Pierwsze inicjatywy dotyczące ochrony czystości wód Odry i jej dorzecza.
Pod koniec lat pięćdziesiątych tereny Nadodrza dawały około 25% globalnej produkcji przemysłowej kraju, w tym około 20% pochodziło z wysoko uprzemysłowionych województw katowickiego, opolskiego i wrocławskiego.
Proces industrializacji i urbanizacji Ziem Zachodnich postępował szybko. Pod koniec lat pięćdziesiątych tereny Nadodrza dawały około 25% globalnej produkcji przemysłowej kraju, w tym około 20% pochodziło z wysoko uprzemysłowionych województw katowickiego, opolskiego i wrocławskiego. Skutki zaniedbań, małych nakładów inwestycyjnych na Odrę w minionych latach nie dały na siebie długo czekać. Stan rzeki zaczął niekorzystnie odbijać się na innych dziedzinach gospodarki. Powstały trudności w rozbudowie przemysłu z powodu braku dostatecznej ilości oraz jakości wody w niektórych porach roku. Powodowało to przerwy w pracy zakładów przemysłowych. Zrzucanie do rzeki i jej dopływów soli, fenolu, mułu węglowego i innych zanieczyszczeń, rujnujących życie biologiczne, zamieniło Odrę i rzeki wpadające do niej w kanały ściekowe, w związku z tym ograniczona została możliwość pobierania wody z rzeki dla celów komunalnych. Nadmiar chemicznych składników w wodzie oddziaływał ujemnie na stan urządzeń wodnych i floty rzecznej, przyśpieszając w dużym stopniu ich zużycie. Innym niepokojącym zjawiskiem było coraz większe zniecierpliwienie strony czechosłowackiej, która widząc znaczne niedociągnięcia w organizacji transportu odrzańskiego w Polsce, przychylała się do propozycji niemieckich portów, zarówno leżących w NRD jak i u ujścia Łaby i chętniej patrzyła w stronę naszych zachodnich sąsiadów.
Zaniepokojenie opinii publicznej tymi zjawiskami zostało wyartykułowane w interpelacji poselskiej, zgłoszonej w 1956 roku. Postulowano w niej powołanie centralnego organu dla uzdrowienia gospodarki wodnej w oparciu o perspektywiczny plan działania. Jednocześnie zwracano uwagę na niewielką skuteczność zbiegów stosowanych dotychczas przez poszczególne resorty. Spowodowało to powołanie Ministerstwa Żeglugi i Gospodarki Wodnej, które scalało wszystkie zagadnienia dotyczące gospodarki wodnej całego kraju.
Połowa lat pięćdziesiątych to także początek działalności Wojewódzkiego Komitetu Organizacyjnego Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich we Wrocławiu. Na bazie tej instytucji rozpoczęto prace nad przybliżeniem władzom centralnym problemów Odry. W grudniu 1957 roku zorganizowano wyjazdową sesję Sejmowych Komisji Ziem Zachodnich oraz Żeglugi i Gospodarki Wodnej, która odbyła się we Wrocławiu . Efekty pierwszych działań były pozytywnie zaskakujące. Komisje Sejmowe przyjęły szereg postulatów. Domagano się m.in. powołania wojewódzkich wydziałów gospodarki wodnej, doprowadzenia do planowanej i konsekwentnie realizowanej gospodarki ściekowej. Ponadto zobowiązano resort Żeglugi i Gospodarki Wodnej do przedstawienia rządowi PRL planu budowy nowoczesnej floty rzecznej dla zaspokojenia potrzeb transportowych. Uznano za niezbędne niezwłoczne rozpoczęcie cyklu badań i studiów dla określenia prawidłowego rozwiązania problemu gospodarki wodnej w dorzeczu Odry. Wojewódzkie Rady Narodowe zostały zobligowane do opracowania planów renowacji urządzeń wodnych i regulacji ścieków w dorzeczu Odry. W związku z brakiem oraz miernym poziomem kadry technicznej i kierowniczej wnioskowano o reaktywowanie Wydziału Budownictwa Wodnego na Politechnice Wrocławskiej i rozszerzenia działalności dydaktycznej Wydziału Inżynierii Sanitarnej na Politechnice Wrocławskiej.
Sukcesy omawianej sesji zapoczątkowały tak niezbędne prace nad uporządkowaniem zagadnień Odry. Miało to skutek w trzech kolejnych uchwałach Rady Ministrów, podjętych na podstawie projektów opracowanych przez specjalnie w tym celu powołaną Międzyresortową Komisję Zagospodarowania Odry. Decyzje te umożliwiały podjęcie i realizację wielu planów inwestycyjnych. Dotyczyły one wybudowania w latach 1959-1960 ogółem 60 barek motorowych dla żeglugi odrzańskiej, odbudowy i rozbudowy oczyszczalni ścieków w dorzeczu Odry oraz inwestycji dla niektórych budowli wodnych. Na realizację tych celów przeznaczono 473 mln zł.
Jeszcze przed omawianą sesją, w październiku 1957 roku spośród Okręgowej Komisji Zagadnień Gospodarczych wyłoniono Komisję Zagospodarowania Odry (KZO) przy Radzie Okręgowej TRZZ we Wrocławiu. Oświadczono , iż KZO dążyć będzie do ześrodkowania inicjatyw działających na rzecz pełnej aktywizacji wszystkich elementów zagospodarowania Odry i jej dorzecza. Jako jedno z głównych zadań nakreślono chęć mobilizowania szerokich rzesz społeczeństwa ziem zachodnich poprzez szeroką akcję uświadamiania znaczenia zagospodarowania Odry dla całokształtu rozwoju Nadodrza. Cele te miały być realizowane poprzez wskazywanie właściwym czynnikom politycznym i gospodarczym, celowości i możliwości zaspokojenia potrzeb, w zakresie kompleksowej gospodarki wodnej Nadodrza. Ożywiona działalność Komisji już po roku zyskała uznanie naczelnych władz TRZZ, które uchwałą z dnia 12 stycznia 1959 roku podniosły jej rangę przez usytuowanie jej bezpośrednio na szczeblu organizacyjnym przy Radzie Naczelnej TRZZ.
W skład KZO weszli działacze społeczni, wybitni fachowcy z dziedziny gospodarki wodnej i żeglugi ze wszystkich regionów Nadodrza, przedstawiciele instytucji naukowych, prasy przemysłu, posłowie oraz przedstawiciele Ministerstwa Żeglugi i Gospodarki Wodnej. Pierwszym przewodniczącym Prezydium KZO został inż. Z. Kuszewski, a po jego ustąpieniu w 1962 roku. funkcję tę przejął inż. J. Kachel. Komisja Zagospodarowania Odry postawiła przed sobą wiele zadań. Najważniejszym z nich było ześrodkowanie społecznych inicjatyw, działających na rzecz pełnego zagospodarowania Odry i aktywizacji Nadodrza . Ponadto do zadań KZO należało: inicjowanie, publikowanie i rozpowszechnianie prac tematycznie związanych ze sprawą zagospodarowania Odry i regionów nadodrzańskich; sformułowanie na podstawie wykonanych prac postulatów w sprawie zakresu i etapów realizacji przedsięwzięć, dotyczących gospodarki wodnej i żeglugi oraz przedstawienie ich właściwym czynnikom politycznym i gospodarczym; inicjowanie ścisłej współpracy władz terenowych regionów nadodrzańskich w celu osiągnięcia maksymalnych efektów w zakresie ulepszenia gospodarki wodnej w dorzeczu Odry; prowadzenie wśród społeczeństwa Ziem Zachodnich szerokiej akcji informacyjnej i propagandowej w zakresie problematyki wodnej oraz jej związku z dalszym rozwojem gospodarczym tych ziem.
Inicjatywa działaczy społecznych oraz zaangażowanie władz, przede wszystkim wrocławskich, w sprawy Odry pozostawały w znacznej dysproporcji ze stopniem aktywności przejawianej w pozostałych rejonach Nadodrza. Próbując zabezpieczyć sobie wpływy i pozyskać sympatyków zaczęto tworzyć przy wojewódzkich radach okręgowych TRZZ w Szczecinie, Zielonej Górze, Opolu i Katowicach zespoły do spraw zagospodarowania Odry.
Tekst referatu prezentowanego poniżej został wygłoszony podczas wyjazdowej sesji sejmowych połączonych Komisji Ziem Zachodnich i Morskiej i wchodził w skład konferencji na temat: “Pełne zagospodarowanie Odry i jej dopływów na tle stosunków wodnych Dolnego Śląska”. Sesja odbyła się w grudniu 1957 roku i jako pierwsza zaprezentowała problematykę odrzańską jako problem gospodarki wodnej a nie tylko transportu wodnego
1957, grudzień, Wrocław, Referat prof. dr. Mariana Stangenberga Zasoby wodne i stan ich zanieczyszczenia w dorzeczu Odry.
Wskazany tytułem zakres referatu zacieśniam do województw południowo – zachodnich, zgodnie z charakterem dzisiejszej konferencji.
Osią terenu jest ok. 300 km biegu rzeki Odry do której dopływa 7 dopływów lewobrzeżnych i 4 prawobrzeżne, o łącznej długości około 1500km. Jeśli długość drobnych dopływów drugiego i trzeciego rzędu ocenić na około 500 km, łącznie chodzi o wody bieżące rzędu 2300 km, bardzo różnej wartości krajobrazowej, przyrodniczej i gospodarczej, o powierzchni rzędu 9000 ha.
Niektóre z wymienionych dopływów zostały spiętrzone w jeziora zaporowe i w ten sposób powstało kilkanaście jezior, z których szczególnie wielkie i z wielu względów ważne są Pilichowice na Bobrze, Lubachów na Bystrzycy, Otmuchó na Nysie Kłodzkiej i Turawa na Małej Panwi, łącznie o powierzchni około 6000 ha. Jeziora naturalne w województwach południowo zachodnich Polski nie występują, natomiast znaczną powierzchnię, bo około 10 000 ha, posiadają stawy sztuczne, przede wszystkim skoncentrowane w dolinie Baryczy, w kluczu gospodarstw karpiowych Milicz –Żmigród. Razem mamy za tym w zaokrągleniu na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie i woj. Zielonogórskim około 25 000 ha lustra wody stawów sztucznych, jezior zaporowych i wód bieżących.
Z natury swej wody nasze przeważnie nadają się na miejsca wypoczynku i sportów wodnych, na wielu z nich powinny znajdować się kąpieliska. Odra jest znaną drogą wodną. Na jeziorach zaporowych mamy hydroelektrownie. Z wielu zbiorników czerpie się wodę dla wodociągów miejskich i przemysłowych. Niektóre wody są szczególnie ulubionym siedliskiem ptactwa, co ma specjalnie cenny aspekt przyrodniczy jak np. w dolinie rzeki Baryczy.
Rybackie znaczenie tych wód powinno określać się produkcją roczną co najmniej rzędu 750 ton ryby rzecznej i jeziorowej, wartości około 11 milionów złotych i około 3000 ton karpia wartości około 45 milionów, łącznie sumą około 56 milionów złotych.
I wreszcie ostatnia korzyść z rzek i jezior sztucznych w pełni u nas realizowana – prawie wszystkie są odbiornikami ścieków miejskich lub przemysłowych.
Z wód bieżących korzystamy obecnie w stopniu bardzo ograniczonym nie tylko dlatego, ze są one przeważnie nieuporządkowane i niezagospodarowane, ale przede wszystkim dlatego, ze prawie wszystkie są tak silnie zanieczyszczone, że stają się nieużytkami. Zniszczenie naszych wód przez użytkowanie ich jako odbiornika nieoczyszczanych ścieków jest tak wielkie, że inne rodzaje ich użytkowania stają pod znakiem zapytania. Jakkolwiek znaczenie naszych wód jest ogromnie ograniczone przez to, że np. pobyt nad rzekami i turystyka są często niemożliwe, bo nasze hotelarstwo leży i po prostu nie ma się gdzie w terenie zatrzymać, jakkolwiek przykry jest fakt, że kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset basenów kąpielowych i pływalni stoi w ruinie a dzieci i dorosli kąpią się w ściekach i często toną w rzekach i gliniankach, jakkolwiek stan zarybienia naszych wód jest kiepski i jakkolwiek istnieje bardzo wiele braków i niedociągnięć, które po prostu sprawiają, że w tym referacie nie można mówić o aktualnym znaczeniu naszych wód lecz tylko o tym czym one być by mogły i czym by być powinny, to wszystko jest niczym wobec problemu już istniejącego; zanieczyszczenia tych wód, które właściwie przekreśla ich znaczenie i nie pozwala z nich korzystać. Problem ten jest tak wielki, że jemu poświęcona być musi główna część referatu. Nie ma na naszych ziemiach znaczenia wód, nie ma ich ochrony – jest tylko ich wielkie i wciąż wzrastajace zanieczyszczenie. Nasze rzeki są kanałami, jeziora sztuczne – naturalnymi oczyszczalniami ścieków, a nawet produkcja karpi w stawach - wodach jak wiadomo – zamkniętych, bywa zagrożona ściekami i niekiedy nawet milickie karpie sną masowo w zimochowach na skutek dopływu ścieków z Milicza.
[...]
Nad wodami naszych województw leży silnie rozbudowany przemysł i liczne miasta (...). Około 80 dużych zakładów przemysłowych i około 50 gorzelni wprowadza nieoczyszczone ścieki do rzek i rzeczek, często zamieniając je w kanał ściekowy. Mamy co najmniej czynnych: cukrowni – 14, garbarni – 9, roszarni – 10, fabryk celulozy – 4, fabryk sztucznego jedwabiu – 1, Celwiskoza – 1, fabryk chemicznych / w tym “Rokita”/ - 2, hut – 3, f-ka drożdży – 1, f-k przemysłu bawełnianego – 3, papierni – 14, gorzelni – 50, kopalni węgla – kilkanaście i innych – 16.
Ilość i jakość ścieków z tych zakładów jest na ogół dobrze znana. Szkodliwość ich /cukrowni, roszarni, fabryk celwiskozy, garbarni, f-k tekstylnych, drożdżowni/ polega przede wszystkim na tym, że wielkie ilości związków organicznych wprowadzane są do rzek i tutaj mineralizując się zabierają tlen z wody tak dalece, że powodują jej zagniwanie i uniemożliwiają życie zwierząt i rośli. Szkodliwe są przy tym niekiedy i inne związki znajdujące się w ściekach tych fabryk, jak np. chrom lub garbniki z garbarni, wyciąg z drzew z f-k celulozy, siarczki ze sztucznego jedwabiu, drobna zawiesina organiczna z f-k tekstylnych itd. Podobne kłopoty powodują grzyby rozwijające się wtórnie ale masowo w wodach bogatych w związki organiczne pochodzenia ściekowego. Obumierając zawierają one również tlen na mineralizację swej substancji organicznej, a za życia wypełniają koryta rzeczne i uniemożliwiają infiltrację wody do studni wodociągowych, zaklejają sieci i przyśpieszają ich rozkład, czynią poważne szkody rybactwu. Ścieki z innych zakładów przemysłowych są szkodliwe na innej drodze. Fenole z hut i gazowni, jeśli nie powodują nawet bezpośredniego śnięcia ryb to nadają ich mięsu, znajdujac się nawet w wodzie w małych ilościach, nieznośny zapach i smak, czynią je całkowicie niezdatnym do użytku. Pył węglowy z kopalni wypłyca rzeki i mechanicznie uniemożliwia w nich zycie. Kwas siarkowy zakwasza wodę i czyni ją nieodpowiednią dla życia organizmów oraz korozyjną dla budowli betonowych itp. Cjanki z fabryk chemicznych trują bezpośrednio organizmy wodne. Konkretne przykłady wywoływanych strat są następujące: Potężne szkody wyrządza Celwiskoza w Jeleniej Górze niszcząc całkowicie rzekę Bober i jezioro w Pilichowicach, oraz zagrażając korozją zaporze pilichowickiej. F-ka kwasu siarkowego w Wizowie zagroziła swoim fundamentom wpuszczając stężony kwas siarkowy do glinianek z których ten pod ziemią spływał pod teren fabryki. Garbarnia w Leśnicy ma wodę produkcyjną czarną od kopalń Wałbrzycha i twardą dp 20 st. Niem. Od wapnia z cukrowni wyżej położonych, w wyniku czego produkowana przez nią skóra jest porowata, krucha i łamliwa. Huta w Ozimku nie może bez korekty korzystać z wody Małej Panwi, bo ta jest brunatna od ścieków z f-ki celulozy w Kaletach i ma przykry zapach. Przykładów takich można niestety przytaczać mnóstwo. Wszystkie są tragiczne dla naszej gospodarki.
Stan zanieczyszczenia naszych rzek przedstawia załączona mapa nr 1. [mapy nie odnaleziono]. Widzimy, ze prawie wszystkie dopływy Odry są bardzo poważnie zanieczyszczone a czystych wód prawie nie mamy. Słowo zanieczyszczone oznacza tu niezdatne do gospodarczego użytkowania ich wody, która jest silnie zabarwiona, mętna, o przykrym specyficznym i odrażającym zapachu, często bardzo twarda, często o dużej ilości zawiesin, lub prawie całkiem pozbawiona tlenu. Wiele tych cech negatywnych występuje ze sobą w parze. Piękna rzeka Bystrzyca jest na kilkadziesiąt centymetrów wysłana pyłem węglowym z Wałbrzycha a jej woda w jesieni i w zimie jest mleczna od wapna i resztek buraczanych z cukrowni Pszenno, Pustków i Świdnica. Nie mówię tu o udziale roszarni, garbarni i innych ośrodków przemysłowych nad nią położonych.
Rzeka Ślęza ma na długim odcinku dno podniesione o kilkanaście cm osadem z cukrowni w Łagiewnikach. Bóbr na odcinku Celwiskoza – Pilichowice jest kanałem, a istniejące na nim spiętrzenia są naturalnymi osadnikami dla oczyszczania ścieków z Celwsiskozy. Wielkie i 28 m głębokie jezioro Pilichowickie nawet u powierzchni – co jest niezwykłe – ma wodę w lecie praktycznie pozbawioną tlenu. Mała Panew nawet przy ujściu do Odry i mimo przejścia przez jezioro zaporowe w Turawie ma wodę silnie zabrudzoną i cuchnącą w wyniku zanieczyszczenia ściekami z f-ki celulozy w Kaletach, położonej kilkanaście kilometrów poniżej jej źródeł. Fabryka ta przepuszcza całą wodę rzeczki przez siebie, która wypływa w postaci brunatno – fioletowego ścieku. A więc dopływy Odry są prawie kompletnie zniszczone przez przemysł.
Jak wygląda Odra na naszym terenie? W wyniku zanieczyszczeń dopływających z Czechosłowacji i z Górnośl.[ąskiego] Okręgu przemysłowego, na teren Opolszczyzny wpływa Odra bardzo silnie zanieczyszczona. Potężniejąc pod Opolem przez dopływ Małej Panwi i Nysy Kłodzkiej, na wysokości Górnego Brzegu jest już dużą rzeką o wodzie silnie obciążonej związkami organicznymi jednak o dość znacznej zawartości tlenu rozpuszczonego w wodzie. W tym mniej więcej stanie przepływa Wrocław, Głogów i Nową Sól, niewiele poprawiając jakość swej wody, gdyż przyjmuje ścieki miast i przemysłu z Górnego Brzegu, Oławy, Wrocławia, Dolnego Brzegu /Rokita/ oraz ścieki podczyszczone w dopływach z całego Dolnego Śląska. Można powiedzieć, że Odra zwalcza dość skutecznie i likwiduje wprowadzane do niej obciążenie organiczne i inne. Jednak w pewnych specjalnych okresach roku, jak. Np. w jesieni przy niskim stanie wody a wielkim nasileniu kampanii cukrowniczych / zazwyczaj począwszy od 15 października/, stan jej ogromnie się pogarsza a dochodzi do katastrof, gdy lód pokrywa rzekę na czas dłuższy. Tak np. w r. 1954/55, gdy prawie dwa miesiące rzeka stała pod lodem, poziom wody spadł katastrofalnie z przeciętnie 180 cm do 140 cm a nawet 100 cm wodowskazu, w wyniku czego w korycie płynęło tylko około 30 m3 / sek. Dopływ tlenu z powietrza nie istniał a kampanie cukrownicze dopiero się kończyły. Woda na Odrze nie miała tlenu, a amoniak wzrósł w niej do 9 mg/l N., gdy normalnie powinien wynosić kilka dziesiątych miligrama w litrze. Rezultatem było kolosalne śniecie ryb, przynoszące wielotonowe doraźne i daleko sięgające straty następcze w wyniku braku narybku.
Pod lodem stan zimowy Odry jest więc najgroźniejszy. Jednak i wczesną jesienią, przy niskim stanie wód zdarzają się katastrofy, szczególnie na skutek działalności fabryki chemicznej “Rokita” w Brzegu Dolnym.
Stan zanieczyszczenia rzek wzrasta na Dolnym Śląsku bardzo szybko. Trzeba zwrócić z naciskiem uwagę, że wskaźniki zanieczyszczenia rzeki Odry pod Wrocławiem były 3 – 5 krotnie większe w roku 1950 i są 5 – 7 razy większe w roku 1955 niż w r. 1945/46. Sytuacja staje się katastrofalna. Już nie chodzi o aspekt higieny i ochrony przyrody. Zaczyna brakować wody dla miast i przemysłu!
Może się wydawać, że naszkicowany stan rzeczy jest gorszy niż w rzeczywistości, zwłaszcza w obliczu istniejącego na tym odcinku ustawodawstwa i przepisów, zabraniających bezwzględnie wprowadzania do odbiornika ścieków nie wystarczająco oczyszczonych. Niestety tak nie jest. Lustracja ogromnej większości zakładów przemysłowych na Dolnym Śląsku wykazała że:
1/ Ogromna większość zakładów nie posiada oczyszczalni i wprowadza do odbiorników ścieki w stanie surowym,
2/ ani jeden zakład przemysłowy nie oczyszczał swych ścieków w stopniu wystarczającym,
3/ zakłady posiadające oczyszczalnie albo ich nie eksploatowały, prowadząc ścieki bokiem, albo też eksploatowały je wadliwie co było prawie równoznaczne z nieoczyszczaniem ścieków. Przyczyny stwierdzonego stanu rzeczy dają się streścić w następujących punktach:
1. Zakład przemysłowy jest zainteresowany w nieoczyszczaniu ścieków, gdyż oczyszczanie jest związane ze znacznymi kosztami i stratami sił roboczych , co w rezultacie zmniejsza opłacalność i tempo produkcji i ostatecznie pociąga za sobą obniżenie premii personelu.
2. Zakłady przemysłowe mają trudności merytoryczne gdyż:
a/. Personel ich przeważnie nie zna się na oczyszczaniu ścieków i obsłudze oczyszczalni
b/. Często brak składników niezbędnych do oczyszczania ścieków i brak niektórych ich elementów /np. motorów do pomp/.
c/. Brak właściwie zaprojektowanych oczyszczalni.
d/. Brak kredytów na uruchomienie i prowadzenie istniejących oczyszczalni.
e/. Brak kredytów na zaprojektowanie i budowę oczyszczalni.
f/. Brak umieszczenia odpowiednich sum na budowę oczyszczalni w planach wieloletnich.
W sumie zatem zakłady przemysłowe są na razie zainteresowane w nieoczyszczaniu swych ścieków i możliwie najdalej idącym przedłużaniu istniejącego stanu rzeczy. Zakłady przemysłowe pozostają w dużej mierze bezkarne i lekceważą istniejące przepisy administracyjne. Praktycznie zakłady te są niekaralne. Np. wszystkie okólniki b. [yłych] Urzędów Wojewódzkich pozostają do dzisiaj bezkarnie nierespektowane. W razie procesu sądowego wygrane przez poszkodowanych sumy są niezmiernie małe w stosunku do pozycji, którymi operuje przemysł /np. jeden z przedstawicieli przemysłu na posiedzeniu oświadczył, że jeśli roczne straty rybaków na pewnym odcinku Odry są warte milion złotych, to nie ma o czym mówić, tylko ten milion zapłacić, a z gospodarki rybackiej na Odrze zrezygnować/. Chęć przyczynienia się wszelkimi siłami do rozwoju przemysłu powodowała m.in., ze wszczęte sprawy były niekiedy przez prokuraturę i władze sadownicze przetrzymywane przez kilka lat. Prasa miejscowa też uważała, że dogłębnych artykułów, krytykujących przyczyny istniejącego stanu rzeczy nie należy publikować i ograniczała się do zamieszczania sensacyjek typu “rzeka biała od ryb” i do fachowego gromienia rybaków za nie bicie przerembli w lodzie Odry, którą to radę można zaliczyć do równoznacznych z czerpaniem wody sitem.
Powszechny brak wody i jej kolosalne zapotrzebowanie spowodowały, ze w ostatnim roku już wszyscy chcą się tym problemem zajmować, może jeszcze najmniej te zakłady przemysłowe . które są wysoko położone na działach wodnych i same mają zagwarantowane dopływ wody czystej a nie chcą stracić dotychczasowej łatwości pozbywania się swych ścieków, nie bacząc, ze niżej położone bratnie zakłady wody tej nie mają i mogą korzystać tylko z dopływających do nich ścieków wyżej położonych sąsiadów /np. cukrownia Łagiewniki i cukrownia Klecina na Ślęzie/.
Jeśli w roku 1947 ob. zastępca wojewody nie miał czasu, jak oświadczył, przyjść na zorganizowane w tym budynku posiedzenie Ochrony Wód przed Zanieczyszczeniem, na które przybyło kilkudziesięciu przedstawicieli przemysłu z bardzo nieraz odległych fabryk, gdyż w tym czasie rozmawiał w swoim gabinecie z przedstawicielem partii, to skład osobowy dzisiejszej konferencji napawa pewną nadzieją, ze problemy ochrony wód przed zanieczyszczeniem nareszcie zostały zrozumiane.
Co należy czynić dla ratowania sytuacji i jakie są obecne w tym względzie możliwości?
Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że pod względem prawnym istnieją wszelkie potrzebne ustawy i przepisy, aby zagadnienie opanować. Ostatnie uchwały Prezydium Rządu, a w szczególności uchwała nr 668/55 poleca wszystkim władzom administracyjnym do ministerstw resortowych włącznie, prowadzenie kontroli gospodarki wodno – ściekowej podległych im obiektów i informowanie o niedociągnięciach Prezesa Rady Ministrów. Specjalnie tym zagadnieniem ma się zajmować Ministerstwo Gospodarki Komunalnej przy pomocy utworzonej w tym celu Państwowej Inspekcji Ochrony Wód. W ostatnich miesiącach znaczną część tych spraw przejmuje także Ministerstwo Żeglugi. Minister Zdrowia i przewodniczący Komisji Planowania przy Radzie Ministrów mają z akcją ściśle współdziałać.
Zarządzono przeprowadzenie szybkiej kontroli urządzeń do oczyszczania ścieków i doprowadzenie ich do pełnej wydajności. W zakładach wyznacza się inżynierów fachowców odpowiedzialnych za stan zanieczyszczania wód powierzchniowych i wgłębnych ściekami z danego zakładu oraz odpowiedzialnych za prawidłowe działanie urządzeń oczyszczających ścieki. Zarządzono podjęcie doraźnych rozwiązań, tymczasowych środków dla zabezpieczenia wód przed zanieczyszczeniem. Zarządzenia przewidują dalej cały szereg prac długofalowych, a w szczególności opracowanie założeń projektów od strony technologicznej, opracowanie w ciągu lat 1954/55 projektów oczyszczalni dla istniejących zakładów i złożenie wniosków o wprowadzenie do planów inwestycyjnych lat najbliższych inwestycji koniecznych dla zabezpieczenia rzek przed zanieczyszczeniem. Personel fachowy ma być intensywnie szkolony. Przewidziano też zorganizowanie odpowiedniej sieci placówek badawczych w ramach Instytutu Gospodarki Komunalnej i innych z nim współpracujących instytucji oraz prowadzenie potrzebnych prac badawczych w porozumieniu z odpowiednimi placówkami i planami badawczymi Polskiej Akademii Nauk.
W dalszej trosce o właściwe ustawienie zagadnienia przewidziano przygotowanie zaplecza maszynowego, prefabrykatów i materiałów technicznych oraz budowlanych, niezbędnych do zbudowania, uruchomienia i sprawnej pracy oczyszczalni. W rezultacie można zatem stwierdzić, ze zostały wydane wszystkie zarządzenia potrzebne do właściwego ustawienie zagadnienia ochrony wód przed zanieczyszczeniem. Można wróżyć, ze jeśliby zostały one we właściwy sposób wprowadzone w życie, sytuacja zanieczyszczeniowa w Polsce znacznie się poprawi.
Nasuwa się zatem pytanie, czy jest na tym polu coś więcej do zrobienia? Na odcinku prawnym i projektów organizacyjnych wydaje się, raczej nie wiele. Na odcinku realizacji wydanych zarządzeń – wszystko.
Zarys potrzebnej działalności przedstawiają tezy, które jako propozycję uchwały Państwowej Rady Ochrony Przyrody /PROP/ sformułowałem w sposób następujący:
Stworzenie ogólnej koncepcji ochrony rzek przed zanieczyszczeniem, do której powinna być dostosowana działalność inwestorów i biur projektowych.
Opracowanie dokumentacji stanu zanieczyszczenia naszych wód, które obecnie stale się zwiększa.
Opracowanie bilansów tlenowych dla rzek Polski. Porównanie potrzebnych i będących do dyspozycji ilości tlenu pozowli na podjęcie pewnych zasadniczych decyzji w ogólnej polityce na odcinku gospodarki wodnej i oczyszczania ścieków.
Opracowanie metod oczyszczania ścieków łącznie z adaptacją dla naszych warunków metod stosowanych w innych krajach.
W gospodarce wodnej uwzględnienie budowy licznych małych zbiorników retencyjnych w dolnych biegach zanieczyszczonych ścieków oraz odpowiedniej zabudowy przy pomocy spiętrzeń i zalewów całych biegów zanieczyszczonych rzeczek.
Nastawienie pracowni politechnicznych i specjalistów dziedzin pokrewnych na projektowanie oczyszczalni.
Spowodowanie uzyskania potrzebnych kredytów na akcję oczyszczania ścieków w poszczególnych zakładach przemysłowych.
Przeprowadzenie akcji propagandowej, dotyczącej znaczenia i właściwej realizacji ochrony rzek przed zanieczyszczeniem.
Zwrócenie się przez prezydium PROP do właściwych czynników nadrzędnych z wnioskiem o przerwanie bierności naszych władz terenowych w sprawach ochrony wód przed zanieczyszczeniem.
Cóż trzeba więcej – nic, tylko realizować. W skali naszych województw trzeba dać odpowiedź na każdy z postawionych do wykonania punktów. Puste słowa i przysłowiowe rozdzieranie szat nie są na miejscu, raczej trzeba zakasywać rękawy, i to wszystkim.
Jeśli przez Inspektorat Ochrony Wód zostaną wskazane usterki i braki poszczególnych zakładów przemysłowych w zakresie ochrony wód, to zaróno władze administracyjne jak i sądownicze muszą sprężyście dopomóc. Prasa musi stworzyć właściwy klimat dla zagadnienia. Winni muszą być ukarani, zło szybko likwidowane. Trzeba przerwać bierność naszych władz terenowych, trzeba wyleźć z niedbalstwa i niechlujstwa, które nas tak drogo kosztuje.
Samo urzędowanie oczywiście nie wystarczy. Trzeba fachowców i odpowiednich pracowni. I właśnie tu sytuacja Wrocławia jest najpomyślniejsza. Żadne miasto w Polsce nie ma tylu specjalistów co Wrocław – i nowi młodzi inżynierowie wciąż rosną. Jest we Wrocławiu kilku profesorów, specjalistów, którzy mogą prowadzić zarówno prace nad wykrywaniem zanieczyszczeń wód jak i są tacy, którzy mogą projektować urządzenia do oczyszczania ścieków na poziomie europejskim. Istnieje 5 dużych laboratoriów chemicznych i 2 biologiczne, gdzie wszelkie analizy wody i ścieków mogą być wykonane. Istnieje wreszcie na naszej Politechnice Wydział Inżynierii Sanitarnej z Katedrą Techologii Wody i Ścieków oraz z Katedrą Biologii Sanitarnej, który rocznie produkuje kilkunastu inżynierów komunalnych i kilku magistrów wyspecjalizowanych w zagadnieniach oczyszczania ścieków. Jak widać istnieje we Wrocławiu wielki potencjał fachowy, który dotąd był dla zagadnienia ochrony wód tylko w bardzo małym stopniu wyzyskany. Potrzeba do niego sięgnąć.
Kto to ma zrobić? Oczywiście gospodarze terenu. Oni mają środki prawne, gospodarcze i finansowe i tylko oni mogą ich używać. Dla skoordynowania wysiłków należy albo powołać Komitet Ochrony Wód przed Zanieczyszczeniem, którego przewodniczący dawałby inicjatywę dla wszystkich wymienionych przedsięwzięć, albo też tak trzeba naciskać Instytut Gospodarki Komunalnej oraz Państw.[ową] Inspekcję Ochrony Wód, aby nareszcie zaczęły spełniać swoje zadanie. Nie do odrzucenia a może najwłaściwsza jest też koncepcja powołania przy Prezydium Rady Narodowej Pełnomocnika do Spraw Ochron Wód, człowieka o dużym autorytecie moralnym i naukowym, który mając duże uprawnienia i bezpośredni kontakt z najwyższymi władzami mógłby odpowiedni całą akcją pokierować.
Ujmując wyżej powiedziane w punktach, można postawić następujące, wielokrotnie przeze mnie wysuwane tezy, które mogą się stać substratem uchwał niniejszej sesji:
Rzeki województwa Dolno – ślaskiego są zanieczyszczone. Stan zanieczyszczeń wzrasta corocznie osiągając niekiedy bardzo poważne rozmiary.
Wymienione zanieczyszczenia pochodzą z terenów Górnego Śląska i Czechosłowacji oraz z przemysłu rozmieszczonego nad Odrą i jej dopływami. Najgroźniejsze zanieczyszczenia powodują liczne cukrownie, garbarnie, f-ki papieru, celulozy, włókna sztucznego oraz zakłady tekstylne i kopalnie.
Rozmieszczenie zakładów przemysłowych jest nieszczęśliwe, gdyż są one przeważnie usytuowane w górnych biegach rzek. Wprowadzane ścieki trafiają na małą ilość wody w odbiorniku na skutek czego przy niskim ich rozcieńczeniu nie można liczyć na procesy samooczyszczania się. W ten sposób dopływy Odry są właściwie kanałami ścieków fabrycznych, które to ścieki dopiero w Odrze odbywają proces oczyszczania się. Przy udzielaniu uprawnień wodnych należy zwracać uwagę, by dużych zakładów przemysłowych nie sytuować nad drobnymi rzeczkami, gdyż brak niezbędnych ilości wody do należytego rozcieńczenia ścieków powoduje konieczność szczególnie wysoko stopniowego ich oczyszczania.
Gospodarka wodna w odbiornikach t.zn. zarówno w Odrze jak i w jej dopływach nie jest dostosowana do potrzeb racjonalnej gospodarki ściekowej. W najgroźniejszych okresach brak jest zapasów wody dla niezbędnego rozcieńczenia odpływających w tym czasie ścieków względnie dla spłukiwania pozostałych po nich zawiesin. Przykładem jest ostatnie masowe śniecie ryb w Odrze pod lodem, przy bardzo niskim stanie wód a bezustannym napływie ścieków /są to między innymi następstwa zimowej kampanii cukrowniczej/.
W większości zakładów przemysłowych na Dolnym Śląsku istnieją urządzenia do wstępnego oczyszczania ścieków, których racjonalna eksploatacja mogłaby zmniejszyć obciążenia ściekami naszych rzek o 30 – 50%. Tym nie mniej ogromna większość tych urządzeń stoi bezużytecznie a ścieki płyną bokiem. Bezwzględne uruchomienie tych urządzeń i ich eksploatacja jest pierwszym nakazem chwili.
Polityka zakładów przemysłowych zmierzająca do podwyższenia opłacalności produkcji kosztem niewydatkowania potrzebnych a poważnych sum na oczyszczanie ścieków jest niewłaściwa i krótkowzroczna. Doprowadza ona nie tylko do kompletnego wyrobienia rzek ale także pozbawia przemysł wody a robotników i ludność wiejską możność korzystania z kąpieli i sportów wodnych oraz wypoczynku nad brzegami rzek, które obecnie zamienione są na znacznych odcinkach w kanały.
Niezależnie od uruchomienia wszystkich już istniejących oczyszczalni, należy przystąpić do zaprojektowania oczyszczalni nowych, wszędzie tam, gdzie sytuacja tego wymaga. W tym celu należy jak najprędzej wstawić potrzebne sumy do budżetów zakładów przemysłowych, jak też rozbudować sieć placówek zdolnych do dostarczenia potrzebnych wiadomości, materiałów i rozwiązań technologicznych niezbędnych do wykonania projektów.
Szczególną uwagę należy poświecić przygotowaniu i wyspecjalizowaniu Biur Projektów do rozwiązywania oczyszczalni dla poszczególnych typów ścieków przemysłowych. Podejmowanie się niektórych Biur Projektowych projektowania oczyszczalni dla wszystkich typów ścieków przemysłowych świadczy o płytkości podejścia do zagadnienia. Komórki projektujące powinny być w ścisłej współpracy z Instytutami Technologii Wody i Ścieków oraz ze specjalistami w tej dziedzinie. Pieniądze wydane na wstępne ekspertyzy wrócą się stokrotnie.
Nie wystarcza doprowadzić do sporządzania projektów oczyszczalni lecz szczególny nacisk trzeba kłaść na ich realizowanie. Prócz usprawnień administracyjnych należy na tym polu zwiększyć możliwości wykonawcze przez zorganizowanie zakładów budujących potrzebne elementy oczyszczalni, zakładów dostarczających maszyn i urządzeń do ich eksploatacji oraz należy zapewnić odpowiednie zaopatrzenie w potrzebne surowce i prefabrykaty.
Dla eksploatacji należy wyszkolić potrzebny personel techniczny i inżynieryjny.
Zobowiązać władze administracyjne i sądownicze do szczególnie rygorystycznego przestrzegania przepisów związanych ze zwalczaniem zanieczyszczeń wód powierzchniowych.
Czuwanie nad całością prac powierzyć należy specjalnie powołanemu pełnomocnikowi do spraw ochrony wód powierzchniowych przy Prezydium WRN.
Udostępnij:
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.

Żadne komentarze nie zostały dodane.