O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Koło łopatkowe jako napęd małych łódek.

Ostatnia aktualizacja 6 lat temu
Krzysiek1994Krzysiek1994Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
Witam załogę tego statku.
Mój problem polega na tym ,że chcę przerobić standardową małą łódź wiosłową na łódź wypoczynkową z napędem poprzez koła łopatkowe ale nie wiem czy zda to egzamin.
Proszę o pomoc.
Rzecznik Prasowy oraz Przewodniczący Rady Fundacji Żelazne Drogi

Miłośnik dawnych technologii.
ApisApisSuper administrator Super administrator
Dodano 11 lat temu
Napęd mięśniowy? Boczno- czy tylnokołowy?

Poczytaj o pędnikach: http://www.zeglug...cle_id=165

Może zbudujesz replikę czegoś historycznego :D

www.zegluga-rzeczna.pl/images/articles/pedniki/clermont2.jpg
Andrzej 'Apis' Podgórski
---
Jeśli wydaje ci się, że wiesz wszystko - masz rację: wydaje ci się...
Edytowany przez Apis dnia 29.07.2010, 11 lat temu
Krzysiek1994Krzysiek1994Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
Chciałem zbudować coś podobnego do tego co jest na zdjęciu powyżej z małym silnikiem mieszczącym się w przepisach dla osób bez patentu.
Rzecznik Prasowy oraz Przewodniczący Rady Fundacji Żelazne Drogi

Miłośnik dawnych technologii.
szkutnik57szkutnik57Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
Od września tego roku (chyba 6) nie będzie już prawie pojęcia mały silnik bez uprawnień .

Bez uprawnień będzie można prowadzić łodzie rekreacyjne do 13 m długości z silnikiem do 75 KW przy nie przekraczaniu prędkości 15 Km/godz.
Pozdrowienia
Krzysiek1994Krzysiek1994Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
Bardzo pocieszająca informacja .
To nawet jeszcze lepiej ponieważ na szlakach wodnych nie ma co się spieszyć bo cały urok polega na wolnym sunięciu po kanałach i rzekach.
Rzecznik Prasowy oraz Przewodniczący Rady Fundacji Żelazne Drogi

Miłośnik dawnych technologii.
przylodzprzylodzWeteran Weteran
Dodano 11 lat temu
Niestety, nie będzie wiadomo, czego można się spodziewać po nadpływającym z przeciwka jachcie. Teraz przynajmniej wie się, że ktoś, kto nim kieruje ma minimum wiadomości o pływaniu, o szlaku wodnym, o przepisach. Widzę to bardzo czarno. Zaczną się mnożyć wypadki na wodzie. Jak będzie można egzekwować wykonanie przepisów żeglugowych, skoro nie będzie obowiązku ich uczenia? To prawie tak, jakby wypuścić kierowców samochodami na ulice bez konieczności posiadania prawa jazdy. Kto będzie pamiętał o prawie drogi? Zapanuje wszechwładnie prawo KADUKA...
zapraszam na mojego bloga:
http://wioslem.blogspot.com/
Krzysiek1994Krzysiek1994Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
Jest to racja ale staram się pocieszyć myślą ,że jak za przeproszeniem jakiś idiota siądzie za sterami to będzie miał na tyle oleju w głowie żeby nie zderzać się z czymkolwiek a już tym bardziej z budowlami hydrotechnicznymi takimi jak śluza a szczególnie jej brama.
Rzecznik Prasowy oraz Przewodniczący Rady Fundacji Żelazne Drogi

Miłośnik dawnych technologii.
ApisApisSuper administrator Super administrator
Dodano 11 lat temu

Cytat

Krzysiek1994 napisał/a:... idiota siądzie za sterami to będzie miał na tyle oleju w głowie żeby nie zderzać się z czymkolwiek a już tym bardziej z budowlami hydrotechnicznymi takimi jak śluza a szczególnie jej brama.

Wcale nie jestem tego taki pewien:
http://www.zeglug...admore=423

1. Zlekceważono znak nr A-1 - http://www.zeglug...rowstart=1
2. Brak elementarnej wiedzy o zjawiskach hydrologicznych w pobliżu jazu
3. Ogólna nonszalancja i brak elementarnej wiedzy o zachowaniu się na wodzie
Andrzej 'Apis' Podgórski
---
Jeśli wydaje ci się, że wiesz wszystko - masz rację: wydaje ci się...
Edytowany przez Apis dnia 01.08.2010, 11 lat temu
Krzysiek1994Krzysiek1994Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
To już musiało być bardzo inteligentne indywiduum żeby zlekceważyć i minąć ten znak.
Zaczynam wątpić czy ludzie w Polsce są wyposażeni w mózg szczególnie tacy którzy powodują takie wypadki jak ten.
Moim zdaniem poza tym ,że rząd zmieni przepisy posiadania i pływania jednostkami nawodnymi powinien głośno mówić o tym żeby ludzie poświęcili te 2 godziny lub nawet mniej aby przeczytać przepisy określające jak należy zachować się na wodzie w określonych sytuacjach i jak należy przygotowywać swoją jednostkę do rejsu a już obowiązkowo rząd powinien mówić o przymusie zapoznania się ze znakami.
Rzecznik Prasowy oraz Przewodniczący Rady Fundacji Żelazne Drogi

Miłośnik dawnych technologii.
B
behemotPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
Jeden amatorsko zbudowany bocznokołowiec stoi we Wrocławiu na przystani harcerskiej przy ulicy Długiej (tam gdzie żaglowiec Złota Kaczka).
Został zbudowany przez znanego we wrocławskim środowisku harcmistrza Benedykta.
Kadłub pochodzi ze stalowej szalupy od barki, silnik to polski diesel Andoria (ok 10 KM) skrzynia biegów od Malucha. Skrzynia biegów umieszczona jest na środku kadłuba,półosie wystają za burty, a do piast przykręcone są felgi przerobione na koła łopatkowe . Zmiana kierunku obrotów kół następuje poprzez zmianę biegu w skrzyni, natomiast skręcanie polega na przychamowaniu jednego z kół za pomocą maluchowego hamulca wbudowanego w piastę.
Jest to chyba najprostsze i najtańsze rozwiązanie. Silnik andoria s301d lub s15 kosztuje 700-1500 zł, skrzynię biegów, piasty felgi można znaleść na złomie
Sam jakiś czas temu interesowałem się amatorskim napędem. Szczególnie interesował mnie napęd hydrauliczny. Niestety akcesoria są bardzo drogie. Silniki i pompy rozdzielacze to wydatek rzędu kilku tyś złotych, ceny rosną wraz z przenoszoną mocą, a najprostsze silniki hydrauliczne wolnoobrotowe większej mocy, tzn 50km kosztują powyżej 10 tys zł.
W internecie znalazłem też amatorski tylnokołowiec napędzany silnikiem od kosiarki z poziomym wałem. Koło i silnik zamocowane były uchylnie co pozwalało zakręcać. Silnik był złączony z kołem za pomocą paska klinowego, rozłączanie napędu polegało na przesunięciu silnika tak by pasek stawał się luźny. Wadą był brak biegu wstecznego.

Ja zrezygnowałem z napędu łopatkowego na rzecz wału śrubowego i silnika Volvo Penta MD1, jednak
jeśli interesowałyby cię moje przemyślenia i wstępne obliczenia odezwij się.
S
SeehundUżytkownik Użytkownik
Dodano 11 lat temu
@Szkutnik57. Nie wierzę ! To jakiś czarny żart. Poprzyj czymś tą wiadomość, bo do tego czasu będę twój post traktował jako marny dowcip. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś pozostający przy zdrowych zmysłach na coś takiego pozwolił, a inny z tego skorzystał. Tylko kogoś kto nigdy nie stał za sterami może taka informacja ucieszyć. Szkolenie i egzamin leży w interesie szkolonego jak i innych ( a może przede wszystkim) użytkowników szlaków wodnych.
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 11 lat temu
@SEEHUND: Panie Waldku! Niechaj Pan poczeka na wejście w życie nowych przepisów, a przekona się Pan, że to prawda!

@behemot i @krzysiek 1994: Pan Karol dokonał wnikliwej analizy usiłowań zastosowania koła łopatkowego na małych statkach. Przed ćwierćwieczem spotkałem domorosłego konstruktora, który zastosował czterosuwowy silnik dieslowski odpalany na korbę ręczną typu "Andoria" S301d do napędu paskiem klinowym koła łopatkowego na pływakach od roweru wodnego. Spalał mu 1 l oleju napędowego na godzinę i nadawał temu "okrętowi" znaczną prędkość 10 km/h, pomimo mało wydajnych kół typu "Congo". Jego wadą było ruszanie po odpaleniu silnika i stawanie po jego zgaszeniu. Silniki "Andoria" spotykałem często stosowane do napędu windy kotwicznej na beemkach.

Po stanie wojennym skasowano w Nieszawie parowy prom "Wodnik", który tam kursował. Burmistrz Nieszawy postanowił wybudować w Sandomierskiej Stoczni Rzecznej nową jednostkę - też o pędniku kołowym. Niżej podpisany poradził mu alternatywne wyjście - napęd elektryczny albo hydrauliczny. Wybrany został ten drugi, pomimo ostrzeżeń przed awaryjnością wysokociśnieniowych przewodów do sprężonego hydrolu. Zastosowano na tym promie koła typu "Congo"o niezależnym napędzie silnikami hydraulicznymi, dlatego statek ten nie posiada sterów, które w sytuacji możliwości sterowania kołami byłyby zbędne. Napędzający sprężarkę "hydro" 100-konny silnik SW-400 "Rekin" jest nieco za słaby do tego układu, dlatego promowi "Nieszawa" brakuje zapasu mocy. Prom ten chodzi do przodu lub do tyłu z równym skutkiem i nie musi nawracać. Stanowi on przykład udanej konstrukcji.

kpt.ż.ś. Adam Reszka
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 11 lat temu
Dla pełnej jasności wprowadzonych zmian w ustawie o żegludze śródlądowej podaję treść art. wprowadzonych nową ustawą o sporcie z dnia 25 czerwca 2010 r. (Dz. U. Nr 127; 2010 poz. 857).
Z treści ustawy wynika trochę co innego o uprawnieniach niż napisano tu wyżej

wprowadza się następujące zmiany:
1) w art. 1 ust. 3 otrzymuje brzmienie:
. Przepisy ustawy stosuje się także do statków służących do przewozów międzybrzegowych, zarobkowego przewozu osób lub ładunków, uprawiania sportu lub rekreacji, zarobkowego połowu ryb, wykonywania robot technicznych lub eksploatacji złóż kruszywa na innych wodach śródlądowych niż określone w ust. 1.


4) po art. 37 dodaje się art. 37a i 37b w brzmieniu:
Art. 37a. 1. Prowadzenie statków przeznaczonych
do uprawiania sportu lub rekreacji, zwane dalej ;uprawianiem turystyki wodnej;, wymaga:
1) posiadania odpowiedniej wiedzy i umiejętności z zakresu żeglarstwa;
2) przestrzegania zasad bezpieczeństwa przy uprawianiu turystyki wodnej.
2. Przepisy ust. 1 dotyczą statków przeznaczonych
do uprawiania turystyki wodnej:
1) o napędzie żaglowym (jachtów żaglowych), które mogą być wyposażone w pomocniczy napęd mechaniczny;
2) o napędzie mechanicznym (jachtów motorowych), w tym także skuterów wodnych, łodzi pneumatycznych i poduszkowców;
3) o napędzie innym niż żaglowy lub mechaniczny.

3. Uprawianie turystyki wodnej na jachtach
żaglowych o długości kadłuba powyżej 7,5 m lub motorowych o mocy silnika powyżej 10 kW wymaga posiadania dokumentu kwalifikacyjnego wydanego przez właściwy polski związek sportowy.
4. Nie wymaga posiadania dokumentu kwalifikacyjnego uprawianie turystyki wodnej na jachtach motorowych o mocy silnika do 75 kW i o długości kadłuba do 13 m, których prędkość maksymalna ograniczona jest konstrukcyjnie do15 km/h. W przypadku jachtów przeznaczonych do najmu, uprawianie turystyki wodnej wymaga odbycia przez prowadzącego jacht szkolenia z zakresu bezpieczeństwa na wodzie. Wymóg ten nie dotyczy osób posiadających kwalifikacje z zakresu żeglugi morskiej lub śródlądowej określone w przepisach wydanych na podstawie ust. 5.

5. Minister właściwy do spraw transportu określi, w drodze rozporządzenia, sposób i tryb przeprowadzania szkolenia,o którym mowa w ust. 4, wzór dokumentu potwierdzającego odbycie szkolenia oraz wykaz kwalifikacji z zakresu żeglugi morskiej lub śródlądowej, których posiadanie zwalnia z obowiązku odbycia szkolenia, biorąc pod uwagę potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi.
6. Osoba, która uzyskała uprawnienia do uprawiania turystyki wodnej w innym państwie, może uprawiać turystykę wodną na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie posiadanych uprawnień potwierdzonych stosownym dokumentem.
Edytowany przez x38 dnia 04.08.2010, 11 lat temu
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 11 lat temu
A jednak wynika! Patrz: art. 37a, p. 4. !!!
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 11 lat temu
Szanowny Panie Adamie!

Pozwolę sobie nie zgodzić się z Pańską opinią...

Punkt 4. cyt. artykułu ustawy jest wyjątkiem dotyczącym jednostek o ustalonych parametrach technicznych i właściwościach manewrowych, od ogólnych zasad określonych punkcie 3. tegoż artykułu...

Pozdrawiam
Edytowany przez x38 dnia 04.08.2010, 11 lat temu
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 11 lat temu
Panie Marianie!

Przepraszam za tak późną odpowiedź, ale cierpiąc na bezsenność tłukę się po nocach. Wyjaśniam też, że miałem na myśli ten właśnie wyjątek który zwrócił moją uwagę na istotę rzeczy, ponieważ nie jestem jachtsmenem żaglowym, lecz motorowym. A tak prawdę powiedzieć, nie tak często pływałem małymi statkami. podczas gdy na "prawdziwych" - z konieczności chodziłem latami.

Pozdrawiam Pana serdecznie z żalem, że mieszkamy tak daleko od siebie i nie możemy się spotkać przy piwie - ARes.
B
behemotPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
Czy ja dobrze zrozumiałem nowe przepisy?

Przeszkolenie z bezpiecznej zeglugi wystarczy do prwadzenia łodzi o mocy silnika do 75 kW i o długości kadłuba do 13 m, których prędkość maksymalna ograniczona jest konstrukcyjnie do15 km/h

Czy prowadzenie łodzi o mocy silnika do 10kW nie wymaga uprawnień? Czy to podlega zmianie?

Ciekaw też jestem jak będzie wyglądać przeszkolenie z obsługi łodzi. Znając polskie realia będzie to obwarowane 10cioma pozwoleniami, koncesjami i uzależnione od wniesienia "dobrowolnej" opłaty jakiejś urzędniczynie. I skończy się na tym że planując czarter łodzi motorowej na wakacje będzie trzeba zapisać się na jakiś kurs rok wcześniej.
M
Marian JanasPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
Panu Adamowi i behemotowi w zachodniej Europie jest bardzo popularne pływanie barkami po kanałach i rzekach o niewielkim nurcie gdzie niema żeglugi profesjonalnej. Oto jeden z przykładów http://www.barki.pl/ inne polskie firmy także pośredniczą w wynajęciu takiej barki. Przed pływaniem obsługa z firmy wynajmującej taką barkę udziela krótkiego instruktażu i ludzie pływają a firmy jakoś nie zwijają interesu. Przepis ten został stworzony po to żeby także u nas można było wprowadzić tą formę turystyki wodniackiej.
Pozdrawiam Marian Janaś
Krzysiek1994Krzysiek1994Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 11 lat temu
Polskie przepisy są nienormalnie napisane i nic z nich nie można zrozumieć.
Co do turystyki wodnej w postaci pływania barkami jestem Bardzo ZA taką praktyką.
Rzecznik Prasowy oraz Przewodniczący Rady Fundacji Żelazne Drogi

Miłośnik dawnych technologii.
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 11 lat temu
@Marian Janas: Widywałem w Holandii, Belgii, we Francji na Sekwanie, Rodanie i na kanałach Burgundii "rzęsistą łodziopłynność" bareczek-hausbootów, wynajmowanych przez osoby bez kwalifikacji po dwugodzinnym przeszkoleniu. Art. 37a, p. 4 został "skrojony" pod tym samym, unijnym kątem. Z tą różnicą, że po naszych rzekach takie bareczki w rejsach długodystansowych nie znajdą odpowiedniej głębokości tranzytowej. Poza tym jeśli gdzieś można u nas taki mały statek wyczarterować, to trzeba mieć "gruby portfel". Przed dziesięcioma laty spotykałem na "małpich kanałach" w drodze z Hamburga na Gopło całe konwoje niemieckich bareczek. W chwili obecnej z uwagi na zapuszczenie Warty i Noteci już tam nie docierają. Żywię jednak nadzieję, że w przyszłości ruch hausbootów - zwłaszcza z Zachodu - z uwagi na egzotykę naszych akwenów będzie znaczny. Ale to już nie za "moich" czasów, a szkoda.
Edytowany przez Adam Reszka dnia 05.08.2010, 11 lat temu
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum.
możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum.
nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji.
nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum.
nie możesz dodawać załączniki w tym forum.
nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Moderator: Administrator
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies