Wspomnienie o Adamie w dniu Jego imienin i urodzin 24.12.2011Drukuj

Alteri vivas oportet, Si tibi vis vivere – « Trzeba żyć dla innych, jeśli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie » (Seneka Młodszy) - nic bardziej trafnego nie można powiedzieć o Adamie, o czym świadczy dziś grono bliskich i przyjaciół.

Lubił przy podniosłych okazjach posługiwać się łacińskimi maksymami, a zatem: Quali vis, talio oratio - „Jaki Mąż, taka mowa”. A sam był wspaniałym mówcą, który potrafił zawsze znaleźć odpowiednie słowa, sentencje i często żegnać swych przyjaciół z serca, trafnie ujmując ich sylwetki w ich ostatniej drodze. Dlatego tak trudno znaleźć godne Go słowa pożegnania.

Adam Reszka odszedł dnia 8 maja 2011 roku i został godnie i z honorami pożegnany przez licznych druhów z żeglugi, przyjaciół wodniaków i członków Ligi Morskiej i Rzecznej dnia 13 maja 2011 roku na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Wraszawie.
Nasza relacja z pogrzebu

Adam przyszedł na świat w Wigilię Bożego Narodzenia 1929 roku, w miejscowości Budy Grabskie pod Skierniewicami, jako pierworodny syn Władysława Reszki i Zofii z Trzecieckich, w typowej polskiej inteligenckiej rodzinie o bogatej tradycji patriotycznej. Wychowanie otrzymał staranne, a że sam był żądny wiedzy, pobierane nauki nie poszły na marne. Od dziecka ciągnęło Go do wody. Wspominał i przystań kajakową na rzece Łupi, spotkania swego Ojca z członkami Ligi Morskiej i Kolonialnej w Skierniewicach oraz wyprawy łódką i kajakiem po Rawce.

W okresie okupacji uczęszczał na tajne komplety, a jako przedwojenny harcerz należał do Szarych Szeregów. Podczas okupacji w skierniewickim biurze porad prawnych Jego Ojca funkcjonował punkt kontaktowy AK, a w domu przechowywana była dokumentacja Obwodu ZWZ- AK „Sroka”, zaś Adam w sytuacjach nagłych służył jako łącznik – rezolutny i znający teren wypełniał każde zlecone zadanie.

Po wyzwoleniu z bronią w ręku uczestniczył w akcji zbrojnej uwolnienia AK-owców więzionych przez NKWD, o której rzadko wspominał, a która wywarła na nim szczególne piętno, wpłynęła na Jego dalsze losy, a mogła wówczas kosztować życie i o szczegółach której milczał całe lata. O tym fakcie, który całe długie dziesięciolecia musiał być skrywany, gdyż groziła za to nieuchronnie kara śmierci, napisał opowiadanie „Rozmyślania w dole po kartoflach” . Opowiadanie jest u wydawcy, kol Kałuży i zaraz po wydaniu zostanie rozkolportowane wśród przyjaciół i bractwa. To samo dotyczy pracy naukowej pt. „Wiślane techniki nawigacyjne”, której edycja dobiega końca w Muzeum Morskim w Gdańsku.

Ci, którzy mieli szczęście znać Go gdy był jeszcze chłopcem, wspominają Go jako niezwykle urokliwego młodzieńca, wokół którego przez długie lata skupiała się pokaźna grupa kolegów i koleżanek. W skierniewickim domu jego rodziców, a latem na Jego ukochanych Budach Grabskich drzwi się nie zamykały – wszędzie, gdzie przebywał – to On był organizatorem szalonych zabaw i wspaniałych wodniackich podróży po rzekach i jeziorach, które tak bardzo ukochał. Każde miejsce, w którym się znalazł, było pełne gwaru, śmiechu i radości.

Po wyzwoleniu Jego wodniacka natura kazała mu wraz z kolegami wyremontować poniemiecki ponton i odbyć wspaniałą wyprawę rzeką Bzurą aż do ujścia Wisły, a w następnych latach odbył taki rejs kajakiem.

Po ukończeniu renomowanego Liceum im. Bolesława Prusa w Skierniewicach rozpoczął studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Nie został przyjęty z przyczyny ziemiańskiego pochodzenia na Wydział Prawa UW, choć zdał dobrze egzaminy wstępne i myślał o karierze prawnika. Do końca życia utrzymywał serdeczne, przyjacielskie kontakty ze swymi przyjaciółmi ze studiów historycznych.

W latach szkolnych poznał swa przyszłą żonę - Irenę z d. Salamończyk. Stanowili wspaniałą, kochającą się parę. Po odejściu Ireny w 2009 roku, Adam stracił chęć do życia i powoli zaczął opadać z sił.

Po studiach zgodnie z otrzymanym nakazem pracy został kierownikiem pływającego muzeum etnograficznego – pływającej wystawy na barce „Złota Kaczka”, którą wraz załogą opłynął po rzekach prawie pół Polski, stając po drodze w mniejszych i większych miastach, miasteczkach, a nawet wioskach dla udostępnienia wystawy licznym zwiedzającym.

Długie lata swego życia poświęcił pracy pedagogicznej w liceach warszawskich, przede wszystkim w Technikum Żeglugi Śródlądowej, a także w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej, Liceum Ekonomicznym im. Joliot-Curie oraz Liceum Ogólnokształcącym im. Jose Marti, gdzie był wychowawcą Swej ulubionej klasy rocznik 1975-1979. Wychował wiele pokoleń wodniaków, marynarzy żeglugi śródlądowej, zaszczepiając im swoją pasję i miłość do tego zawodu.

Nie sposób wyliczyć rozlicznych zainteresowań, umiejętności i pełnionych przez Adama funkcji.

Był członkiem Polskiego Towarzystwa Nautologicznego, specjalistą od wytyczania szlaków wodnych, autorem wielu publikacji na temat historii żeglugi po Wiśle i spławu wiślanego, a także ekspertem Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji oraz Związku Polskich Armatorów Śródlądowych. Współpracował z Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku.
Przez długie lata pełnił funkcję Kierownika Inspektoratu Żeglugi Śródlądowej w Warszawie, a po przejściu na emeryturę w roku 1995 współpracował z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej i z Urzędem Żeglugi Śródlądowej. Był w Swojej zawodowej karierze także przewodniczącym Państwowej Komisji Egzaminacyjnej na stopnie oficerskie w żegludze śródlądowej, a w ostatnich latach życia, będąc już na emeryturze, przewodniczącym Terenowej Komisji Egzaminacyjnej przy Dyrektorze Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Warszawie, funkcji z której Sam zrezygnował w lutym 22011 roku z uwagi na stan zdrowia.

Jego wielką pasją były flisy wiślane Ligi Morskiej i Rzecznej, której członkostwem bardzo się szczycił. Jako Generalny Szyper flisów wraz ze swymi wspaniałymi, niezawodnymi przyjaciółmi wodniakami, marynarzami i członkami Ligi Morskiej i Rzecznej propagował wznowienie żeglugi na Wiśle. Wielką radość odczuł z okazji wręczenia Mu w 2010 roku na 80-lecie urodzin Pierścienia Hallera, był to dla Niego zaszczyt i powód do dumy.

Wielką radość i satysfakcję sprawiała mu współpraca z portalem internetowym „Żegluga śródlądowa wczoraj, dziś i jutro” - od tej lektury zaczynał każdy dzień.

Był człowiekiem niosącym ciepło i radość życia, kochającym ojcem, dziadkiem, mężem i bratem, niezawodnym, szczerym, bezinteresownym przyjacielem.

Był duszą rodziny i towarzystwa w momentach radosnych, lecz każdy mógł znaleźć przy nim ukojenie, gdy nadchodziły trudne dni. Posiadał jedną wadę - co do tego wszyscy, którzy Go znali, są zgodni: nigdy nie prosił o nic dla siebie. Był człowiekiem o niebywałej skromności, lecz niezwykle bogatym przez swą szlachetność, uczciwość, ogromną wiedzę, a przede wszystkim miłość życia i ludzi.

Bywają ludzie nie do zastąpienia - On dla nas na zawsze takim pozostanie.

Niech nasze myśli Ci towarzyszą w bezpiecznym Porcie Przeznaczenia i prowadzą ku wieczności w dniu Twoich Imienin i 82 urodzin.

Z podziękowaniami za pamięć i znicze

Córka - Mirosława Niedziałek z Rodziną

Warszawa, Wigilia Bożego Narodzenia 2011

Oceny

Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Proszę Zaloguj by zagłosować.

Żadne oceny nie zostały dodane.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies