Odp: Przygoda z komputerem - nasze wspomnienia
Kiedy chodziłem jeszcze do Technikum Elektronicznego, w jednej z klas uczniowie, pod kierunkiem nauczyciela, zbudowali "komputer". Urządzenie rozmieszczono na specjalnych ażurowych konstrukcjach. Było lampowe i na kształt regałów bibliotecznych zajmowało niemal całą przestrzeń pomieszczenia klasowego. Było bardzo wydajne. W kolka sekund potrafiło wykonać jedną ze skomplikowanych operacji ( dodawanie, odejmowanie, dzielenie, mnożenie, podnoszenie do potęgi i pierwiastkowanie) Potem na WSI, w sporej hali była wspomniana już przez Was Odra. Musiałem się uczyć specjalnego języka do programowania. Był to Fortran ( informacyjnie także Algol). Pamiętam "drukarkę" do kart perforowanych. To była drukarka podobna do tych, które używają niewidomi do pisania Brailem. Jedna pomyłka i całe programowanie do kitu! Odrę wykorzystywano jednak do rozliczeń odbiorców energii elektrycznej ( pracowałem potem w Zakładzie Energetycznym). Programowaniem zajmowała się w e wspomnianym zakładzie specjalna komórka. Mnie wysłano na specjalny kurs ( na którym jeden, jedyny raz miałem nieziemskiego kaca, którego pamiętam do dziś ). Po kursie niewiele miałem wspólnego z Odrą, raczej wystawiałem papierki dla tej specjalnej, zakładowej komórki informatycznej. Pierwszy komputer osobisty miał dysk z dwoma partycjami o pojemności 2 x 2MB ( teraz pendrive, ma większą pojemność!) jaka była pamięć operacyjna, nawet nie wiem. Pracowało się w DOS-ie. Wszystkie polecenia z wiersza poleceń. Nie wolno było się pomylić, bo komputer mówił że jesteś inwalidą! Teraz za to nie potrafię ogarnąć postępu. Nauczyłem się użytkować w podstawowym zakresie te cuda techniki ( pomyśleć, że w skali tej ze szkoły średniej), taki laptop, którego właśnie używam powinien zająć conajmniej budynek całej szkoły, a może i jeszcze więcej?