Logicznie czy... eko-logicznie?Drukuj

Rzeki i inne akweny śródlądowe są dobrem ogólnym - nie są własnością polityków, ekologów czy pseudo-ekologów lecz nas wszystkich! Wszyscy chcemy mieć do nich nieskrępowany dostęp, prowadzić różnorodną działalność związaną z wodą oraz wypoczywać na niej i nad nią. Nasi reprezentanci w samorządach, sejmie i rządzie muszą więc brać pod uwagę interesy swoich wyborców na równi z interesami innych gatunków zamieszkujących określony obszar. Takie jest przesłanie zrównoważonego rozwoju.

Rzeki też od zarania stanowiły oś rozwoju kulturalnego i gospodarczego regionów, stanowiły formę komunikowania i przenikania się kultur różnych społeczności, plemion, narodów. Transport wodny - najtańsza i najczystsza ekologicznie forma transportu wewnątrz lądu - rozwijana była przez wieki z powodzeniem i rozwija się ją nadal w całej Europie na zachód i wschód od Polski. Dlaczego więc usiłuje się społeczeństwu polskiemu wmówić, że było i jest inaczej?

Jak wyliczono - bezpośrednio nad Odrą i Wisłą mieszka blisko 12 mln Polaków. Wliczając do tego rachunku inne rzeki i jeziora okaże się, że niemal połowa ludności Polski mieszka w bezpośrednim sąsiedztwie wód śródlądowych. Ograniczanie czy wręcz uniemożliwianie swobodnej działalności człowieka wzdłuż dolin rzecznych narusza więc istotne, życiowe warunki gatunku nie mniej ważnego niż ryby, gady, płazy, ptaki, owady, bezkręgowce itd.

Zdominowane przez pseudo-ekologów urzędy państwowe odpowiedzialne za gospodarowanie wodami śródlądowymi zachowują się tak, jakby w całym kraju odbywało się wielkie "sprzątanie pod wyprzedaż", a jedynymi mieszkańcami Polski mają pozostać zwierzęta i rośliny. Ta chęć przypodobania się obcym, niepolskim interesom kosztem jak najbardziej polskiego społeczeństwa jest nie do zaakceptowania i taka polityka gospodarowania wodami, jaką prowadziło dotychczas Ministerstwo Środowiska pod dyktando organizacji pseudo-ekologicznych jest sprzeczna z ideą zrównoważonego rozwoju.

Co gorsza - ekosystemy ziemno-wodne stworzone ręką człowieka - takie jak milickie i wielkopolskie stawy karpiowe - włączane są teraz do obszarów "Natura-2000" uniemożliwiając ich właścicielom inwestowanie i normalne eksploatowanie akwenów, które stworzyli. Są to na dodatek tacy użytkownicy wód, którzy swoją działalnością przyczyniają się do małej retencji i oczyszczania cieków przez gromadzenie i mineralizację osadów. Dotyczy to także małych młynów i elektrowni wodnych oraz piętrzeń dla żeglugi. Żegluga poprzez wywołanie ruchem śrub napędowych efektu napowietrzania wody przynosi - wbrew twierdzeniom "zielonych" - więcej pożytku niż szkód zwłaszcza w ciasnych i bezodpływowych akwenach (kanały, leniwe i zarastające rzęsą cieki). Wysokie wymagania techniczne i sanitarne stawiane współczesnym statkom całkowicie eliminują jakiekolwiek zanieczyszczenie wody produktami ropopochodnymi czy fekaliami.

Poprawianie geometrii koryta rzeki w celu uprawiania żeglugi, oczyszczanie go z nadmiernie rozwijającej się roślinności (głównie na Noteci i Warcie), powalonych pni i innych przeszkód przyczynia się także do sprawniejszego spływu wezbrań latem, a lodów zimą. Aż nadto dobitnie wieloletnie zaniedbania obnażyła tegoroczna zima – przecząca jakby "teorii globalnego ocieplenia" – najchętniej używanego straszaka niektórych wojujących ekologów. Obfite zalodzenie większości polskich rzek generuje niebezpieczeństwo powodzi zatorowych, a powalone pnie, zniszczone umocnienia brzegów i zaniedbana, zdewastowana zabudowa hydrotechniczna to niebezpieczeństwo powiększają. Z roku na rok jest i będzie coraz gorzej, jeśli w końcu nie powstrzymamy dalszego przekraczania cienkiej linii pomiędzy dbałością o środowisko, a zdrowym rozsądkiem i instynktem samozachowawczym. Nie przesiedlimy przecież połowy ludności Polski w inne miejsca.

To wszystko są argumenty logiczne. A jakie są te eko-logiczne?

Wielokrotnie w mediach słyszymy taki slogan: - Wisła to ostatnia dzika rzeka w Europie! Stwierdzenie to jest oczywistym kłamstwem, spreparowanym przez ekofilów na poparcie ich pseudo-troski o środowisko i ku wygodzie urzędników. Wisła jest bowiem nie ostatnią dziką ale pierwszą zdziczałą rzeką w Europie i nie jest to bynajmniej powód do dumy, gdyż dowodzi jedynie tego, iż nie potrafimy należycie dbać o spuściznę cywilizacyjną wielu pokoleń Europejczyków. Wisła przez jej zdziczenie nie stała się automatycznie rzeką naturalną i czystą, a najwięcej ścieków pompuje w nią nasza stolica - siedziba rządu i… Ministerstwa Środowiska.

Pod hasłami renaturyzacji rzek skrywane jest najczęściej pospolite nieróbstwo i swoiste usprawiedliwianie braku dbałości nie tylko o prawidłowe gospodarowanie zasobami wody słodkiej, ale też o bezpieczeństwo mieszkających nad rzekami ludzi, ochronę ich siedzib i miejsc pracy. Dowodem skrajnego "rozdwojenia jaźni" pseudo-ekologów jest zbiornik Elektrowni Niedzica w Czorsztynie, którego budowę - jako rzekome zagrożenie dla środowiska - pikietowały bojówki "zielonych", a teraz obejmuje się go ochroną w ramach programu "Natura-2000".

Zaś przykładem jawnego terroryzmu pseudo-ekologów jest budowa stopnia wodnego Malczyce – po raz kolejny wstrzymana tym razem z powodu niedostosowania stopnia do… wędrówek wielkich jesiotrów. Ludzi mających odnieść różnoraką korzyść z powstania tego stopnia i czekających kilkanaście już lat na finał budowy jest kilka milionów – jesiotra nie ma ani jednego… Koszty budowy tego stopnia przekroczyły już koszty wznoszenia podobnych budowli w Niemczech – o czasie trwania budowy już lepiej nie wspominać. Płacimy za to my – naród, a nie jesiotry. Mówmy więc głośno: "tak" ochronie środowiska, ale stanowcze "nie" eko-terrorystom!

Społeczność skupiona wokół redagowanego przeze mnie portalu "Żegluga śródlądowa wczoraj, dziś, jutro" w znakomitej większości składa się z entuzjastów żeglugi śródlądowej, a nie zawodowych marynarzy. Członkowie tej wirtualnej załogi mają jednak świadomość, że bez dróg wodnych z odpowiednią infrastrukturą stworzoną dla żeglugi zawodowej nie będzie prawdziwej turystyki wodnej i rekreacji okołowodnej. Potrzebne są czyste brzegi i czysta woda, ale nie mniej potrzebna jest możliwość zaplanowania trasy wodniackiej włóczęgi wraz z odpowiednimi miejscami na postój i wypoczynek nad wodą. Potrzebny jest zawsze zaciszny port z możliwością zatankowania wody i paliwa, oddania nieczystości, naładowania baterii. Próbujemy przyciągnąć do Polski turystów-wodniaków z Europy – mamiąc ich różnymi e-trasami, ale zapominamy, że na brzegach polskich rzek brak jest nie tylko możliwości zatankowania wody, paliwa, doładowania akumulatorów, ale nawet sanitariatów i kubłów na śmieci. Śluzy na tych e-trasach jeśli już mają jakąś obsadę to z kolei są nieczynne po południu, w weekendy, w sianokosy, w żniwa, w wykopki…

Oczekujemy od rządu i samorządu stanowczych działań mających na celu ochronę pozostałej infrastruktury żeglugowej i doprowadzenia jej do stanu sprzed - wstyd się przyznać - wolnej Polski. Trzydzieści ostatnich lat doprowadziło bowiem polskie drogi wodne do kompletnej ruiny i trudno ten stan nazwać renaturyzacją rzek: w gnijącej, nadmiernie wybujałej wskutek nawozowych ścieków roślinności wodnej zdychają ryby z powodu tzw. przyduchy (Bug, Narew). Zaniedbane urządzenia, rozkradzione przepusty, zalegające koryto drzewa i zwykłe śmieci powodują lokalne podtopienia nawet w okresach suszy (Górna Noteć).

Dlatego z całą siłą przeciwstawić się należy próbom dalszego dewastowania wciąż istniejącej infrastruktury przynależącej do dróg wodnych, a mogącej służyć zarówno zawodowej żegludze transportowej jak i turystyce wodnej oraz rekreacji. Zniszczono już wiele portów, postojowisk i przystani – istnieją zakusy na "zagospodarowanie" Portu Miejskiego we Wrocławiu, który tym samym podzieliłby los zburzonego dwa lata temu Portu Popowice. W zamian buduje się w centrum "dekoracyjną" marinę, do której nie można będzie dopłynąć jeśli cały, unikalny w skali kraju i Europy Wrocławski Węzeł Wodny nie stanie się nominalnie drogą wodną. A przecież do tego potrzebny jest jedynie podpis urzędnika no i przyjęcie przez administrację wodną obowiązku utrzymania jej w stanie zgodnym ze standardami.

Wszystko to dzieje się w mieście niegdyś określanym mianem stolicy żeglugi śródlądowej. Parafrazując więc hasło odbywającego się w lutym we Wrocławiu festiwalu piosenki żeglarskiej "Wrocław żąda dostępu do morza!" – żądamy dostępu do rzek i zaprzestania traktowania ich jak prywatnego folwarku garstki urzędników zasłaniających się garstką ekofilów. To nie jest reprezentacja czterdziestomilionowego społeczeństwa, które samo, oddolnie podejmuje inicjatywy zmierzające do rewitalizacji szlaków żeglugi rzecznej. Przykłady Nowej Soli i innych lubuskich miast nadodrzańskich, przykład Niepołomic nad Wisłą walczących od kilku lat o budowę kolejnych stopni Kaskady Górnej Wisły – także w celu ratowania wysychającej Puszczy Niepołomickiej - pokazują doskonale różnicę w myśleniu logicznym i eko-logicznym.

kpt. ż.ś. Andrzej Podgórski



Manifest "Rejsu Dobrej Nadziei"

Chcemy jako marynarze rzeczni i turyści-wodniacy zorganizować w dniach 18.czerwca - 15.lipca 2010 akcję propagującą nieskrępowany dostęp do dróg wodnych śródlądowych oraz przede wszystkim ich rewitalizację tak, aby spełniały warunki swobodnej żeglugi, rekreacji i turystyki wodnej.

Wyrażamy w ten sposób oddolna wolę zgodną z tezami zawartymi w artykule "Logicznie czy... eko-logicznie". Przeciwstawiamy się zawłaszczaniu praw przez jedne grupy społeczne przeciw drugim .

Idea "Rejsu Dobrej Nadziei" jest bardzo prosta: każdy wodniak, żeglarz, motorowodniak, entuzjasta tratew, łodzi, pływadeł a także marynarz żeglugi zawodowej w podanym wyżej terminie przyłącza się do akcji na swojej jednostce pływającej gdziekolwiek się znajduje przez wywieszenie, przyklejenie flag, transparentów czy transparencików, plakietek, napisów (np. "Rejs Dobrej Nadziei - Stop dewastacji dróg wodnych"), założenie okolicznościowych koszulek, które będą do nabycia na naszym portalu itd. Mile widziana jest własna inicjatywa, pomysł i dowcip.

Innymi słowy każdy na swojej jednostce odbywa swój "Rejs Dobrej Nadziei" na dowolnie wybranym odcinku, na dowolnym akwenie, sam lub w towarzystwie innych jednostek połączonych w grupki i propaguje hasła będące motywem przewodnim akcji. Nie ma to być jakaś kawalkada jednostek płynących razem w określonym kierunku na określonej trasie. Statki, jachty, łodzie, tratwy i pływadełka uczestniczące w "Rejsie Dobrej Nadziei" będą niosły nasze hasła we wszystkich kierunkach i na wszystkich akwenach - każdy gdzie chce i może. Ważne, że w jednym czasie wody śródlądowe w Polsce zaroją się od entuzjastów żeglugi śródlądowej: tej "małej" - turystyczno-rekreacyjnej i tej "dużej" - towarowo-pasażerskiej domagających się ochrony infrastruktury służącej wspomnianym celom.

Spróbujmy każdy na swoim podwórku uczynić coś aby pozyskać dla tej akcji gminy nadodrzańskie, nadwarciańskie, nadnoteckie i nadwiślańskie. Chodzi o wsparcie medialne, a nawet może (skromne) finansowe np. wydrukowanie materiałów informacyjno-edukacyjnych dla społeczności lokalnych o pożytku płynącym z właściwie pojętej gospodarki wodnej, przeciwpowodziowej i zasadach zrównoważonego rozwoju. Odpowiednie materiały będą wkrótce gotowe do pobrania na stronie internetowej Towarzystwa Entuzjastów Żeglugi Śródlądowej. Ze swej strony zapewniam, że ideę akcji także roześlę gdzie się da.

Jeśli akcja będzie nagłośniona na poziomie lokalnym - zapewne ludzie zechcą przyjść nad rzekę, rozłożyć kocyki, otworzyć piknikowe kosze, pomachać przyjaźnie płynącym statkom, stateczkom, łódkom i tratwom, przeczytać informujące o akcji ulotki, bardziej zainteresować się "swoją rzeką".

pobierz ulotkę propagującą Rejs Dobrej Nadziei




Kapitanie! Z całego serca gratuluję! Popieram tekst i ideę, czego wyrazem ma być czynne poparcie w rejsie nadziei Cigacice-Sandomierz. Ludzie, to prawie przez całą Polskę! Przyłączcie się do nas!

Po więcej szczegółów oraz do dyskusji zapraszam w wątku na forum "Umówmy się na rejs"

Adam Madaj - "Przyłódź"
#1 | zradomia dnia 21.02.2010 18:48
Święte słowa, ale który polityk się w nie wsłucha?
Wszak to czas zbierania haków na politycznych rywali, a nie naprawę RP.
Tak było, jest i będzie?!
#2 | Waldemar Wojcik dnia 21.02.2010 20:49
Nie zgadzam się z Kolegą "zradomia". Kazdy głos w naszej sprawie się liczy i będzie słyszany. Poruszone sprawy są ze wszech miar słuszne i należy im tylko nadać formę manifestu, odezwy czy petycji i skierować ją w imieniu Stowarzyszenia do stosownych władz centralnych, wojewódzkich a nawet powiatowych jako wyraz ludzi, którym dobro właściwej gospodarki wodnej nie jest obojętne. Być może, należałoby skierować to pismo jako list otwatry do w/w władz poprzez publikację w kilku poczytnych, ogólnopolskich dziennikach i peridykach. Dobrze by było, aby pod taką petycja, podpisało się kilkaset naszych entuzjastów - apeluję gorąco o poparcie a przede wszystkim fachowców - hydrologów, żeglugowców, armatorów, turystów wodnych i t.p. Pozdrawiam Autora.
#3 | zradomia dnia 22.02.2010 11:18
Ależ ja nie mówię, że nie będziemy słyszani, tylko wątpię, czy zostaniemy wysłuchani. To subtelna, ale jednak różnica. Wszystkie siły i środki idą na Euro 2012. MAMY RACJĘ, wszystko przemawia za argumentami Kapitana, tylko z czasem żeśmy się nie "wstrzelili". Nasz głos zostanie odebrany jak wołanie o szampan i kawior w czasie wielkiego głodu.
#4 | Waldemar Wojcik dnia 22.02.2010 11:35
Przyczynek do artykułu: Istniejący od 1228r. Port Rzeczny w Płocku został zasypany. Miejsce to, świetnie nadające się na marinę żeglarską, owiane tradycją wodniacką, swego rodzaju zabytek kultury materialnej polaków został zlikwidowany bez stosownego powodu i sensu. Port ten wg. wędkarzy był ostoją ryb.
Znalazłem informację w internecie, której nie mogę znależć poraz drugi:
"Zauważone pozytywy regulacji rzek, na przykładzie Zbiornika Włocławskiego;
- podwyższenie wód gruntowych, co przyczyniło się do poprawy jakości przyrodniczej lasów Gostyńsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego,
- poprawa jakości wody wiślanej, poprzez redukcję materii organicznej, związków fosforu i zawiesin,
- jeden z najbogatrzych na świecie w życie zbiorników. Duża przepływowność wody doskonale wpływa na jakość środowiska. W zbiorniku występuje więcej gatunków ryb niż to miało miejsce przed podpiętrzeniem".
Wracając do rozpropagowania w/w artykułu, można także rozesłać do;
1. Ligi Morskiej i Rzecznej w Gdańsku,
2. Stowarzyszenia Inż. i Tech. Wodnych i Melioracyjnych w W-wie,
3. Związku Miast Nadwiślańskich w Toruniu,
4. Rady Regionalnej Pomorz Nadwiślańskiego w Grudziązu,
5. Fundacji Kaskady Dolnej Wisły we Włocławku,
6. Stowarzyszeniu Dorzecza Wisły "Wisła" w W-wie,
7. Stowarzyszeniu Turystycznemu Śniardwy Nowe Guty,
8. Stowarzyszeniu Miłośników Ziemi Niepołomnickiej d/s Promocji i Rewitalizacji Wiślanego Szlaku Żeglownego,
z prośbą o rozpropagowanie na swiom terenie.
#5 | zradomia dnia 22.02.2010 12:57
dorzuciłbym Radę Programową projektu turystyczno-rekreacyjnego "Szlak wodny Wisła-Kanał Augustowski"; w jej skład wchodzą m.in. Marszałek Sejmu RP, marszałek i wojewoda woj. Mazowieckiego, prezydent Warszawy i Dyrektor RZGW w Warszawie. Może dostrzegą problem marszałkowie i wojewoda.
#6 | barkaz4003 dnia 22.02.2010 18:25
Ukazał się artykuł ,warto go przeczytać. Tytuł : Reaktywacja żeglugi rzecznej korzyści dla Trójmiasta szukaj: www.trojmiasto.pl /Czesi-i-Słowacy zrobią-nam-rzeczny-port.
#7 | kaczor_g dnia 22.02.2010 19:39
Ostatnio czytałem artykuł o problemach z znalezieniem statku - popyt na frachty morskie jest większy o ok30% od podaży. Nikt się tego nie spodziewał. Nie wiem na ile to realne, a na ile to propaganda sukcesu.
Faktem jest, że w Gdańsku chyba już otwarto terminal kontenerowy, który ma ponoć bardzo dobre perspektywy, co ciekawe nikt nie wspominał o Wiśle jako naturalnej drodze wodnej. Ale myślę, że po przeliczeniu kosztów transportu to będzie tylko kwestia czasu jak zacznie się ruch wokół Wisły.
#8 | przylodz dnia 22.02.2010 20:10
Panie i Panowie! Widzę, że nasze przedsięwzięcie nabiera rozmachu.
Cieszę się z tego.
#9 | mrowa dnia 23.02.2010 20:15
Całkowiciew popieram argumentację autora artykułu.
Jak trzeba będzie to swoje poparcie wyrażę czynem.
Jakim, to w uzgodnieniu z ogólem
#10 | Adam Reszka dnia 23.02.2010 23:59
Artykuł Kapitana - nazwałbym go programowym - każdy z "nas" powinien znać na pamięć, jak wyuczony pacierz i z entuzjazmem popierać "Rejs Dobrej Nadziei". Z żalem do losu przyznam się do "przerabiania" niegdyś tego wszystkiego, kiedy jako Generalny Szyper Wiślanego Flisu Ligi Morskiej i Rzecznej organizując niewyobrażalnym nakładem sił i środków promujące Wisłę i Kaskadę Dolnej Wisły w kolejnych latach 1995-2000 ekspedycje wodniackie na "klonowiczowskiej" trasie Warszawa-Gdańsk, uzyskaliśmy efekt w kwestii budowy Stopnia Wodnego Ciechocinek mocą decyzji rządowej i uchwały sejmowej w r. 2000. I co? Minister Środowiska zlekceważył te dokumenty, wkładając je głęboko do szuflady, gdzie leżą one do dziś. Dlatego nasza dążność do naprawy tego ekonieszczęścia - jeśli ma ona odnieść rzeczywisty skutek, powinna być ukierunkowana na oddzielenie resortu środowiska od gospodarki wodnej, bo to są dwa odrębne zagadnienia, a najważniejsze rzeki uznane za infrastrukturę transportową powinny być zarządzane przez osobne dyrekcje. Bo nie powinno być tak, że Rząd RP stając się zakładnikiem resortu środowiska, jest jednocześnie jego petentem, nie mogąc dokonać restrukturyzacji dróg wodnych, budować mostów i dróg, ponieważ każdy taki zamiar jest torpedowany przez kierownictwo tego ortodoksyjnego resortu, zasłaniającego się siecią "Natura 2000".

@Wójcik Waldemar: Ten niepotrzebnie zasypany po pamiętnej powodzi płockiej w r. 1982 port, to dawny "Port łyżwowy na Radziwiu", który został zbudowany przez inż. Jana Marka Lajourdie w połowie XIX wieku w celu zimowania w nim łyżew do mostów pontonowych, utrzymywanych do r. 1945. Po wyzwoleniu wobec wysadzenia mostu w Płocku, na ocalałych łyżwach-pontonach których Niemcy nie zdążyli złomować, inż. Śladkowski zorganizował przeprawę promową. Od lat trzydziestych XX w. port ten był siedzibą Państwowego Zarządu Wodnego, w czasie okupacji Reichswasserstraßenamtu, a po wojnie PZW i RDW. Władze m. Płocka nazwały rondo poniżej zjazdu z Mostu Płockiego na Radziwie imieniem inż. Lajourdie, honorując w ten sposób pamięć o jego dokonaniach w budownictwie hydrotechnicznym na Wiśle. Por. też: "REGULACJA Wisły podług projektu inżyniera Marka Lajourdie". Płock 1884.
#11 | Adam Reszka dnia 24.02.2010 07:43
Pan inż. Wójcik pisze o znalezieniu informacji w internecie, cyt.:
"Zauważone pozytywy regulacji rzek, na przykładzie Zbiornika Włocławskiego:
1. podwyższenie wód gruntowych, co przyczyniło się do poprawy jakości przyrodniczej lasów Gostyńsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego,
2. poprawa jakości wody wiślanej, poprzez redukcję materii organicznej, związków fosforu i zawiesin,
3. jeden z najbogatrzych na świecie w życie zbiorników.
4. Duża przepływowność wody doskonale wpływa na jakość środowiska.
5. W zbiorniku występuje więcej gatunków ryb niż to miało miejsce przed podpiętrzeniem".
Mój komentarz:
ad 1. Nie dość, że lasy wokół Zbiornika rosną jak na drożdżach, to wytworzył się tam korzystny mikroklimat dla upraw sadowniczych;
ad 2. Katastroficzne prognozy ekogamoni o rzekomej trującej "bombie ekologicznej" zalegającej dno Zbiornika i zagrażającej środowisku, okazały się celowo wymyśloną bzdurą zwolenników rozbiórki SW Włocławek;
ad 3. Badania hydrobiologów wykazały - o dziwo - bujny rozwój życia roślin i organizmów wodnych, co najmniej dwukrotnie przekraczający stan w rzekach swobodnie płynących;
ad 4. Aby mieć wyobrażenie o skali zjawiska przepływowości należy wiedzieć - objaśniając to obrazowo - że pojemność Zbiornika wynosi 0,4 km3 i podlega naturalnej wymianie przynajmniej raz w miesiącu. Kłopot polega tylko na ew. pojawieniu się WWŻ lub wody katastroficznej, gdzie przez jaz trzeba będzie przepuścić 10-15 km3 wody;
ad 6. Rybostan Zbiornika uległ niewyobrażalnej poprawie, dając prace kilku zespołom rybaków rzecznych. Gdyby przedłużona została przepławka dla ryb wisząca 3 m w powietrzu z powodu erozji koryta poniżej Stopnia, w Zbiorniku pojawiłyby się tez gatunki wędrowne, jak węgorz, troć i certa. Certa zresztą przystosowała się do tego stanu, wędrując ze Zbiornika Włocławskiego przez czynną przepławkę w SW Dębe na Narwi, gdzie jest poławiana przy ujściu Biebrzy. Panów z WWF od kilku lat namawiam do naprawy przepławki na jazie Stopnia, ale przechodzi to bez echa, słychać za to płacz i utyskiwanie, jakie to szkody wyrządził środowisku Zbiornik.
#12 | Rafal Dzikiewicz dnia 24.02.2010 11:00
Bardzo mi się to podoba i mam propozycję dla wszystkich nie wiem tylko czy wszystkim sie to spodoba ale wydaje mi sie ze jest to dobry pomysl a mianowicie proponuje aby kazdy z nas wydrukowal sobie kilka kartek z tym apelem i rozwiesil pare tych kartek w swoim miescie i mysle ze to bedzie duzy rozglos pozdrawiam Dzikiewicz Rafał
#13 | Marekx123 dnia 24.02.2010 11:13
Panowie kmus zalerz by zegluge Polskom zniszczyc pytanie komu ?????????????????????????
#14 | przylodz dnia 24.02.2010 12:20
@Waldemar Wójcik. Dotyczy postu nr #4.
Wspaniały pomysł, lecz jest wyraźnie adresowany do @Apisa.
Szanowny Kolego. Myślę, że byłoby mu łatwiej rozsyłać te materiały do wymienionych instytucji, gdyby podać mu adresy do nich, bo teraz musi wyszukiwać je w internecie, tracąc czas, który mógłby spożytkować na pilniejsze sprawy. Proszę się nie obrażać, że zwracam uwagę. Wiem jednak, że samo prowadzenie tej strony, zajmuje naszemu Kapitanowi wystarczająco dużo czasu ( co niejednokrotnie podkreślał ), Nasza nowa akcja "Rejs Dobrej Nadziei" przysporzył mu kolejnych obowiązków, więc dobrze by było, gdybyśmy mu jakoś pomogli w tym dziele i chociaż ulżyli w obowiązkach, dostarczając mu kompletnych materiałów.
#15 | Waldemar Wojcik dnia 24.02.2010 13:50
OK., zabieram się do roboty i adresy wypisze na tej srtonie. Pozdrowienia.
#16 | Rafal Dzikiewicz dnia 24.02.2010 21:36
Ja się zgadzam z Marwinem
#17 | Waldemar Wojcik dnia 25.02.2010 12:54
Podaję adresy:
1. Liga Morska i Rzeczna,80-823 Gdańsk, ul. Długi Targ 11, fax: [58] 305-80-99, e-mail; , prezes kpt.ż.w. dr Andrzej Krółikowski;
2. Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Wodnych i Melioracyjnych, 00-045 Warszawa,ul. Czackiego 3/5, e-mail: , ;
3. Związek Miast Nadwiślańskich, 87-100 Toruń, ul. Podmurna 4/6 , tel/fax: [0-56] 654-99-13, e-mail: ;
4. Rada Regionalna Pomorza Nadwiślańskiego w Grudziązu, ul. Ratuszowa 1 - prawdopodobnie nie funkcjonuje;
5. Fundacja Kaskady Dolnej Wisły, Włocławek, ul. Okrzei 74 - prawdopodobnie nie funkcjonuje;
6. Stowarzyszenie Dorzecza Wisły "Wisła", 00-533 Warzsawa, ul. Mokotowska 63 - prawdopodobnie nie funkcjonuje;
7. Redakcja Gospodarki Wodnej, 00-950 Warszawa, ul. Ratuszowa 11, e-mail: ;
8. Zespół Rzeczoznawców Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Wodnych i Melioracyjnych, 00-043 Warszawa, ul. Czackiego 3/5, tel/fax: [022] 823-38-50, e-mail: ,
9. Lokalna Grupa Działania - Dorzecze Wisły, 28-239 Połaniec, ul.Ruszczańska 27, fax: [015] 865-03-28, e-mail: biuro@dorzeczewisły.pl ,
10. Telewizje: TVN24, e-mail: ,
TVN Warszawa, e-mail: ,
11. Gazeta Wyborcza: e-mail: ,
12. Prezydent RP: e-mail: ,
13. Marszałek Sejmu: e-mail: ,
14. Premier RP: e-mail: ,
15. Minister Infrastruktury: e-mail: ,
16. Fundusz Żeglugi Śródlądowej: e-mail: ,
17. Przewodniczacy Zespołu Sejmowego d/s Dróg Wodnych i Turystyki Wodnej: e-mail: ,
18. Z-ca Przewodniczącego Komisji Gospodarki Sejmu RP: e-mail: Andrzej.Czerwiń .
Będę szukał dalej odpowiednich adresów, jestem gotów uzupełnić dotychczasowe, jesli zajdzie taka potrzeba.
#18 | przylodz dnia 25.02.2010 13:35
Właśnie o to chodziło. Dziękujemy.
#19 | aa1975 dnia 04.03.2010 09:19
Zacytowałem ten tekst na forum.mazury.info.pl. Są juz różne komentarze.Za i przeciw.

http://forum.mazu...4510#14510

Jeden z komentarzy przeciw:

Przepraszam , ale to są nedzne wypociny kogoś kto ma zerowe pojęcie o ekologii , hydrologii retencji itp. nawet nie chce mi sie tych bzdur komentować ?

i dalej ten sam autor:
Dobra postaram sie wkrótkich słowach skomentowac te bzdury

1. Ludzie osiedlali się w dolinach rzecznych. Aha spójrz prosze na stare centra miast Gdańsk , Chełmno Świecie , Grudządz , Warszawa , Płock , Kraków. Które z nich lezy w dolinie rzecznej. To teraz jet taki trend ,że po wyprostowaniu rzeki buduje się dzielnice Wrocławia na terenach zalewowych , a później wszyscy się dziwą ,że ich zalało.
2. stawy Milickie. Ok jest bardzo pozytwny przykład gosporaki wodnej wykonanej przez naszych praojców. Mamy i retencje i miejsce do zycia i rozwolu wielu gatunków zwierząt , głownie ptaków razem z zyskiem ekonomicznym - hodowla ryb. Tylko co ta ma wspólnego z prostowaniem rzek , budową zapór , bagrowaniem ich koryt. Ano nic.
zmieniane geometrii koryta rzeki. Rzeka nie zmieniona przez człowieka wypływa ( tak skrótowo ) przeważnie z gór lub wyzyn i wpada do innej lub morza.. Na całym swoim odcinku meandruje odkładając swój urobek po brzegach ,a najdrobniejsze frakcje odadaje na ujściu tworząc delty zwykle bardzo urodzajne. Stąd mamy żuławy. Starożytny Egipt zył z wylewów Nilu. Na tych wylewach rozwinęła się cała cywilizacja. Dzis zamiast żyznych ziem w Egipcie mamy wielki zbiornik zaporowy i pustynie wokół. Rzeka to nie tylko woda o brzegu do brzegu zwana przez meliorantów ciekiem i zmienianym przez nich szybko w wybetonowany ściek. To meandry , odciente zakola , tereny podmokłe w dolinach rzecznych , lasy mangrowe łąki czasowo podtaspiane i nawozone , bystrza , płanie , przykosy dołki. Jeżeli na takiej rzece jest powódź t0o jest ona powolna. rzeka ma gdzie wylać , zalewając dolinę rzeczną która działa jak wielka gąbka , oddając następnie woda w nizówkach. Cz łowiek był mądzejszy , wyprostował rzeki skracając je czasem o połowe obudował wałami wybudował tamy aby zminimalizować energie wody zawartą w rzece. Wydał na to kupe szmalu i osiedliw w dolinach ludzi. Co ma w zamian.

- szybką powódz , fala powodziowa wcisnieta w ciasne proste koryto zap. bardzo szybko i jak rozwali wał albo sie przez niego przeleje to nie zdarzysz nawet gaci włożyć Powodzi na Odrze by nie było tak wielkiej gdyby nie zbiorniki zaporowe na górnej Odrze , które trzeba było awaryjnie spóścić


Pewnie jakis zakamuflowany ekolog.
Niestety ja nie czuję się odpowiednio merytorycznie przygotowany do dyskusji z tym człowiekiem. Nie czuję sie mocny w takich dyskusjach.
#20 | aa1975 dnia 04.03.2010 10:28
Panowie, ten człowiek dalej tam wypisuje różne bzdury. Koś się musi do tego merytorycznie odnieść, bo ludzie już zaczynają mu przyznawać racje nie mając kontrargumentów. Zaczyna wychodzić na to, ze śryż pod Płockiem tworzy sie z winy zbiornika włocławskiego i gdyby go nie było to i lodołamacze nie byłyby potrzebne ... ktoś musi się do tego odnieść, ktoś kto wie co mówi i ma konkretne argumenty i to mocne argumenty, bo tracimy publikę, a to portal ze sporą czytalnoscią.

Sory troche mnie wzieło , ale krew mnie zalewa jeżeli ktoś cos pisze na temat , o którym nie ma zielonego pojęcia. Może wczesniej taki klient by cos na ten temat poczytał. Mowią ,że Polak mądry po szkodzie , wolałbym aby był mądry przed. I jeszcze jedno Niency , Austryjacy wydaja teraz kupę szmalu na rewitalizacje czy renaturalizacje zdewastowanych rzek.


To wypowiedź powyższego osobnika na temat autora, pana Andrzeja Podgórskiego. To już brzmi jak obelga....
#21 | kaczor_g dnia 04.03.2010 10:56
Nie ma się co przejmować, skoro ktoś nie potrafi napisać poprawnie kilku zdań w ojczystym języku to trudno zakładać, że przyjmie argumenty.
Najprostsze są natury historycznej . Wisła wielokrotnie częściej wylewała z powodów zatorów przed budową SW Włocławek (nie mam czasu szukać, ale tutaj na portalu są te dane gdzieś przytoczone), i jakkolwiek stopień ma wpływ na spiętrzenie to warto zwrócić uwagę, że np na Odrze swobodnie płynącej co roku odbywa się bój z zatorami na Odrze granicznej, która bynajmniej nie jest w żaden sposób sztucznie blokowana przez zaporę.
Jak ktoś pisze "Austryjacy" zamiast Austriacy i powołuje się na "kupę" to oznacza, że jego percepcja jest ograniczona.
Nie ma z nim sensu rozmawiać o funkcjach rzeki czy zbiornika wodnego. Nie wspominając zagadnieniach szczegółowych.
#22 | przylodz dnia 04.03.2010 11:53
Proszę podać linki do artykułu A.Podgórskiego w sprawie regulacji rzek. Nie jako remedium na paplaninę, tylko w celach wyedukowania tych, którzy ulegają tej paplaninie.
To lepsze od spierania się.
Zresztą w dziale edukacja mamy wiele ciekawych artykułów.
http://www.zeglug...cle_id=122
#23 | aa1975 dnia 04.03.2010 14:21
OK, tak właśnie zrobiłem. Już ktoś wysłał mi prywatną wiadomość, że ten materiał jest rewelacyjny Smile Brakuje mi jeszcze jakiegoś dobrego materiału na temat zbiorników retencyjnych, najlepiej wielofunkcyjnych, i ich interakcji ze środowiskiem. A zwłaszcza jakiegoś wiarygodnego (tzn. również z wiarygodnego źródła, a nie na zasadzie: "gdzieś czytałem, ale nie pamiętam gdzie" ) materiału na temat zjawisk ekologicznych, tych pozytywnych, związanych ze zbiornikiem we Włocławku ...

Na razie poczekam na odpowiedzi i potem podam jeszcze artykuł o kłamstwach ekologów, który był na tym portalu, to też jest mocny materiał. Myślę, że to powino być w dziale Edukacja, byłby to taki dział źrodłowy, z którego można by czerpać materiały na takie okazje.
#24 | aa1975 dnia 04.03.2010 18:36
Znalazłem informację w internecie, której nie mogę znależć poraz drugi:
"Zauważone pozytywy regulacji rzek, na przykładzie Zbiornika Włocławskiego;
- podwyższenie wód gruntowych, co przyczyniło się do poprawy jakości przyrodniczej lasów Gostyńsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego,
- poprawa jakości wody wiślanej, poprzez redukcję materii organicznej, związków fosforu i zawiesin,
- jeden z najbogatrzych na świecie w życie zbiorników. Duża przepływowność wody doskonale wpływa na jakość środowiska. W zbiorniku występuje więcej gatunków ryb niż to miało miejsce przed podpiętrzeniem".


http://www.naszek...iew/48/34/

Co prawda to nie jest dokładnie to, ale podobne w wymowie i podobne informacje. Ten link był już podawany w komentarzach do tekstu: "Jasnozielone, ciemnozielone, ale czy zielone...?"
#25 | Apis dnia 06.03.2010 09:58
Przeczytałem wywody ekofilów na forum Mazury-info i nie będę się tam rejestrował i podejmował z nimi dyskusji, bo nie przywykłem do takiego poziomu. To tylko niewesoła konstatacja, że w Polsce za dyskusję biorą się ludzie nie mający pojęcia o czym się dyskutuje. I to na różnych płaszczyznach - nawet bardzo wysokich....

Powiem jedynie, ze ten, który pisze, że piękną, wijącą się rzeczkę "z rakami i rybkami" spieprzyła mu regulacja - chyba nie rozróżnia słów "melioracja" i "regulacja". Na tej jego rzeczce nie ma przecież żeglugi i infrastruktury żeglugowej, którą chcemy chronić przed dewastacją (również przez niedouczonych ekofilów).

Drugi, agresywniejszy ekofil nie jest wolny od tego samego sposobu myślenia i zabierania głosu w temacie, na którym - delikatnie rzecz biorąc - mało się zna, a tupetem i "głośnym krzykiem" brak wiedzy na temat regulacji rzek nadrabia. To bardzo typowe dla "zielonych bojówek" z "Klubu Geja czy Gaja", jak określił ich na ważnej konferencji pewien wysoki pracownik Ministerstwa Środowiska.

Już sam fakt ,że ktoś pisze, że ruch śrub napowietrza wody jest bez sensu. Po prostu autor upowszechnia zasłyszane bzdury. Śruba pracuje najwyżej metr pod wodą ,a więc w epilimnionie czyli warstwie wody nawet przesyconej tlenem. ( falowanie i produkcja tlenu przez glony ) Problem braku tlenu w rzekach raczej nie wystepuje. Problem ten wystepuje w wodach wgłębnych w jeziorach tzw hypolimnionie , ale tego śruba nie rozwiąze

Czy on widział kiedykolwiek statek a zwłaszcza statek śródlądowy? Chyba nie, bo nie pisałby że śruba pracuje najwyżej metr pod wodą. Śruba statku śródlądowego ma ponad metr średnicy i przy zanurzeniu maksymalnym dla danej drogi wodnej może pracować nawet dwa, trzy metry pod wodą co oznacza, że na niektórych akwenach tuz przy dnie.

Czy był kiedyś na Noteci Leniwej? Nie - widział może Mazury, uczył się w Olsztynie na uczelni rolniczo technicznej i takie ma tez (rolnicze) podejście do tematu żeglugi na rzekach (bo o tym mówimy, a nie o dziedzinie pokrewnej poniekąd rolnictwu czyli melioracji).

Jak napisałem w artykule o regulacji rzek - tereny międzywala nie powinny być urbanizowane czy użytkowane rolniczo. Wraz z pozostawionymi starorzeczami mają stanowić integralną część biotopu tworzonego przez rzekę i jej koryto. "Po co prostują rzeki?" - chyba nie zrozumiał nic z treści artykułu "Regulacja rzek". Rzeka sama prostuje swoje koryto w niezmiennym, niezależnym od ludzi cyklu. Człowiek tylko utrwalił najkorzystniejszy dla rzeki układ i wcale nie jest to prostowanie, a raczej coś na kształt sinusoidy. Trzeba czytać ze zrozumieniem.

Szkoda więc, że ekofil-rolnik dyskretnie nie zauważa, że to rolnictwo - zwłaszcza nadbrzeżne (a więc takie "bez regulacji rzek" ) jest jednym z największych zagrożeń dla życia rzeki i życia w rzece...

Narew, Bug, Rządza, a w ostatni weekend także Zalew Zegrzyński. Efekty słabego natlenienia wód, tzw. przyduchy dały w tym roku o sobie znać wyjątkowo mocno. Katastrofa, bo tak z pewnością można określić, to co dzieje się od kilku dni, postawiła na nogi społeczne straże rybackie, zarządy kół, a także instytucje odpowiedzialne za ochronę wód. Powód? W powszechnej opinii - utrzymujące się wysokie temperatury i pozostałości po sianokosach. Zdaniem znawców tematu - winny jest przede wszystkim człowiek...(...)
Przyczyną śnięcia ryb w Bugu oraz w Rządzy były najprawdopodobniej bardzo intensywne opady, które wywołały gwałtowne obszarowe spływy dużych ilości zanieczyszczeń organicznych z rolniczo użytkowanych terenów, dominujących w zagospodarowaniu zlewni tych rzek: z podtopionych łąk, na których doszło do rozkładów gnilnych zalegających traw i siana oraz ze spływów próchnicy glebowej z pól i torfowisk. Duża ilość materii organicznej, która przedostała się ze zlewni wywołała procesy beztlenowe w wodach powierzchniowych, ich czarną barwę i gnilny zapach.

żródło: http://www.wedkuj...wiek,12009 oraz http://www.pawluk...ha-na-bugu i to:
http://www.to.com.../170990377

Dodać należy jeszcze spłukiwanie przez wody powierzchniowe do rzek środków ochrony chemicznej i nawozów oraz - niestety ścieków komunalnych z fekaliami (najwięcej Warszawa) powodujących gwałtowny rozrost, a następnie gnicie roślinności wodnej.
http://www.rybobr...ich_bug_je

Na Bugu nie ma żeglugi i regulacji rzeki, więc.... kto winien? Z tymi zjawiskami powinien pan Ekofil walczyć, bo najprościej jest wrzeszczeć na forum wyzywając adwersarzy od głupków i nieuków.

Jesli pisze się, że Austr(yj)iacy i Niemcy renaturyzują rzeki - trzeba poprzeć to dowodem, opisać co (w jego - ekofila rozumieniu) oznacza to słowo, bo na pewno nie rozbieranie wałów, rozbieranie piętrzeń, śluz i rugowanie z dużych rzek żeglugi. Żegluga na Renie i Dunaju odbywa się bez przeszkód i w rozwija się ją nadal. Przewozi coraz więcej globalnej masy towarowej (od kilkunastu do kilkudziesięciu procent, w Holandii niemal połowę) zdejmując istotną jej część z kół smrodzących TIR-ów, a kraje, które ekofil wymienia osiągnięcia w ochronie wód mają większe niż zapyziała żeglugowo i terroryzowana przez pseudo-ekologów Polska. W Jeziorze Bodeńskim woda jest tak czysta, że można ją pić wprost z jeziora, ale ekolodzy biją się w piersi, że "troszkę przegięli". W wyniku braku fosforanów ze ścieków ginie plankton, którym żywiły się ryby - http://www.zeglug...cle_id=166

Jezioro Bodeńskie jest akwenem na styku Niemiec, Szwajcarii i Austrii - pływaja po nim wspaniałe statki - w tym historyczne parowce bocznokołowe - i bierze z niego początek największa arteria transportu wodnego śródlądowego w Europie. Szwajcaria, której bandera jest wszechobecna na statkach pływających na Renie przoduje w Europie w osiągnięciach w dziedzinie ochrony środowiska. Argument, że "gdzieś tam" renaturyzuje się rzeki jest takim właśnie powtarzaniem zasłyszanych bredni przytaczanych przeciwko żegludze i to jest dopiero "strzał kulą w płot" , choć raczej ekofil sam sobie strzelił w kolano.

Dziwi mnie więc też, że tak wojowniczo mieniący się "ekologiem" zwyczajny ekofil (różnica to bowiem taka jak między pedagogiem a pedofilem) mówi coś wbrew badaniom Niemieckiego Instytutu Energii i Środowiska, z których wynika wyraźnie który rodzaj transportu jest najbardziej ekologiczny.

www.zegluga-rzeczna.pl/images/ohv/3.jpg
Więcej http://www.zeglug...icle_id=75

Nie robimy sobie z ekologów wroga - ekolodzy są z nami. Jedynie tzw "polskie organizacje ekologiczne" (które z ekologią maja niewiele wspólnego) kontestują wszędzie wszystko, co tak naprawdę jest proekologiczne i dostają swoistego rozdwojenia jaźni. Przykładem wymieniony już przeze mnie zbiornik w Czorsztynie. Bojówki ekofilów pikietowały jego budowę, wrzeszczały na całe gardło o rzekomym zagrożeniu dla środowiska, a teraz .... objęły go Programem "Natura 2000". Ekofil z forum "Mazury-info" zachowuje się identycznie.
#26 | do0r5 dnia 07.03.2010 20:56
Ze swojej strony, podsunąłem wątek na formu motorowodnym, i wysłałem linka do redakcji przeglądu motorowodnego.
Myślę że im więcej osób się dowie tym lepiej dla całego przedsięwzięcia.
#27 | przylodz dnia 12.03.2010 17:18
Przesłanie"Rejsu Dobrej Nadziei", zamieszczone jest także przez naszego Kapitana na forum w temacie "Umówmy się na rejs".
#28 | Apis dnia 12.03.2010 17:50
Zachęcam wszystkich do zamieszczenia gdzie się da tego tekstu na wszystkich zaprzyjaźnionych stronach związanych z żeglarstwem, turystyką wodną i żeglugą. W razie wątpliwości i pytań - oodsyłać na nasze forum "Umówmy się na rejs". Tam nadal będziemy omawiać rózne aspekty akcji (koszulki, ulotki, plakietki itp.)
#29 | starypraktyk dnia 14.03.2010 00:16
Z zainteresowaniem przeczytałem wszystkie wypowiedzi dotyczące poruszonej ty tematyki.
Sam jestem żeglarzem, wędkarzem, turystą ale i miłośnikiem przyrody. Zwłaszcza tej nie skażonej cywilizacją.
Zdając sobie jednak sprawę z realiów czasu w którym żyjemy
jestem w stanie zgodzić się na pewne kompromisy pomiędzy wpływem cywilizacji a zachowaniem nieskażonej przyrody.
Warunek: - bezwarunkowe zachowanie zdrowego rozsądku podczas wszelkiego rodzaju działań w trakcie ingerencji w środowisko naturalne.
Tu dostrzegam ogromne pole do popisu dla współpracy pomiędzy ekologami a inżynierami od gospodarki wodnej.
Jeżeli współpraca ta będzie oparta na wzajemnym poszanowaniu swoich racji oraz na umiejętnościach wzajemnego stosowania kompromisu w swoich racjach, - może to przynieść wiele pozytywnych wyników w tematyce tu poruszanej.
Martwi mnie jednak "temperatura" niektórych zacytowanych tu wypowiedzi, zwłaszcza dotyczących stanowiska któregoś z cytowanych ekologów.
Niedopuszczalne jest moim zdaniem nawoływanie do
przerwania lub nie podejmowania dyskusji z ludżmi mającymi inne od naszych własnych - poglądy.
W wielu bowiem przypadkach ich wypowiedzi podyktowane są dobrą wolą oraz szczerą chęcia ochrony naszej przyrody a tylko niedoinformowanie lub / w wielu wypadkach celowe / wprowadzenie w błąd, skutkuje takim a nie innym podejściem do tematu.
Ja sam, dopiero z tego forum dowiedziałem się, że w Zb.
Włocławskim, wzrosła populacja ryb oraz bogactwo zycia biologicznego. Do tej pory byłem informowany, że jest wprost przeciwnie.
A przecież forumowicz, podający te dane jest mi na dobrą sprawę nie znanym człowiekiem. A jego informacje nie są poparte, - przynajmniej w tej chwili i na tym forum, żadnymi danymi podpisanymi przez autorytety o głośnych nazwiskach.
I na upartego mam prawo podejrzewać, ze gość ma w perspektywie budowę nad Odrą /Wisłą/ przystani z knajpą z której ścieki będą odprowadzane do rzeki.
Mam prawo tak myśleć - czy nie?!
Problemem jest w tym kraju, - by nie wylać dziecka z kąpielą
co w zbyt wielu przypadkach już się tu przydażyło.
Dlatego jestem za a nawet przeciw!
Za! - rozwojem turystyki oraz gospodarki wodnej jak i infrastrukturze z nią związanej.
Przeciw! - bezmyślnemu niszczeniu środowiska naturalnego naszego kraju bo niewiele trzeba aby pogodzić i jedno i drugie.
Do rejsu nie dołączę, ponieważ nie zdążę wykończyć swojego jachtu. Jednak kciuki trzymał będę.
stary praktyk.
#30 | Apis dnia 15.03.2010 10:29
Cytowanych przeze mnie i innych słów też nie wypowiedział - jak Pan dość zgryźliwie zauważa w sprawie Włocławka - żaden ekolog o znanym nazwisku. Zaczął zaś dyskusję od słów:

Przepraszam , ale to są nedzne wypociny kogoś kto ma zerowe pojęcie o ekologii , hydrologii retencji itp. nawet nie chce mi sie tych bzdur komentować...

Dobra postaram sie wkrótkich słowach skomentowac te bzdury

Czy więc tylko długa obecność na jakimś forum internetowym daje mu aż taki "patent na rację", że nazywa coś odmiennego od jego sposobu myślenia bzdurami? Coś co poparte jest argumentami ludzi chyba "troszkę" mądrzejszych od polskich ekofilów?

Polska jest krajem o bardzo skromnych zasobach wodnych plasujących nas na jednym z ostatnich miejsc w Europie (1600 m3 na mieszkańca rocznie), a co więcej pojemność naszych zbiorników retencyjnych nie przekracza 6% średniego rocznego odpływu z terenu kraju, co również stawia nas na jednym z ostatnich miejsc pod tym względem w Europie. Trzeba sobie zdawać sprawę, że przy małych zasobach wodnych kraju racjonalne gospodarowanie wodą jest nieodzowne, a tego nie da się tego zrealizować bez odpowiedniej pojemności wody w zbiornikach retencyjnych. Nie można zakazać budowy nowych zbiorników zakładając, że przynoszą one tylko szkody ekologiczne w środowisku wodnym a szczególnie utrudniają migrację ryb. Wiadomo, że zbiorniki spełniają wiele bardzo ważnych funkcji gospodarczych i społecznych takich jak zaopatrzenie w wodę, ustabilizowanie poziomu wód gruntowych, żegluga czy rekreacja.

Prof. dr hab. inż. Wojciech Majewski
Wiceprzewodniczący Komitetu Gospodarki Wodnej PAN


Z konieczności ograniczona analiza i ocena stanu gospodarki wodnej w Polsce wskazuje na jej zatrważający stan. Wody pitnej brakuje, jest w coraz gorszym stanie; państwowe wodociągi sprzedano; kanalizacja jest w skandalicznym stanie. Powodzie powtarzają się niemal corocznie. Straty są gigantyczne. Nikt za nic nie odpowiada. Wszystko tłumaczy się brakiem pieniędzy.

prof. Jacek Zimny


Oto przykłady niemal wyłącznie z naszego serwisu:

http://www.zeglug...cle_id=191

http://www.zeglug...cle_id=153

http://www.zeglug...admore=451

Prawdziwy ekolog jest zwykle bardziej rzeczowy a mniej wojowniczy:

http://www.zeglug...admore=686

http://www.zeglug...cle_id=271

http://www.zeglug...ticle_id=4

http://www.zeglug...cle_id=184

Natomiast ekofile pokroju "dyskutantów z róznych forów" piszą zwykle jednakowo:

http://www.eko.or.../splyw.htm

Zacytuję "perełkę wiedzy ekofila":

Pokaźne barki w dalszym ciągu majestatycznie płyną po falach wielkich rzek Europy. Lecz Ren czy też Dunaj to nie Odra, ani Wisła. Problemem jest, jak to zwykle bywa, sama rzeczywistość. Im dalej na wschód naszego kontynentu tym mniej pada - rzeki są więc coraz mniejsze i coraz bardziej kapryśne. Raz toczą wody mało, raz zaś za dużo

W takim razie Wołga, Dniepr, Dniestr to .... fatamorgana. Nie ma przecież wielkich rzek na wschód od Wisły....

Ten autor ma jakieś znane nazwisko? Komu? Rozmawialiśmy z Nim i .... wyparł się dziś swoich poglądów. Ech, ekofile..... Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
#31 | Waldemar Wojcik dnia 25.04.2010 14:17
25.04 2010r. w czasie uroczystości podniesienia bandery w Yacht Klubie Polski w Warszawie, komandor klubu poinformował zebranych o REJSIE DOBREJ NADZIEI, zachęcając do przyłączenia się do naszej inicjatywy [wywieszono również na tablicy ogłoszeń Informację o naszej sztronie i REJSIE..., MANIFEST REJSU... oraż artykuł LOGICZNE CZY EKO-LOGICZNE ]. Jadnocześnie w czasie bankietu z tej okazji, przekazałem materiały informacyjno-propagandowe Komandorowi Zarządu Głównego YKP w Polsce, Panu Januszowi Markowi Taborowi, który kordynuje prace 17 YKP w Polsce. Niezaleznie od tego poinformowałem równiez o REJSIE..., zaproszonego do Warszawy, Komandora YKP w Olsztynie.
Wszyscy moi rozmówcy gratulowali mi inicjatywy naszego Towarzystwa.
#32 | Apis dnia 26.04.2010 08:58
A ja gratuluję skuteczności działania. Niestety - na wysłane przeze mnie pisma w sprawie honorowego patronatu nie otrzymałem ani jednej odpowiedzi - nawet negatywnej. Termin akcji nałozył się teraz na przedterminowe wybory prezydenckie i znacznie zmniejszył zainteresowanie nią mediów.
#33 | dargabi dnia 08.05.2010 23:04
Ekspedycja wodno-lądowa Flis Odrzański to przedsięwzięcie, które już od 13 lat organizowany jest na rzece Odrze. Jest to wielka misja na rzecz tworzenia w powiązaniu z rzeką Odrą paneuropejskiego korytarza transportowego oraz ożywienia turystycznego regionów nadodrzańskich. Flis Odrzański organizowany przez Wyższą Szkołę Ekonomiczno-Turystyczną z ramienia Ligi Morskiej i Rzecznej przy udziale licznych organizacji i instytucji ma na celu propagowanie turystycznego, rekreacyjnego i transportowego wykorzystania odrzańskiego szlaku wodnego. Nasza działalność służy wspieraniu rozwoju gmin w kierunku turystyki, wspomaganiu nawiązywania współpracy między gminami, informowaniu społeczności lokalnych o idei integracji europejskiej, wspieraniu współpracy przygranicznej w regionie.
#34 | Apis dnia 09.05.2010 01:27
Znam doskonale Flis gdyż bierze początek w moim mieście.
#35 | Bronislaw dnia 17.05.2010 22:08
Witam wszystkich serdecznie na tym forum. Chcialbym w miom poscie odniesc sie do artykulu „Logicznie czy eko…logicznie?“ pana kpt. ż.ś. Andrzeja Podgórskiego.
Artykul pana Podgorskiego jest bardzo chaotyczny. Autor porusza wiele watkow jednak na tyle powierzchownie, ze albo mija sie z prawda albo manipuluje faktami, albo co gorsza wykazuje sie calkowita nieznajomoscia opisywanych zagadnien.
Pierwszym razacym minieciem sie z prawda jest teza, ze usuwanie roslinnosci zanurzonej czy powalonych drzew przyczynia sie do zapobiegania powodziom badz zatorom lodowym. Problem teraz niestety aktualny, dotyczy poludnia Polski. Niech pan tam jedzie i wytlumaczy powodzianom ze ich domy zostaly zalane z powodu powalonych drzew. Powodzi nie mozna zapobiec. Jedyne co mozna zrobic to zlagodzic jej skutki, a drzewa (i smieci) staja sie zagrozeniem jesli powstanie zator na moscie lub na przepuscie drogowym, nota bene w wielu wypadkach wadliwie zaprojektowanych.
Co do zatorow lodowych, to nie zna pan widocznie machanizmow ich powstawania. Najkorzystniejszymi warunkami dla powstania zatoru lodowego jest mrozna pogoda na polnocy kraju, odwilz na poludniu (dotyczy Polski) i miejsce na rzece o zdecydowanie wolniejszym nurcie niz na innych odcinkach. Nagromadzony lod nawarstwia sie tamujac przeswit pomiedzy powierzchnia i dnem. Czasami taki zator przemieszcza sie w dol rzeki, zazwyczaj jednak z o wiele mniejsza predkoscia niz predkosc nurtu w sytuacji, w ktorej nie byloby zatoru. Charakterystycznym miejscem na ktorym dochodzi zawsze do zatoru lodowego w ww. warunkach jest cofka zbiornika Wloclawskiego, ktorego zapora nie jest dostosowana do sprawnego przepuszczania kry (w tym roku mielismy tego przyklad). Na tym przykladzie obalam panska teze o tym, ze zaniedbana zabudowa techniczna przyczynia sie do powstawania zatorow i powodzi zatorowych, bo wlasnie zbiornik Wloclawski jest glowna ich przyczyna. Oczywiscie zator lodowy moze powstac na rzecze zupelnie dzikiej (np. Bug), na ktorej nie ma zapor ale jest to zdarzenie losowe, ktorego nie da sie calkowicie wyeliminowac. W cofce zbiornika Wloclawskiego dochodzi do takiego stanu rzeczy ZAWSZE, jesli zaistnieja wymienione przeze mnie warunki. I nie gra tu zadnej roli jakies zatopione drzewo czy jakies roslinki o ktorych pan pisze. Lezace w wodzie drzewa stanowia za to wspaniale elementy habitatowe przyczyniajac sie do bioroznorodnosci ekosystemow wodnych. Co wiecej ,usuwanie ich bez zezwolenia jest wykroczeniem badz przestepstwem jesli doszlo do znaczacych szkod w srodowisku naturalnym.
Co do stwierdzenia o dzikosci Wisly to po czesci sie z panem zgodze. Jest Ona uregulowana od zbiornika w Wisle-Czarnej poprzez Oswiecim, Krakow, Szczucin. W okolicach Tarnobrzegu Wisla nabiera juz swoj typowy dziki charakter z jakze charakterystycznymi piaszczystymi łachami, az do ujscia do zbiornika Wloclawskiego. Ponizej az do Torunia odznacza sie jeszcze naturalnym charakterem, jednak tu widoczne sa juz skutki negatywnego oddzialywania zbiornika Wloclawskiego (erozja denna i obnizenie poziomu dna na skutek zatrzymania transportu sedymentow we „Wloclawku“. Dalej jest jak prawie kazda duza europejska rzeka.
To, że woda w Wisle nie jest taka czysta jak tego wszyscy bysmy chcieli nie przeszkadza wcale w tym,by byla Ona cenna przyrodniczo, powiedzialbym unikatowa w skali Europy Srodkowej nie wspominajac o Zachodniej.
O „dostosowaniu“ Wisly na calej dlugoscie do przewozu towarow mozna calkowicie zapomniec, wiec wszelkie starania nie maja najmniejszego sensu. Rachunek ekonomiczny po pierwsze i przepisy ochrony srodowiska po drugie mowia same za siebie i nie potrzeba wogole o tym dyskutowac.
Co do zespolu zbiornikow Czorsztyn-Sromowce, to wywiera on negatywny skutek na flore i faune w Dunajcu ponizej i powyzej tych zbiornikow, jest to fakt udowodniony naukowo (zatrzymanie transportu rumoszu dennego, wyrownanie przeplywow, zmiana skladu gatunkowego flory i fauny na rzecz pospolitych gatunkow). Że zbiornik stał sie dla niektorych gatunkow zwierzat i roslin przyjazny, nie zmienia faktu, ze jego istnienie zmienilo na zawsze dotychczasowy zblizony do naturalnego charakter tego obszaru oraz elementow flory i fauny. Takich przykladow jest cale mnostwo, wlasciwie kazdy wiekszy zbiornik zaporowy (Goczalkowice, Jeziorsko, Siemianowka, itd) powoduje powstanie cennych terenow legowych rzadkich ptakow wodno-blotych. Tereny te sa w wiekszosci objete programem ochrony Natura 2000. Jednak jak juz wspomnialem, pierwotny charakter tego rejonu ulegl bezpowrotnie zniszczeniu.
Przyklad stopnia wodnego w Malczycach nie jest aktem terroryzmu pseudo-ekologow tylko przykladem niekompetencji projektanta (inwestora), ktory nie zna przepisow ochrony srodowiska, tak samo jak pan nie wie, ze pod kierownictwem profesora Kolmana z Instytutu Rybactwa Srodladowego przy wspoludziale ichtiologow z Instytutu Hydrologii i Rybactwa w Berlinie jest prowadzony program restytucji jesiotra ostronosego (Acipenser oxyrhynchus oxyrhynchus Mitchill) miedzy innymi w Drawie (byc moze to daleko od Malczyc, ale jesli projekt sie powiedzie to i moze jesiotry zechca plynac az do Czech). Wiedziec pan tego nie musi, bo to nie pana dzialka, ale uzycie takiego argumentu jest co najmniej chybione.
Do innych rzeczy (w szczegolnosci tych traktujacych srodowisko naturalne) nie bede sie juz ustosunkowywal, bo wlasciwie do kazdego zdania mozna sie przyczepic. Jesli tak ogolnikowo traktuje pan poruszone tematy, to nie ma sie czemu dziwic.
Jeden z forumowiczow stwierdzil, ze jest to kwintesencja Waszych staran i problemow. Jesli tak jest, to slabe to argumenty.
Z wypowiedziami wielu forumowiczow mozna tez polemizowac, a wlasciwie wiele tez obalac, ale takiego nadmiaru wolnego czasu nie posiadam.
Niemniej jednak jestem otwarty na dyskusje, szczegolnie z autorem tekstu, jesli zarzucilby mi, ze w moim poscie minalem sie gdzies z prawda.
Serdecznie pozdrawiam.
#36 | 1109 dnia 17.05.2010 23:01
Zastanawiam się co było Pańskim zdaniem powodem powodzi na Wiśle przed powstaniem tamy włocławskiej?
Wydaje mi się,że Pan tamtych czasów nie zna z racji wieku.
Aby wypowiadać się jak znawca,należy choć raz zobaczyć rzekę z łodzi.Z Pańskiej wypowiedzi wynika brak znajomości zachowania się nurtu rzeki,zbiorników wodnych,oraz przepływów.
Pozdrawiam Włodek!!!
#37 | Apis dnia 17.05.2010 23:23
Niemniej jednak jestem otwarty na dyskusje, szczegolnie z autorem tekstu, jesli zarzucilby mi, ze w moim poscie minalem sie gdzies z prawda
Każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie. Radzę najpierw zagłębić się nieco w zawartość portalu i nie powielać komunałów znanych z "eventów czy happeningów ekofilów". Polecam lekturę innych publikacji mojego pióra, które bywalcy tego portalu znają a Pan Bronisław po jednodniowym pobycie na naszym statku sądzi, że wie o mnie wszystko...

http://www.zeglug...cle_id=122
http://www.zeglug...icle_id=75
http://www.zeglug...icle_id=96
http://www.zeglug...cle_id=191
http://www.zeglug...cle_id=329 (część druga)

i inne....

O "dostosowaniu" Wisly na calej dlugoscie do przewozu towarow mozna calkowicie zapomniec, wiec wszelkie starania nie maja najmniejszego sensu. Rachunek ekonomiczny po pierwsze i przepisy ochrony srodowiska po drugie mowia same za siebie i nie potrzeba wogole o tym dyskutowac
Zapomnieć? A niby dlaczego? Nie zapomnimy i nie zapomną mam nadzieję przyszłe pokolenia. Stanie się tak zaraz po tym, gdy ciężarówki zaczną rozjeżdżać ludzi w ich domach nocą (tak jak sarny, zające, jeże, żaby). Potrzeba o tym dyskutować i będziemy o tym dyskutować czy się Panu podoba czy nie.

A w ogóle szczycenie się "pierwszą zdziczałą rzeką Europy" (a nie ostatnią dziką w Europie) wywołuje uśmiech politowania w tejże Europie. Ma Pan prawo tego nie wiedzieć, bo to nie Pan ją regulował przed laty, a Europejczycy własnie.

Co do stwierdzenia o dzikosci Wisly to po czesci sie z panem zgodze. Jest Ona uregulowana od zbiornika w Wisle-Czarnej poprzez Oswiecim, Krakow, Szczucin. W okolicach Tarnobrzegu Wisla nabiera juz swoj typowy dziki charakter z jakze charakterystycznymi piaszczystymi łachami, az do ujscia do zbiornika Wloclawskiego. Ponizej az do Torunia odznacza sie jeszcze naturalnym charakterem,
Są na tym portalu lepsi ode mnie spece od Wisły, ale nie wmówi mi Pan, że Wisła nie była przed laty na całej długości wyposażona w zabudowę regulacyjną (tamy poprzeczne czyli ostrogi, umocnienia brzegów brzegosłonem faszynowo-kamiennym) i dopiero wieloletnie zaniedbania doprowadziły do zdziczenia wymienionych przez Pana odcinków. To, że Wisła pod zaborami miała różny stopień "ucywilizowania" (najgorszy w zaborze rosyjskim) nie zmienia faktu, że była dostosowana do żeglugi od ujścia Przemszy do ujścia do morza. Dorabianie do zdziczenia teorii nabierania naturalnego charakteru świadczy o braku znajomości historii. Gdyby jeszcze wskutek tego zdziczenia Wisła stała się rzeką czystą - byłoby się czym chwalić.

Przyklad stopnia wodnego w Malczycach nie jest aktem terroryzmu pseudo-ekologow tylko przykladem niekompetencji projektanta (inwestora), ktory nie zna przepisow ochrony srodowiska,
A Inwestorem jest przecież... Ministerstwo Ochrony Środowiska - ściślej: Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej jemu podległy i tu ma Pan rację: kompletnie niekompetentny inwestor! Nie ma pojęcia o budowie stopnia wodnego! Podobnie jest z jesiotrem. Może przeprowadzimy reintrodukcję dinozaurów? Materiał genetyczny jest w Krasiejowie (koło Ozimka - opolskie - moje województwo). Przepływa tam w pobliżu rzeka Małapanew (prawy dopływ Odry) i być może jakiś ichtiosaurus nie tylko nie zmieści się w przepławce, ale nawet w komorze śluzy Malczyce. Może trzeba ją przeprojektować? "Śluzowanie ichtiozaura!" - to dopiero jest coś! Jedyna rzecz na świecie! Tylko u nas!

Panie Bronisławie - nie rozśmieszaj Pan nas swoimi konkluzjami. Jesteśmy w tym lepsi... Projekt stopnia w Malczycach powstał w ramach opracowanego (z udziałem "zielonych" i ich ówczesnego herszta - Gawlika) "Programu dla Odry 2006" zanim wstąpiliśmy do Unii i powoływanie się teraz na unijne regulacje, unijne badania i unijne eksperymenty naukowe to czysta manipulacja. Trzeba było na etapie projektowania Malczyc zgłosić zastrzeżenia (także te z jesiotrem czy innym ichtiozaurem) - w roku 1997, 8. 9 .... Tylko polskich pseudo-ekologów wtedy jeszcze nie było na świecie!. Dopiero po 2000 roku podnieśli swoje zielone czuby zza krzaków szukając swoich pięciu minut a internet umożliwił danie upustu wszelkiego typu frustracjom... Polecam lekturę najnowszego newsa: http://www.zeglug...admore=742
Panom ekofilom już dziękujemy.... Nie potrafią... Niech się nie pchają na afisz...
#38 | 1109 dnia 18.05.2010 12:23
Kto może mi wytłumaczyć co to jest:COFKA NA ZALEWIE WIŚLANYM w okolicy Włocławka?
Jaka woda ma się cofać? Morze daleko,wiatry niezbyt silne.
Brak wiedzy,przepraszam.
Włodek!!!
#39 | bylin dnia 18.05.2010 14:44
Regulacja rzek zdecydowanie zmniejsza skutki ewentualnej powodzi. Ale tylko tej małej i średniej. Natomiast nie jest rozwiązaniem na "wielką wodę". Skoro w Niemczech i Austrii jest tak dobrze z regulacją i konserwacja, to dlaczego tak było źle w 2002r ? Podobnie w Angli.
Tak sie zastanawiam, jak już ekolodzy zostana pokonani to nastapi odrodzenie dróg wodnych w Polsce? Odpowiedź brzmi - nie. I nie ma prostej odpowiedzi dlaczego "nie", tak prostej jak ta uosabiana przez ekologa z zielonym czubem podnąszącym się zza krzaka.
#40 | Apis dnia 18.05.2010 14:52
Termin nie oznacza cofania się nurtu (rzeka nie płynie wstecz).

Jeśli wyobrazimy sobie rzekę jako równię pochyłą - postawienie jazu (tamy) powoduje powstanie "schodka". Jego wysokość to wielkość równa wysokości jazu (tamy), a szerokość to właśnie odległość na jaką tama wodę piętrzy - czyli cofka jazu (tamy). Rys poniżej to wyjaśnia (kliknij aby powiększyć).

www.krakow.rzgw.gov.pl/wodypolskie_old/images/stories/mapki/profil1.gif

Cofką wywołaną np. północnym wiatrem w ujściu Wisły czy Odry rządzi ten sam mechanizm:: podniesione wiatrem morze jest tu jazem (tamą) wywołującą cofkę (pietrzenie)wód rzeki.
#41 | Bronislaw dnia 18.05.2010 15:57
Widze ze moj komentarz wywolal moim zdaniem zainteresowanie wiec postaram sie po kolei ustosunkowac do postawionych mi pytan.
Na "pierwszy ogien" pragne odpowiedziec forumowiczowi o ksywie czechtw czyli panu Wlodkowi ,ktory jako 1 zareagowal na moj post.

Powodz moze wystapic wszedzie i nie mozna jej zapobiec jak wczesniej pisalem. I nie jest do tego potrzebny zaden zbiornik zaporowy. Zbiornik Wloclawski jest przypczyna powstawania powodzi zatorowych i to wyraznie podkreslilem. Stad panskie pytanie jest nieadekwatne.
#42 | Bronislaw dnia 18.05.2010 17:11
Teraz do pana Podgorskiego.
Mam nadzieje, ze nie ma tu towarzystwa wzajemnej adoracji i tylko mile wdziane sa wypowiedzi przytakujace. Jesli tak jest to prosze niech mi pan to powie i od razu zlikwiduje moje konto, bo w takim przypadku nie ma sensu ta cala dyskusja.
Prosze tez nie robic ze mnie forumowicza drugiej kategorii, tylko dlatego ze zarejestrowalem sie na forum wczoraj (17.05.2010). Nie oznacza to, ze nie czytalem innych panskich artykulow. Czytalem, pewnie nie wszystkie, lecz niektore sa niemniej kontrowersyjne jak ten juz przeze mnie skomentowany. Wszystkie panskie artykuly,ktore dotychczas czytalem sa napisane tylko i wylacznie z punktu widzenia wodniaka. Panskie argumenty nie sa zle, jesli chodzi o zegluge, ale z przyrodniczego punktu widzenia sa po prostu nie do zaakceptowania, powiedzial bym wiecej: sa kryminalne (w swietle przepisow ochrony srodowiska). Mija sie pan tak czesto z aktualnym stanem wiedzy na ten temat (przyrodniczy), ze braklo by ksiazki zeby to opisac. Szczegolnie ciekawy jest artykul o regulacji rzek. Do niego tez napisze komentarz jesli moje konto nie zostanie do tego czasu usuniete.
Ja nie powielam tez hasel z jakis heppenigow, bo tam nie bywam. Wiedze moja czerpie z opracowan naukowych i wlasnych obserwacji. Oszolomem wiec nie jestem, moge pana uspokoic.
Co do politowania Europy z powodu Naszej pieknej i najbogatszej przyrodniczo rzeki Europy srodkowej i zachodniej- Wisly, to ja nie wiem w jakiej Europie pan bywa. Ja mieszkam w zachodniej Europie od kilku dobrych lat i takiego czegos jeszcze nie doswiadczylem (zdaje sobie jednak sprawe z tego ze dla wodniaka dobra rzeka to przede wszystkim uregulowana rzeka...bez wzgledu na zniszczenia w srodowisku a i pewnie koszty, pod warunkiem ze z wlasnej kieszeni nie wylozy sie ani grosza).
Proby regulacji Wisly moze i mialy miejsca na calej dlugosci w latach miedzywojennych czy nawet po wojnie ale budowane byly najczesciej ostrogi wiklinowe nazywane czasami tamkami. Byly one jednak nietrwale, a tym samym przyroda dawala sobie z nimi szybko rade (w przeciwienstwie do pruskiej regulacji Odry gdzie ostrogi byly kamienne). Zeglowna to i byla Wisla w sredniowieczu ale jakie statki tam plywaly..???
Zeby Wisla mogla byc zeglowna na calej dlugosci (trwale bez wzgledu na poziom wody),musiala by byc skaskadowana. Na to nie ma szans jak juz pisalem. Jesli panowie (moze sa tez panie) chca to moga sobie dyskutowac, ale bedzie to dyskusja w sferze marzen. Zabronic nie mozna.
Jesli chodzi o Malczyce to zostane przy swoim. Przytocze jeden przyklad ekspertow z RZGW w Warszawie dotyczacego zbiornika Wloclawskiego. Zbiornik powstal w roku 1970 roku i ci przywolywani przez pana eksperci z RZGW w ciagu 40 lat nie byli w stanie wybudowac sprawdzie dzialajacej przeplawki dla ryb, ktorej obowiazek posiadania jest okreslony ustawowo. Ci pana eksperci z pewnoscia umieja budowac stopnie wodne ale przeplawek juz nie i na dodatek nie znaja przepisow, albo co gorsze swiadomie staraja sie je omijac.
W Europie zachodniej przeplawka jest tak samo zakwalifikowana jak kazda inna budowla i podlega odbiorowi, zostaje wyznaczona dla niej sprawnosc (ilosc przeplywajacych przez przeplawke ryb /ilosc ryb ktore podjely probe pokonania przeplawki). Najczesciej sa do tego celu instalowane kamery lub skanery. Jesli przeplawka nie osiagnie okreslonego wyniku musi byc przebudowana lub zbudowana nowa).
Polskie przepisy sa o wiele gorsze bo przeplawka tylko musi byc, a czy dziala, to juz nikogo nie interesuje.
Niech pan w sprawie Malczyc nie zaslania sie przepisami przed wejsciem Polski do Unii, bo teraz obowiazuje prawo unijne i wedlug niego zgodnie z Ramowa Dyrektywa Wodna sa przyznawane punkty dla ekosystemow wodnych i mala ich ilosc dla danego typu powoduje konkretne inwestycje zmiezajace do poprawy tego stanu rzeczy. Dlatego lepiej jest to uwzglednic na etapie projektowym, jest taniej. W przeciwnym przypadku za dodatkowe inwestycje bedzie placil z podadkow rowniez pan.
Co do watku o dinozaurach, pozostawie to bez komentarza, nie ten poziom.

Pozdrawiam
#43 | 1109 dnia 18.05.2010 18:58
Dziękuję za wyjaśnienie terminu"cofka".Dla mnie to nazywa się spiętrzeniem wody.
Ale niech i tak będzie.
Panie Bylin.Mieszkam nieopodal spiętrzonego Jeziora Pakoskiego.Jest to teren równinny.Jeśli kiedyś były powodzie trwały one bardzo długo.Użyłem złego określenia.Jeśli Noteć wylała,powrót do koryta trwa bardzo długo.Po spiętrzeniu sytuacja uległa poprawie.
Panie Bronisławie-co było przed spiętrzeniem-zbyt mało lat aby o tym wiedzieć?
Na zalewie mogą pracować lodołamacze,robić rynny spławiania kry-bo jest głęboko.Dlaczego rzeka tworzy sobie nowe koryta,widział to Pan kiedyś?
posługiwanie się wiedzą nie rozumianą,powtarzaną jak modlitwa,nie przyjmowanie innych stwierdzeń na ten sam temat powoduje niechęć do dyskusji.
Poza tym,kto nie zgadza się z twierdzeniem rozmówcy i ukrywa się wstydząc się swego nazwiska jest dla mnie tchórzem.
Pozdrawiam Włodek!!!
#44 | bylin dnia 18.05.2010 22:17
Oszczędzałbym mocne słowa na inne okazje - to tak na marginesie.
Natomiast warto wczytać się w słowa Bronisława, gdyż stanowią one rzeczową polemikę. Chętnie zapoznałbym sie z jego komentarzem odnoszącym się do regulacji rzek. Jako kajakarz nie potrafiłem przekonać Kolegów o większej atrakcyjności rzeki nieuregulowanej nad uregulowaną . Oczywiście wyłącznie z punktu widzenia kajakarza w mej osobie. Może dostałbym dodatkowe argumenty?
#45 | Bronislaw dnia 18.05.2010 22:51
Panie Wlodku. Juz moze pan w moim profilu dowiedzec sie mojego nazwiska. Jesli chce pan o mnie wiecej wiedziec, prosze tylko dac mi znac. Nie mam powodow aby wstydzc sie moich pogladow.
Odnoszac sie do pana pytania o przyczyne powodzi na Wisle przed powstaniem tamy, chcialbym wiedziec, o ktora panu chodzi? O ta w 1813 a moze 1960, a moze jeszcze inna ?
Jak juz pisalem powodzie letnie czy zimowe zatorowe moga powstac wszedzie,na kazdej rzece, uregulowanej czy dzikiejn niezaleznie czy sa tam jakies zbiorniki czy nie. Powyzej Wloclawka wystepuje ona zawsze jesli wystapia przeze mnie opisane zjawiska. NA innych rzekach zatory tez wystepuja ale sa one okazjonalne i nie do przewidzenia. Nie rozumie wiec czemu sie tak pan uparl na to. Nie lubie 3 razy pisac tego samego.
To ze jest pan starszy ode mnie (zajrzalem w panski profil) nie oznacza to, ze ma pan monopol na wiedze.
Smiem twierdzic, ze nad rzekami widzialem byc moze wiecej niz pan. Skad to mniemanie, pewnie pan pomysli. Ano stad ze ja patrze na przyrode innymi oczyma, pod zupelnie innym katem niz pan. I jestem tego pewnien, ze niejedno pan przegapil.
W dziedzinie zeglugi ne bede sie wymadrzal, bo moja wiedza jest pewnie mniejsza niz wiekszosci forumowiczow, ale to wcale nie naczy ze jestem w tej dziedzinie "zielony".

Co do postu forumowicza bylin to jesli znajde czas w tym tygodniu to cos napisze. W dziedzinie kajakarstwa nie jestem zoltodziobem, a i kilka (-nascie, -dziesiat) argumentow o wyzszosci dzikich rzek przytocze.

Pozdrawiam
#46 | Apis dnia 19.05.2010 01:00
Wszystkie panskie artykuly,ktore dotychczas czytalem sa napisane tylko i wylacznie z punktu widzenia wodniaka.
Serwis nazywa się "Żegluga śródlądowa wczoraj, dziś, jutro", a nie "Ekologia wczoraj, dziś, jutro". Wszedł Pan tu świadomie i chyba zdaje Pan sobie sprawę, że ludzie, którzy upadku żeglugi śródlądowej dopatrują się w działaniach pseudo-ekologów nie będą Panu przytakiwać. Gdy wchodzę do serwisów lub na fora "zielonych" - "bywalcy" odnoszą się do mnie jeszcze gorzej niż Pan uważa, że my się odnosimy do Pana.

Co do postu forumowicza bylin to jesli znajde czas w tym tygodniu to cos napisze. W dziedzinie kajakarstwa nie jestem zoltodziobem, a i kilka (-nascie, -dziesiat) argumentow o wyzszosci dzikich rzek przytocze.
Mam nadzieję, że nie w tym miejscu serwisu. Widzę w Panu wytrawnego bywalca różnych forów, bo nazywa Pan wszystkich forumowiczami, wita Pan wszystkich "na tym forum" itp. Zapraszam więc na nasze forum, bo to miejsce forum nie jest. Tu się komentuje treść konkretnej publikacji. Domyślam się, że wielbiciele rzek dzikich chcą osłabić akcję, którą artykuł poprzedza, ale proszę się z wywodami na temat przepławek, dzikich rzek, Dyrektyw Unijnych, "kaskado spływaj" itp. przenieść na forum:
http://www.zeglug...orum_id=87

I ta moja sugestia nie ma nic wspólnego z "towarzystwem wzajemnej adoracji" ani tępieniem przeciwników. Po prostu jako redaktor serwisu i administrator w jednej osobie muszę zadbać o porządek. Bardzo często bowiem miejsce na komentarze wykorzystywane jest na treści zwane w sieci Off Topic. Całe to moje wyjaśnienie powyżej jest takoż OT, ale muszę dość często zwracać uwagę członkom naszej wirtualnej załogi (nie tylko Panu).

Na forum zaś - stanowiącym integralną część tego serwisu - każdy zarejestrowany użytkownik może założyć w odpowiednim dziale własny wątek i ciągnąć go ile mu się podoba polemizując z innymi, przytaczając argumenty i kontrargumenty dodając linki do źródeł , ilustracje itd...

Mamy tez forum dla kajakarzy - http://www.zeglug...orum_id=27 i dziwi mnie fakt, że miłośnicy rzek dzikich i kajakarstwa tego jeszcze nie odkryli.

Pełny spis działów - http://www.zeglug.../index.php - a wszędzie dostać się można z menu głównego.
#47 | 1109 dnia 19.05.2010 07:12
Panie Bylin.Tyle jest pięknych i dzikich,NAPRAWDĘ DZIKCH rzek.Ja nie tak dawno jeszcze pływałem kajakiem po nich.Nigdy jednak nie miałem do nikogo pretensji jeśli płynąłem kanałami żeglugowymi-bo ja mam, wybór gdzie pływam.
Mieszkam w pięknej okolicy z wieloma rzekami,kanałami i przepięknie położonymi jeziorami.Obserwuję dewastację tego piękna.Poprzez zaniechanie transportu wodnego nie powstał bujny rozwój przyrody,lecz zmniejszenie ilościowe i jakościowe jej.
Zarastanie i zamulenie kanałów i rzeki zmniejszyło przepływ ilościowy wody.
Reszta jest wiadoma,byle deszcz i już są problemy z wodą.
Pozdrawiam Włodek!!!
#48 | bylin dnia 19.05.2010 09:03
Należy uwzglednić sugestie moderatora i nie przenosic tu dyskusji o kajakach pod tym artykułem . Licze na wątek Bronisława na forum, gdzie będziemy mogli sobie poargumentować. Oczywiście w kontekscie styku żegluga- szlak kajakowy.
#49 | Apis dnia 19.05.2010 11:11
Panowie "miłośnicy dzikich rzek"- wracam do treści "Manifestu" i artykułu go pilotującego. Przecież na rzekach "kajakowych" i dzikich nie ma czego chronić przed dewastacją! Nie o tych "kajakowych" trasach jest tam mowa! Albo nie potraficie czytać ze zrozumieniem, albo złośliwie próbujecie osłabić wydźwięk apelu o ochronę infrastruktury żeglugowej tam gdzie ona jest rozciągając pojęcie "infrastruktura żeglugowa" na każdy kaczy dół...

Nie chcemy wprowadzać żeglugi na każdym strumieniu i rzeczce. Nie jest to ani celowe ani sensowne. Chcemy powrotu żeglugi na te trasy, na których od dawna była i zbudowano w tym celu odpowiednie urządzenia, budowle, porty, śluzy, jazy. Protestujemy przeciw ich dewastowaniu, burzeniu i zasłanianiu się przy tym pseudo-ekologicznymi argumentami. Jakiż ekologiczny argument znajdzie Pan Bylin na zburzenie Portu Popowice pod budowę apartamentowca? Gdzie te wasze dobro przyrody? Sądzicie, że wpuszczą jakiś kajak do utworzonej przy apartamentowcu "dekoracyjnej" mariny? Jesteście w błędzie! Sfora ochroniarzy przepędzi stamtąd każdego "włóczęgę". We Wrocławiu zbudowano już taką "dekoracyjną marinę" koło Uniwersytetu.... Kręcą tam filmy (raczej opery mydlane typu "Pierwsza miłość", a nie turystyczno-krajoznawcze czy wodniackie) i niechby spróbował się tam zjawić jakiś "obdartus na kajaku".

To właśnie my walczymy o należyte rozumienie słowa "marina" jako przystani, schronienia dla wodnych wędrowców, z miejscem na namiot, wyrzucenie śmieci, zatankowanie wody pitnej itd. Wzorową marinę ma Nowa Sól, organizuje się tam wiele imprez związanych z pływaniem po Odrze zupełnie czymś innym niż "żegluga". Ale bez tej uchronionej wcześniej infrastruktury pozostałej z czasów dawnych Nowa Sól niczego by nie zrobiła.
#50 | bylin dnia 19.05.2010 11:28
Nie bardzo rozumiem dlaczego jestem wywolywany w tym kontekscie do tablicy i pytany o ekologiczne argumenty dot. zburzeniu portu?
Jako "miłosnik dzikich rzek" Smile nie jestem zaintersowany Odrą. Już pływałem na niej i wystarczy. Dla mnie jest malo atrakcyjna, trochę niebezpieczna i tam niech pływa "żegluga"
#51 | Apis dnia 19.05.2010 12:37
I o to właśnie chodzi z grubsza w tym apelu. Ale jest Noteć Warta i Wisła, na której także żegluga była a tu już chyba ma Pan inne zdanie.
#52 | bylin dnia 19.05.2010 13:10
Noteć i Warta dla żeglugi (tez pływalem), Wisła - nie mam zdania, ale moim zdaniem szkoda czasu na nierealny projekt.
Ale moje zdanie jako laika nie jest tu najważniejsze.
Po to jestem gościem na tej stronie by o tym takze poczytać.
#53 | Waldemar Wojcik dnia 19.05.2010 21:48
Ekolodzy powinni walczyć o zaniechanie budowy autostrad i dróg szybkiego ruchu bo to jest dopiero nieszczęście dla dzikich zwierząt, nie mówiąc juz o ludziach, którzy muszą obok tych dróg mieszkać i żyć. Natomiast żegluga na rzece jest swego rodzaju symbiozą człowieka z naturą. Mój dziad i ojciec byli szyprami a i ja kilkanaście lat mieszkałem na barce towarowej, pływając pomiędzy Warszawą i Gdańskiem a także Brdyujściem i Kostrzyniem n/Wartą i nigdzie nie miałem wrażenia, że człowiek jest intruzem na rzece. Właśnie żegluga na rzekach była żródłem nie tylko wymiany towarów i wszystkiego co się z tym łączy [komory celne,porty,miasta i.t.p.] ale przede wszystkim wymiany zachowań, zwyczajów, doświadczeń, przenoszenia dobrych wzorców z szerokiego świata, ponieważ duże rzeki zawsze uchodzą do mórz a porty morskie [w ich deltach] są oknami na świat.
Niezależnie od tego, infrastruktura żeglugowa jest konieczna nie tylko dla żeglugi towarowej, pasażerskiej ale przede wszystkim dla uprawiania turystyki wodnej. Bez odpowiedniej głębokości szlaku żeglownego, portów, marin, stacji paliw i t.p., turysta [szczególnie z zachodniej Europy] nie pojawi się na naszych rzekach.
Dlatego walka o infrastrukturę żeglugową jest tak ważna, bo żegluga towarowa,pasażerska czy turystyczna, będzie również żródłem wielu miejsc pracy.
#54 | Fidelis dnia 23.05.2010 21:18
Panie Waldku proszę przeczytać ilu miałem opurtunistów, w artykule ,,Taka Polska jaka WISŁA''.Dziś chyba się wstydzą swoich komentarzy.
#56 | Arnoldzik dnia 26.05.2010 08:26
Oczywiście przyłączam się do "Manifestu Dobrej Nadzieji" mając głęboką nadzieję iż wiekszość politykierów i pseudoekologów wszelkiej maści spojrzy na problem z nieco innej strony. Wspaniały artykuł pod którym rzecz jasna podpisuję się ręcami i nogami Wink. Po moim ukochanym J. Gople i pobliskich kanałach pływam już ponad 30 lat obecnie już z trzecim pokoleniem motorowodniaków. Pozdrawiam wszystkich miłośników żeglugi śródlądowej.
#57 | Arnoldzik dnia 16.06.2010 13:09
http://www.eko.or.../splyw.htm
Autorowi ekofilowi tychże wypocin serdecznie współczuję.
Ps. Szczęście w nieszczęściu, że głupich nie sieją oni się po prostu rodzą.
#58 | Apis dnia 16.06.2010 16:16
Myśmy już o tym artykule dyskutowali 3 lata temu http://www.zeglug...#post_2178 - nawet jeden z naszych rozmawiał z autorem! Grin http://www.zeglug...#post_2243

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 88% [7 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 13% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL | Aerografia | Krismods | Dysnet