O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.
Artykuły

Niesamowite historie z łodziarskiego życia wzięte (1)

22.01.2015

Pod tym tytułem kryją się dziesiątki przeróżnych, wręcz niewiarygodnych autentycznych historii, które miały miejsce w żeglugowym światku.

Pod tym tytułem kryją się dziesiątki przeróżnych, wręcz niewiarygodnych autentycznych historii, które miały miejsce w żeglugowym światku. Większa cześć z nich na pewno bezpowrotnie zaginie wraz z odchodzącymi na „wieczną wachtę”, a te, które jeszcze żyją warto ku pamięci potomnym odgrzebywać, co też na dobry początek czynię.

Zdarzenie, o którym chce opowiedzieć miało miejsce we wrześniu 1970 roku we Wrocławiu. Zjednoczenie Żeglugi Śródlądowej i Stoczni Rzecznych zorganizowało niespotykane do tej chwili wielkie ćwiczenia Zakładowych Oddziałów Samoobrony. Brały w niej udział wszystkie oddziały Żeglugi na Odrze oraz przedstawiciele stoczni rzecznych. Ćwiczący byli rozlokowani na międzywalu basenu Osobowice I, a sztab mieścił się w budynku Domu Marynarza na tychże Osobowicach.

Oddziały samoobrony podzielone były na grupy straży pożarnej, łączności i sanitariuszy. Dla podniesienia rangi ćwiczeń zaplanowano wyburzenie starego, przedwojennego żelbetonowego elewatora stojącego na zachodnim nabrzeżu portu Popowice. Elewator był już dużo wcześniej przeznaczony do wyburzenia, gdyż na jego miejscu miało powstać stanowisko do przeładunku cementu luzem dla nowo wybudowanego silosu cementowego, tak, że miejsce i rzeczywisty moment grozy wysadzenia elewatora świetnie pasował do scenariusza zaplanowanych ćwiczeń.

Dla zabezpieczenia basenu portowego przed fragmentami wyburzanej konstrukcji elewatora podstawiono do nabrzeża czekający w kolejce do złomowania kadłub holownika typu „duży holender” o nazwie Radgost. Tak jak wcześniej wspomniałem miał on przyjąć na swój pokład spadające po wybuchu w kierunku basenu portowego fragmenty betonowych odłamków i tak też się stało.

Po pomyślnym zakończeniu ćwiczeń na terenie popowickiego portu w zasadzie wszyscy zapomnieli o samotnym Radgoście i dopiero na drugi dzień rano, co niektórzy zaczęli przecierać ze zdumienia „zmęczone” po nieoficjalnej części oczy. Ujrzeli, bowiem kadłub holownika spoczywający na dnie basenu portowego. Okazało się po wydobyciu, że na skutek nagromadzonej na rufowej części pokładu dużej ilości betonowego rumowiska kadłub zanurzył się na, tyle, że zaczęła powoli wdzierać się woda do wnętrza kadłuba poprzez instalację W.C. I tak Radgost spłatał ostatniego w swoim statkowym żywocie figla dzielnej załodze Zakładowego Oddziału Samoobrony p.p. Żegluga na Odrze.

Janusz Fąfara

Greg 22.01.2015 2344 czytanie 1 komentarz 0 ocena Drukuj

1 komentarz

Pozostaw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • koj
    koj
    Oczami wyobraźni widzę jak wstrętni imperialiści z USA i odwetowcy z Bonn planują akcję przejęcia strategicznego terenu we Wrocławiu, by uczynić z niego bazę dla floty atomowych łodzi podwodnych. Jednak nasze dalekowzroczne władze już samymi ćwiczeniami przedstawionymi wyżej udaremniły ten bezecny plan.
    - 25.01.2015 11:04

Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Niesamowite! (0)0 %
Bardzo dobre (0)0 %
Dobre (0)0 %
Średnie (0)0 %
Słabe (0)0 %
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies