Czas przemijaniaDrukuj

Czas przemijania

Przemijanie to nieodłączna cecha naszego bytu. Przemija czas, przemija nasze życie. Jedne rzeczy się kończą, inne zaczynają. Na świecie jest jedyna rzecz stała – zmiana. Kończy się dzieciństwo, do którego nie ma powrotu, przemijają lata życia , czyniąc człowieka bardziej doświadczonym, ale i bardziej zgorzkniałym, kończy się ostatecznie życie, a wraz z nim odchodzi cały nasz świat. Dzięki nam przemijają rzeczy doczesne, ziemskie, materialne. Człowiek nigdy nie godził się na przemijanie, zapomnienia, dlatego od najdawniejszych czasów próbował temu zapobiegać czy to mumifikując zwłoki, czy pozostawiając po sobie wybitne dzieła. Niektórzy twierdzą że jakimż nudnym byłoby życie , nawet w pełni szczęścia gdyby wszystko wokół pozostawało niezmienione. I na całe nieszczęście coraz częściej zasady te stosują burząc i niszcząc to co otrzymali po poprzednich pokoleniach . Dzieło zniszczenia narasta w miejscach nie związanych kulturowo z burzycielami i niczym Aleksander Wielki , który jako pierwszy wódz w historii prowadził wojnę totalną unicestwiał kwitnące miasta i całe narody. Nasza rzeczywistość w latach powojennych na Ziemiach Odzyskanych niewiele odbiegała od metod Aleksandra Wielkiego. To co nie miało związku z kulturą słowiańską było totalnie niszczone lub pozostawione samym sobie aby czas dokonał dzieła zniszczenia. Ciągle mam przed oczami będąc małym brzdącem widok spychaczy wjeżdżających na mały cmentarzyk żydowski w Bolesławcu. Nie wiem dlaczego ale serce mi w tym czasie mocno kołatało. Takie samo odczucie miałem patrząc na burzone budynki portowe w Porcie Popowice. W podobny sposób buldożery niszczyły to co przed 119 laty zostało zbudowane aby służyło ludzkości. Port przetrwał II wojnę światową, II i III Rzeczpospolitą i niestety nie oparł się IV. W zasadzie jest to początek od wyprowadzania z Odry komercyjnego transportu towarowego. Pomimo dużego hałasu medialnego wokół tematu uzdrawiania żeglugi na rzece Odrze rozpoczęte działanie odchodzenia z Odry jest w "aksamitnych rękawiczkach" kontynuowane.

W myśl zasady – nie ma portów - nie ma żeglugi - sprzedaż przez największego armatora popowickiego portu developerowi to początek z góry zaplanowanego wycofania się z uprawiania żeglugi towarowej na rzece Odrze. Gdy znikną ostatnie statki obecnie największego eksploatatora Odry - rzeka rozpocznie proces powrotu do stanu co najmniej z przed pięciu stuleci.

Pierwszym symptomem odwrotu z Odry było dosłowne zniszczenie portu w Koźlu, niegdyś dumy odrzańskiej żeglugi, następnie degradacja portu w Opolu, portu w Malczycach, Głogowie i Ścinawie. Najprawdopodobniej wcześniej czy później spotka to wrocławski Port Miejski. Do tego dochodzi planowana reorganizacja Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej, a dokładniej mówiąc likwidacja Gospodarstw Pomocniczych, w których posiadaniu są śladowe ilości sprzętu do utrzymywania drogi wodnej. Pojedyncze statki , które będą jeszcze miały zlecenia przewozu ładunku z rejonu Górnej Odry w niedalekiej przyszłości będą musiały być zaopatrzone we własny sprzęt pogłębiarski.

Wracając do Portu Popowice – zrównanie z ziemią całej ponad 100 letniej infrastruktury portowej to czyn barbarzyński.. Po wyciszonej aferze z wyburzeniem zabytkowych budynków rzeźni miejskiej jest to kolejny przykład wymazywania z historii Wrocławia związków z żeglugą śródlądową.Po zniszczeniu ostatnich pozostałości po poprzedniku Portu Miejskiego przy ul. Sikorskiego przyszła kolej na Port Popowice. Jak można było dopuścić do złomowania naprawdę unikalnego zespołu załadowczego po wschodniej stronie portu. Moim zdaniem jest to skandal, aby nie zostały zachowane ostatnie perełki sztuki inżynierskiej z osiemnastego wieku. A przecież można by było na wzór krajów cywilizowanych zachować tę część urządzeń portowych i wkomponować w przyszłe rezydencje w postaci małego skansenu, pubów lub restauracji we wspaniałej autentycznej portowej scenerii. Ale niestety - ,, Polak może, bo Polak potrafi ”.
Póki co wszystko już jest stracone. Może kiedyś decyzje te zostana sprawiedliwie osądzone i odpowiedzialni za ten stan rzeczy staną pod pręgierzem.

A słynne powiedzenie Wirgiliusza - carpent tua poma nepotes - owoce twojej pracy będą zbierać wnuki - w tym przypadku nie będą to chlubne karty historii współczesnego Wrocławia. Aby nie zapomnieć o roli jaką spełniał Port Popowice postanowiłem pogrzebać trochę w annałach oraz swoim archiwum fotograficznym aby pozostał jakiś ślad materialny o istnieniu portu oraz ku przestrodze podobnym poczynaniom i potwierdzić , że kulturę materialną nie czynią aktualni mieszkańcy lecz pokolenia nie zawsze związane z nimi kulturowo.

Poniżej przedstawiam tekst z opracowania pt. ,, Hafen Anlagen zu Breslau” wydaną przez Magistrad der Königlichen Haupt und Residenz-Stadt Breslau z 03. września 1901 r.

PORT I STOCZNIA FRANKFURCKIEGO TOWARZYSTWA KOLEI TOWAROWEJ

Frankfurdzkie Towarzystwo Kolei Towarowej wybudowało w latach 1887/88 własny port wraz ze stocznią przy lewym brzegu Odry na wrocławskich Popowicach. Lokalizacja ta obejmująca powierzchnię 9 ha i 52 ary jest usytuowana bezpośrednio przy węźle kolejowym Wrocław Popowice i ma z nim bezpośrednie połączenie torowe oraz posiada dobre połączenie drogowe z centrum miasta. Bliskość popowickiego węzła kolejowego owocuje stosowaniem takiej samej taryfy kolejowej na terenie portu nawet w przypadku zamkniętej żeglugi.
Przy wschodniej stronie portu usytuowane jest dwustumetrowe nabrzeże wraz z wywrotnicą wagonową do załadunku węgla, trzema parowymi żurawiami o udźwigu 2 – 2,5 ton, ręcznym żurawiem, wagami pomostowymi itp. Zachodnia strona portu służy jako miejsce przeładunku cynku, tarcicy i jest wyposażona w odpowiednie urządzenia załadunkowe. Nabrzeże to kończy się slipami wraz z parową maszyną wyciągową , w którą wyposażona jest stocznia.
W części magazynowej znajdują się cztery duże kryte magazyny składowe, największy o długości 130 metrów , jak również obszerne place składowe na wolnym powietrzu dla składowania towarów takich jak surówki, żywice itp. Dla szczególnych towarów są składy wolnocłowe. Podczas gdy towar znajdujący się w mieście Wrocław podlega opodatkowaniu na terenie portu jest wolny od cła.

Portowy ruch kolejowy jest obsługiwany przez dwie lokomotywy i dziewięć wagonów kolejowych.Cały teren portowy wyposażony jest w elektryczną instalację oświetleniową.
Operacje przeładunkowe na terenie popowickiego portu wynosiły średnio z ostatnich trzech lat :
Z wagonów , furmanek lub magazynu na statek lub do magazynu – 97370 t.
Ze statku na wagony, furmanki lub do magazynu – 65620 t.
Z magazynu na wagony lub furmanki – 12160 t.
Czas przemijania naszego pokolenia zaczyna powoli dobiegać końca i jakże przykro jest, że nie pozostawimy naszym następcom dóbr kultury materialnej przekazanej nam przez poprzednie pokolenia w stanie co najmniej takim w jakim go zastaliśmy.

A przecież Art. 2. Ustawy z dnia 15 lutego 1962 r. o ochronie dóbr kultury mówi , że dobrem kultury w rozumieniu ustawy jest każdy przedmiot ruchomy lub nieruchomy, dawny lub współczesny, mający znaczenie dla dziedzictwa i rozwoju kulturalnego ze względu na jego wartość historyczną, naukową lub artystyczną.

Janusz Fąfara

#1 | jacek bozym dnia 30.10.2007 19:03
Janusz,to bylo do przewidzenia.Dziwne,ze tak pozno to stwierdzamy.Ale po czesci sami jestesmy sobie winni,w puszczajac na "nasze podworko"ludzi,ktorzy nic nie wiedzieli o zegludze,wogule nie zwiazanych z ta branza,ani nie majacych zadnego zwiazku emocjonalnego z historia "Zeglugina Odrze",a pozniej Odratransu.Teraz tylko szmal...A byli ludzie,Ludzie Odry,ktorzy (dzieki Bogu)nie dozyli tych czasow,bo jak by widzieli co sie dzieje to...coz ,szkoda gadac.A co do sprzedazy...wiesz,ze to dopiero poczatek.Calosc potencjalu przenoszone jest na Szczecin i na Zachod,a Odra i jej porty w gornym i srodkowym odcinku juz prawie nie wzbudzaja zadnego zainteresowania.Mowmy o tym glosno,morze ktos uslyszy ten lament.Pewnie ,ze morzna plywac i "sie plywa"na zachod(fajne porty,kanaly,sprawne sluzy..swietne oznakowanie,zagwarantowany "pegiel"..itp)ale ja sam jak mam jechac" w gore ",to ciesze sie jak"murzyn bateryjka",bo wjechac do portu Miejskiego ,spojrzec na stojace (niestety tylko stojace) tam dzwigi,to wraca pamiec do tych przepieknych,swietnych czasow lodziarki po odrze,gdzie zestaw szedl za zestawembarka za barka,gdzie byl czas i na prace i na rozrywke....czasow ktore juz NIGDY nie wroca....SZKODA!!!!!! Januszek-pozdrowienia.
#2 | Valdemaras dnia 31.10.2007 08:49
Zgadzam się całkowicie z Panem Januszem i Jackiem. Straciliśmy bezpowrotnie wiele zabytków techniki, będąc na wycieczkach zagranicznych możemy podziwiać zachowane zabytkowe okręty czy statki. A my co?. A no nic !. Zniszczono żeglugę śródlądową, morską a także gospodarkę wodną. Żadna ekipa rządząca nie kwapi się do poprawy sytuacji.
Próbujemy tu w Gdańsku ocalić lodołamacz "LAMPART", cenny mimo że zbudowano go prawie 50 lat temu. Czemu cenny bo jest on pierwszym polskim lodołamaczem zbudowanym w krajowej stoczni na podstawie rodzimych planów. W zasadzie wszyscy o jego ocaleniu nie mówią NIE ale nikt nie chce powiedzieć TAK.
#3 | jacek bozym dnia 31.10.2007 11:38
Waldek,najgorsze jest to ,ze nasze polskie firmy zeglugowe dostaja sie w rece ekip,ktore sa laikami w naszej branzy,i zupelnie nie dbaja o rozwoj naszej polskiej zeglugi.Licza sie tylko tereny,(porty,nabrzeza,magazyny)za ktore mozna "wyszarpac" ogromne pieniadze,liczenie ile sie "wyrwie" za zlomowanie statkow itp.Nie czania zadnych nakladow na rozwoj ,modernizacje i tak juz starej floty a co najgorsze,to to ze nikt z rzadzacych nie powie stop,bo nawet sam nie wie co to jest Polska Zegluga Srodladowa.Jak sie na to patrz,to az zal,a i co innego czlowieka trafia....Ech.Pozdrowienia Waldku.
#4 | Mrozek dnia 31.10.2007 18:35
Z kolej u nas w Włocławku byly piekne plany co do modernizacji bocznokołowca Warmii aby powrocil na Wisle.Sprawa sie przeciaga i prawde mowiac stracilem juz nadzieje ze cokolwiek zacumuje przy tutejszych bulwarach.Na dodatek PO zamkneło resort gospodarki morskiej a wiec i Bałtyk nie zapowiada sie kolorowo.
#5 | kaczor_g dnia 22.01.2008 16:01
szkoda mi portu popowice
szkoda mi wielu rzeczy, których już nie ma....
ale nie zwalajmy winy na "szmal" bo on nie jest niczym złym
"szmal" był kołem zamachowym Odry od wieków
i dla szmalu wielu wiele zrobi
a szmal jest w przewozach i widzę to doskonale
tylko z jakiegoś powodu łodziarze się "nie przebijają"...
może to ten wodniacki indywidalizm...
Media żyją sensacją, nie ma lobby rzecznego (niestety) - profesjonalne zajęcie się tematem, naświetlenie problematyki - edukacja!!! To zadania, które przywrócą rzekę i przemysł rzeczny.
Dlaczego nikt nie rzucił hasła "TIR na statki" - tylko TIRy na TORy.
Wracając do zadań państwa, nie możemy oczekiwać inwestycji w trasę, która nie będzie wykorzystana. Nikt nie robiłby autostrad gdyby nie było samochodów i tranzytu - to oczywiste. To trzeba przewidzieć (niezwykle trudno) lub wylobbować. Trwanie przy rozwiązaniach z lat 70 tych i oczekiwanie, że te czasy wrócą jest bez sensu.
Zamiast dostosowywać rzekę do taboru należy zrobić odwrotnie??
czasy gdy barki na Odrze woziły prawie tyle co kolej minęły, rzeka się zdegradowała, ale moim zdaniem restauracja funkcji rzeki poprzez wielkie plany typu "Odra 2000(6)' nie mają sensu bo odtworzenie infrastruktury zniszczonej od początku lat 90 zajmie wiecej niż odbudowa głębokości tranzytowych rzekiZ rzeki należy korzystać taka jaką jest, a jak armatorzy zarobią - to i inwestycję w rzekę się zwiekszą - to jest "niewidzialna ręka rynku" i ona naprawdę działa.

Przyszłość jest w kontenerowcach to dość banalne, TIRy z kontenerami zasuwają ze Szczecina do Wrocławia, a czy jest na Odrze choć jednen kontenerowiec? W czym problem?
#6 | Szafranek dnia 31.01.2008 20:27
Gościu jak masz na myśli statki pod tytułem KH200 i dotego BP 30,no góra 60-kontenerowiec no to wszystkiego najlepszego.I proponuję zrobić jeszcze wszystkie mosty od Gliwic do Szczecina zwodzonymi i nie musimy się zwodzić.
W czym problem???????????/
Z koleżeńskim pozdrowieniem
Szafranek!!!!!!!!!
#7 | Rado dnia 19.10.2008 14:30
Mam pytanie do znawców odnośnie wywrotnic wagonowych, które znajdowały się na nabrzeżu. Z planu węzła kolejowego wynika, że krótkie odcinki torów (na estakadach?) prowadzące do wywrotnic były prawie prostopadłe do linii kolejowych. W jaki sposób wagon trafiał więc do wywrotnicy? Po drodze była jakaś obrotnica (czy to te kółka na planie portu, drugi obrazek powyżej)?
#8 | Apis dnia 19.10.2008 15:18
Przed wywrotnicami były obrotnice. W Porcie Koźle można je jeszcze obserwować a być może nawet są sprawne tylko zarośnięte chwastami.

www.k-k.pl/album/011_odra/port/stare/003.jpg
#9 | Rado dnia 19.10.2008 15:27
Apis, dziękuję za szybką odpowiedź. Orientujesz się może w jaki sposób wagon był przetaczany między obrotnicą a wywrotnicą? A może takie obrotnice są w Malczycach, do Koźla daleko (jestem z Wrocławia).
#10 | Apis dnia 19.10.2008 15:35
Przetaczali go ludzie obsługujący wywrotnice. Pewnie w dzisiejszych, zniewieściałych czasach wydaje się to nadludzkim wysiłkiem, ale zaufaj mi: da się to zrobić we dwóch, trzech ludzi. Zwykle przed wywrotnicami były pewne spadki ułatwiające te manewry - tak jest w Koźlu. Pusty już wagon łatwiej wepchnąć nieco "pod górkę"... Zresztą po wypróżnieniu wagon miał pewien "odrzut" z wywrotnicy w kierunku obrotnicy.

Wielokrotnie jeszcze w latach 70 obserwowałem pracę ludzi przy wywrotnicach w Koźlu. Niestety - we wrocławskich Popowicach (najbliżej) wszystko zniszczono. Był wprawdzie jeden czynny wywrot wagonowy bezpośrednio przy brzegu Odry (nie w basenie portowym Popowic, ale naprzeciw Osobowic), Zapewne złomiarze rozebrali doszczętnie już dawno. W Malczycach były wywrotnice ale czy jeszcze są?
#11 | Rado dnia 19.10.2008 15:54
Ręcznie? Rzeczywiście trudno to sobie dzisiaj wyobrazić. Lżejsze czasy mamy, to fakt. Widziałem w necie zdjęcie z Portu Popowice, na którym gdzieś w tle jest wagon na estakadzie przed wywrotnicą a za nim człowiek ale nie przypuszczałem, że on ten wagon po prostu pcha. Jak rozumiem "kiprowanie" też się tylko siłą mięśni, przez przekładnie?
#12 | Apis dnia 19.10.2008 16:51
Wywrotnicę a właściwie samo wywracanie obsługiwał jeden człowiek. Są w wywrotnicach przekładnie do kiprowania, złożone z kół zębatych i przeciwwag, więc odbywało się to z wykorzystaniem wagi ładunku: wagon przechylał się w dół "niemal sam", a po oddaniu węgla "odskakiwał jak spławik" z powrotem. Udział "siły ręcznej" był więc sprytnie wspomagany. Człowiek wywoływał jedynie odpowiednie reakcje urządzenia. Może uprościłem nieco zagadnienie, ale mniej więcej na tym się to zasadzało.

www.zegluga.wroclaw.pl/images/wywrot.jpg

Były także w Koźlu wywrotnice o całkiem odmiennej konstrukcji:

dolny-slask.org.pl/foto/199/199555.jpg
#13 | Rado dnia 19.10.2008 17:12
Apis, dziękuję bardzo za obszerne wyjaśnienia. Przy najbliższej okazji wybiorę się do Malczyc, żeby te urządzenia pooglądać. Ze zdjęć p. Fąfary, które znalazłem w necie wynika, że tam wywrotnice są jeszcze w miarę kompletne. Pozdrawiam.
#14 | Apis dnia 19.10.2008 17:53
W poziomej belce nawigacyjnej jest odnośnik do "sprzężonego" z naszym portalem serwisu "Galeria floty rzecznej" (Galerie i prezentacje). Tam są zdjęcia z różnych portów posiadających wywrotnice - także zdjęcia Janusza Fąfary - naszego współredaktora. Oto przykładowe - z Malczyc...

[img]http://www.zegluga.info/albums/userpics/Image30_.jpg[/img] is not a valid Image.
... i Koźla

[img]http://www.zegluga.info/albums/porty/Kozle/Basen_pierwszy_-_dobrze_zachowana_wywrotnica_wagonowa.jpg[/img] is not a valid Image.
#15 | Rado dnia 19.10.2008 18:39
Z przyjemnością pooglądam. Nie tylko wywrotnice. Smile
#16 | Apis dnia 19.10.2008 21:43
Jeszcze uzupełnienie: na planie portu Popowice powyżej - w basenie portowym widać jedna wywrotnicę i torowisko prowadzi wprost do niej - nie była potrzebna obrotnica. Natomiast wzdłuż biegu Odry było ich trzy (biegła tam oddzielna nitka - bocznica równoległa do linii wywrotnic) - do nich musiały być obrotnice. Sporo widać na pewnej symulacji mego skromnego autorstwa - zapraszam tutaj:
http://www.zeglug...cle_id=203
#17 | Rado dnia 26.10.2008 16:35
Witam ponownie. Sprawa tych wywrotnic nie daje mi spokoju (temat w sumie się bardziej kolejarski zrobił niż żeglugowy Smile ). Byłem dzisiaj na długiej wycieczce "eksploracyjnej", żeby zobaczyć wszystko na własne oczy bo wcześniej zastanowiło mnie bardzo to przedwojenne zdjęcie: http://wroclaw.hy...,foto.html
Na jego górnej części widać, że istniały dwa tory bardzo blisko brzegu (znalazłem ich ślad poniżej tych zabudowań dawnej gospody), które prowadziły gdzieś w kierunku wywrotnic. Tory w dzisiejszych czasach biegłyby na bardzo dziwnej wysokości w stosunku do wywrotnic (za nisko) ale mieszkający tam ludzie powiedzieli mi, że po powodzi grunt bardzo osiadł. Więc być może kiedyś tory te obsługiwały wywrotnice. Jednak przeczyłoby temu to zdjęcie (z lat 50-tych?):
http://wroclaw.hy...,foto.html
na którym widać, że wagon na estakadzie porusza się po torze, który znajduje się na wysokości właściwych bocznic kolejowych portu. Niestety na tejże właśnie wysokości nie ma jakiegokolwiek śladu po obrotnicach ani nawet (mimo tego, że bocznice są zachowane) śladu po jakiejś nitce odgałęziającej się w kierunku bliżej brzegu (i do niego równoległej).
Nasuwają mi się w związku z tym następujące pytania:

1. Na wysokości której bocznicy znajdowały się obrotnice: tej górnej wielotorowej czy tej dolnej dwutorowej blisko brzegu (między brzegiem a gospodą)?

2. Dokąd prowadzą i do czego służyły te dwa tory widoczne na zdjęciu dawnej gospody?

3. W jaki sposób ww. tory łączyły się z "górnym" systemem bocznic skoro z jednego końca było wejście do portu a z drugiego most kolejowy, nie ma tam miejsca, żeby wykręcić tor w kierunku południowym, równoległym do nasypu? (bardzo starsza pani mieszkająca w budynkach dawnej gospody powiedziała mi, że tory biegły na około tzn. w przejściu w nasypie kolejowym a właściwie już w przyczółku mostu kolejowego ale potem przyszedł jej syn i stwierdził, że ona może tego nie pamiętać)

Wiem, że pytania bardzo szczegółowe ale może ktoś zna na nie odpowiedź.
#18 | Rado dnia 26.10.2008 17:54
Jeszcze jedna sprawa mi przyszła do głowy w związku z tymi wysokościami położenia torów w stos. do wywrotnic. Tu jest starsze zdjęcie jednej z wywrotnic z czasów, kiedy miała ona jeszcze ten zsyp:
http://wroclaw.hy...,foto.html

Na jakiej wysokości w tej ceglanej konstrukcji biegł tor?
#19 | Apis dnia 26.10.2008 19:02
Odnośnie Twoich wątpliwości w pierwszym pytaniu. Prześledź ten obrazek mojej "produkcji":

www.zegluga.wroclaw.pl/images/wywroty.jpg
Strzałkami zaznaczyłem wywrotnice. Czerwonym kolorem rozebrane torowiska. Ślady na zdjęciu satelitarnym wskazują, że torowisko do obsługi wywrotnic położone było bliżej Odry, ale nie nad samym jej brzegiem. Zdjęcie - http://wroclaw.hy...,foto.html - wyraźnie potwierdza mój tok rozumowania: zachowane dziś najbardziej skrajne torowisko (kolor żółty) nie mogłoby być widoczne na tej fotce z poziomu barki zacumowanej w pobliżu środkowej wywrotnicy na Odrze (kolor zielony - strzałka wskazuje kierunek w którym wykonano fotkę). Musiało być więc bliżej - na zarośniętej dziś i osiadłej skarpie. Z tak położonego torowiska prowadziły estakady poprzedzone obrotnicami. Ich resztek trzeba byłoby szukać w zaroślach skarpy, ale wątpię, aby ostały się złomiarzom.

Inne torowiska (kolor niebieski - strzałka to kierunek fotografowania) - to te tory z fotki z knajpą. Wzdłuż biegu tego nieistniejącego torowiska znajduje się ciągle pionowe nabrzeże - bocznica mogła więc służyć do obsługi innych ładunków. Za "moich" czasów zacumowana tam była tzw. bunkierka czyli stacja paliwowa dla statków, a paliwo do niej dostarczane było kolejowymi cysternami jednak z torowiska położonego wyżej, nadal istniejącego.

Co do drugiego problemu - torowisko przebiegało mniej więcej w połowie bocznych otworów w murze. W nich bowiem znajdowała się oś obrotu. Porównaj ostatnie z dodanych wyżej przeze mnie zdjęć.
#20 | Rado dnia 26.10.2008 19:55
To zaczyna mieć ręce i nogi! Smile Przy okazji dziękuję za wyjaśnienie gdzie stoją ci dżentelmeni w kapeluszach - dopiero teraz zauważyłem, że oni znajdują się na barce a nie na nabrzeżu, jak początkowo mi się wydawało.

Odnośnie Twoich szkiców na mapie: tory zaznaczone kolorem czerwonym i żółtym nie budzą już właściwie żadnych wątpliwości. Masz absolutnie rację, że tor prowadzący bezpośrednio do wywrotnic nie mógł być widoczny z barki, jest za daleko w kierunku basenu portu.

Drobne wątpliwości pozostały jeszcze przy torach, które zaznaczyłeś kolorem żółtym. Na zdjęciu knajpy (prawy dolny róg) widać, że tory jakby się rozchodziły z jakiegoś rozjazdu ale rozumiem, że ich dokładny przebieg to jest niuans i nie musiał zostać dobrze zapamiętany. Rozumiem też, że to zdjęcie knajpy jest na tyle niewyraźne po prawej w środku, że nie widać na nim tej ukośnej nitki łączącej tory przy brzegu z resztą bocznic. Ale nadal nie jestem pewien, czy ta nitka "wyrobiłaby się" z wysokością. Na zdjęciu z panami na barce widać jaka jest różnica poziomów między torem do wywrotnic a tymi torami przy samym brzegu. Pojadę tam jeszcze raz i spróbuję to zobaczyć.

Aha, i przy okazji na zdjęciu z ww. panami wygląda jakby ostatnia (trzecia) wywrotnica licząc od strony wejścia do portu była zniszczona już po wojnie. Rzeczywiście tak było? Pracowały tylko dwie wywrotnice? Na zdjęciu nie widać tej pierwszej. Ona chyba sypie węgiel właśnie do tej barki, na której panowie stoją.
#21 | Rado dnia 26.10.2008 20:02
Widzę, że wyedytowałeś swój post w czasie kiedy ja pisałem swój.
#22 | Apis dnia 26.10.2008 20:04
Wprowadziłem małe poprawki na rysunku aby rozwiać bardziej te wątpliwości. Barka z fotki stała w pobliżu środkowej wywrotnicy na Odrze. Trzeciej po prostu nie widać - jest za plecami fotografa.

Co do torowiska przy knajpie mam pewna teorię połaczenia jej z resztą stacji towarowej, ale nie chcę spekulować. Zlikwidowałem więc tę nitkę poprzednią bo chyba biegła odwrotnie - ku reszcie stacji - niewykluczone ze pod małym mostkiem na co wskazywałoby zdjęcie z knajpki (widać tam jakby krawędź nasypu rozdzielającego oba torowiska).
#23 | Rado dnia 26.10.2008 20:10
Będę szukał planów tego torowiska, może się uda.

Czyli na tym zdjęciu z barki widać drugą i w tle trzecią wywrotnicę czy też ten obiekt w tle ("dotykający" dziobu barki pod wywrotnicą) to jest coś innego?
#24 | Apis dnia 26.10.2008 20:15
To trzecia wywrotnica - pewnie uszkodzona w czasie wojny.

Dodałem przerywaną linię (odnośnie mojej powyższej sugestii) co do połączenia torowiska nadbrzeżnego przechodzącego mostkiem pod torowiskiem do wywrotnic.

Dodam jeszcze, że celowo nie rysuję połączeń teoretycznych z tymi zachowanymi, aby "nie zacierać śladów" na fotce - co pozwala na dyskusję i analizę.
#25 | Rado dnia 26.10.2008 20:19
Przypomnę co powiedziała starsza pani o połączeniu torowiska przy knajpie z resztą: tor (jeden) biegł dalej w kierunku mostu kolejowego (czyli w kierunku jaki wskazuje dolne zdjęcie knajpy), potem pod mostem, za mostem robił półkole, dalej pod wiaduktem na ul. Starogroblowej/Popowickiej i w kierunku portu. Ale czy to jest możliwe? Jej wypowiedź jest mocno niewiarygodna.
#26 | Rado dnia 26.10.2008 20:33
To co narysowałeś przerywaną niebieską ma sens. Wygląda bardzo kolejowo, że tak powiem. Ten ostatni żółty tor jest chyba zachowany więc jeśli masz rację to powinien zostać na nim jakiś ślad po rozjeździe.
#27 | Apis dnia 26.10.2008 20:36
Torowisko "niebieskie" - co widać na fotce z knajpki - łączyło się w jeden tor. Mogło przechodzić pod mostem Poznańskim, ale jedynie po to, aby zapewnić odpowiednią długość dla składu, który następnie sugerowaną przeze mnie nitką wracał na główne bocznice. To tłumaczyłoby częściowo słowa o "powrocie naokoło" na stację Popowice.
#28 | Rado dnia 26.10.2008 20:51
Tak mogło być. Opowiadanie tej pani mogło być prawdziwe w części dot. toru pod Mostem Poznańskim. Przetaczane pociągi mogły sprawiać wrażenie jeżdżących na około. Na pewno nie ma co jej pytać o połączenie, o którym dyskutujemy. Za drobny szczegół, żeby to pamiętać po tylu latach. Tak jak pisałem powyżej - będę szukał planów torowiska w porcie.

Jeszcze a propos tej nieczynnej wywrotnicy: na tym zdjęciu z knajpą też wygląda jakoś dziwnie. ???
#29 | Apis dnia 26.10.2008 21:28
Podpicowałem troszkę tę fotkę własnymi sposobami, a nawet pozwoliłem sobie na drobny retusz.

www.zegluga.wroclaw.pl/images/popo.jpg
Otóż na niej widać (jeśli nie jest to pechowe "perspektywiczne pokrycie się celów"Wink pierwszą od mostu Poznańskiego wywrotnicę i to chyba całkiem sprawna.

Ponadto coraz bardziej wydaje mi się klarowna sprawa, że wywrotnice powstały później niż rzeczone nadbrzeżne torowisko, o czym świadczy jego wyraźne "zakrzaczenie". Być może już wówczas nie było używana z powodu... wybudowania wywrotnic! Nazwa knajpy "Zur Kippe" oznacza "Pod wysypiskiem (wywrotem)" co sugeruje, że powstała (nazwa) po wybudowaniu nowoczesnych na owe czasy wywrotnic.
#30 | Rado dnia 27.10.2008 08:09
Zgadza się, teraz widać wyraźnie tą wywrotnicę.

Może to złudzenie optyczne ale te tory jakby szły pod górę. ??? Co nie zmienia faktu, że nadal połączenie tego torowiska z bocznicami portu nie jest jasne. Ja kombinuję tak jeśli chodzi o wysokości torowisk: główna nitka prowadząca do portu od magistrali Wrocław-Poznań potrzebuje ok. 500 m, żeby zejść z wys. nasypu czyli ok. 5 m. Różnica poziomów między torowiskiem przy brzegu a bocznicami portów to ok. 3-4 m więc zachowując podobny spadek potrzeba min. 300 m, żeby połączyć oba poziomy. Z wypowiedzi ludzi mieszkających w budynku tej byłej knajpy wynika, że za ich czasów (po wojnie) torowisko było czynne. Pojadę do nich jeszcze raz w przyszłą niedzielę i pokażę im to niemieckie zdjęcie, może coś więcej się wyjaśni.

Odnośnie nazwy to poczytaj moje komentarze pod zdjęciem knajpy na Hydralu. Też tak kombinowałem jak Ty ale "Kippe" to zasadniczo po niemiecku "skraj" choć w tym przypadku to może być gra słów i rzeczywiście "Zur Kippe" to może być zarówno "Na skraju", jak i "Pod wywrotnicą".
#31 | Rado dnia 27.10.2008 08:26
Popatrz jeszcze na tą fotkę:
http://wroclaw.hy...,foto.html

Chyba widać na niej pociąg stojący na niższym torowisku. Ale czy widać tam wywrotnicę???

Mogło być też tak: początkowo wybudowana była tylko wywrotnica w basenie portu ale potem ona jedna okazała się niewystarczająca do ilości przeładunków i zbudowano pozostałe trzy na brzegu Odry. Na tym niemieckim schemacie portu, który zamieścił powyżej p. Fąfara nie ma wyraźnej nitki do wywrotnic. Tak jakby miały one być wybudowane w późniejszym czasie.
#32 | Apis dnia 27.10.2008 10:27
Jak zwykle po "zabiegach" prezentuję fotkę o której piszesz. Widać wyraźnie dwa rzędy wagonów: niżej i wyżej - wyższy na poziomie wywrotnic, z których jedną (pierwszą) chyba zlokalizowałem. Ale to troszke moje spekulacje i analiza "znajomych" kształtów.

www.zegluga.wroclaw.pl/images/popo1.jpg
#33 | Rado dnia 27.10.2008 10:58
Co przeczy teorii o niewykorzystywaniu torowiska przy brzegu - jest i skład na nim i wywrotnica. Bardzo zagadkowe jest naprawdę jak składy trafiały na to torowisko choć rozwiązanie tego problemu jest zapewne jakieś banalne. Bo patrząc na te wszystkie stare zdjęcia to tory przy brzegu nie mogły prawdopodobnie iść dalej niż do wywrotnicy nr 3 (pierwszej od strony mostu kolejowego), wagony nie zmieściłyby się pod jej estakadą, nie ma tam też miejsca, żeby pojechać pod górkę do bocznic w porcie. Jedyna możliwość, jak na razie, to wersja starszej pani choć takie ułożenie torów (na około) byłoby bardzo dziwne. Trzeba drążyć temat dalej. Smile
#34 | Apis dnia 27.10.2008 11:28
Rozwiązanie może być prostsze niż nam się wydaje:

www.zegluga.wroclaw.pl/images/popo2.jpg
kolor czerwony - opadająca ku brzegowi bocznica z "manewrową" końcówką bliżej mostu.
kolor żółty - wznosząca się nitka do wywrotnic.

Uzasadnienie:
Żółtą nitką wprowadzano ładowne wagony do wywrotnic. Puste puszczano jak z górki rozrządowej z powrotem. Założę się, że po osiągnięciu punktu zbiegu obu nitek (żółtej i czerwonej) "przekładano wajchę" i popychając lekko puste wagony kierowano jeszcze niżej - na bocznicę nad brzegiem. Gdy nazbierał się skład - odprowadzano je już lokomotywką na stację.
#35 | Rado dnia 27.10.2008 11:42
To wygląda na bardzo prawdopodobne rozwiązanie tej zagadki. Czyli patrząc na fotkę z knajpy ta czerwona linia musiałaby iść u stóp widocznego w dali nasypu.
#36 | Rado dnia 27.10.2008 11:47
"Założę się, że po osiągnięciu punktu zbiegu obu nitek (żółtej i czerwonej) "przekładano wajchę" i popychając lekko puste wagony kierowano jeszcze niżej - na bocznicę nad brzegiem. Gdy nazbierał się skład - odprowadzano je już lokomotywką na stację."

Coś podobnego twierdziła synowa tej starszej pani, tzn., że ten tor był wykorzystywany tylko do odstawiania wagonów (użyła jakiejś kolejowej nazwy na to ale nie pamiętam teraz).
#37 | Rado dnia 27.10.2008 12:13
Przyglądnąłem się jeszcze raz dokładnie fotce z panami na barce pod kątem tego, którędy mógł iść ten oznaczony przez Ciebie na czerwono tor. I wygląda mi na to, że on szedł po (opadającym) nasypie, który częściowo jest zasłonięty przez nieczynną wywrotnicę. Wtedy nieprawdziwa byłaby moja teoria, że wagony nie mieściły się pod estakadą tej wywrotnicy, opadający tor kończył się gdzieś między wywrotnicami nr 2 i 3. A z tego miejsca również opadłby w kierunku knajpy, tzn. różnica wysokości między torowiskami byłaby pokonywana dwuetapowo.
#38 | Apis dnia 27.10.2008 12:26
Do wywrotnic nadawał się tylko jeden typ wagonu widoczny na zdjęciach wszędzie: zwykła, dwuosiowa węglarka. Takie wagony mogły się swobodnie mieścić pod estakadami.
#39 | Rado dnia 27.10.2008 12:51
Ale planów układu torów w porcie będę szukał i wybiorę się do portu przy najbliższej okazji jeszcze raz, żeby poszukać śladów potwierdzających ew. Twoje/nasze przemyślenia i porozmawiać z mieszkańcami budynku dawnej knajpy.
#40 | Rado dnia 09.11.2008 15:59
Witam po przerwie. Tak jak obiecałem, wybrałem się ponownie na miejsce. Na szybko dzielę się wrażeniami. Pogoda dzisiaj piękna więc wycieczka rowerowa z Biskupina na Popowice była bardzo przyjemna. Ale do rzeczy. Oglądnąłem dość dokładnie istniejące torowiska, zaczynając od głównej nitki, odgałęziającej się od linii Wrocław-Poznań. Tor zaznaczony przez Ciebie na żółto istnieje prawie w całości od ww. rozgałęzienia do wysokości mniej więcej pierwszej wywrotnicy (pierwszej - patrząc od strony nasypu kolejowego). Gdyby wnioskować tylko na podstawie stanu infrastruktury z dnia dzisiejszego to wyrysowany przez Ciebie Apis powyżej układ raczej by się nie zgadzał, ponieważ:
- tor "żółty" istnieje od rozgałęzienia do wywrotnicy i jest w tej chwili torem najbliższym zabudowaniom stacji/knajpy, tzn. na całej jego długości nie ma rozjazdu ani śladu po nim, tzn. odgałęzienia do toru czerwonego
- w miejscu hipotetycznego zejścia w dół do nabrzeża toru czerwonego jest cały czas ostra skarpa i nigdzie nie widać łagodnego stoku po którym mogłyby staczać się wagony

Napisałem "raczej" bo wygląda na to, że to co naszkicowałeś powyżej odpowiada istniejącemu kiedyś stanowi rzeczy. A mianowicie potwierdzili to mieszkańcy budynku stacji/knajpy. Porozmawiałem z nimi raz jeszcze. Najwięcej pamiętała synowa starszej pani. Rozmawiając z nią specjalnie nie przedstawiałem żadnych moich pomysłów, żeby nic nie sugerować. Sama z siebie stwierdziła, że idący "w dół" tor oznaczony na czerwono istniał. Dzisiaj w jego miejscu jest przydomowy ogródek a teren został wyrównany przez nawiezienie gruzu. Tak jak napisałem powyżej nie ma już dzisiaj śladu po jakimś łagodniejszym połączeniu terenu ww. ogródka z poziomem torowiska na nabrzeżu ale to może o niczym nie świadczyć, nie wiadomo jakie prace ziemne tam prowadzono a swoje zrobiła też pewnie powódź z 1997 r.

Przy tym czerwonym torze stał też niedaleko budynku stacji/knajpy żuraw wodny. Jutro wrzucę parę fotek. Pozdrawiam.
#41 | Apis dnia 09.11.2008 17:39
Muszę wyjaśnić, że ja tylko analizuję zachowane materiały i nie uzurpuję sobie prawa do bycia autorytetem Wink
Niemniej temat mnie zainteresował. Dodam tylko, że gdybym nie został marynarzem - byłbym kolejarzem bo pociągało mnie (nomen omen) kolejnictwo od najmłodszych lat. I nie były to marzenia o zostaniu maszynistą lecz fascynacja układem torowisk, zwrotnicami, górkami rozrzadowymi, nastawniami.
#42 | Rado dnia 09.11.2008 17:58
Wniosek z tego, że analizujesz te materiały bardzo poprawnie. Smile

Ale wpatruję się i wpatruję w te stare zdjęcia i na żadnym nie mogę jednoznacznie zobaczyć tego "zjazdu" na poziom nabrzeża. Chyba najstarsze jest to zdjęcie z panem w kąpieli na pierwszym planie (połowa lat 20-tych) ale jest ono bardzo niewyraźnie. Na zdjęciu z knajpą po lewej (zdjęcie z lat 30-tych?) coś jakby majaczy w połowie nasypu. Ale tory zarośnięte, może rzeczywiście już wtedy nieużywane. Z kolei zdjęcie z panami na barce zrobione jest w kierunku prawie dokładnie pokrywającym się z tym "zjazdem" a go jakoś dostrzec nie można. Choć widać, żeby było tam (lata 50-te?) już wtedy dużo krzaków.

Muszę jeszcze dodać, że na poziomie stacji, w odległości ok. 1/3 między stacją a pierwszą od niej wywrotnicą stoi do dziś budynek jakby magazynu jakiegoś. Tor żółty mija go bardzo blisko, jest nawet ślad po czymś wyglądającym na małą rampę (budynek ma ok. 8 metrów długości). Ten budynek majaczy na kilku zdjęciach, widać go też na fotce z satelity, jest powyżej przerwy między Twoimi czerwonymi kreskami, żółta kreska go dotyka.
#43 | Rado dnia 09.11.2008 19:01
Spróbuję pokazać to na fotce z lat 50-tych:

www.zegluga.wroclaw.pl/images/popowice1xk4.jpg
#44 | Rado dnia 09.11.2008 19:10
To znaczy tego zjazdu (czerwona strzałka) nie widać a gdzieś w tym miejscu powinien się znajdować.
#45 | Apis dnia 09.11.2008 20:31
Analizuję tę właśnie fotkę porównując ją z (prawdopodobnym?) przebiegiem torowiska na "moim" planie:
Magazyn rzeczywiście "majaczy" tu i ówdzie. Mógł być miejscem sprawdzania listów przewozowych (ważenia?) ładunku węgla na wagonach skierowanych na wywrotnice. Schody mają też sens bo prowadzić mogły do miejsca zwrotnic na dolnym torze (obsługa ręczna, a nie z nastawni). Ale....

Perspektywa zdjęcia z "pływakiem" może nas troszkę dezorientować. Dolny tor mógł być dłuższy niż zakładamy i dochodzić niemal do wywrotnicy nr2. Wówczas możliwe byłoby też, że "magazyn" znajdował się dokładnie w miejscu zwrotnicy kierującej na dolny tor wagony wyładowane. Kto wie, czy na takie rozwiązanie nie wpadł ktoś już po wybudowaniu wywrotnic, obsługiwanych poprzednio wyłącznie jednym torem (górnym). Wówczas ta pierwsza a właściwie jej estakada przeszkadzałaby, co mogło być przyczyną jej rozebrania.

www.zegluga.wroclaw.pl/images/popo5.jpg
#46 | Rado dnia 09.11.2008 21:27
Czuję się jak detektyw a im bardziej o tym myślę, tym mniej to rozumiem. Wink

Na razie nie kupuję pomysłu z innym położeniem zwrotnicy na dolny tor. Bo tak na logikę: na zdjęciu z knajpą wyraźnie widać wywrotnicę nr 3, są też tory na dole, choć nie ma nich pociągu i są zarośnięte. Ale nikt przecież nie budowałby tych dolnych torów tylko po to, żeby się przekonać, że wagon nie stoczy się prawidłowo pod estakadą tej wywrotnicy i trzeba przenieść zwrotnicę na południową stronę magazynu. Być może to co powyżej narysowałeś przerywaną linią to rzeczywiście zjazd na dolny tor ale myli nas perspektywa zdjęcia i tor idzie przed magazynem (patrząc z tej strony, jak na zdjęciu).

A może ten tor zjeżdżający na dół już wtedy po prostu nie istniał? Ci ludzie z budynku stacji już mnie znienawidzą ale Smile ale udam się tam jeszcze raz i zapytam, czy opadający tor "w ogródku" dochodził na sam dół, czy też urywał się nagle. Tylko tak mogę taką teorię obalić.

Popatrz jeszcze proszę na to zdjęcie z knajpy. Na skarpie w oddali, w miejscu, gdzie kończą się drzewa nie widzisz tam czegoś na kształt opadającej w dół linii?

I jeszcze jedna uwaga z dzisiejszych obserwacji: między wywrotnicą 3 i 2 teren przy nabrzeżu jest wyraźnie wyższy w stosunku do poziomu portu. Ja to widzę też na tym zdjęciu z knajpą. Pisałem o tym wyżej: takie ukształtowanie terenu umożliwia "samoczynny" (tylko siłą grawitacji) zjazd wagonu na poziom toru najbliższego Odry. Czyli wagon zjeżdżał, według mnie, coś jak opadające pióro: patrząc na nabrzeże od strony północnej (tu gdzie pływak) w prawo, potem w lewo a na koniec (zaczynając przy knajpie) znowu w prawo.
#47 | Apis dnia 09.11.2008 22:22
Sądzę, że zjeżdżał jak opadające pióro: czyli dwie zwrotnice. Z tym, że jesli widziałeś jakąś fotkę z dźwigiem naprzeciw lub w pobliżu knajpy - mogłoby to znaczyć, że część torowiska najbliższa knajpce była niejako powiązana z tym dźwigiem (inne niż węgiel ładunki).

Moja fotka wyżej jest "klikalna" - otworzy sie większy jej rozmiar - troszke podpicowany (wyostrzony).
#48 | Rado dnia 10.11.2008 10:57
O dwóch rzeczach zapomniałem jeszcze wczoraj napisać, niezwiązanych bezpośrednio z tematami kolejowymi. Ludzie z budynku stacji opowiadali, że odwiedzili ich kiedyś Niemcy, którzy tam mieszkali przed wojną i mówili, że w budynku tego magazynu, o którym pisaliśmy wyżej był przez jakiś czas... kościół (protestancki). Dziwna sprawa ale jeśli nawet to był zapewne tylko adaptowany do takiej funkcji bo absolutnie nie wygląda na budowlę sakralną. Budynek w pierwotnej wersji (po wojnie coś tam na nim dobudowano) ma taki normalny kolejowy wygląd: płaski dwuspadowy dach, fryzy ceglane jakich spotkać można wiele na kolejowych budowlach z tamtych lat.
I druga sprawa (raczej smutna), o której mówili to to, że teren portu został kupiony przez dewelopera, wkrótce zburzone zostaną silosy i powstaną tam domy mieszkalne. Znikną ostatnie resztki dawnej infrastruktury. Sad

A do tematu interesującej nas bocznicy jeszcze wrócimy.
#49 | Apis dnia 10.11.2008 12:00
Wiemy o tym niestety od dawna. Oprócz artykułu Janusza Fąfary (pod którym tu dyskutujemy) otoczenie Portu Popowice wróciło także w temacie newsa o mostach:
http://www.zeglug...admore=493
#50 | Rado dnia 06.11.2013 10:18
Zgodnie z obietnicą witam ponownie po baaardzo długiej nieobecności. Trochę trwało, żeby rozwikłać wszystkie zagadki, trochę nie było czasu, żeby napisać ten tekst, nie ma co się tłumaczyć. Sprawa stacji przeładunkowej i jej nabrzeżnej bocznicy nie dawała mi spokoju i musiałem wszystko (a udało się prawie wszystko) do końca wyjaśnić i zrozumieć. Główną pomocy służyli mi tu fachowcy w dziedzinie kolejnictwa: budowy dróg kolejowych, organizacji ruchu na kolei, historii taboru. Nie wiem czy sobie życzą, żeby ich tu wymieniać z imienia i nazwiska ale jeśli tu kiedyś zajrzą to tą drogą chciałem im jeszcze raz serdecznie za okazaną pomoc, cierpliwość i życzliwość podziękować. Do paru rzeczy doszedłem sam, przydatna okazała się znajomość języka naszych zachodnich sąsiadów. Swoje ustalenia i przemyślenia podzieliłem na minirozdziały, opisujące poszczególne elementy interesującego nas terenu dawnego portu i stacji przeładunkowej na Popowicach czyli Umschlagstelle Breslau Pöpelwitz. Z góry przepraszam, jeśli ktoś znajdzie tu jakieś rzeczy dla niego oczywiste, ale opiszę wszystko, co wiem bez sortowania posiadanych wiadomości. Przepraszam też marynarzy, że tak dużo tu będzie o kolei, ale jak się później okaże, nabrzeżna bocznica jest ściśle z żeglugą związana. Cały tekst złożył się na oddzielny artykuł , do lektury którego zapraszam: http://www.zeglug...cle_id=503
#51 | Rado dnia 13.11.2013 12:42
O wywrotnicach więcej było w tej dyskusji więc zamieszczam tu linka do filmu z portu w Koźlu z 1946 r., na którym widać (0:07) pracującą wywrotnicę: http://www.repozy.../node/4864

Rzeczywiście imponujące prędkości przechyłu. Smile
#52 | Apis dnia 13.11.2013 15:24
Zapewniam, że tak samo działała w latach 70-tych (widziałem i ładowałem pod wywrotnicą swój statek).
#53 | Rado dnia 13.11.2013 15:35
A czy na tych wywrotnicach w Koźlu zostały jeszcze jakieś resztki konstrukcji mechanicznych?
#54 | Apis dnia 13.11.2013 22:44
Koźle, zdjęcie z lipca 2013

www.zegluga.wroclaw.pl/images/news/k-r.jpg

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL | Aerografia | Krismods | Dysnet