O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Praktyka i doświadczenie - Totalna ignorancja

Ostatnia aktualizacja 6 lat temu
S
SzygyUżytkownik Użytkownik
Dodano 15 lat temu
Sławek! Nikt po nikim tu nie jeździ lecz oficer naszego statku przypomina nowemu forumowiczowi o zasadach tu panujących i potrzebie uzupełnienia swojego profilu. Czasem odbywa się też tutaj ostra wymiana zdań, lecz nie zmienia to faktu, że ludzie tu piszący to ludzie inteligentni z poczuciem humoru i bardzo pomocni. Mamy też tu perę perełek jak np. Ela Marynarz, która umie wszystko:):):).
Edytowany przez przylodz dnia 12.02.2011, 15 lat temu
Z
zkubczykNowicjusz Nowicjusz
Dodano 15 lat temu
A czym się różni Twój wpis od mojego,podpisujesz się Szygy,mnie też nic to nie mówi,ale w niczym mi to nie przeszkadza i nie robię z tego problemu.
Ja opisałem tylko zdarzenie z Wezery,a że niezgodne z przyjętą tu linią,bo pokazujące że i niemcy lekceważą sobie pewne zasady ,a to niedobrze, bo tu trzeba pisać że to my popełniamy błędy,oni to ideały.Poza tym jeśli ktoś choć raz był na Wezerze To nie zaryzykuje stawiania tezy,że niemiecki kapitan jadąc w dół przy dość wysokiej wodzie zostawi za sterem sternika,który dodatkowo nie zna języka.
TeosTeosAdministrator Administrator
Dodano 15 lat temu
Piszesz

Cytat

Ja opisałem tylko zdarzenie z Wezery,a że niezgodne z przyjętą tu linią,bo pokazujące że i niemcy lekceważą sobie pewne zasady ,a to niedobrze, bo tu trzeba pisać że to my popełniamy błędy,oni to ideały.

a ja uważam że nie czytałeś dokładnie nawet tego wątku,
przecież w poście #6 ja napisałem:

Cytat

@skipper - nie demonizował bym tematu niedouczenia polskich kapitanów. Jak w każdym zawodzie, tak i tutaj znajdą się "czarne owce" żeby nie napisać "barany", które psują opinie większości dobrze wykonującej swoje obowiązki.
Spójrzmy na tą stronę:
http://www.binnen...
Odnotowano na niej na chwile obecną 315 awarii w 2010 roku, czyli ok jednej dziennie. Od czasu do czasu przeglądam tą część niemieckiego forum i nie przypominam sobie żebym trafił na opis awarii z udziałem polskiej załogi. Może nie jest tak źle ?


A więc gdzie Ty tu widzisz przyjętą jakąś linię ?
Jesteśmy redaktorami tego portalu mamy odmienne zdanie na ten temat, dyskutujemy, wzajemnie się przekonujemy ale na pewno nie ustaliliśmy wydumanej przez Ciebie linii. W jednym jesteśmy zgodni - nie lubimy anonimów !!!
Z
zkubczykNowicjusz Nowicjusz
Dodano 15 lat temu
Tadeusz,spokojnie,nerwy Ci puszczają.
A na bezsenność raczej nie zapadnę z tego powodu,że kogoś tam,czy czegoś nie lubisz.Choć czasami anonimowośc oj przydałaby się przydała niektórym,sam pewnie o tym wiesz,wykazać się w realu,znacznie trudniej niż w wirtualu, prawda?
No ale nic nie mam czasu,muszę kończyć. Innym razem powspominamy jak to bywało w Fabico.
Pozdrawiam.
M
Misiek Vb71Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Cześć Koledzy!
Obserwowałem z uwagą wymianę poglądów o naszych rodakach pływających na zachód od Odry. Korciło mnie, by swoje trzy grosze dorzucić. Lecz nie byłem pewny, kto z Was ma więcej racji, która strona sporu jest mi bliższa. Dziś pomógł mi artykuł w http://www.kreisz...4825.html, oraz polemika w http://www.binnen...erforum.de dotycząca tego zdarzenia.
Moim zdaniem rację ma kol. Kubczyk, pisząc o niemieckich barkach, łamiących tak samo jak inni nakaz meldowania się przez radio, na niebezpiecznych nawigacyjnie odcinkach Wezery. W zeszłym roku, kilka razy byłem na Wezerze. Po moich meldunkach "radio" milczało, po czym widziałem najpierw maszt, następnie barkę płynącą naprzeciw mnie. Że za mną płynęła następna barka pod niemiecką banderą, "starzy wezerowcy" z obu barek, ucinali sobie krótką pogawędkę na 10 kanale. Stąd wiem, że to byli Niemcy. Jasne, że częściej odpowiadałem na meldunki innych statków. Słyszałem odpowiedzi na moje wywołania, ale bywało też tak jak wyżej. Rację ma również, krytykując wpis nr.17 Teosa. Bo przecież jego fragment, mógłby wyglądać tak " Swoją drogą, ciekawe kto stał za sterem barek z którymi się mijałeś? Całkiem możliwe że to był Niemiec". Czasami wydaje mi się, że warto namówić naszych rodaków na wasserstrassach, do ponownej lektury "Bartka zwycięzcy" Sienkiewicza.
Niestety Teos i Skipper też mają rację. Trudno o bardziej wzorcowy przykład statku, który wyrządził więcej szkód polskim marynarzom niż "Frimari" tą kolizją. Tylko czy winę ponosi jedynie kapitan? Dziś wiemy, że statek jest aresztowany. Że nie powinien w ogóle wypłynąć w takim stanie technicznym. Na tego typu statkach, są trzy możliwości sterowania. Sterem zasadniczym, awaryjnym i sterem na sprężone powietrze. Ten drugi służy tylko do dopłynięcia tam, gdzie usunie się uszkodzenie steru głównego. Na "Frimari" wszystkie były niesprawne. Przy takim stanie urządzeń sterowych, niesprawny ster strumieniowy na dziobie, absolutnie dyskwalifikował barkę do pływania. Jeśli dodać do tego wysoki stan wody na Wezerze i niesprawne urządzenia kotwiczne na dziobie i na rufie statku, to rzeczywiście ręce opadają. Tylko, kogo obciążyć winą za ten stan techniczny statku. Jasne, że kapitana. Ale czy tylko? W połowie roku 2010, "Frimari" płynęła w górę Dolnej Wezery i zbliżała się do Bremy. Raptem, pod mostem, zgasł jej silnik główny- Deutz 545. Jakoś dobiła do brzegu czy dalb, nie wiem. Okazało się, że silnik jest sprawny, tylko paliwa nie ma. Gorzej, bo na paliwo nie ma pieniędzy. Po jakimś czasie wlało się do baków 1000l treibstoffu, żeby tylko do Minden starczyło. A jeśli cofnąć się jeszcze wcześniej? W połowie 2009 roku zmienił się właściciel barki. "Frimari" była wtedy na stoczni w Szczecinie. Czym zajął się nowy właściciel po przejęciu barki? Wymienił meble na rufie. Właściwie już wtedy można było przyjmować zakłady, że"Frimari" tak skończy jak skończyła. Nie wiem, czy właściciel dowodził tą barką, ale jeśli nie, to wiem jak wyglądały jego rozmowy z kapitanem. -Szefie, padł ster! -Jakoś dojedź do portu docelowego. -Już rozładowaliśmy. Co z naprawą steru? -Zrób jeszcze ten kurs na awaryjnym. Wtedy przyjedzie ekipa fachowców ze Szczecina. Potem jeszcze jeden kurs. Jeszcze jeden. Przyjeżdża ekipa. Do tego urządzenia nie mamy żadnych schematów. Nie da się nic zrobić. -Szefie, ale przecież Niemcy to w zeszłym roku naprawiali. Niech teraz poprawią swoją złą robotę w ramach gwarancji. -Ale, cholera, jeszcze im do tej pory nie zapłaciłem. Wciąż się dopominają. -Szefie padła niebieska tablica, a jedziemy na dolny Ren. Duży ruch, wartki nurt, ostre zakola. Dobra, ten rejs i robimy tablicę. Potem drugi, piąty, dziesiąty. 180 Euro kosztuje siłownik. -Nie pojedziesz? Na "Frimari" czeka już następny kapitan. -Pojadę.
Jak pisze jeden forumowicz na niemieckim portalu, GMS "Isala", prawie pięć miesięcy, pływał bez prawej płetwy sterowej, od Hamburga na Mittelland. W lewo skręcał bugstrahlem. Czy można się potem dziwić wpisom, ziejącym nazistowską nienawiścią do Polaków, polskich marynarzy, jakie pojawiły się na niemieckim forum, po informacji o zderzeniu na Wezerze. Dopiero po czterech godzinach, moderator tego wątku usunął je, tonując emocje. Przecież nie było by takich wpisów, gdyby polski kapitan, (co to po rosie) 80 metrową barką z rewersem, z niesprawnym bugstrahlem popłynął do Holandii, a inny z jednym tylko urządzeniem sterowym(awaryjnym) na Ren. Udało im się. Nie było awarii. Ci, którzy ich mijali, nie zdawali sobie sprawy, że mijają miny. Dopóki polska bandera będzie łopotać na takich statkach, a ich właściciele będą tak dbać o sprawność techniczną swojego majątku, dopóty nikt, tam, nie zmieni o nas zdania.
Misiu
Edytowany przez Misiek Vb71 dnia 17.02.2011, 15 lat temu
S
SzygyUżytkownik Użytkownik
Dodano 15 lat temu
To jest zatrważające. Nikt tu chyba nigdy nie pisał, że tam się dzieją takie jaja. Jeżeli to jest prawda i stanowi jakąś normę to nie dosyć, że polscy marynarze śródlądowi nie mają gdzie u nas pływać to i na zachodzie już niedługo ich nie wpuszczą na szlaki wodne. Sami sobie będą temu winni.
TeosTeosAdministrator Administrator
Dodano 15 lat temu

Cytat

Rację ma również, krytykując wpis nr.17 Teosa. Bo przecież jego fragment, mógłby wyglądać tak " Swoją drogą, ciekawe kto stał za sterem barek z którymi się mijałeś? Całkiem możliwe że to był Niemiec".

OK, przepraszam za mój wpis, nie chciałem urazić niczyich uczuć narodowych, rzeczywiście mogłem napisać tak jak zaproponował Misiek, być może nie jestem tak wrażliwy na tym punkcie jak Koledzy.
Zgadzam się również z pozostałym tekstem Miśka, ze swej strony dodam tylko że wszystkie barki powinny mieć ważną klasę, problem w tym że czasami ta klasa jest "załatwiana". Oczywiście nie podam nazwy konkretnej instytucji klasyfikacyjnej aby nie urazić czyjejś dumy narodowej ;-)
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 15 lat temu
Komentarz kolegi @Misiek Vb71 nie zaszokował mnie.Przeczytałem go 2 x, żeby upewnić się przed dodaniem swojego następnego komentarza.
Znamy się z Kaziem od lat i wiem, że to co pisze nie jest wyssane z palca.Jego trafne spostrzeżenia dotyczące również innych tematów ukazujące się na niemieckich forach są dla nas Polaków druzgocące.
Znam również wielu niemieckich kapitanów i oni znają mnie oraz wielu innych naszych kolegów wypowiadając się o nich w samych superlatywach.
Jednak opini negatwywnych jest znacznie więcej i mają one swoje uzasadnienie.

Po zniesieniu kwot kabotażowych i otwarciu europejskiego rynku przewozowego wielu naszych kolegów kupiło tanie barki w Niemczech i Holandii.
W większości były to statki przeznaczone na złom, czyli "totalny szrot", które nie kwalifikowały się już do otrzymania kolejnej "klasy".
Przede wszystkim Niemcy pozbywając się tych "zajeżdżonych" do ostatniej możliwości "rzęchów" po raz kolejny wykpili Polaków ( wcześniej były to samochody osobowe i ciężarowe ) pozbywając się tego niepotrzebnego "balastu".
Jednak zgodnie z hasłem "Polak potrafi", po przerejestrowaniu i powieszeniu na rufie polskiej flagi narodowej ( co wiąże się min. z wymaganiami technicznymi i klasyfikacją danego kraju ) barki te otrzymały jakimś "cudem" polskie świadectwo kwalifikacyjne.
Nie chcę tutaj wymienić nazwisk armatorów i nazw statków bo i tak będący czynnie w branży wiedzą o kogo chodzi.
Wielu kolegów kapitanów ( nie będących jednocześnie właścielami ) opowiadało o metodach jakie kiedyś panowały i zasadach otrzymywania odpowiednich dokumentów.
Jeden z moich dobrych kolegów wspomina swoją "służbę" na takim statku jako "horror", który do dzisiaj nie pozwala mu spokojnie sypiać po nocy.

Ja również obserwując tą tendencję ( zakupu "rzęchów" ) żartowałem w rozmowach z kolegami mówiąc, że uratowali wielu Niemców i zabezpieczyli im fundusz emerytalny.
Wypadek na Wezerze, w którym brał udział polski ( a jednak niemiecki ) statek dopełnił "czarę goryczy".
Wielu barkarzy znało "Frimari" pływającego pod niemiecką flagą. Polski właściciel ( już drugi ) nie zmienił nazwy i był "rozpoznawalny" tylko przez miejsce zameldowania.

Prawie w 100 % barki zakupione na "Zachodzie" przez polskich armatorów pracują dla zagranicznych, czyli niemieckich i holenderskich spedytorów.
Chcąc utrzymać się na rynku przyjmują "dampingowe" frachty, które nie starczają im na dbanie o bezpieczeństwo statku.
Nie starczają bo w większości sami nie pracują wynajmując kapitanów i marynarzy.
Oczywistym jest, że jednocześnie w Polsce budują okazałe domy i jeżdżą "wypasionymi furami".
W rozmowach z Niemcami często pada pytanie jak to jest możliwe, że Polacy potrafią a oni nie potrafią tak robić i pytają o to przede wszystkim firmy zatrudniające właśnie te statki ( NVG, J. Müller. BKS ).

Myślę, że na to właśnie pytanie odpowiedział częściowo w swoim komentarzu @Misiek Vb71.

Cytat

Tylko czy winę ponosi jedynie kapitan?


Tak winę zawsze ponosi kapitan, ale swoich praw może dochodzić na drodze sądowej przeciwko "armatorowi", który zatrudniał go na tym konkretnym "rzęchu".
Tylko czy ten "armator" będzie w stanie zapłacić za straty innego armatora i niemieckiech urzędów ( WSA oraz WSP ), którzy też wystąpią na drogę sądową?
Nie wiem, ale wiem, że od zaraz polscy armatorzy i kapitanowie będą jeszcze bardziej "szykanowani" na zachodnio-europejskich drogach wodnych.

PS.
( pod pojęciem kabotażu rozumie się wykonanie usług transportowych wewnątrz danego kraju przez zagraniczne przedsiębiorstwa transportowe po zakończeniu transportu w relacji międzynarodowej, wzgl. zezwolenie na taką usługę).

Pozdrawiam
Edytowany przez x5 dnia 24.02.2011, 15 lat temu
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 15 lat temu
Dowiedziałem się wczoraj, że MS "FRIMARI" nie był ubezpieczony.

Statek był wydzierżawiony i umowa cedowała kwestię ubezpieczenia na dzierżawcę, który nie dopełnił tego obowiązku.
W tej chwili trudno powiedzieć jak zareagują niemieckie służby kontroli żeglugi (WSP i WSA) i jakie "szykany" zastosują wobec statków pływających pod polską flagą narodową.
Należy się spodziewać radykalnych i restrykcjynych kontroli wszystkich polskich dokumentów i atestów statkowych.
Może doiść do "kryzysu" w stosunkach niemiecko-polskich na europejskich drogach wodnych.
Kolejny wypadek z udziałem polskiego statku na Wezerze pogarsza tylko tą sytuację.
Edytowany przez przylodz dnia 07.04.2011, 15 lat temu
T
ted35Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Witam nie wiedziałem gdzie to wkleić ale co to oznacza? Jacek puszcza ogłoszenie o takowej treści Bezwzględnie konieczne doświadczenie na podobnych jednostkach,barka 100metrów masówa czyli co jak trzymać szczotke jak myć ładownie jak zamknąć luki fajne ogłoszenie nie abym się czepiał pozdrawiam :)
2
dyzmadyzmaPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 15 lat temu
Witam.
Nie sądzę aby chodziło Jackowi o umiejętność machania szczotką, czy zamykania luków. Tego może się nauczyć nawet "nowy" w dwa dni. Ale cumowania takiej "zabawki" na wcisk w śluzach pewnie już tak szybko nie opanuje. Ale musi chcieć się nauczyć. Jeżeli będzie chodził z telefonem po pokładzie, gadał do wszystkich znajomych, kim to on nie jest na statku i "robił wrażenie", to nie dziw się że raczej prędzej będą się go chcieli pozbyć. A to oznacza kłopoty. Nowy nabór, niewiadoma i historia się powtarza. Chciałbyś takiego współpracownika na pokładzie? Lepiej więc wymagać więcej, może przyjdzie załogant chociaż z częścią umiejętności. Nie denerwuj się więc. Jeżeli Ty znasz fach(sądząc po wieku), to się nie martw wymaganiami. Pozdrawiam.
Fortuna toczy się kołem, pod kołem to pojąłem!
Marek Nikodem TŻŚ '72
Edytowany przez dyzma dnia 06.04.2011, 15 lat temu
M
marynarz1978Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 15 lat temu
witam wszystkich jestem nowy na pokładzie po Wezerze pływam już ok 4 lat zgadzam się że najtrudniejszy odcinek jest pomiędzy śluzą Landesbergen od km 255 do miejscowości Nienburg km 268 ale i na dalszej trasie w kierunku Bremen nie jest łatwo chociaż by Horstedter bucht od km 344 do 347 od bodajże już 3 lat na Wezerze powstały punkty meldunkowe i miejsca mijania pomiędzy tymi punktami podstawą jest nawiązywanie rozmów z niemieckimi barkami i znajomość szlaku. Starzy wyjadacze z Wezery (chodzi mi m.in. o Niemców ) rzadko się zgłaszają ale w najbardziej newralgicznych miejscach zawsze słychać ich na radiu. Jeżeli chodzi o M/s Rolf i Lusieny zaczynając pływanie na Wezerze dużo mi pomogli mówili gdzie co i jak się mijać w szczególności M/s Rolf starszy kapitan ale sympatyczny i pomocny. Koniec języka za przewodnika zawsze można zapytać często pomogą to nie wstyd
sam kilka razy pytałem i odpowiadałem na pytania kolegów po fachu którzy płynęli pierwszy raz tą rzeką. Natomiast inna rzecza jest mała lub wręcz bardzo słaba znajomość języka Niemieckiego ja sam w sterówce mam słownik i tłumacza w komputerze i jak czegoś nie wiem lub usłyszę nowe słówko sprawdzam co ono znaczy pozdrawiam
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum.
możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum.
nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji.
nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum.
nie możesz dodawać załączniki w tym forum.
nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Moderator: Administrator
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies