O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.
Artykuły

Odra jakby niedzisiejsza

22.12.2011

Dzień 19 grudnia dla mieszkańców nadodrzańskich osad od Brzegu Dolnego w dół rzeki był szczególnie wyjątkowy. Przyzwyczajeni do pustki na rzece tym razem przecierali oczy ze zdumienia. W przeciągu ośmiu godzin w dół rzeki przeszło siedem statków i trzy w górę. Taki spektakularny ruch na rzece nie zdarzył się od dawna.

Dzień 19 grudnia dla mieszkańców nadodrzańskich osad od Brzegu Dolnego w dół rzeki był szczególnie wyjątkowy. Przyzwyczajeni do pustki na rzece tym razem przecierali oczy ze zdumienia. W przeciągu ośmiu godzin w dół rzeki przeszło siedem statków i trzy w górę. Taki spektakularny ruch na rzece nie zdarzył się od dawna. A wszystko to odbyło się za sprawą zbliżającego się końca roku, końca sezonu nawigacyjnego na Odrze skanalizowanej no i oczywiście niefrasobliwości spedytorów zlecających o tej porze tego typu usługi transportowe. Wszystkie bowiem statki idące w dół rzeki przewoziły ładunki ponadgabarytowe. Taka sytuacja to już tradycja, której żadna siła nie może zmienić.

Ale dają się zauważyć i pewne dodatnie aspekty tego procederu. Wynika z nich jasno, że jednak, pomimo jak to się ostatnio nazywało "suszy hydrologicznej” można w ograniczonym co prawda zakresie uprawiać żeglugę towarową na Odrze i to z wcale niemałymi profitami. Jest to tylko kwestia dobrego porozumienia i dobrej woli RZGW (w zasadzie istnieje) i zbudowanie dobrej obsługi logistycznej. I to już wszystko. No i oczywiście trzeba chcieć korzystać z tego dobrodziejstwa jakim jest droga wodna, a to już poniektórym armatorom przychodzi z pewnym oporem.

Wszystkie ładunki w dół rzeki pochodziły z portów W Grotowicach i Choruli. Miejsce, z którego pochodzą fotografie tego "spektaklu” to odcinek Odry od kilometra 283,60 do km 285,20, czyli prościej mówiąc od ujęcia wody "Rokity” do przewozu. Jest to odcinek Odry dość widowiskowy ze względu na specyficzne profile zakoli i dość znacznego spadku poziomu dna rzeki, a sam przejazd obiektów od czasu do czasu powoduje dreszczyk emocji.

Ktoś powie, że dobrze się mówi kiedy stoi się na beztrosko na brzegu. To jest racja, ale przecież przez mój okres pływania niejednokrotnie pokonywałem ten odcinek rzeki, to jednak inaczej się to odbiera patrząc na to z boku.

W tym przypadku kapitanowie różne techniki stosowali z różnym też skutkiem, a najbardziej poprawnie przeszedł ten odcinek Bizon - O - 69, chociaż był z zestawem dwubarkowym. Niestety, ale zdarzyła się też sytuacja której skutkiem mogło dojść do bardzo poważnego wypadku żeglugowego. Nie jestem uprawniony do oceny zdarzenia, ale wiem jedno, że niedostosowanie się do brzegowych znaków nakazu w tym przypadku mogłoby skończyć się tragicznie.



Oczywiście będąc na miejscu nie obyło się bez miłych pogawędek z obecnym i byłym kierownikiem Nadzoru Wodnego. Pan Sułtarzewicz opowiedział mi pewną historię związaną z dawną żegluga na tym odcinku Odry. Otóż ponoć przed wojną na tarasie widokowym pałacu rodziny von Saurma-Hoym pomiędzy posągami boga Odry Viadrusa i jego pani znajdowała się figura anioła w dość nietypowej pozie. Postać anioła była zwrócona tyłem do Odry z wypięta pupą. A chodziło o to, że pan na pałacu, a raczej jego goście mieli już dość widoku gołych pup łodziarzy z przepływających nieopodal barek i załatwiających w ten sposób swe potrzeby fizjologiczne. Pomysł dość radykalny, ale skuteczny za względu na to, że ponoć łodziarze w tamtych czasach był to naród bardzo religijny...

Zaskoczył mnie również zakres prac rewitalizacyjnych na dawnym terenie przypałacowym od strony Odry. Jeszcze do niedawna zapuszczony i zdewastowany, a dziś już widać wyłaniający się kształt przepięknego traktu widokowego na Odrę, nie wspominając o zaawansowanym remoncie dawnych zabudowań pałacowych. Jeśli dalej miasto i gmina będzie nadawać takie tempo, to być może już na wiosnę można będzie udać się na obiad do pałacowej restauracji z widokiem na przełom Odry. Jak widać - po Nowej Soli z jej inwestycjami związanymi z nadodrzańską infrastrukturą - kolejna mała miejscowość idzie za ciosem.

A Wrocław wciąż żyje tylko Euro i N plusem. Szkoda.

tekst i zdjęcia: Janusz Fąfara

Apis 22.12.2011 3472 czytanie 6 komentarz 0 ocena Drukuj

6 komentarz

Pozostaw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • marek56
    marek56
    Ubawiła mnie ta historyjka o aniele. Moja teoria jest taka, że pan na pałacu nie był szczególnie lubiany przez brać łodziarską czemu dawali wyraz wypinając demonstracyjnie tę tylną część ciała, kiedy tylko przepływali koło posiadłości jaśnie pana. Jak było naprawdę ? Któż to teraz wie. W każdym razie historia bardzo zabawna.
    A co do wzmożonego ruchu na rzece - tak powinno być conajmniej przez 200 dni w roku. I zapewne kiedyś tak było. I komu to przeszkadzało, a teraz to egzotyka. Ech, szkoda gadać...
    Pozdrowienia i Najlepsze Świąteczne Życzenia dla wszystkich Odrzaków od krakusa.
    Pozdrawiam, Marek
    - 22.12.2011 13:22
  • zygasz69
    zygasz69
    "...A Wrocław wciąż żyje tylko Euro i N plusem..."
    No co Ty Janusz?... Przecież wyremontowano śluzę Mieszczańską... by ją szybko zamknąć.
    Mamy łódeczki w "Zatoce Gondol", dwa mikro parowce dymią na Odrze wrocławskiej.
    Może na naszych Rajców Miejskich też by dla przykładu się wypiąć?
    - 22.12.2011 14:31
  • Apis
    Apis
    Na ostatniej fotce prezentacji widać wyraźnie, że Bizon-O-69 dał całą wstecz. Zapewne sytuacja, o której wspomniał Janusz dotyczyła tego zestawu. Widać mocny dym z wydechów a brak "Niagary" za rufą. Widać też "pogotowie kotwiczne" (obrazek po kliknięciu na nim powiększy się).

    www.zegluga-rzeczna.pl/images/b-69.jpg

    Zaryzykuję podejrzenie, że to któryś z idących w górę statków zlekceważył czerwone światło przy przewozie lub oczekiwał na wolną drogę w buchcie zamiast na rogu.

    Nie wierzę bowiem, że przewóz był w drodze...
    - 23.12.2011 09:16
  • K
    kaczor_g
    z fotorelacji wynika, że Bizon 0-69 szedł jako ostatni - nie wierzę, że Pan Janusz nie cyknąłby foty kolejnemu obiektowi, więc .... ??
    - 23.12.2011 15:17
  • Apis
    Apis
    W tekście jest o TRZECH obiektach w górę. Na zdjęciach są dwa idące w górę.

    Ponadto zdjęcia do fotorelacji zostały ułożone w porządku niekoniecznie odzwierciedlającym rzeczywistą kolejność.
    - 23.12.2011 18:41
  • Janusz Fafara
    Janusz Fafara
    Statki pokazane w relacji szły w tej kolejności jak pokazałem w relacji. Bizon 69 szedł ostatni w dół, po nim w górę Bizon 53, na którego już nie miałem siły czekać. Po nim w okolicach Malczyc również w górę szły jeszcze lodołamacz Borsuk i statki lub statek Czesia Szarka. A jeśli chodzi o icydent, to wyraźnie wskazałem przyczynę. Lekceważenie brzegowych znaków nakazu !
    - 24.12.2011 11:34

Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Niesamowite! (0)0 %
Bardzo dobre (0)0 %
Dobre (0)0 %
Średnie (0)0 %
Słabe (0)0 %
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies