O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.
Artykuły

Tu warto było być, to warto było zobaczyć

07.10.2012

Myślałem, że już sporo w życiu (łodziarsko-odrzańskim) widziałem. O naiwności moja, gdyż inaczej tego nazwać nie sposób. Zobaczyć Odrę zmieniającą swój wygląd niczym kameleon jest przeżyciem zgoła mistycznym, ale bardziej jednak estetycznym. Jak głosi teoria każde przeżycie estetyczne dokonuje się w mnogości faz następujących po sobie.

Myślałem, że już sporo w życiu (łodziarsko-odrzańskim) widziałem. O naiwności moja, gdyż inaczej tego nazwać nie sposób. Zobaczyć Odrę zmieniającą swój wygląd niczym kameleon jest przeżyciem zgoła mistycznym, ale bardziej jednak estetycznym. Jak głosi teoria każde przeżycie estetyczne dokonuje się w mnogości faz następujących po sobie.

Przeżycie estetyczne rozpoczyna się, gdy na tle spostrzeżonego realnego przedmiotu pojawia się szczególna jakość, która to nie pozwala podmiotowi przeżywającemu pozostać "zimnym", natomiast jest wprawiany w szczególny stan wzruszenia. Mój udział w spektaklu przechodzenia ze stanu wody "dziś" normalnego do ekstremalnie niskiego to prawdziwe przeżycie estetyczne. Bladym świtem, kiedy to słońce jeszcze nie wzeszło a tylko wschodnia część nieba zaczęła się pokrywać powoli purpurą i na jej tle widok czarnych wież jazu elektrowni Wały Śląskie (niedługo będzie to wspomnieniem, gdyż modernizacja jazu zakłada ich likwidację) jest spektaklem samym w sobie, spektaklem niepowtarzalnym.

Powodem, że pomimo niedzieli wybrałem się do Brzegu Dolnego była ciekawość widoku rzeki przy stanie wody 50 cm na wodowskazie w Nadzorze. Czasy, kiedy odcinek ten (chodzi o odcinek od śluzy Brzeg Dolny w dół rzeki) pokonywały zgoła 1000 tonowe zestawy pchane przeszły już do historii. Dziś, w dobie suszy hydrologicznej aby mógł ktokolwiek o zanurzeniu do 130 cm pokonać w miarę bezpiecznie odcinek Odry pomiędzy Ścinawą Brzegiem Dolnym potrzeba co najmniej przez dwie doby gromadzić wodę na odcinku Brzeg Dolny - Rędzin (odcinek ten mimo woli stał się swoistym mini zbiornikiem retencyjnym). Następnie robi się kontrolowany krótki, około pięciogodzinny zrzut wody, na końcówce lub początku którego (w zależności czy płynie się w dół rzeki czy też w górę) obiekty pływające mogą się w miarę bezpiecznie przemieszczać. Cała to procedura niesie za sobą niestety tragiczny w skutkach finał, gdyż niestabilny, o częstej amplitudzie skrajnie niski i wysoki przepływ wody spowodował daleko idącą erozję dna rzeki średnio przekraczającą 1 metr (bezpośrednio poniżej stopnia wodnego przekracza 2 metry) na długości około 50 km.

A tymczasem, gdy jesienny świt zaczął rozjaśniać granat nocy powoli wyłaniał się z mroku obraz rzeki jakiego jeszcze nigdy nie widziałem. Dziś dużo się mówi o degradacji koryta Odry na tym odcinku, ale mówić to jedno, ale zobaczyć to na własne oczy to zupełnie inne przeżycie. Całe poranne przeżycie estetyczne przechodzenia z nocy w dzień od razu diabli wzięli. Rzeka od połączenia z dolnym kanałem śluzowym w kierunku przewozu w tym momencie była ciekiem o szerokości około 40 metrów, a w moście kolejowym jej szerokość nie przekraczała chyba 30 metrów. Na brzegach odsłonięte głazy i wypłukane konary starych dębów tworzyły obraz nie jakby z tej epoki.






Szczególnie widoczne były progi kamienne w poprzek rzeki: jeden jakieś 20 metrów powyżej gazociągu, a drugi vis a vis domu kultury, który przypominał fragmenty jazu (a historia mówi, że w 1561 r. ówczesny właściciel Brzegu Jan Falckenhain ponoć w tym akurat miejscu zbudował na Odrze jaz. Każdy przepływający przez jaz statek opłacał cło, a obok jazu funkcjonował duży młyn rzeczny).

Wyłoniły się z wody również fragmenty trzech filarów starego mostu, który wybudowano na potrzeby linii kolejowej Wrocław – Wołów w roku 1873, bo dzisiejszy most został po zniszczeniach wojennych odbudowany w roku 1948. Sam most to obraz zaniedbania infrastruktury kolejowej równy stanowi dzisiejszemu większości budowli hydrotechnicznych, czyli pasują do siebie jak ulał. Pod mostem, na środku toru wodnego, choć w tym momencie trudno to nazwać torem wodnym z wody wyłoniło się coś, co przypominało konary dębu.

Przespacerowałem się wałem aż do przeprawy promowej gdyż chciałem zobaczyć jak przebiegają prace przy budowie Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej i traktu spacerowego z widokiem na panoramę Odry. Mogę powiedzieć, że robi się. Wolno bo wolno, ale jak inwestycja dobiegnie końca będzie to przepiękny kawałek odrestaurowanej historii.

Ale wracając do Odry. Powiadomiłem kierownika Nadzoru Wodnego w Brzegu Dolnym, pana Pawła Łazika o zauważonej przeszkodzie w nurcie rzeki - jego reakcją była nazajutrz inspekcja i oznakowanie przeszkody a następnego dnia już była na miejscu jednostka robocza Perkoz która spłynęła w rejon przeszkody przy poniesionym stanie wody.

Następnie, gdy poziom wody osiągnął stan wodowskazowy zbliżony do tego z niedzieli przystąpiono do prób wyciągnięcia przeszkody. Z pozoru banalna czynność okazała się nie lada wyzwaniem dla ekipy pracowników. Okazało się, że konar drzewa, który wyłonił się z wody był wklinowany w stalowe fragmenty jakiejś konstrukcji mostu lub resztki wózka remontowego podwieszanego pod most i nie wiadomo dlaczego i kiedy zrzuconego do rzeki. Konar udało się wyciągnąć, lecz metalowa konstrukcja była nie do ruszenia. Zabezpieczono miejsce boją i dalsze czynności przełożono na dzień następny.

Nazajutrz ponownie przystąpiono do próby wyciągnięcia z wody czegoś, co przypominało elementy kratownicy mostowej. Niestety, pomimo wielu prób nie udało się tego dokonać a jedynie zmniejszyć zagrożenie prawdopodobieństwa kontaktu z jednostką pływająca poprzez wgięcie części wystającej stalowego elementu w kierunku dna. Jak wspomina emerytowany kierownik Nadzoru Wodnego jest to na pewno fragment konstrukcji mostu, który podczas odbudowy został po prostu zrzucony do wody i naturalnie został zasypany wleczonym rumowiskiem, w czasie, gdy jeszcze nie było stopnia wodnego. W momencie, gdy zaczęła nasilać się gwałtowna erozja denna element ten został po prostu obnażony z płaszczyka kruszywa a z kolei obniżenie dna rzeki dokonało reszty, czyli element ten stał się po prostu widoczny.






Przy okazji trałowania natrafiono dodatkowo na zerwaną kotwicę, której również nie udało się wyciągnąć. Aby usunąć te przeszkody ze szlaku żeglugowego (które przy średnim stanie wody, czyli większym od tego z dnia prób wydobycia o ponad 100 cm teoretycznie nie stwarzają zagrożenia) jest potrzeba zaangażowania w te czynności specjalistycznego sprzętu i większej jednostki pływające, której wrocławskie RZGW niestety nie posiada. W nie tak odległej jeszcze epoce firma ta (pod innymi szyldami) dysponowała stajnią wszelakiej maści jednostek i urządzeń specjalistycznych na potrzeby utrzymywania szlaku żeglownego w należytym i bezpiecznym stanie. Gdzie te czasy... Niestety, moda na odchudzanie majątku spowodowała wycinkę i wyprzedaż (niekiedy za bezcen) wartościowego sprzętu, a zlecanie prac obcym firmom, które z kolei zlecają je innym podwykonawcom jednostkowo podraża przeprowadzenie najprostszej operacji.

Jak sama nazwa wskazuje ZARZĄD jest od zarządzania a nie jakąś tam firmą od babrania się błocie. Tak czy inaczej prawdopodobnie w przyszłym tygodniu mają być podjęte ponownie czynności oczyszczenia szlaku żeglownego z przeszkód podwodnych.

tekst i zdjęcia: Janusz Fąfara

Apis 07.10.2012 2125 czytanie 3 komentarz 0 ocena Drukuj

3 komentarz

Pozostaw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • K
    kaczor_g
    z wycieczki Glogów - Wrocław mam wiele wspomnień i jeden eksponat urwaną łapę wielkiej kotwicy
    wydaje się, że wystarczyłoby podpłynąć do przeszkody i wstrzymać przepływ na SW Brzeg Dolny le to nie jest takie proste....
    - 07.10.2012 14:24
  • K
    Kuba Emilian
    Wspaniała zaniedbana Odra,kryje jeszcze coś dużego na wysokości znaku,zakaz kotwiczenia w Cigacicach.W 2010 R pogłębialiśmy w tym miejscu.Leży to w poprzek Rzeki i ma ok 6m długości,coś stalowego.
    - 07.10.2012 16:52
  • S
    Szygy
    Kuba Emilian, w okolicy Cigacic jest niejeden znak zakazu kotwiczenia. Proszę podać dokładniej gdzie leży ta przeszkoda bo nawet teraz przy niskim stanie wody pływa się w miarę bezpiecznie i szkoda by było się na nią nadziać. Może wkleić kawałek mapki z umiejscowieniem przeszkody.
    - 07.10.2012 20:16

Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Niesamowite! (0)0 %
Bardzo dobre (0)0 %
Dobre (0)0 %
Średnie (0)0 %
Słabe (0)0 %
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies