O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.
Artykuły

Barbara czy Mikołaj ?

21.12.2006

Pół żartem, pół serio czyli o wyrzszości patronatu św. Mikołaja nad św. Barbarą



Już dawno miałem watpliwości co do opieki nad żeglarzami przez św. Barbarę.

O ile dobrze pamiętam w szkole jesze mnie uczono że patronem marynarzy śródlądowych jest św.Mikołaj. Dopiero gdzieś w z nastaniem epoki wczesnego steropianu pojawiła nad rzecznym horyzontem św. Barbara. Później w ogóle przestało się mówić o naszych patronach co zaowocowało niepowodzeniami w marynarskiej branży. Ostatnio jednak coraz więcej głosów opowiada się za opatrznością albo św.Barbary , albo św.Mikołaja .Co do wartości opieki Barbary mam dziś wątpliwości patrząc na ostatnie wydarzenia w górnictwie. Aby udowodnić moją rację posłużę się legendą o patronie marynarzy.

Nie każdy wie, że już od chwili urodzenia było mu przeznaczone zostać świętym, że jego przyjście na świat było rezultatem długich modłów jego rodziców. Od najwcześniejszego dzieciństwa Mikołaj okazywał niezwykłą pobożność, jako niemowlę w środy i piątki zachowywał post ssąc pierś matki tylko raz dziennie, i to po zachodzie słońca.

Kiedy podrósł, rodzice zabrali go do Ziemi Świętej, płynęli statkiem i podczas podróży statek wpadł w sztorm. Młody Mikołaj swoimi modłami uciszył morze.

W drodze powrotnej statek zawinął do portu Myra, gdzie niedawno zmarł sędziwy biskup. Miejscowi księża mieli widzenie i otrzymali niebiańskie przykazanie, by ich nowym biskupem został ten , kto następnego dnia rano pierwszy wejdzie do kościoła.Właśnie nasz bohater okazał się tym wybrańcem.Od tej pory , jako biskup miasta Myra, prowadził wzorowe, cnotliwe życie i zajmował się duszpasterstwem. Kiedy Myrę nawiedziła klęska głodu i statki dowoziły zboże z odległych krain, jeden z tych statków wpadł w sam środek sztormu i żeglarze zwątpili czy jeszcze kiedykolwiek ujrzą ląd. Wydawało się , że już wszystko jest stracone , ale jeden z marynarzy , który przedtem był w Myrze i słyszał o świętobliwości tamtejszego biskupa , wezwał imienia Mikołaja, błagając o pomoc. Za jego przykładem poszli inni i nagle ujrzeli, że w śród nich znalazł się obcy pomagający obsługiwać żagiel i wiosło sterowe. Tajemniczy przybysz zniknął , kiedy niebezpieczeństwo minęło.Marynarze nieco oszołomieni tym wszystkim, co widzieli , dotarli do Myry, gdzie gromadą udali się do kościoła, by Bogu podziękować za ocalenie. W biskupie odprawiającym mszę ze zdumieniem rozpoznali owego tajemniczego nieznajomego, który w cudowny sposób ocalił ich od śmierci.Ale dobre uczynki biskupa były nie tylko morskiej natury .

Zasłynął z tego , że nocą podkradał się do domów, najbardziej potrzebujących pomocy biedaków, wdów i sierot, ukradkiem podrzucał im pieniądze, chcąc uniknąć rozpoznania.

Najwięcej potrzeb odczuwano w grudniu, z nadejście zimy: do dziś przetrwał zwyczaj obdarowywania dzieci podarkami 6 grudnia, w dniu poświęconym Mikołajowi.Legenda nie podaje metod jakich użył święty, aby wykryć zbrodnię pewnego właściciela gospody, który zamordował trzech chłopców. W każdym razie biskup przywrócił chłopców do życia i odesłał do rodziców. Na pamiątkę tego wydarzenia niektóre figurki świętego trzymają nie kotwicę , lecz troje dzieci i baryłkę.

Oprócz okazywanej statkom, marynarzom i dzieciom święty – jak twierdzi legenda – pomagał wdowom, które wpadły w biedę i damom , co po prostu ,, wpadły” Jest partonem nie tylko żeglarzy wód słonych ale i żeglugi śródlądowej.W miejscach niebezpiecznych, jak zwykle pod przęsłami mostów w południowej Europie, gdzie tworzą się niebezpieczne wiry, znajduje się mała nisza z figurką św. Mikołaja – opiekuna wodniaków, szczególnie w przebyciu trudnych miejsc. Biada temu szyprowi, który nie przeżegna przed figurką lub z należytym szacunkiem nie uchyli czapki.Święty Mikołaj tak pobłażliwy dla dzieci, wymaga by oddawano mu cześć. Prawie każdy szyper barki na południu Europy może przytoczyć co najmniej tuzin opowieści o nieszczęściach, jakie spotkały tych, którzy uchybili świętemu. Pomagający, łaskawy i litościwy biskup Myry potrafi też być mściwy, choć nie bardzo to świętemu przystoi. Jeden z szyprów , który wypił za dużo wina niż powinien był wypić, zagrał na nosie przed figurką świętego i zaraz potem jego barka rozbiła na jakiejś ukrytej podwodnej skale.Nic więc dziwnego , że szyprowie ofiarowują świętemu świece, aby unikać podobnych niebezpieczeństw. Czasami, w chwilach grozy , czynią zbyt pochopne obietnice. Na przykład jeden z szyprów na Sekwanie zaskoczony falą przypływową , kiedy jego barka niebezpiecznie przechylała się na fali, dostrzegł na brzegu figurkę św. Mikołaja.

- Jeśli mnie ocalisz – zawołał szyper - ufunduję ci świecę tak grubą i wysoką jak maszt mojej barki. Ledwie wyrzekł te słowa , a wody przed nim wygładziły niczym lustro, wobec czego odwrócił się i szyderczo krzyknął : no , biskupie , teraz już nie dostaniesz świecy. Jak było do przewidzenia barka na następnym zakolu rzeki wpadła na skałę podwodną, której tam nigdy przedtem nie zauważono.

Jest w zwyczaju, że marynarze i wodniacy Europy i innych chrześcijańskich krajów czcili i czczą posążki i obrazy św. Mikołaja.A jeśli nowa generacja kapitanów nowoczesnej floty śródlądowej w Europie, a zwłaszcza w Polsce nie czyni.... no cóż, młodzi zawsze lubią ryzyko, i biorą na swoje barki odpowiedzialność za niepowodzenia.

Święty Mikołaj do dzisiaj jest bardzo popularny zarówno w kościele katolickim jak i prawosławnym. Skoro już tyle o nim wiadomo , można z większym zaufaniem wyruszać w rejs mając przeświadczenie , że oprócz GPS, radaru i innych nowości nawigacyjnych czuwa jeszcze i św. Mikołaj, powszechnie znany jako przyjaciel i dobroczyńca dzieci.

Kończąc chciałbym przemówić do rozsądku tym, co wydaje się że jak zmieniają się epoki, ustroje to również zmienić trzeba ideały i wartości tradycji.Tradycja zawsze podtrzymywała duch w narodzie w chwilach niepewności. Niech wiara w św. Mikołaja będzie jedyną i słuszną naszą wiarą. I tymi słowami chciałbym życzyć wszystkim wodniakom bez względu na przynależność do patrona wesołych i radosnych świąt Bożego Narodzenia.

Nadesłał Janusz Fąfara

Apis 21.12.2006 4326 czytanie 1 komentarz 0 ocena Drukuj

1 komentarz

Pozostaw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.

Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Niesamowite! (0)0 %
Bardzo dobre (0)0 %
Dobre (0)0 %
Średnie (0)0 %
Słabe (0)0 %
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies