Jednak dochodzi do wypadków, czyli "totalna ignorancja" ?
Kilka dni temu 2-go lutego doszło na Środkowej Wezerze w oklolicach Leeseringen ( km 260 ) do kolizji dwóch statków niemieckiego MS "Anton" płynącego z Rinteln w dół rzeki z ładunkiem kruszywa oraz polskiego MS "Frimari" płynącego w górę z ładunkiem paszy (Sojaschrot).
Moim zdaniem całkowitą winę za ten wypadek ponosi polski kapitan.
Piszę czasami bardzo "ostro" o naszych kolegach pływających na Zachodzie.
Zmorą dla nas wszystkich korzystających z europejskich dróg wodnych są ... niemowy.
Kiedyś nadawało się sygnały dźwiękowe, Indianie porozumiewali się "dymnym kodem", a my żeglugowcy mamy do dyspozycji radionadajnik UKF/UKW (j.niemiecki Ultrakurzwellen ).
Będąc w Niemczech należy korzystając z tego urządzenia wszystkie
meldunki i rozmowy na "roboczym" K 10 ( frekwencja robocza statek-statek)
prowadzić po niemiecku.Czasami policja wodna WSP "czepia się" jak słyszy rozmowy w innym języku.
Oczywiście na innych frekwencjach można rozmawiać w dowolnie wybranym języku.
Środkowa Wezera jest krętą i dość głęboką rzeką.Nawigacja na niej nie należy do łatwych.
Pisałem już o tym kilka lat temu w swoim artykule pt.:"Bremen-Hamburg przez Ems"
http://www.zegluga-rzeczna.pl/infusio...icle_id=86
Napisałem wtedy coś takiego:
Z Nienburga ( km 268 ) do Landesbergen na km 254 jest moim zdaniem najtrudniejszym odcinkiem na Weserze. Prowadzę więc sam, bo poznałem tą rzekę dość dobrze przez 5 lat żeglugi po niej - pierwsze 3 lata pracując jeszcze w hanoverskiej NVG " Niedersächsische Verfrachtungs GmbH ".
Woziliśmy węgiel z Nordenham koło Bremerhaven do elektrowni Lahde - Petershagen, gdzie kiedyś była niemiecka szkoła żeglugi współpracująca z wrocławską TZS
oraz do Stöcken w stolicy Dolnej Saksonii . " Niedersachsen" - tak też nazywają się statki firmy NVG noszące tylko kolejne numery.
16 października 2002 r. około godziny 11:30 MS Capella załadowany 1100 tonami kamienia budowlanego płynąc w dół rzeki na wysokości Leeseringen na km 260 Wesery stracił możliwość manewrowania i stanął w poprzek szlaku żeglownego. Uderzył dziobem w lewy brzeg a rufą wyłamal dalbę i zatrzymał się na kei przeładowni tarasując w ten sposób całą rzekę. Podjęto próbę odładowania go, ale szybko spadająca woda spowodowała pęknięcie i zatopienie maszynowni. Następnego dnia rano statek zatonął całkowicie tworząc przeszkodą wyłączającą środkową Weserę z nawigacji.
Czy Leeseringen stanie się "przeklętym miejscem dla łodziarzy?
3-go grudnia 2010 roku polska barka "Lavenberg" płynąca w dół rzeki miała zamiar zacumować do nabrzeża Firmy Lühring w Leeseringen.Podczas manewru cumowania statek obróciło i postawiło w poprzek Wezery:
http://www.kreiszeitung.de/nachrichte...32160.html
Wracając teraz do kolizji z 2-go lutego powiem krótko.MS "Frimari" jadąc w górę rzeki powinien zaczekać w Leeseringen na jadącego w dół MS "Anton", który wyjeżdżając ze śluzy Landesbergen zameldowł się.Później maldował się napewno w Liebenau ( km 256 ).Na tym odcinku praktycznie można się bezpiecznie minąć przy starej szopie na km 258.
MS "Frimari" zlekceważył dobrą praktykę żeglugową, której nie miał i wjechał na niebezpieczny odcinek doprowadzając do czołowego zderzenia 300 m powyżej Leeseringen.
Przypuszczam, że nie zameldował się i nie zrozumiał o czym mówi w swoim meldunku MS "Anton", który w wyniku kolizji stracił możliwość zarabiania pieniędzy, a z piasku który wozi trudno jest utrzymać firmę.
Przypuszczam, że wypadek ten będzie miał epilog na wokandzie sądowej.