierw musicie się dorobić, dopiero do was przyjdziemy. My wiemy kogo mamy kontrolować.
Konsternacja. Na barkach szukali wszędzie, i to po kilka razy.
Rozrywkowość Linii Zachodniego Wybrzeża potwierdziła się bardzo szybko. Czasami z portu do portu płynęliśmy krócej niż jedną dobę. Dla niektórych moich kolegów ważnym było tylko to, czy w tym porcie jest taka sama waluta jak w poprzednim. A portów było mnóstwo,nierzadko po piętnaście w jednym rejsie.
"Wyspiański" był klasycznym drobnicowcem, gdzie wyładunek i załadunek trwał bardzo długo, więc w portach staliśmy po kilka dni. Pamiętam taki dłuższy postój w Callao, w Peru. Ładowaliśmy wtedy mączkę rybną w workach, kilka tysięcy ton. Na całym statku śmierdziało jak w centrali rybnej, więc okupowaliśmy pobliskie knajpy. Dziwczyny o boskiej urodzie z radością dotrzymywały nam towarzystwa, zamawiając nizliczone ilości Cubalibry, oczywiście na nasz koszt. Potrzebowaliśmy je do szlifowania naszego hiszpańskiego. No dobra dobra, nie tylko. Do mnie przylgnęła ciemnoskóra Mercedes, która z każdym wieczorem podobała mi się coraz bardziej. Nogi po szyję, oczy jak u łani, że o reszcie nie wspomnę.
Jednego wieczoru siedziała mi na kolanach, a ja wpatrzony w nią jak w obraz wyksztusiłem:
- Co za oczęta.
Ją wysztywniło.
- No ochenta, doscientos! Co po naszemu znaczy: nie osiemdziesiąt, dwieście! Oczywiście peruwiaskich soli.
Przetrzeźwiałem.
Jeszcze długo po tym nie mogłem zapomnieć tej zjawy z Callao.

Mirek Rajski
Edytowany przez miroslaw rajski dnia 20.09.2014, 10 lat temu
Janusz TyburcyJanusz TyburcyUżytkownik Użytkownik
Dodano 17 lat temu
Mirku.
Bardzo dobre. I jak Ci tu nie zazdrościć.W szkole taki babiarz nie byłeś/chyba/Żegluga Cię nauczyła i przemytu i ........:D
J. T.
miroslaw rajskimiroslaw rajskiAdministrator Administrator
Dodano 17 lat temu
Dziękuję Janusz za słowa uznania.
A z tym babiarzem to mnie trochę przeceniasz.
Rzeczywiście w Szkole, jeżeli chodzi o sprawy amorowe,
to byłem nieco cofnięty w rozwoju. Jak miałem dodrą książkę
( a przeważnie miałem ), to traciłem zainteresowanie każdą
dziewczyną. Czasy pływania to zupełnie inna historia.
Namiastkę masz powyżej.
Pozdrawiam, Mirek Rajski
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 17 lat temu
Mirku ! Juz przed wczoraj chcialem dac komentarz, ale jak wiesz mialem klopoty z laczem.
Super felieton ,gratuluje i czekam na dalsze.Egzotyczne dziewczyn w Pludniowej Ameryce to tylko Szczepan moze Ci towarzyszyc w tych opowiesciach.
Pozdrawiam
I Oficer-KiniolB)
Janusz TyburcyJanusz TyburcyUżytkownik Użytkownik
Dodano 17 lat temu
:DMirku.
Przepraszam Cię za użycie niewłaściwego określenia "babiarz" ale nie miałem nic złego na myśli.Powinienem napisać " rozrywkowy chłopak "
Niemniej jednak, musisz przyznać, że kochać kobiety, nauczyliśmy się w T.Ż.Ś. / i nie tylko / Dziewczyny nas rozpieszczały i szalały za chłopakiem z naszej szkoły./ i znowu wspomnienia - starość /
Mirku-ułomkiem w sprawach męsko-damskich, to Ty nie byłeś a dowodem tego jest fakt, że na studniówce miałeś dwie dziewuszki i tylko Ci pozazdrościć.
Natomiast pływając w żegludze i będąc młodymi chłopcami, nauczyliśmy się wiele w różnych dziedzinach życia.
TAK..Ze szkoły zapamiętałem Cię, jak przez całe 5-lat czytałeś a wręcz połykałeś książki.
Pozdrawiam
J.T.
J. T.
jurekdejurekdePoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 17 lat temu
Czytałem, czytałem bardzo mi się podobało, ach ta znajomośc języków obcych, sami nie wiemy ile ich znamy , czy Twoja żona też to czytała ?,chodziłeś później w ciemnych okularach???B)
Przypomniałem sobie tego Jurka z Wrocławia To Jerzy Howorski z klasy nawigacyjnej rocznik '67, znalazłem Jego wizytówkę i telef. wrocławski.
Pozdrawiam serdecznie, dużo zdrowia i radości z życia w Nowym 2007 Roku.
jurekde
jd
Vm '68
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum.
nie możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum.
nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji.
nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum.
nie możesz dodawać załączniki w tym forum.
nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Moderator: Administrator
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies