RadarDrukuj

Korzystając z dużej ilości wolnego czasu, postanowiłem "zrobić" uprawnienia radarowe. W Polsce, w odróżnieniu od Niemiec, nie trzeba mieć do tego patentu kapitańskiego. Na wszelki wypadek sprawdziłem to telefonicznie w UŻŚ w Bydgoszczy. Na kurs zapisałem się w Szczecinie w
OSDKO

Koszt kursu to 1250 PLN, do tego dochodzi koszt pięciu noclegów (wersja minimalna r11; w akademiku WSM, koszt 36 PLN/dobę dla uczestników kursu) i wyżywienie. Całkiem smaczne i niedrogie obiady można zjeść w restauracji znajdującej się w budynku Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.Kurs trwa 5 dni i są to dni wypełnione nauką.Poniżej zamieszczam plan zajęć.


Jak widać zajęcia podzielone są
na część teoretyczną (wykłady - W) i praktyczną (laboratorium - L).


Wszystkie wykłady mieliśmy w jednej sali, kpt.ż.ś. Jacek Trojanowski tłumaczył nam min. zasady ruchu względnego statków na ekranie radarów, dodawanie wektorów i co z tego wynika. Natomiast dr hab. inż. Wiesław Galor wyjaśniał nam jak zbudowany jest radar, co wpływa na jego zasięg, rozróżnialność czy też co może zakłócać jego pracę.

Na zajęciach laboratoryjnych mieliśmy okazję poćwiczyć strojenie i obsługę różnego typów radarów, w tym jednego rzecznego.
Radary oczywiście działały, niestety były podłączone do anten na dachu WSM, w związku z tym obraz na ekranie się nie przesuwał. Przesuwający się obraz mieliśmy natomiast na symulatorze. Nie jest on najnowszej generacji ale całkiem nieźle symuluje żeglugę
radarową. Mieliśmy do dyspozycji 3 różne stanowiska sterowane z centralnej konsoli.

Ponieważ na kursie było nas 9-u, przypadało po 3 kursantów na kabinę. Co jakiś czas zmienialiśmy kabiny w systemie rotacyjnym. Natomiast w kabinie jeden z nas stał przy sterze, drugi obserwował ekran radaru i podawał komendy na ster a trzeci nanosił pozycję na mapę - również na zmianę.

Muszę przyznać, że dla mnie, ze względu na dotychczasowe zainteresowania i doświadczenia zawodowe, była to bardzo interesująca zabawa.

Poszczególne przedmioty zaliczaliśmy na ostatniej godzinie zajęć u danego wykładowcy. Ostatni egzamin, finalny egzamin odbywał się na symulatorze, w piątek. Komisja egzaminacyjna w składzie kpt.ż.ś. Jacek Trojanowski oraz mgr inż. kpt. ż.w. Tomasz Pluta sprawdziła naszą wiedzę i umiejętności ( ze szczególnym uwzględnieniem sygnałów dźwiękowych nadawanych w warunkach ograniczonej widoczności) i na koniec ogłosiła wyniki. Niestety dwóch kolegów nie zaliczyło po jednym przedmiocie, mają możliwość przez okres jednego roku, bez dodatkowych opłat stanąć ponownie do egzaminu. Natomiast dwóch innych czyli Leszek Bojka oraz piszący te słowa Tadeusz Jankowski, zdali egzamin z wyróżnieniem. Po odebraniu pięknie wydrukowanych zaświadczeń o ukończeniu kursu rozjechaliśmy się do domów.

Jakiś czas później zadzwoniłem do UŻŚ w Bydgoszczy aby umówić się na przyjazd w
celu wystawienia przez UŻŚ świadectwa obserwatora radarowego żeglugi śródlądowej. Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie gdy okazało się, że zaświadczenie z OSDKO o odbyciu kursu i zdaniu egzaminu nie jest właściwym dokumentem, ponieważ nie jest wydane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Z moich informacji wynika, że tylko w Bydgoszczy jest to problemem. W związku z tym proponuję wszystkim którzy zamierzają tam załatwiać świadectwo, już w Szczecinie poprosić szanowną komisję o wydanie tego dokumentu. Oczywiście najprościej by było, gdyby wszyscy kursanci dostawali na koniec kursu dwa świadectwa, jedno z OSDKO i drugie z CKE. Tylko po co aż tak utrudniać sobie życie ???

Na koniec chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkich wykładowców i kursantów, dziękuję za interesująco spędzony tydzień.
Tadeusz "Teos" Jankowski
#1 | rodzynek31 dnia 25.08.2011 12:52
Nie wspomniał Pan nic o tym jak ma się materiał obejmujący zakres kursu do praktycznego pływania po rzece według wskazań radaru. Kurs jest na wysokim poziomie to fakt, ale czy wszystkie te wiadomości znajdują zastosowanie w praktyce? Ja również ukończyłem ten kurs i egzamin zdałem za "pierwszym podejściem". Uważam jednak,że nie jest on w stu procentach prowadzony pod kątem żeglugi śródlądowej. Być może,że od roku 2007 (wtedy kończyłem kurs) coś w programie się zmieniło? Czekam na opinie Kolegów.
#2 | Teos dnia 25.08.2011 15:06
Zgadzam się, kurs jet prowadzony w budynku Wyższej Szkoły Morskiej przez jej wykładowców i na pewno ma to wpływ na zakres wiedzy. Z 8 radarów tylko jeden był typowo rzeczny.
czy wszystkie te wiadomości znajdują zastosowanie w praktyce?
W praktyce przyda się umiejętność strojenia radaru, wiedza o jego ograniczeniach, może trochę o budowie. W dodawanie wektorów nikt się na rzece czy kanale nie będzie bawił bo wszystko dzieje się zbyt szybko i są dużo mniejsze odległości niż na morzu. Natomiast na zalewie być może komuś się to przyda. Tez jestem ciekaw opinii kolegów którzy wcześniej ten kurs ukończyli, jaki procent zdobytej wiedzy przydał się w praktyce ?
#3 | rodzynek31 dnia 26.08.2011 07:05
Jeżeli chodzi o przygotowanie radaru do pracy i umiejętność wykorzystania jego wszystkich możliwości,oraz wiedzę o jego ograniczeniach to kurs ten spełnia swoje zadanie w stu procentach. Z działaniami na wektorach jest dokładnie tak jak pisze Teos. Zajęcia praktyczne nie obejmują np.pływania na tzw. "ringi" . Oznacza to pokonywanie zakoli utrzymując odległość od linii brzegowej na drugim lub trzecim pierścienu odległości w punkcie przecięcia się tej linii z linią kursową statku. Mnie nauczył takiego wykorzystania radaru kolega , który kurs radarowy zrobił w Rotterdamie.
#4 | marcinkpt dnia 31.08.2011 20:43
Przeczytałem ten artukuł z uwagą i bardzo zdziwił mnie fakt, iż UŻŚ w Bydgoszczy nie chiał wydać świadectwa obserwatora radarowego na podstawie zaświadczenia wydanego przez OSDKO. Owe kwalifikacje radarowe to jedyne kwalifikacje z grupy tzw. dodatkowych dokumentów kwalifikacyjnych, na które ezgamin nie przeprowadza CKE czy TKE tylko ośrodek szkoleniowy uznany przez ministra właściwego do spraw transportu, a takim jest Studium Doskonalenia Kadr Oficerskich przy Akademii Morskiej w Szczecinie (posiada wymagane uznanie własniwego ministra) i w związku z tym UŻŚ jakikoliwek ma obowiązek wystawić świadectwo obserwatora radarowego na podstawie tegoż właśnie zaświadczenia.
Wyciąg z rozporządzenia:
§ 25. 1. Dokumentem uprawniającym do obsługi radaru jest świadectwo obserwatora radarowego żeglugi śródlądowej. Wzór świadectwa określa załącznik nr 3 do rozporządzenia.
2. Do uzyskania świadectwa, o którym mowa w ust. 1, wymagane jest posiadanie:
1) 12-miesięcznej praktyki pływania na statkach żeglugi śródlądowej o napędzie mechanicznym, świadectwa radiooperatora oraz ukończenie kursu przygotowawczego w ośrodku szkoleniowym uznanym przez ministra właściwego do spraw transportu, potwierdzone świadectwem złożenia z wynikiem pozytywnym egzaminu z wymaganej wiedzy i umiejętności; 2) świadectwa przeszkolenia w zakresie wykorzystania radaru i A.R.P.A. oraz 3-miesięcznej praktyki pływania na statkach żeglugi śródlądowej wyposażonych w radary.
Także ja bym się kłócił Smile
Pozdrawiam
#5 | morski dnia 01.09.2011 18:27
Wszystkim,którym cknią się znienawidzone mgliste wachty spędzone przy radarch polecam :STARPATH RADAR TRAINER.Można sobie dużo przypomnieć .Program wyglada na ubogi,ale tylko pozornie.Praktycznie dowolna ilość dowolnie konfigurowanych sytuacji z mozliwosciami zmiany parametrów obiektów oraz "przesiadania się" z jednego na drugi.Nie jest to gra tylko program szkoleniowy.
link
http://www.starpa...e/1801.htm
warto
pzdro
#6 | Teos dnia 05.09.2011 11:39
Dostałem maila na temat tego artykułu, a ponieważ autor wyraził zgodę na jego upublicznienie pozwalam sobie zacytować w całości:

Cześć Teos!
Od lat pisałem, że ludziom nie powinno utrudniać się życia , a łodziarzom w szczególności ponieważ my łodziarze nie mamy czasu chodzić po urzędach.
Tym czasem polskie Urzędy Żeglugi robią to nagminnie ( pisałem o sprawie "trudności" z wydaniem uprawnień "kpt. A" jednemu z naszych kolegów przez wrocławski U.Ż. ) i nie jest to wcale ich wina ( U.Ż. ) tylko wina ustawodawcy czyli Sejmu i stosownego dla żeglugi śródlądowej ministerstwa, którą w obecnej kadencji zajmuje się Ministerstwo Infrastruktury.
O ile byłoby to łatwiejsze i przyjemniejsze, gdyby sprawa wyglądała tak prosto jak to jest w normalnych państwach, gdzie łodziarką i nie tylko zajmują się kompetentni fachowcy.
Opiszę Ci więc swój przypadek.Większość patentów i pozostałych uprawnień zrobiłem w Niemczech.Za każdym razem po zdaniu egzaminu wydawano mi natychmiast stosowny dokument i było obojętnym czy zameldowany jestem w Polsce, czy też innym państwie nie mówiąc o jakiejkolwiek niemieckiej rejonizacji. Za każdym razem dokument kwalifikacyjny wydawał stosowny Urząd Wodno-Żeglugowy ( WSA ) w miejscu zdawania egzaminu i tak moim zdaniem powinno być w Polsce.
Reasumując to moje patenty wydane są przez następujące WSA: Berlin, Duisburg, Lauenburg, Magdeburg, Minden i Würzburg oraz polskie w Gdyni i Wrocławiu.
Swoje świadectwo radarowe otrzymałem ponad 15 lat temu zdając egzamin przed lokalną komisją egzaminacyjną w Lauenburgu nad Łabą.Sam kurs trwał 3 dni i kosztował wówczas 600 DM, czyli na obecne pieniądze jakieś 300 Euro, czyli około 1200 PLN.Egzamin składał się z części teoretycznej i po zaliczeniu jej z części praktycznej na lodołamaczu "Büfel", który w okresie letnim był statkiem szkoleniowym mającym podwójne stanowisko radarowe i sterowe.Wykonywaliśmy normalne manewry statkiem na rzece Łabie i w porcie Lauenburg.
Natychmiast po pozytwnie zaliczonym egzaminie praktycznym w tutajszym Urzędzie Wodno-Żeglugowym ( Wasser- und Schifffahrtsamt Lauenburg ) wydano mi stosowny dokument i już tego samego dnia mogłem prowadzić statek w warunkach "ograniczonej widzialności" ( Unsichtbares Wetter ), czyli we mgle.
Oczywiście nie było to takie proste i oczywiste bo jak wiesz sam dokument nie prowadzi statku.Musiałem dość dość długo trenować w normalnych warunkach zanim zdecydowałem się na żeglugę we mgle i nie była to wcale dobrowolna decyzja.....
Prowadziłem "Niedrsachsena 8" załadowanego w Zagłębiu Ruhry na 250 cm z ładunkiem 1250 ton węgla Wezerą z Minden do Bremen.Na najgorszym i najtrudniejszym odcinku w miejscowości Leeseringen na km 260 wpłynąłem w mgielną ścianę i ... nie spanikowałem.Znałem doskonale tą rzekę jeżdżąc po niej w "węglowej" relacji Nordenham - Hannover ( kilka m-cy temu zderzył się tam "Frimari" z "Rolfem" ) i przede wszystkim zameldowałem się natychmiast przez radio.Całe szczęście nie było nikogo płynącego w górę.Dopiero na prostej poniżej Nienburga spotkałem pierwszy statek.I to był właśnie mój prawdziwy praktyczny egzamin, który zdałem z wynikiem "bdb".
Pisałeś o nanoszeniu pozycji na mapie.W dzisiejszych czasach kiedy większość statków posiada elektroniczne mapy, np. w systemie "Tresco" nie jest to konieczne.Jednak przepisy mówią o konieczności posiadania map i trzeba umieć je czytać.
Kiedy wychodziłem we mgle z Nordenham na Dolnej Wezerza do Bremen lub z Brunsbüttel na Dolnej Łabie do Hamburga musiałem być w ciągłym kontakcie z pilotem radarowym i w razie zapytania podawać mu swoją pozycję.Właśnie wówczas mój współpracownik nanosił ją na mapie, która polegała na zaznaczaniu numerów boi.
Nie muszę dodawać, że poziom adrenaliny w ekstremalnych sytuacjach jaką jest nawigacja we mgle jest dość wysoki i nie ma tu znaczenia kto prowadzi statek.
Miło widzieć na zdjęciach, które zamieściłeś kilku znajomych kolegów absolwentów wrocławskiego TŻŚ: Gabrysia Lasię, Witka Błaszczyka i Edka Pawelca no i oczywiście Ciebie Teos.
Dwaj pierwsi są już "młodymi emerytami" i dopiero teraz rozpoczęli prawdziwą łodziarkę na statku radarowym.Wcześniej dzierżawili oni BM-5518, a teraz przeszli na MS "Jolin" ( były holenderski statek ), którego właścicielem jest też absolwent naszej szkoły Marek B.
Prawdę mówiąc to emerytura w wieku 60 lat jest też polskim ewenementem w skali europejskiej.W Niemczech trzeba pracować do 65 lat.Państwa, które pozwoliły sobie na luksus socjalny wysyłając zdrowych chłopów w sile wieku na wcześniejszą emeryturę mają teraz ogromne kłopoty , vide Grecja, Portugalia, Włochy, itd....

Gratuluję Wam wszystkim otrzymanie uprawnień radarowych życząc spokojnej nawigacji i bez mgielnych dni i nocy.

Józek Węgrzyn - Skipper

#7 | pingwin dnia 12.05.2019 20:58
Radar plus ARPA na morze. Kurs i egzamin na miejscu w Akademii Morskiej. Cena okolo 950 zl. Patent wydaje UM w Gdyni. Po trzech miesiacach wyplywania dostaje sie swiadectwo radarowe w UZS. Kurs radarowy na rzeke jest niewystarczajacy dla kapitana A. Zajecia sa intensywne. Oczywiscie wszyscy zdali. Odnosnie zagadnien technicznych to kazdy radar ma swoje bardziej lub mniej przydatne bajery. Trzeba sie troche pobawic. Polecam JMA 610

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL